Administracja Donalda Trumpa rozważa kolejny radykalny krok w technologicznej wojnie z Chinami. Tym razem na celowniku znalazły się moduły komórkowe, czyli niewielkie komponenty odpowiadające za łączność w milionach urządzeń na całym świecie. Jeśli nowe ograniczenia wejdą w życie, skutki mogą odczuć producenci routerów, inteligentnych urządzeń domowych, samochodów, dronów, systemów przemysłowych i elektroniki użytkowej.
Według doniesień „Financial Times” Federalna Komisja Łączności USA analizuje możliwość wpisania chińskich producentów modułów na specjalną listę podmiotów objętych restrykcjami. Taki ruch praktycznie zamknąłby im drogę do sprzedaży produktów w Stanach Zjednoczonych.
Niewidoczne komponenty, bez których nie działa nowoczesna elektronika
Moduły komórkowe pozostają dla większości użytkowników całkowicie niewidoczne. To małe układy montowane wewnątrz urządzeń, umożliwiające komunikację przez sieci 4G i 5G bez konieczności korzystania z Wi-Fi.
Takie komponenty znajdują się dziś niemal wszędzie. Korzystają z nich inteligentne liczniki energii, routery, samochody z dostępem do internetu, systemy śledzenia flot, urządzenia medyczne, czujniki przemysłowe, sprzęt logistyczny, a nawet fabryczne maszyny sterowane zdalnie.
Problem polega na tym, że globalny rynek tych modułów został praktycznie zdominowany przez chińskie firmy. Według danych przytoczonych w raporcie przedsiębiorstwa z Chin kontrolują ponad 70 proc. światowego rynku. Wśród największych graczy wymienia się Quectel, Fibocom, MeiG, Sunsea oraz China Mobile.
Chińskie firmy kontrolują ponad 70% światowego rynku modułów komórkowych.
Waszyngton obawia się cyfrowych tylnych drzwi
Amerykańskie służby i regulatorzy od dawna alarmują, że nowoczesna elektronika może stać się narzędziem szpiegostwa i zdalnej inwigilacji. Szczególne obawy budzą urządzenia wymagające regularnych aktualizacji firmware’u i oprogramowania. Właśnie dlatego moduły komórkowe znalazły się na radarze FCC.
Zdaniem części ekspertów takie komponenty mogłyby potencjalnie służyć do zdalnego dostępu do urządzeń lub zbierania danych z infrastruktury krytycznej. W grę wchodzą nie tylko smartfony czy routery, ale również przemysłowe systemy IoT wykorzystywane przez firmy energetyczne, logistyczne i produkcyjne.
FCC rozpoczyna kolejną ofensywę
Federalna Komisja Łączności już wcześniej podejmowała agresywne działania wobec chińskiej technologii. W ostatnich miesiącach regulator próbował ograniczyć działalność chińskich laboratoriów testujących elektronikę przeznaczoną na rynek amerykański.
Skala problemu jest gigantyczna. Około 75 proc. urządzeń certyfikowanych przez FCC przechodzi dziś testy właśnie w Chinach. Chodzi o dziesiątki tysięcy produktów rocznie.
Na celowniku znalazły się również routery sieciowe, sprzęt Bluetooth oraz chińskie drony. Waszyngton uważa, że urządzenia komunikacyjne produkowane przez firmy z Chin mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Przewodniczący FCC Brendan Carr utworzył nawet specjalną radę zajmującą się przeciwdziałaniem zagrożeniom technologicznym związanym z „zagranicznymi przeciwnikami”, przede wszystkim Chinami.
Giganci elektroniki mogą mieć ogromny problem
Ewentualny zakaz nie uderzyłby wyłącznie w chińskich producentów. W praktyce problem dotknąłby cały światowy przemysł elektroniczny.
Chińskie moduły komórkowe są dziś głęboko zintegrowane z globalnymi łańcuchami dostaw. Wiele urządzeń projektowano właśnie pod konkretne komponenty dostarczane przez firmy z Państwa Środka.
Działania FCC pokazują, że Waszyngton nie zamierza wycofywać się z technologicznej ofensywy.
Jeśli restrykcje zostaną wprowadzone, producenci mogą zostać zmuszeni do przeprojektowania sprzętu, wymiany dostawców i przechodzenia nowych procesów certyfikacyjnych. Dla części firm oznaczałoby to wielomiesięczne opóźnienia i wzrost kosztów produkcji. Branża obawia się także problemów z dostępnością urządzeń IoT i elektroniki sieciowej.
Technologiczny konflikt USA i Chin przyspiesza
Informacje o możliwym zakazie pojawiły się tuż przed planowanym spotkaniem Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem w Pekinie. Obaj przywódcy mają rozmawiać o handlu, ograniczeniach technologicznych oraz napięciach między USA i Chinami.
Choć po ubiegłorocznym szczycie w Korei Południowej mówiło się o częściowym złagodzeniu konfliktu, działania FCC pokazują, że Waszyngton nie zamierza wycofywać się z technologicznej ofensywy. Coraz wyraźniej widać też, że nowa faza rywalizacji nie dotyczy już wyłącznie półprzewodników czy sztucznej inteligencji. Teraz chodzi o każdy element nowoczesnej infrastruktury komunikacyjnej.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
USA znów uderzą w chińską elektronikę. Trump chce zakazać kluczowych komponentów