Egzekwowanie przepisów imigracyjnych w Stanach Zjednoczonych wchodzi w nową fazę. Amerykańska agencja Immigration and Customs Enforcement, czyli U.S. Immigration and Customs Enforcement, od blisko roku rozwija system oparty na sztucznej inteligencji, który ma usprawnić identyfikowanie oraz śledzenie osób przeznaczonych do deportacji. Platforma nosi nazwę ImmigrationOS i została zbudowana przez firmę Palantir Technologies.
Początkowo projekt był ograniczony, jednak z czasem przekształcił się w zaawansowany program integrujący dane rządowe i komercyjne. System wykorzystuje modele uczenia maszynowego do łączenia informacji, które wcześniej znajdowały się w oddzielnych bazach. W praktyce oznacza to stworzenie rozbudowanej infrastruktury analitycznej, jakiej wcześniej w tym obszarze nie było.
Od pilotażu do szerszego wdrożenia
Na początku 2025 roku ICE ogłosiła potrzebę stworzenia kompleksowej platformy związanej z imigracją. Kontrakt na budowę systemu trafił do Palantir, a pierwszy prototyp był gotowy jesienią tego samego roku.
Egzekwowanie przepisów imigracyjnych w Stanach Zjednoczonych wchodzi w nową fazę. Amerykańska agencja Immigration and Customs Enforcement, czyli U.S. Immigration and Customs Enforcement, od blisko roku rozwija system oparty na sztucznej inteligencji, który ma usprawnić identyfikowanie oraz śledzenie osób przeznaczonych do deportacji.

ImmigrationOS ma usprawnić cały proces imigracyjny. Chodzi zarówno o osoby, które przekroczyły dozwolony czas pobytu, jak i o podejrzanych o poważne przestępstwa. System zbiera dane z rejestrów karnych, dokumentów imigracyjnych oraz innych źródeł i umieszcza je w jednym miejscu.
Technicznie rozwiązanie opiera się na wcześniejszych narzędziach Palantira, które wykorzystywano w sektorze wojskowym i wywiadowczym, a później także przez amerykańskie służby. Platforma potrafi łączyć dane z wielu baz, porównywać nazwiska, adresy i inne identyfikatory, a następnie tworzyć zestawy informacji pomocne w działaniach operacyjnych.
Coraz szerszy dostęp do danych
ICE od lat rozbudowuje siatkę informacji, z których może korzystać. Agencja posiada dostęp do danych z wydziałów komunikacji, sądów, rejestrów więziennych czy baz lokalnej policji. Wykorzystuje również informacje kupowane od firm komercyjnych, które przechowują dane o rachunkach za media, numerach telefonów czy aktywności finansowej.
Dodatkowo w grę wchodzą dane lokalizacyjne pochodzące z różnych źródeł, które pozwalają śledzić historię aktywności konkretnej osoby. Agencja może też wnioskować o dostęp do nagrań z kamer monitoringu, w tym z systemów współpracujących z platformą Ring należącą do Amazona.
W obszarze rozpoznawania twarzy ICE współpracuje między innymi z Clearview AI, którego baza obejmuje miliardy zdjęć dostępnych publicznie w internecie. Inne narzędzia pozwalają analizować nagrania wideo pod kątem powtarzających się elementów, takich jak charakterystyczne uszkodzenia samochodu czy detale ubioru.
Automatyzacja dokumentów i nowe możliwości
Jednym z pierwszych widocznych efektów wdrożenia systemu jest automatyzacja dokumentów. Przygotowanie wniosków sądowych czy oświadczeń pod przysięgą wcześniej wymagało ręcznego przeszukiwania wielu systemów, co zajmowało nawet kilka dni. Teraz część tych czynności może być wykonana w ciągu godziny.
System wskazuje ponadto, gdzie znajdują się dane objęte dodatkowymi ograniczeniami oraz sugeruje z jakich narzędzi prawnych skorzystać, żeby je uzyskać.
Spory o przejrzystość i granice prawa
Wraz z rozwojem ImmigrationOS rosną uzasadnione obawy o przejrzystość i kontrolę nad tymi rozwiązaniami. Organizacje zajmujące się prawami obywatelskimi zwracają uwagę, iż trudno ocenić skalę błędów oprogramowania. Podnoszony jest argument, że pomyłki mogą częściej dotykać osoby o popularnych nazwiskach lub intensywnej aktywności cyfrowej.
Co ciekawe sądy stawiają pewną granicę. Niedawno federalny sędzia uznał, że urząd skarbowy nielegalnie udostępnił dane podatników Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego, i zakazał ich dalszego przekazywania. Część władz stanowych oraz lokalnych ogranicza też współpracę w sprawach cywilnych związanych z imigracją, choć dane mogą pośrednio trafiać do agencji poprzez firmy komercyjne.
Większy budżet i szerszy zakres działań
Budżet na technologie informatyczne w strukturach bezpieczeństwa znacząco wzrósł. W ciągu pierwszego roku drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa przyznano ponad miliard dolarów na kontrakty IT, z czego dziesiątki milionów przeznaczono na rozwój ImmigrationOS.
Równocześnie pojawiają się doniesienia, iż narzędzia analityczne wykorzystywane są również do monitorowania aktywistów próbujących zakłócać działania służb. Według organizacji społecznych może to obejmować m.in. osoby biorące udział w legalnych protestach.
Na razie trudno przewidzieć, czy ImmigrationOS będzie powszechnie wykorzystywany przez różne amerykańskie agencje rządowe, czy też jego rozwój zostanie ograniczony przez nowe regulacje i decyzje sądów.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Nielegalni imigranci wykrywani przez AI. Tak się bawią w Stanach