Twórca Deus Ex nie wytrzymał. Branża gier to księgowi i słupki w excelu


Twórca Deus Ex nie wytrzymał. Branża gier to księgowi i słupki w excelu

Branża gier wideo znalazła się na niebezpiecznym zakręcie – uważa Stéphane D'Astous, założyciel studia Eidos-Montréal i jeden z ludzi odpowiedzialnych za powrót serii Deus Ex. Weteran rynku nie gryzie się w język. Jego zdaniem wielcy wydawcy przestali tworzyć gry z pasji, a decyzje o nowych produkcjach coraz częściej zapadają nie w studiach deweloperskich, lecz przy arkuszach kalkulacyjnych.

D'Astous twierdzi, że sektor AAA utracił kreatywną energię, która przez lata napędzała rozwój branży. Dziś liczy się przede wszystkim rentowność, przewidywalność i oczekiwania akcjonariuszy.

„Branża przypomina dziś Deus Ex”

W rozmowie z mediami Stéphane D'Astous stwierdził, że współczesny rynek gier coraz bardziej przypomina dystopijny świat znany z serii Deus Ex. Według niego garstka gigantycznych korporacji przejęła kontrolę nad finansowaniem najważniejszych projektów, ograniczając miejsce dla ryzyka i eksperymentów.

W efekcie coraz mniej osób decyduje o tym, jakie gry trafią na rynek. Dysponują one jednocześnie rekordowymi budżetami i oczekują niemal gwarantowanego sukcesu komercyjnego.

D'Astous uważa, że właśnie dlatego z branży stopniowo znika kreatywne DNA, które jeszcze kilkanaście lat temu pozwalało powstawać takim produkcjom jak Deus Ex, Prince of Persia: Piaski Czasu czy pierwsze odsłony Assassin's Creed.

Wielcy wydawcy chcą nowego Wiedźmina za połowę pieniędzy

Były szef Eidos-Montréal zwraca uwagę na coraz częstszy problem wśród dużych wydawców. Zarządy oczekują gier dorównujących największym hitom rynku, jednocześnie ograniczając budżety i czas produkcji. Jak przyznaje D'Astous, wielokrotnie słyszał prośby o stworzenie gry na poziomie The Witcher 3: Wild Hunt w czasie krótszym niż cztery lata i przy znacznie mniejszych nakładach finansowych.

Zdaniem producenta takie oczekiwania są oderwane od realiów współczesnego tworzenia gier. Produkcja wysokobudżetowych tytułów wymaga ogromnych zespołów, wieloletnich prac oraz stabilnego finansowania. Próby skracania tego procesu często kończą się opóźnieniami, problemami technicznymi lub rozczarowującą jakością.

„Ile razy proszono mnie o stworzenie gry w stylu Wiedźmina 3 z ograniczonym budżetem w niecałe cztery lata, z nowym zespołem?” – powiedział D’Astous, wyjaśniając, że „to nie idzie w parze ze zrównoważonym rozwojem”.

Pandemia i AI pogłębiły kryzys

D'Astous wskazuje dwa wydarzenia, które najmocniej wpłynęły na obecną sytuację: pandemię COVID-19 oraz gwałtowny rozwój generatywnej sztucznej inteligencji. W czasie pandemii wielu wydawców uwierzyło, że rekordowe zainteresowanie grami utrzyma się na stałe. Firmy zaczęły agresywnie inwestować, rozbudowywać zespoły i zwiększać budżety, licząc na długofalowy wzrost przychodów.

Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej brutalna. Po powrocie graczy do normalnego życia sprzedaż zaczęła spadać, a branżę zalała fala zwolnień i restrukturyzacji.

Według D'Astousa dodatkowym problemem jest rosnąca fascynacja generatywną sztuczną inteligencją. Producent przewiduje, że już w najbliższych latach zobaczymy pierwsze gry rozwijane niemal całkowicie przy pomocy AI. Nie jest jednak optymistą wobec takiej przyszłości. Jego zdaniem automatyzacja może jeszcze bardziej ograniczyć rolę twórców i doprowadzić do powstawania bezpiecznych, powtarzalnych projektów pozbawionych autorskiego charakteru.

Nadchodzą skutki decyzji sprzed kilku lat

Cykl produkcyjny największych gier AAA trwa zwykle od czterech do pięciu lat. Oznacza to, że rynek dopiero zaczyna odczuwać skutki decyzji podejmowanych podczas pandemicznego boomu. Rosnące koszty, masowe zwolnienia i anulowanie kolejnych projektów to zdaniem D'Astousa efekt zbyt optymistycznych prognoz finansowych oraz nieprzemyślanych inwestycji. W ostatnich miesiącach branża była świadkiem tysięcy redukcji etatów. Problemy dotknęły zarówno niezależne studia, jak i największych wydawców na świecie.

Powrót Deus Ex? Twórca jest gotowy

Mimo krytycznej oceny sytuacji Stéphane D'Astous nie ukrywa, że wciąż chciałby wrócić do jednej z najbardziej kultowych serii science fiction.

Producent przyznaje, że z chęcią stworzyłby nową odsłonę Deus Ex. Choć odszedł z Eidos-Montréal już w 2013 roku, wierzy, że bez problemu zebrałby wielu dawnych współpracowników zainteresowanych powrotem do marki. Jego zdaniem współczesny świat stał się na tyle technologicznie i społecznie złożony, że uniwersum Deus Ex mogłoby dziś wybrzmieć mocniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Twórca Deus Ex nie wytrzymał. Branża gier to księgowi i słupki w excelu
 0