Unia Europejska od lat przekonuje, że Akt o Usługach Cyfrowych (DSA) zapewni użytkownikom większą kontrolę nad tym, co dzieje się z ich treściami w internecie. Jednym z filarów nowych przepisów miały być niezależne mechanizmy odwoławcze pozwalające kwestionować decyzje największych platform społecznościowych. Najnowszy raport organizacji Appeals Centre Europe pokazuje jednak coś zupełnie innego. Dane opublikowane przez sam organ odwoławczy ujawniają skalę problemów, które podważają skuteczność całego systemu.
Co więcej, raport nie tylko pokazuje dużą liczbę błędnych decyzji podejmowanych przez platformy. Wskazuje również, że nawet po wydaniu orzeczenia wiele firm internetowych zwyczajnie je ignoruje.
Ponad połowa decyzji platform okazała się błędna
Appeals Centre Europe to certyfikowany przez Unię Europejską podmiot rozstrzygający spory pomiędzy użytkownikami a platformami internetowymi. Organizacja działa w Irlandii i została stworzona jako element systemu przewidzianego przez DSA. W najnowszym raporcie obejmującym okres od kwietnia 2025 do marca 2026 roku znalazły się liczby, które mogą zaskoczyć nawet zwolenników zaostrzonej moderacji treści.
Po przeanalizowaniu zgłoszeń organ nie zgodził się z decyzjami platform w 59 proc. przypadków. Innymi słowy, w większości spraw rozpatrzonych przez niezależnych ekspertów uznano, że pierwotna decyzja Facebooka, Instagrama, TikToka czy YouTube była błędna.
Jeszcze ciekawiej wygląda rozbicie tych danych. Gdy użytkownicy odwoływali się od usunięcia swoich treści, organ przyznawał im rację w ponad połowie przypadków. Z drugiej strony, gdy użytkownicy skarżyli się na pozostawienie treści online, niezależni arbitrzy często uznawali, że platformy powinny były jednak zareagować. Powstaje obraz systemu, w którym błędy pojawiają się w obu kierunkach. Jedne treści znikają bez wystarczających podstaw, inne pozostają widoczne mimo zgłoszeń.
„Nienawiść i nękanie w internecie mają realne konsekwencje dla wielu osób i społeczności. W ponad dwóch trzecich naszych decyzji dotyczących mowy nienawiści stwierdziliśmy, że platformy nie egzekwowały własnych zasad i pozostawiały nienawistne treści. To pokazuje, że platformy nie zawsze postępują właściwie. Jeśli mieszkasz w UE, możesz bezpłatnie zakwestionować decyzje platformy w Appeals Centre Europe i uzyskać fachową, bezstronną opinię” - powiedział Thomas Hughes, prezes zarządu Appeals Centre Europe.
Lawina sporów zalewa system
Liczba zgłoszeń trafiających do Appeals Centre Europe rośnie błyskawicznie. W ciągu roku organizacja otrzymała ponad 24 tysiące sporów dotyczących moderacji treści. Szczególnie wymowny jest wzrost liczby spraw kwalifikujących się do rozpatrzenia. W marcu 2026 roku ich liczba była dziewięciokrotnie wyższa niż rok wcześniej.
To jednak tylko niewielki wycinek całego rynku. Największe platformy społecznościowe każdego dnia podejmują miliony decyzji dotyczących usuwania postów, ograniczania zasięgów czy blokowania kont. Nawet rozbudowany system odwoławczy nie jest w stanie przeanalizować więcej niż niewielki procent wszystkich przypadków.
Raport stawia więc niewygodne pytanie: czy możliwe jest stworzenie mechanizmu, który skutecznie i sprawiedliwie oceni gigantyczną liczbę publikowanych każdego dnia treści?
Największy problem pojawia się przy blokadach kont
Szczególnie źle wygląda sytuacja dotycząca zawieszeń użytkowników. Do organu wpłynęło ponad 14 tysięcy skarg związanych z blokadami kont. Mimo to pełną analizę przeprowadzono w mniej niż 150 przypadkach. Powód okazał się zaskakująco prosty. Platformy często nie dostarczały materiałów niezbędnych do przeprowadzenia oceny.
W efekcie ponad 7300 spraw zakończyło się automatycznym rozstrzygnięciem na korzyść użytkowników. Nie dlatego, że eksperci uznali blokady za bezpodstawne, lecz dlatego, że firmy nie przekazały wymaganych informacji w wyznaczonym terminie.
Według raportu szczególnie często sytuacja taka miała miejsce w sporach dotyczących Facebooka i Instagrama. W tysiącach spraw użytkownicy formalnie wygrywali postępowania, ale nie oznaczało to automatycznego przywrócenia kont. To jeden z najbardziej kontrowersyjnych wniosków płynących z dokumentu. Nawet pozytywne rozstrzygnięcie nie gwarantuje skutecznego rozwiązania problemu.
Orzeczenia, których nikt nie musi wykonywać
Kolejnym źródłem kontrowersji jest skuteczność samych decyzji wydawanych przez organ odwoławczy. Raport przyznaje, że wiele platform nie podejmuje działań zgodnych z wydanymi rozstrzygnięciami. W części spraw dotyczących organizacji społecznych sporne treści pozostały online mimo decyzji wskazujących na konieczność ich usunięcia.
To rodzi pytania o realną siłę mechanizmu stworzonego przez DSA. Jeżeli platforma może zignorować wynik postępowania, użytkownik otrzymuje formalne zwycięstwo bez praktycznych konsekwencji. W takim modelu proces odwoławczy zaczyna przypominać bardziej procedurę konsultacyjną niż skuteczny instrument egzekwowania praw użytkowników.
Spór o granice moderacji trwa
Najwięcej emocji budzą sprawy związane z tzw. mową nienawiści. Według raportu organ często uznawał, że platformy pozostawiały online treści, które powinny zostać usunięte zgodnie z ich własnymi regulaminami. W przypadku TikToka odsetek uchylonych decyzji przekroczył 80 proc. Wysokie wartości odnotowano również dla Instagrama, Facebooka i YouTube.
Jednak właśnie tutaj pojawia się najtrudniejszy problem. Granice pomiędzy obraźliwą wypowiedzią, ostrą krytyką, satyrą czy dopuszczalną opinią od lat wywołują spory wśród prawników, polityków i ekspertów od wolności słowa. Raport pokazuje, że nawet instytucje odpowiedzialne za ocenę tych treści często dochodzą do zupełnie innych wniosków niż platformy. To nie tylko kwestia błędów proceduralnych, ale również różnic w interpretacji zasad moderacji.
Raport, który wywoła nową debatę o DSA
Publikacja Appeals Centre Europe może stać się jednym z najczęściej komentowanych dokumentów dotyczących funkcjonowania Aktu o Usługach Cyfrowych. Dane ujawniają system obciążony ogromną liczbą sporów, wysokim odsetkiem błędnych decyzji oraz problemami z egzekwowaniem rozstrzygnięć.
Unijne przepisy miały stworzyć bardziej przejrzyste środowisko dla użytkowników internetu. Najnowszy raport pokazuje jednak, że droga do osiągnięcia tego celu jest znacznie trudniejsza, niż zakładano podczas prac nad DSA. A wraz ze wzrostem liczby publikowanych treści oraz coraz większą rolą automatycznych systemów moderacji liczba podobnych sporów może w kolejnych latach rosnąć jeszcze szybciej.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
UE stworzyła system kontroli cenzury. Ponad połowa decyzji platform była błędna