Unia psuje interes producentom smartfonów. Diabeł tkwi w wyjątkach

Aktualności Smartfony Obserwuj nas w Google

Unia psuje interes producentom smartfonów. Diabeł tkwi w wyjątkach

Przez lata producenci smartfonów skutecznie przekonywali nas, że niewymienna bateria to technologiczna konieczność. Unia Europejska ma jednak inne zdanie. Od 2027 roku wymiana akumulatorów ma być łatwiejsza, choć niestety niekoniecznie oznacza to powrót do rozwiązań ze starych Nokii.

Kiedyś wystarczyło zdjąć tylną klapkę telefonu, wyjąć zużytą baterię i włożyć nową. Cała operacja trwała kilkanaście sekund i nie wymagała ani specjalistycznych narzędzi, ani wizyty w serwisie. Później producenci odkryli, że znacznie lepiej będzie zamknąć akumulator w obudowie, najlepiej przyklejając go tak mocno, żeby jego wymiana przypominała skuwanie glazury. Oczywiście wszystko w imię postępu, smuklejszych konstrukcji i wodoodporności.

Przy okazji powstał całkiem wygodny model biznesowy. Po trzech czy czterech latach bateria zaczyna odmawiać posłuszeństwa, a właściciel telefonu staje przed wyborem: zapłacić za naprawę parę stów albo kupić nowy smartfon. Nietrudno zgadnąć, która opcja bardziej odpowiada producentom.

Unia Europejska postanowiła jednak nieco popsuć tę zabawę. Od 18 lutego 2027 roku zaczną obowiązywać kolejne wymagania dotyczące możliwości usuwania i wymiany baterii w urządzeniach elektronicznych, wynikające z rozporządzenia 2023/1542. Ich celem jest wydłużenie życia sprzętu i ograniczenie ilości elektroodpadów.

Czy wrócą baterie wyjmowane jak w starych Nokiach?

Tu warto ostudzić entuzjazm, bo wizja powrotu do telefonów, w których wystarczyło zdjąć klapkę i podmienić akumulator, jest mocno uproszczona.

Realme 16 Pro

Unijne przepisy co do zasady wymagają, aby przenośne baterie można było usuwać i wymieniać przy użyciu ogólnodostępnych narzędzi, bez konieczności stosowania specjalistycznego wyposażenia producenta. Nie oznacza to jednak, że każdy smartfon sprzedawany od 2027 roku będzie musiał mieć baterię wyjmowaną palcami.

Dla smartfonów przewidziano szczególne rozwiązania. Producenci mogą zachować zamknięte konstrukcje i skorzystać z odpowiednich odstępstw, jeśli spełnią wymagania dotyczące trwałości akumulatorów oraz ochrony urządzeń przed wodą i pyłem.

Innymi słowy, Apple czy Samsung nie muszą nagle wracać do plastikowych klapek. Będą jednak musiały projektować swoje urządzenia z uwzględnieniem coraz bardziej rygorystycznych wymagań dotyczących żywotności i możliwości naprawy.

To istotna różnica, bo Unia nie nakazuje powrotu do przeszłości, lecz próbuje ograniczyć sytuacje, w których zużycie jednego podzespołu oznacza praktyczny koniec całego urządzenia.

Telefon ma służyć latami, a nie do następnej premiery

Zmiany dotyczą zresztą nie tylko samej wymiany baterii. Od czerwca 2025 roku obowiązują już unijne przepisy ekoprojektu, zgodnie z którymi akumulatory smartfonów muszą zachowywać co najmniej 80% pierwotnej pojemności po 800 pełnych cyklach ładowania.

Producenci mają również obowiązek zapewniać dostępność określonych części zamiennych przez co najmniej siedem lat od zakończenia sprzedaży danego modelu. To ważne, ponieważ nawet najłatwiejsza wymiana baterii niewiele pomoże, jeśli po kilku latach nie będzie można kupić nowej.

iPhone 18 Pro

Nie łudźmy się jednak, że branża nagle pokocha wieloletnie użytkowanie elektroniki. Producenci nadal mają interes w tym, abyśmy regularnie wymieniali telefony. Jeśli nie przekonają nas zużytym akumulatorem, spróbują lepszym aparatem, nowymi funkcjami AI albo kolejnym ekranem, który jest o 0,2 cala większy i oczywiście zmienia postrzeganie rzeczywistości.

Tyle że tym razem klient może zyskać nieco więcej kontroli nad tym, kiedy rzeczywiście potrzebuje nowego urządzenia.

I właśnie o to w całej sprawie chodzi. Smartfon za kilka tysięcy złotych nie powinien stawać się kandydatem do wymiany tylko dlatego, że po trzech latach jego bateria nie wytrzymuje do wieczora. Jeśli unijne regulacje sprawią, że naprawa znów będzie rozsądną alternatywą dla zakupu nowego telefonu, trudno uznać to za coś złego.

Nawet jeśli producenci będą musieli pogodzić się z wyjątkowo nieprzyjemną perspektywą: klient kupił telefon i, o zgrozo, zamierza go używać dłużej niż do premiery następcy.

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Unia psuje interes producentom smartfonów. Diabeł tkwi w wyjątkach
 0