X złożyło do Sąd Unii Europejskiej odwołanie od grzywny w wysokości 140 mln dolarów nałożonej w grudniu przez Komisję Europejską. To pierwszy przypadek, gdy globalna platforma technologiczna wprost kwestionuje w sądzie unijną ustawę o usługach cyfrowych, znaną jako Digital Services Act.
Spółka twierdzi, że postępowanie prowadzone przez Komisję było stronnicze i naruszało prawo do obrony. W odwołaniu podniesiono zarzut odmowy rzetelnego procesu oraz błędnej interpretacji obowiązków wynikających z DSA. To bezpośrednie podważenie kompetencji Brukseli do definiowania kategorii treści uznawanych za nielegalne lub dezinformacyjne oraz do nakładania wielomilionowych sankcji.
Mechanizm, który budzi sprzeciw
Digital Services Act przyznaje Komisji prawo do nakładania na największe platformy grzywien sięgających 6 proc. ich globalnych rocznych przychodów. Sankcje mogą zostać zastosowane w przypadku niewystarczającego reagowania na treści uznane przez regulatora za sprzeczne z prawem lub standardami Unii.
Krytycy zwracają uwagę na konstrukcję systemu nadzoru. Ten sam organ opracowuje interpretacje przepisów, prowadzi dochodzenia i wydaje decyzje finansowe. W praktyce to Komisja określa, które treści mieszczą się w kategoriach objętych sankcjami, a następnie egzekwuje własne rozstrzygnięcia. Platformy podlegają rozbudowanym obowiązkom raportowym i audytowym, a współpraca z zewnętrznymi organizacjami eksperckimi wpływa na ocenę zgodności z regulacjami.
Zespół ds. Globalnych Spraw Rządowych w X w oficjalnym komunikacie wskazał na poważne uchybienia proceduralne oraz wypaczoną interpretację przepisów. Firma deklaruje gotowość do współpracy w zakresie bezpieczeństwa użytkowników i przejrzystości, jednocześnie broniąc modelu otwartej debaty.
Wsparcie organizacji i obawy o precedens
Sprawę wspiera Alliance Defending Freedom International. Jej przedstawiciele argumentują, że koncentracja uprawnień regulacyjnych w rękach jednego organu tworzy niebezpieczny precedens dla wolności wypowiedzi w całej Europie. W ich ocenie wynik postępowania może wyznaczyć standard kontroli treści w kolejnych latach.
Spór wykracza poza relację jednej platformy z unijnym regulatorem. Dla wielu firm technologicznych to test granic odpowiedzialności i zakresu ingerencji państwa w moderację treści. Wyrok Sądu Unii Europejskiej może przesądzić o tym, jak daleko sięgają kompetencje Komisji oraz jakie gwarancje proceduralne przysługują platformom objętym nadzorem.
Sprawa o wymiarze transatlantyckim
Digital Services Act od początku budzi kontrowersje w Stanach Zjednoczonych. W grudniu, gdy decyzja o grzywnie była świeża, prezydent Donald Trump krytykował kierunek europejskich regulacji. W Kongresie pojawiły się inicjatywy mające chronić amerykańskie firmy przed skutkami zagranicznych przepisów dotyczących moderacji treści.
Przewodniczący Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów, Jim Jordan, zapowiedział analizę rozwiązań legislacyjnych, które ograniczyłyby wpływ obcych regulacji na działalność amerykańskich spółek technologicznych. W tle toczy się debata o suwerenności regulacyjnej i granicach jurysdykcji w cyfrowym świecie.
Odwołanie X otwiera nowy rozdział w sporze o przyszłość internetu w Europie. Jeżeli sąd przyzna rację platformie, pozycja Komisji w egzekwowaniu DSA może zostać osłabiona. Jeżeli decyzja zostanie utrzymana, regulator zyska silny mandat do dalszego nakładania sankcji.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
X stawia się Unii Europejskiej. Podważają ustawę o usługach cyfrowych