Burza wokół nowej technologii graficznej od Nvidia nie cichnie, a kolejne demonstracje zamiast zachwytu wywołują lawinę krytyki. Tym razem głos zabrał Daniel Vávra, twórca Kingdom Come: Deliverance 2, który otwarcie sprzeciwił się dominującej narracji. Jego zdaniem DLSS 5 nie jest porażką, lecz początkiem zmiany, której branża i tak nie uniknie.
Podczas konferencji Nvidia GTC 2026 zaprezentowano DLSS 5 jako kolejny krok w rozwoju renderowania neuronowego. Obietnice brzmiały ambitnie. Lepsze oświetlenie, wyższa szczegółowość i brak spadków wydajności.
Pierwsze materiały pokazały jednak coś zupełnie innego. W grach takich jak Starfield czy Assassin’s Creed: Shadows pojawił się efekt, który wielu graczy określiło jako nienaturalny i przesadzony. Twarze postaci i światło przypominały bardziej przefiltrowany obraz niż realistyczną grafikę.
Internet szybko zareagował. Media społecznościowe wypełniły się porównaniami i memami, a DLSS 5 zaczęto nazywać „upiększającym filtrem”, który psuje styl artystyczny gier.
„Hejterzy tego nie zatrzymają”
W tym momencie do dyskusji wkroczył Vávra. Reżyser nie tylko broni technologii, ale też przewiduje jej długofalowy wpływ. Jego zdaniem obecne problemy wynikają z wczesnej fazy rozwoju i braku doświadczenia twórców. Podkreśla, że z czasem studia nauczą się trenować modele pod konkretne style graficzne. W takiej formie DLSS 5 może przestać być uniwersalnym filtrem i stać się narzędziem dopasowanym do wizji artystycznej.
W jego opinii to właśnie ten kierunek może zmienić sposób tworzenia grafiki w grach. Technologia ma potencjał, by ograniczyć znaczenie kosztownych technik takich jak ray tracing, które dziś wymagają ogromnych zasobów sprzętowych.
Jeśli prognozy Vávry się sprawdzą, przyszłość grafiki w grach nie będzie oparta wyłącznie na surowej mocy obliczeniowej. Coraz większą rolę odegrają modele uczące się stylu, światła i detalu.
Od sceptycyzmu do akceptacji
Wypowiedzi Vávry zaskakują także z innego powodu. Twórca wcześniej krytykował grafikę generowaną przez sztuczną inteligencję i podchodził do niej z dużym dystansem. Dziś mówi o niej inaczej, traktując ją jako nieunikniony element przyszłości branży. Nawet ci, którzy początkowo odrzucali AI, zaczynają dostrzegać jej praktyczne zastosowania. Nie chodzi już o zastąpienie artystów, lecz o narzędzia, które mogą przyspieszyć proces produkcji i otworzyć nowe możliwości wizualne
Największym pytaniem pozostaje to, czy gracze zaakceptują kierunek, który proponuje Nvidia. Historia pokazuje, że wiele technologii graficznych spotykało się z oporem na starcie, by później stać się standardem. DLSS 5 może przejść podobną drogę. W obecnej formie budzi mieszane reakcje, lecz rozwój narzędzi i doświadczenie studiów mogą zmienić odbiór.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Wszyscy hejtują DLSS 5, twórca Kingdom Come 2 broni NVIDII