Unia Europejska bierze na celownik to jak deweloperzy gier zarabiają na swoich grach. Europejskie organy ochrony konsumentów rozpoczęły skoordynowane działania wobec dziesięciu firm, w tym Activision Blizzard, Ubisoftu i Riot Games. Powodem są narzędzia monetyzacji zaprojektowane w sposób, by skłaniać użytkowników do wydawania większych kwot, niż początkowo planowali.
Szczególną uwagę zwrócono na ochronę nieletnich oraz osób podatnych na uzależnienie od gier. Na celowniku unijnych urzędników są m.in. wirtualne waluty, które utrudniają ocenę rzeczywistego kosztu zakupów. Gracze często muszą kupować je w określonych pakietach, nawet jeśli interesujący ich przedmiot kosztuje mniej.
Wirtualne waluty pod lupą
Przykładem jest Destiny 2, gdzie Silver sprzedawane jest w pakietach po 500, 1000 i 1500 jednostek. Tymczasem elementy kosmetyczne mogą kosztować od 600 do 1500 Silver. Gracz potrzebujący 600 jednostek musi więc kupić większy pakiet, a niewykorzystanych środków nie może wymienić z powrotem na gotówkę. Podobne mechanizmy występują również w Fortnite i Call of Duty.
UE wzięła na celownik Activision Blizzard, Riot Games, a także inne firmy związane z grami za system monetyzacji, który może być szkodliwy dla graczy.
Od 14 października Fortnite ma jednak umożliwić zakup dokładnej liczby V-dolców potrzebnej do transakcji. Rozwiązanie trafi także do Rocket League i Fall Guys na Xboxie, Nintendo, PC, Androidzie, iPhonie oraz do internetowego sklepu Fortnite. Początkowo zabraknie go na PlayStation.
Dziesięć firm objętych działaniami
Postępowania koordynuje Komisja Europejska, a istotną rolę odgrywa włoski urząd ochrony konkurencji AGCM. Działania dotyczą Activision Blizzard, Crytek, InnoGames GmbH, King, Mojang, Plarium Europe, PLR Worldwide Sales Limited, Riot Games, Supercell oraz Ubisoftu.
Najwięcej uwagi poświęcono Activision Blizzard, szczególnie grom Diablo Immortal i Call of Duty, które były już wcześniej przedmiotem kontroli. Organy wskazują również na manipulacyjne projektowanie interfejsów, niewystarczające mechanizmy kontroli rodzicielskiej oraz problemy z obsługą klientów.
Według europejskich regulatorów takie praktyki mogą utrudniać użytkownikom kontrolowanie wydatków i zrozumienie rzeczywistej wartości kupowanych przedmiotów. Oczywiście podjęcie działań nie oznacza automatycznie, iż firmy są winne. To czy stworzyli manipulacyjne narzędzia będzie zależeń od ostatecznych ustaleń unijnych organów.
Problem wykracza poza Europę
Podobne kwestie analizowano wcześniej w Stanach Zjednoczonych. Federalna Komisja Handlu zajmowała się subskrypcjami, które można było aktywować jednym kliknięciem, ale ich anulowanie wymagało przejścia przez skomplikowaną procedurę.
Dyskusja obejmuje także cyfrową własność gier. Sony utrzymuje, że nie wprowadza klientów w błąd przy sprzedaży cyfrowych licencji, a jednocześnie ma wypłacić niemal 8 milionów dolarów w ramach ugody dotyczącej cen gier w PlayStation Store.

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Unia chce popsuć zabawę Ubisoftowi i Blizzardowi. Gracze mogą mrozić szampana