Generatywna sztuczna inteligencja w ostatnich miesiącach przeniknęła niemal każdy sektor technologiczny. Firmy prześcigają się w dodawaniu nowych funkcji do swoich produktów, niezależnie od tego, czy są to telewizory, przeglądarki czy komunikatory. Trend, który Samsung i Microsoft pokazali przy premierach nowych urządzeń, dociera teraz także do świata przeglądarek. Na tym tle Vivaldi postanawia powiedzieć „stop”, sprzeciwiając się kierunkowi, w którym zmierza branża.
Jon von Tetzchner, współzałożyciel i prezes Vivaldi, jasno wyraził swoje stanowisko w blogowym wpisie firmy. Według niego przeglądanie internetu to proces aktywny, oparty na eksploracji i odkrywaniu. W jego opinii integracja przeglądarek z generatywną sztuczną inteligencją przekształca tę czynność w bierną konsumpcję treści, pozbawiając użytkowników kontroli nad sposobem korzystania z sieci.
Tetzchner krytykuje przede wszystkim Google i Microsoft, które łączą swoje przeglądarki z systemami Gemini i Copilot. Szczególnie mocno uderza w „tryb Copilot” w Microsoft Edge, gdzie nowe karty, wyszukiwanie i czat obsługiwane przez model AI przejmują większość funkcji użytkownika. Według niego takie podejście tworzy niebezpieczny precedens, w którym to algorytmy decydują, co użytkownik widzi i w jaki sposób przetwarzane są jego dane.
AI w przeglądarkach pod lupą
Rozwój przeglądarek wspieranych przez AI zmienia sposób, w jaki użytkownicy korzystają z internetu. Badania przytaczane przez Tetzchnera, w tym dane z Pew Research, pokazują, że podsumowania generowane przez algorytmy obniżają liczbę kliknięć w tradycyjne wyniki wyszukiwania. Firmy technologiczne widzą w tym przyszłość, ale Vivaldi przestrzega przed budowaniem środowiska, w którym algorytmy decydują o dostępie do informacji.
Strategia Vivaldi: człowiek na pierwszym miejscu
Vivaldi konsekwentnie odrzuca pomysł implementacji chatbotów LLM, automatycznych podsumowań treści czy systemów AI wypełniających formularze. Firma stawia na tradycyjny model przeglądania, w którym użytkownik sam kontroluje sposób interakcji z siecią. „Bez eksploracji sieć staje się o wiele mniej interesująca. Nasza ciekawość traci tlen, a różnorodność sieci umiera” — podkreśla Tetzchner.
AI z potencjałem, ale nie w każdym miejscu
Stanowisko Vivaldi nie oznacza całkowitego odrzucenia technologii sztucznej inteligencji. Firma przyznaje, że uczenie maszynowe ma ogromny potencjał i w przyszłości może pomóc w rozwoju funkcji, które faktycznie usprawnią codzienne korzystanie z sieci. Obecne rozwiązania są jednak według niej zbyt inwazyjne i nie dają użytkownikom odpowiedniego poziomu kontroli.
Rosnący dystans wobec trendu
Decyzja Vivaldi kontrastuje z działaniami konkurencji. Opera, Google, The Browser Company, Microsoft czy Mozilla z entuzjazmem integrują swoje przeglądarki z AI, starając się zdominować nową niszę rynku. Vivaldi tymczasem wybiera strategię wyczekiwania i zachowania tradycyjnego podejścia, licząc na użytkowników, którzy nie chcą, by sztuczna inteligencja przejmowała kolejne obszary ich cyfrowej aktywności.
Ruch firmy może okazać się ryzykowny w kontekście rosnącej popularności AI, ale dla części odbiorców pozostaje dowodem na to, że wciąż istnieje alternatywa dla przeglądarek projektowanych w duchu pełnej automatyzacji.

Pokaż / Dodaj komentarze do: Atak na Google i Microsoft z niespodziewanej strony. Odmawiawiają wdrożenia AI