Rosja oskarżyła założyciela Telegrama o pomoc w terroryzmie i umieściła go na międzynarodowej liście poszukiwanych. Odpowiedź twórcy komunikatora pojawiła się niemal natychmiast. Oficjalne konto Telegrama w serwisie X opublikowało grafikę przedstawiającą Durowa pokazującego środkowy palec.
To wyjątkowo ostra reakcja na działania rosyjskich służb. Spór pomiędzy Telegramem a Moskwą trwa od lat, jednak tym razem konflikt wszedł na zupełnie nowy poziom.
Rosja oskarża twórcę Telegrama o pomoc w terroryzmie
Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji (FSB) zarzuca Durowowi, że Telegram nie usuwał kanałów, grup i botów wykorzystywanych przez ukraińskie służby specjalne. Według rosyjskich władz komunikator miał służyć do organizowania aktów sabotażu, ataków terrorystycznych, oszustw internetowych oraz działań wymierzonych w infrastrukturę państwową.
Rosyjskie śledztwo prowadzone jest w ramach postępowania dotyczącego terroryzmu. Według FSB działalność prowadzona za pośrednictwem Telegrama doprowadziła do śmierci ludzi oraz poważnych strat materialnych.
Najgłośniejszym elementem sprawy jest bot randkowy Daivinchik, znany także jako Leo. To jedna z najpopularniejszych usług działających na Telegramie w Rosji, szczególnie po wycofaniu się z rynku aplikacji Tinder.
— Telegram Messenger (@telegram) July 29, 2026
Bot randkowy miał służyć do werbowania młodych Rosjan
Rosyjskie służby twierdzą, że ukraińscy agenci wykorzystywali bota, podszywając się pod młode kobiety. W ten sposób mieli nawiązywać kontakt z nastolatkami i młodymi dorosłymi, a następnie nakłaniać ich do przeprowadzania ataków na obiekty państwowe.
Według rosyjskich władz w ciągu ostatniego roku zatrzymano 46 osób w wieku od 12 do 22 lat. Zarzuty dotyczą między innymi podpaleń infrastruktury energetycznej, transportowej i telekomunikacyjnej oraz ataków na funkcjonariuszy służb.
Strona ukraińska nie odniosła się do tych oskarżeń.
Telegram odpowiada wymownym gestem
Najjbardziej wymowna jest reakcja samego Telegrama. Oficjalny profil firmy opublikował grafikę przedstawiającą Pavla Durowa pokazującego środkowy palec.
Taki wpis został odebrany jako jednoznaczna odpowiedź na działania rosyjskich władz. Komunikator nie wydał obszernego oświadczenia. Zamiast tego zdecydował się na symboliczny przekaz, który błyskawicznie obiegł internet. To jedna z najbardziej bezpośrednich odpowiedzi dużej platformy technologicznej na działania państwowych służb.
Durowowi grozi nawet dożywotnie więzienie
Rosyjskie media informują, że 41-letni Pavel Durow może usłyszeć zarzuty zagrożone karą dożywotniego pozbawienia wolności.
Nie wiadomo jednak, w jaki sposób Rosja zamierza doprowadzić do jego zatrzymania. FSB poinformowała o umieszczeniu go na międzynarodowej liście poszukiwanych, ale nie ujawniono, czy Moskwa wystąpi o wydanie czerwonej noty Interpolu.
Durow od lat mieszka poza Rosją. Posiada obywatelstwo Francji oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a na co dzień związany jest z Dubajem. Kilka dni temu informował w mediach społecznościowych o pobycie w Gruzji, jednak jego obecna lokalizacja pozostaje nieznana.
Telegram od dawna jest solą w oku Kremla
Konflikt pomiędzy rosyjskimi władzami a Telegramem trwa od wielu lat. Pavel Durow opuścił Rosję w 2014 roku po sporze dotyczącym kontroli nad portalem społecznościowym VKontakte, którego był współzałożycielem.
Od tamtej pory wielokrotnie krytykował działania Kremla wobec internetu oraz prawa do prywatności.
Rosja próbowała ograniczać działanie Telegrama, a użytkownicy coraz częściej korzystali z sieci VPN. Paradoks polega na tym, że mimo napiętych relacji z platformą z komunikatora nadal regularnie korzystają rosyjskie instytucje państwowe, ministerstwa oraz oficjalne kanały związane z Kremlem.
Problemy Durowa nie kończą się na Rosji
Rosyjskie zarzuty nie są jedynymi problemami prawnymi twórcy Telegrama. W 2024 roku Pavel Durow został zatrzymany we Francji. Tamtejsze śledztwo dotyczyło zarzutów, według których Telegram miał niewystarczająco współpracować z organami ścigania oraz nie reagować odpowiednio na działalność przestępczą prowadzoną za pośrednictwem platformy.
Durow zaprzeczył wszystkim oskarżeniom. Po pewnym czasie opuścił Francję, natomiast postępowanie było kontynuowane.
Po tamtych wydarzeniach Telegram zmienił część zasad działania. Platforma poinformowała, że w przypadku prawidłowo wydanych nakazów może przekazywać organom ścigania adresy IP oraz numery telefonów użytkowników podejrzewanych o popełnienie przestępstw.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Twórca Telegrama pokazał Rosji środkowy palec. Wystawili za nim list gończy