Wraca groźny atak skierowany przeciwko użytkownikom WhatsAppa, który ma na celu kradzież danych karty bankowej. Tym razem oszustom udaje się naprawdę dobrze zachować wiarygodność.
Każdy system jest tak odporny jak jego najsłabsze ogniwo, a często tym ostatnim okazuje się człowiek. Nie inaczej jest w przypadku trwającego aktualnie ataku na użytkowników WhatsAppa, którego autorzy, obok komunikatora, wykorzystują nikłe kompetencje w dziedzinie cyberbezpieczeństwa u pracowników obsługi hotelowej w całej Europie. Już w czerwcu przed podobnym mechanizmem przestrzegał Bitdefender, ale teraz – w ocenie serwisu ICI – skala zjawiska rośnie.
Logistycznie atak jest dość skomplikowany, bo napastnicy zaczynają od dobrania się do systemów rezerwacji hotelowej, ale to ponoć tylko z pozoru stanowi trudność. W rzeczywistości takie systemy mają być bardzo podatne na phishing, gdyż obsługujący je pracownicy, pozbawieni świadomości zagrożeń, wedle źródła bezrefleksyjnie otwierają wszelkie linki i załączniki. Wystarczy więc proste zapytanie od rzekomego klienta zainteresowanego pobytem, na przykład o rezerwację grupową; malware zakamuflowany jako lista gości i gotowe.
Uwaga, mogą mieć twoje prawdziwe dane
Dzięki temu jednak przestępcy uzyskują dostęp do faktycznej listy rezerwacji, a co za tym idzie także do danych osobowych. Wykorzystując te informacje, mogą bardzo kompetentnie podszyć się pod hotel. W dodatku budują wiarygodność znajomością danych klienta.
Poprzez WhatsAppa dystrybuują prośby o potwierdzenie wizyty, a fałszywe formularze służą do wykradania kolejnych danych. Tym razem już od prywatnych osób. Jak czytamy, jednym z najpopularniejszych trików stało się stosowanie fałszywej wersji witryny Booking.com, by żądać uzupełnienia informacji finansowych. Tak oto pozyskiwane są numery kart płatniczych razem z kodami CVC/CVV. Bywa również, że napastnicy podają własne numery rachunków i sami inkasują płatność pod pretekstem dodatkowej opłaty rezerwacyjnej czy klimatycznej.
Jak się przed tym chronić?
Niestety zasadniczy problem stanowi to, że wiele hoteli do kontaktu z odwiedzającymi też korzysta z WhatsAppa. Nie można więc założyć, że każda próba kontaktu poprzez ten komunikator z marszu stanowi próbę oszustwa. Inna sprawa, że zawsze powinno dać się zadzwonić na recepcję, by potwierdzić ewentualną sprawę. Tymczasem opłaty pokroju kaucji hotelowej zazwyczaj pobierane są już na miejscu, stąd arbitralne domaganie się płatności z góry należy uznać za co najmniej osobliwe.
Co zrozumiałe, kluczem jest ponadto to, by upewnić się, jakie witryny odwiedzamy. Nawet jeśli strona do złudzenia przypomina Booking.com, Trivago czy Airbnb, to bezwzględnie trzeba zweryfikować jej URL, ale to już powinno być oczywiste.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
WhatsApp: trwa atak na użytkowników. Znają twoje nazwisko i adres