Blisko 17 milionów złotych z programu prowadzonego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości trafiło do spółki Sundog, której członkiem była jeszcze niedawno Olga Tokarczuk. I tu pojawia się problem, bo kasę przyznano, a efekty są takie same jak z polską Izerą, co zwróciło uwagę Macieja Sikorskiego z Telepolis.
W momencie, gdy dziesiątki studiów walczyły o uwagę inwestorów i graczy, projekt sygnowany nazwiskiem noblistki otrzymał jedną z najwyższych dotacji w swojej kategorii. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że rozpoznawalność potrafi otwierać drzwi szybciej niż portfolio.
PARP rozdaje miliardy, Sundog w czołówce
W 2024 roku w ramach Ścieżki SMART przedsiębiorcy złożyli tysiące wniosków na dziesiątki miliardów złotych. Pozytywną ocenę uzyskało niewiele ponad dwieście projektów. Wśród nich wysoko uplasował się Sundog z dofinansowaniem sięgającym 16,9 mln zł.
Samo studio istnieje od 2022 roku. W radzie nadzorczej zasiadała Olga Tokarczuk, a wokół firmy od początku budowano narrację łączącą literacki prestiż z ambicją stworzenia nowej jakości w grach RPG. Zapowiedzi brzmiały odważnie, pojawiały się hasła o przełomie i znaczeniu wykraczającym poza branżę.
Nazwisko noblistki miało zadziałać jak magnes.
Gra, której wciąż nie ma
Centralnym punktem zainteresowania pozostaje Ibru, tytuł inspirowany powieścią „Anna In w grobowcach świata”. O projekcie zrobiło się głośno już kilka lat temu. Padały deklaracje dotyczące premiery w okolicach 2026 roku. Rynek przyzwyczaił się do przesunięć, jednak w tym przypadku czas płynie, a konkretów wciąż brakuje.
Materiały publikowane przez spółkę są oszczędne. Opisy świata, ogólne obietnice nieliniowości, wzmianki o immersji i decyzjach gracza. Brakuje fragmentów rozgrywki, rozbudowanych prezentacji systemów czy wyraźnego harmonogramu prac. W branży przyzwyczajonej do agresywnego marketingu to cisza, która zaczyna być słyszalna.
Pieniądze pójdą na technologię, nie na produkt
Kluczowy element całej historii dotyczy tego, na co faktycznie przeznaczono wsparcie. Dotacja nie finansuje bezpośrednio samej gry. Ma umożliwić budowę systemu InteGra, narzędzia do projektowania nieliniowych RPG w Unreal Engine 5, z naciskiem na psychologię postaci oraz wykorzystanie badań akademickich i modeli językowych. Ambicje były ogromne. W oficjalnych komunikatach pojawiały się sformułowania o potencjalnej rewolucji i o promowaniu polskiej kultury na świecie. Im wyżej zawieszona poprzeczka, tym dotkliwsze może być zderzenie z rzeczywistością.
Wielkie deklaracje i szybkie zmiany
Po przyznaniu finansowania spółka broniła się przed zarzutami, podkreślając konkursowy tryb wyboru i udział ekspertów zewnętrznych. Wskazywano także, że środki nie trafiają do swobodnej dyspozycji i podlegają szczegółowym rozliczeniom.
Okazuje się jednak, że zaledwie kilka miesięcy po przyznaniu dofinansowania Olga Tokarczuk zrezygnowała z funkcji w radzie nadzorczej. Jako powód podano inne obowiązki. Pisarka pozostała akcjonariuszką i ma wspierać projekt artystycznie, jednak symboliczny ciężar tej decyzji trudno pominąć. W momencie starania się o środki jej rola była eksponowana bardzo mocno, najwyraźniej jej nazwisko przestało być tak potrzebne, skoro kasa została przyznana. Ciężko też dalej się chwalić rzekomo ogromnym zaangażowaniem Tokarczuk w proces twórczy studia, a może od samego początku cel jej udziału był inny? Jak mawiał klasyk, nie wiem, choć się domyślam.
Branża patrzy i czeka
Dla młodego studia wkład własny liczony w milionach złotych to ogromny zastrzyk możliwości, zwłaszcza przy wcześniejszych stratach finansowych, jednak cierpliwość obserwatorów ma swoje granice. Im dłużej projekt pozostaje w sferze zapowiedzi, tym częściej pojawia się pytanie, czy za imponującą warstwą idei stoi równie solidna produkcja.
Fotografia autorstwa Martin Kraft - Praca własna, CC BY-SA 3.0, Link
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Załatwiła dotację i zniknęła? Gra od Olgi Tokarczuk to nowa Izera