Wolność słowa wraca do Wielkiej Brytanii. A przynajmniej w teorii


Wolność słowa wraca do Wielkiej Brytanii. A przynajmniej w teorii

W Anglii i Walii nadchodzi jedna z najbardziej wyczekiwanych reform w podejściu do zgłoszeń o nienawiści. System, który przez lata budził negatywne emocje, ma zostać zastąpiony nowym modelem działania. Policja chce jasno oddzielić realne zagrożenia od sytuacji, które mieszczą się w granicach prawa i wolności słowa.

Dotychczasowy mechanizm znany jako NCHI pozwalał policji rejestrować incydenty motywowane wrogością nawet wtedy, gdy nie dochodziło do złamania prawa. Trafiały one do policyjnych baz danych, często bez wiedzy osoby zgłoszonej. W efekcie widzieliśmy masę doniesień o nalotach policji, często za samą krytykę danej osoby, wyzwania, czy orientacji, a nawet aresztowanie małżeństwa za narzekanie na dyrekcję szkoły na grupie WhatsApp. Niedawno w sieci głośny był materiał z aresztowania kibica, który z uśmiechem krzyczał do kibiców Tottenhamu "Yid Army". Ci przyjęli to z uznaniem, w końcu sami się tak określają i są dumni z bycia "żydowską armią", jednak policja wie lepiej, co wolno mówić na ulicy.

Nowa koncepcja zakłada odejście od tej praktyki. Funkcjonariusze mają zajmować się wyłącznie sprawami, w których istnieje wyraźny cel działań policyjnych. Każde zgłoszenie przejdzie wstępną selekcję prowadzoną przez wyszkolony personel. Dopiero po takiej analizie zapadnie decyzja o dalszych krokach.

Zmienia się także sposób przechowywania danych. Policyjne systemy nie będą już wykorzystywane do gromadzenia informacji o zdarzeniach, które nie stanowią przestępstwa. Dane osobowe mają być zapisywane tylko w sytuacjach uzasadnionych działaniami operacyjnymi.

Zastępca komendanta głównego Tom Harding, dyrektor College of Policing, powiedział:

Incydenty z nienawiści, które nie są przestępstwami, są zastępowane systemem, który lepiej służy zarówno społeczeństwu, jak i współczesnej policji. Wyraźnie stwierdziliśmy, że obecne podejście nie spełnia oczekiwań ani jednych, ani drugich.

Dzisiaj przedstawiamy zupełnie inny sposób rozpatrywania zgłoszeń, tak aby funkcjonariusze mogli skupić się na swoich podstawowych obowiązkach, czyli zapobieganiu przestępczości i ochronie społeczności, jednocześnie wyraźnie zaznaczając, że zgodna z prawem wolność słowa nie jest sprawą policji.

Rejestrowanie incydentów z nienawiści, które nie są przestępstwami, stanowi bardzo małą część ogólnego zapotrzebowania policji. Mimo dobrych intencji, proces ten jest wykorzystywany w sposób nieproporcjonalny, co podważa zaufanie publiczne.

Zalecamy, aby rygorystyczne standardy, które ustanowiliśmy, zostały niezależnie sprawdzone przez inspektorat policji, tak aby społeczeństwo miało pewność, że są one wdrażane spójnie we wszystkich 43 jednostkach policji w Anglii i Walii.

Komendant Główny Policji Rachel Swann, wiceprzewodnicząca NPCC i krajowa koordynatorka ds. różnorodności, równości i integracji, dodała:

Policja jasno stwierdza, że ​​nowy system musi rozpoznawać osoby podatne na ataki, dbać o to, aby przestępstwa z nienawiści były odpowiednio rejestrowane, a także identyfikować napięcia społeczne i potencjalne czynniki prekursorskie przemocy i innych przestępstw.

Proponowane zmiany mają na celu zapewnienie, że policja będzie bezwzględnie szanować prawo jednostki do wolności słowa, jednocześnie chroniąc i podtrzymując zaufanie osób doświadczających nienawiści i narażonych na przestępstwa. Chodzi o to, aby takie kwestie jak przestępstwa z nienawiści i zagrożenia dla osób narażonych na przestępstwa były rozpoznawane i rejestrowane w sposób rzetelny, spójny i zgodny z prawem.

Kluczowe jest, abyśmy wiedzieli, że to działa na rzecz naszych społeczności i buduje zaufanie społeczne do naszych usług. Dlatego dzisiejsza publikacja to dopiero początek tego procesu i będziemy teraz współpracować zarówno z policją, jak i naszymi społecznościami, aby wdrożyć te zmiany i zapewnić, że nowy system będzie jasno zrozumiały, sprawiedliwy i skutecznie wdrożony.

Wolność słowa na pierwszym planie

Reforma niesie jedno wyraźne przesłanie. Legalna wypowiedź nie powinna być przedmiotem zainteresowania policji. To stanowisko pojawia się wprost w komunikatach instytucji odpowiedzialnych za zmiany.

Dotychczasowy system był krytykowany za zbyt szerokie interpretacje i możliwość nadużyć. W dobie mediów społecznościowych liczba zgłoszeń rosła, a granice między konfliktem społecznym a realnym zagrożeniem zacierały się.

Nowe podejście ma przywrócić proporcje. Policja chce skupić zasoby na zapobieganiu przestępczości i ochronie osób rzeczywiście narażonych na ataki.

Reforma po latach krytyki

Zmiany są efektem szerokiego przeglądu funkcjonowania systemu. Wnioski były jednoznaczne. Dotychczasowe rozwiązania nie odpowiadały realiom współczesnej komunikacji i prowadziły do niespójności w działaniu różnych jednostek.

Reforma dopiero się rozpoczyna. Przed służbami etap wdrażania, szkolenia i konsultacji społecznych. Home Office rozważa włączenie inspektorów do kontroli procesu, aby sprawdzić, jak nowe przepisy działają w praktyce.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Wolność słowa wraca do Wielkiej Brytanii. A przynajmniej w teorii
 0