Windows 11 najwyraźniej sprawia problemy nie tylko użytkownikom komputerów, ale również samemu Microsoftowi. Według doniesień wewnętrzny konflikt między zespołami Windows i Xbox był tak poważny, że jeden z menedżerów zagroził anulowaniem konsoli, jeśli zostanie zmuszony do wykorzystania proponowanej wersji systemu.
Microsoft od lat przekonuje, że Windows jest najlepszą platformą do grania na komputerach. Najwyraźniej jednak nie wszyscy w Redmond podzielają ten entuzjazm. Jak wynika z najnowszych doniesień, twórcy kolejnej generacji Xboxa niekoniecznie chcą, aby ich urządzenia działały pod kontrolą systemu przypominającego klasyczny Windows 11. Trudno się dziwić, skoro konsola powinna przede wszystkim uruchamiać gry, a nie przypominać użytkownikowi o aktualizacjach i konfigurowaniu pulpitu.
Powołując się na ustalenia magazynu Fortune, Windows Central donosi, że pomiędzy zespołami odpowiedzialnymi za Windows i Xbox miało dojść do poważnego sporu dotyczącego oprogramowania przyszłych urządzeń gamingowych Microsoftu.
Przedstawiciele działu Windows mieli naciskać na wykorzystanie zmodyfikowanej, odchudzonej wersji desktopowego systemu operacyjnego. Zespół Xbox preferował natomiast rozwiązanie przygotowane specjalnie z myślą o konsolach, zapewniające możliwie najlepszą wydajność i wygodną obsługę kontrolerem.
Według informatorów Fortune jeden z wysoko postawionych menedżerów Xboxa miał nawet zagrozić anulowaniem projektu przenośnej konsoli, zamiast zaakceptować proponowaną wersję Windowsa.
Xbox nie chce desktopowego Windowsa. Microsoft zaprzecza doniesieniom o konflikcie
Spór miał dotyczyć między innymi przyszłej konsoli rozwijanej pod nazwą Project Helix oraz planowanego urządzenia przenośnego. Według doniesień zespół Xbox ostatecznie uzyskał większy wpływ na kierunek rozwoju systemu operacyjnego.
Nie oznacza to jednak całkowitego porzucenia Windowsa. Obecne konsole Xbox Series X oraz S również korzystają z oprogramowania zbudowanego na jego fundamentach, ale odpowiednio dostosowanego do specyfiki konsol.
Podobną drogą może pójść Project Helix. Zamiast klasycznego pulpitu Windows 11 z nakładką Xbox urządzenie miałoby wykorzystywać bardziej wyspecjalizowane środowisko, zachowując jednocześnie kompatybilność z technologiami Microsoftu.
Co istotne, Scott Van Vliet, dyrektor techniczny Xboxa, zakwestionował doniesienia o konflikcie. W opublikowanym 21 października oświadczeniu zapewnił, że system Project Helix powstaje na bazie Windowsa, a oba zespoły ściśle współpracują. Jego zdaniem medialne relacje nieprawidłowo przedstawiają zarówno kwestie techniczne, jak i relacje między pracownikami.
Van Vliet nie potwierdził jednak, że przyszła konsola będzie korzystać ze standardowego środowiska Windows 11.
Nowy Xbox dopiero w 2028 roku?
Według nieoficjalnych informacji Microsoft planuje wprowadzenie nowego urządzenia przenośnego w 2027 roku, natomiast premiera Project Helix miałaby nastąpić w 2028 roku. Niemniej harmonogram nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony.
Dodatkowe emocje budzi potencjalna cena konsoli. Fortune sugeruje, że koszt produkcji i sytuacja na rynku komponentów mogą wymusić cenę sięgającą 1200–1800 dolarów. Microsoft mógłby jednak zdecydować się na częściowe subsydiowanie urządzenia, aby obniżyć kwotę płaconą przez klientów.
Wszystko wskazuje więc na to, że Microsoft stoi przed trudnym zadaniem. Chce połączyć otwartość komputerów PC z prostotą obsługi tradycyjnej konsoli, ale pogodzenie tych dwóch światów okazuje się znacznie bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.
Najbardziej ironiczne jest jednak to, że jednym z największych problemów przyszłego Xboxa może być system operacyjny produkowany przez tę samą firmę. Windows 11 ewidentnie potrafi zmęczyć nawet własnych twórców.

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Windows 11 jest tak zły, że nawet Microsoft go nie chce. Padła groźba anulowania konsoli