Eksperci od sztucznej inteligencji alarmują, że popularny trend z mediów społecznościowych może dostarczać firmom technologicznym jednych z najcenniejszych danych treningowych. Chodzi o viralowe nagrania, w których użytkownicy wypowiadają tę samą frazę w różnych emocjonalnych odsłonach – od sarkazmu, przez złość, aż po czułość i entuzjazm.
Nagrania zdobywają miliony odsłon na TikToku, Instagramie i YouTube Shorts. Zdaniem specjalistów mogą jednak pełnić jeszcze jedną rolę, stać się darmowym paliwem dla rozwoju emocjonalnej sztucznej inteligencji.
Jeden tekst, dziesiątki emocji. Internet pokochał ten format
Trend jest prosty. Użytkownik powtarza identyczne zdanie kilka razy, za każdym razem zmieniając jedynie ton głosu i sposób wypowiedzi. Ta sama fraza może zabrzmieć wspierająco, ironicznie, flirtująco lub agresywnie. Właśnie ta różnorodność przyciąga odbiorców. Wiele nagrań ma humorystyczny charakter, a sami twórcy często wybuchają śmiechem podczas odgrywania kolejnych emocji. Krótkie filmy błyskawicznie rozprzestrzeniają się w sieci, generując setki tysięcy reakcji.
Zdaniem ekspertów taki format stanowi wyjątkowo atrakcyjny materiał dla systemów sztucznej inteligencji.
Niewinny viral moż okazać się czymś znacznie więcej niż chwilową modą. Dla branży sztucznej inteligencji to kolejne bezcenne źródło wiedzy o człowieku.
Firmy AI od lat mają problem z emocjami
Clara Fulks, etyk cyfrowy i szefowa firmy konsultingowej North Star Strategies, zwraca uwagę, że duże koncerny technologiczne od dawna próbują nauczyć algorytmy prawidłowego rozpoznawania emocji. Jak podkreśla, popularność trendu nie jest przypadkowa. Nagrania przedstawiają tysiące różnych osób wypowiadających identyczne zdania, lecz z odmienną intonacją, tempem i ekspresją. Taki materiał może okazać się niezwykle wartościowy podczas trenowania modeli rozpoznających emocje.
Podobnego zdania jest Olga Kokhan, założycielka firmy Tinkogroup specjalizującej się w danych dla systemów AI. Według niej viralowe filmy pokazują jedno z największych wyzwań stojących przed sztuczną inteligencją, zrozumienie, że znaczenie wypowiedzi nie wynika wyłącznie ze słów. Ten sam komunikat może wyrażać troskę, gniew albo drwinę. Dla człowieka odczytanie intencji rozmówcy zwykle nie stanowi problemu. Algorytmy nadal mają z tym ogromne trudności.
Sztuczna inteligencja chce rozumieć nasze emocje
Technologie rozpoznawania emocji rozwijane są od lat. Wykorzystuje się je między innymi w systemach obsługi klienta, nowoczesnych call center czy rozwiązaniach wspomagających osoby z niepełnosprawnościami. Producenci takich narzędzi przekonują, że AI potrafi analizować nastrój rozmówcy i podpowiadać konsultantom najlepszy sposób prowadzenia rozmowy. Coraz częściej podobne funkcje pojawiają się również w asystentach głosowych i aplikacjach biznesowych. Problem
John Licato, profesor Bellini College of Artificial Intelligence, Cybersecurity, and Computing, zauważa, że współczesne modele językowe radzą sobie z rozpoznawaniem podstawowych emocji, lecz gubią się przy bardziej subtelnych niuansach. Szczególne trudności sprawiają sarkazm, mieszane uczucia czy emocje zależne od kultury i sytuacji.
Viralowe nagrania nie pokazują prawdziwego życia
Eksperci podkreślają również, że dane pochodzące z mediów społecznościowych mają swoje ograniczenia. Użytkownicy często przesadzają z ekspresją, starając się rozbawić widzów lub zwiększyć szanse na viralowy sukces. Takie zachowania mogą zniekształcać proces treningu modeli AI. Algorytmy uczą się wtedy emocji przedstawianych w sposób teatralny i przerysowany, a nie takich, które pojawiają się podczas codziennych rozmów.
Mimo to skala dostępnych danych pozostaje ogromna. Setki tysięcy podobnych nagrań publikowanych każdego dnia stanowią dla firm technologicznych wyjątkowo atrakcyjne źródło informacji.
Emocjonalna AI budzi coraz większe obawy
Rozwój technologii rozpoznawania emocji rodzi również pytania dotyczące prywatności. Organizacje zajmujące się prawami cyfrowymi ostrzegają, że kolejnym etapem nadzoru może stać się monitorowanie nie tylko naszych działań, ale także samopoczucia. Według analizy brytyjskiego Institute for the Future of Work systemy analizujące emocje mogą w przyszłości trafiać do miejsc pracy. Pracodawcy mogliby wykorzystywać je do oceny zaangażowania, poziomu stresu czy relacji pracowników z firmą.
Krytycy obawiają się sytuacji, w której ludzie zaczną dostosowywać swoje emocje do oczekiwań algorytmów, starając się unikać negatywnych ocen generowanych przez maszyny.
Media społecznościowe stały się kopalnią danych
Trend z powtarzaniem tej samej frazy to nie pierwszy przypadek, gdy internetowe zabawy mogą zasilać rozwój sztucznej inteligencji. Eksperci już wcześniej ostrzegali przed popularnymi akcjami polegającymi na publikowaniu zdjęć z dzieciństwa, odtwarzaniu własnego wyglądu sprzed dekady czy generowaniu obrazów przedstawiających użytkownika w różnych okresach życia.
Każda taka aktywność dostarcza systemom AI nowych danych biometrycznych. W praktyce oznacza to, że użytkownicy często dobrowolnie przekazują firmom materiały, za których pozyskanie jeszcze kilka lat temu trzeba było zapłacić ogromne pieniądze.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Wiralowy trend na TikToku pomaga szkolić AI. Oddajemy firmom bezcenne dane