Brytyjski rząd szykuje jedno z najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań dotyczących bezpieczeństwa cyfrowego ostatnich lat. Nowe przepisy mają doprowadzić do sytuacji, w której mechanizmy analizujące obrazy będą obecne nie tylko w nowych smartfonach trafiających do sprzedaży, ale również na ogromnej liczbie urządzeń używanych od lat przez mieszkańców kraju.
Pomysł wywołuje gwałtowne reakcje ekspertów zajmujących się prywatnością, cyberbezpieczeństwem i systemami mobilnymi. Krytycy twierdzą, że politycy próbują narzucić technologiczne rozwiązanie, nie biorąc pod uwagę ograniczeń sprzętowych oraz sposobu działania współczesnych systemów operacyjnych.
Rząd chce objąć kontrolą także stare smartfony
Dyskusja rozgorzała po debacie w brytyjskiej Izbie Lordów. Podczas rozmowy o nowych zabezpieczeniach dla nieletnich pojawiło się pytanie dotyczące starszych urządzeń. Część obserwatorów zakładała, że młodzi użytkownicy po prostu pozostaną przy starych wersjach systemów operacyjnych, unikając nowych mechanizmów kontroli.
Odpowiedź przedstawicielki rządu wywołała niemałe zaskoczenie. Baronessa Lloyd z Effry, odpowiedzialna za kwestie technologiczne, stwierdziła, że plan dotyczy zarówno nowych, jak i starszych smartfonów oraz tabletów. Według założeń nawet urządzenia przekazywane dzieciom po przywróceniu ustawień fabrycznych miałyby uruchamiać odpowiednie funkcje kontroli na poziomie systemu operacyjnego. Brzmi to jak ambitny plan. Problem polega na tym, że dla wielu specjalistów jest on trudny do pogodzenia z rzeczywistością techniczną.
Rząd Partii Pracy w Wielkiej Brytanii chce, aby oprogramowanie do skanowania obrazów było dostępne w każdym telefonie w kraju. Rząd potwierdził, że nie zamierza poprzestać na nowych urządzeniach.
Skaner miałby działać zanim szyfrowanie ochroni dane
Mechanizm działania proponowanego rozwiązania brzmi jak marzenie każdej organizacji szpiegowskiej. Aby system mógł rozpoznawać określone treści na zdjęciach, musi przeanalizować obraz jeszcze przed jego zaszyfrowaniem lub zapisaniem w chronionej przestrzeni urządzenia. W praktyce oznaczałoby to obecność specjalnego oprogramowania działającego bezpośrednio na telefonie użytkownika.
Brytyjskie władze podkreślają, że nie chodzi o masowe przesyłanie zdjęć do rządowych baz danych ani o ciągły monitoring zawartości urządzeń. Według zapewnień analiza miałaby odbywać się lokalnie na smartfonie. Krytycy odpowiadają jednak, że sama obecność takiego mechanizmu otwiera zupełnie nowy rozdział w dyskusji o granicach prywatności. Ich zdaniem użytkownik otrzymuje urządzenie wyposażone w system zdolny do automatycznego oceniania treści zapisanych na telefonie.
Eksperci wskazują na problem starych urządzeń
Największa luka w całym projekcie może dotyczyć sprzętu, który znajduje się już w rękach użytkowników. Przywrócenie ustawień fabrycznych nie instaluje nowych funkcji, których wcześniej nie było w systemie. Taki proces jedynie przywraca urządzenie do stanu przewidzianego przez producenta dla konkretnej wersji oprogramowania.
Jeżeli telefon od kilku lat nie otrzymuje aktualizacji systemowych, nie ma prostego sposobu na dodanie zaawansowanego skanera obrazów bez przygotowania nowej wersji systemu operacyjnego.
W przypadku wielu modeli może okazać się to zwyczajnie niemożliwe. Zarówno producenci smartfonów z Androidem, jak i Apple kończą wsparcie dla starszych urządzeń po określonym czasie. Miliony telefonów pozostają więc na wersjach systemu, które nigdy nie otrzymają nowych funkcji.
Sztuczna inteligencja wymaga odpowiedniego sprzętu
Dochodzi jeszcze kwestia wydajności. Nowoczesne systemy rozpoznawania obrazów wykorzystują modele uczenia maszynowego, które wymagają odpowiednich zasobów obliczeniowych. Współczesne smartfony wyposażone są w dedykowane układy AI odpowiadające za analizę zdjęć, rozpoznawanie mowy czy funkcje fotograficzne.
Starsze urządzenia często nie posiadają takich komponentów. Uruchomienie zaawansowanego modelu lokalnie mogłoby prowadzić do wyraźnego spadku wydajności, szybszego rozładowywania baterii i problemów z płynnością działania systemu. To właśnie dlatego wiele funkcji opartych na sztucznej inteligencji trafia wyłącznie na najnowsze generacje smartfonów.
Android może okazać się największym wyzwaniem
Szczególnie skomplikowana sytuacja dotyczy ekosystemu Androida. Na rynku funkcjonują tysiące modeli pochodzących od dziesiątek producentów. Część z nich korzysta z mocno zmodyfikowanych wersji systemu, inne od lat nie otrzymują żadnych aktualizacji. Są też urządzenia pozbawione usług Google oraz modele działające na alternatywnych odmianach Androida.
W praktyce nie istnieje jeden przełącznik, który pozwalałby wdrożyć nowe funkcje jednocześnie na wszystkich urządzeniach. To właśnie ten aspekt sprawia, że wielu ekspertów patrzy na rządowe deklaracje z dużym sceptycyzmem.
Nastolatkowie mogą znaleźć sposób szybciej niż urzędnicy
Przeciwnicy projektu zwracają uwagę na jeszcze jeden problem. Osoby, do których przepisy są przede wszystkim kierowane, należą jednocześnie do grup najlepiej radzących sobie z omijaniem technologicznych ograniczeń. Instalowanie alternatywnych wersji Androida, korzystanie z nieaktualizowanego oprogramowania czy zakup starszych modeli telefonów nie stanowi dziś większego wyzwania dla części młodych użytkowników.
To prowadzi do paradoksalnej sytuacji. Im bardziej rozbudowane stają się mechanizmy kontroli, tym większa motywacja do szukania sposobów ich obejścia.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Wielka Brytania chce skanować nawet stare telefony. Wszyscy mówią, że to nierealne