Kradzież drogiego sprzętu komputerowego przestała być problemem ograniczającym się do fałszowania dokumentów i przejmowania transportów przez internet. W Kalifornii doszło do dwóch incydentów, w których przestępcy mieli fizycznie zaatakować samochody eskortujące ciężarówki przewożące technologię dla centrów danych. Ładunki warte miliony dolarów zniknęły, a sprawców nadal nie udało się zatrzymać.
Dla branży transportowej to wyjątkowo niepokojący sygnał. Wartość infrastruktury potrzebnej do budowy centrów danych AI rośnie, a wraz z nią atrakcyjność serwerów, przełączników sieciowych, układów chłodzenia i innych podzespołów. Przestępcy coraz częściej nie szukają już przypadkowego towaru. Interesuje ich konkretny sprzęt, który można szybko sprzedać albo wywieźć poza Stany Zjednoczone.
Ciężarówka przestała być bezpieczna
Gerardo Pachuca przez 25 lat zajmował się śledztwami dotyczącymi kradzieży ładunków. Były detektyw szeryfa Los Angeles twierdzi, że w ostatnich miesiącach zetknął się z przypadkami, których brutalność i sposób działania sprawców szczególnie go zaniepokoiły.
Według jego relacji dwa transporty przewożące kosztowny sprzęt przeznaczony dla centrów danych jechały z Doliny Krzemowej do Południowej Kalifornii. Obie ciężarówki otrzymały ochronę w postaci nieoznakowanych samochodów eskortujących.
W pierwszym przypadku samochód miał celowo uderzyć w tył pojazdu ochrony. Kierowca po kolizji odjechał, a eskorta musiała się zatrzymać. W drugim incydencie samochód miał wykonać manewr PIT, doprowadzając do utraty kontroli nad pojazdem eskortującym.
Po usunięciu ochrony ciężarówki kontynuowały jazdę. Nie dotarły jednak do miejsc przeznaczenia. Według Pachucy ich dalsze losy pozostają nieznane, podobnie jak los przewożonego sprzętu.
Nie ma przy tym publicznie dostępnych dowodów pozwalających jednoznacznie przypisać te zdarzenia konkretnym sprawcom. Magazyn WIRED próbował zweryfikować informacje w pięciu stanowych i lokalnych organach ścigania, jednak śledczy nie mogli przekazać szczegółów ze względu na trwające postępowania.
Relacje Pachucy znalazły jednak częściowe potwierdzenie wśród osób zajmujących się bezpieczeństwem transportu. JJ Coughlin z Southwest Transportation Security Council twierdzi, że jedna z firm ochroniarskich poinformowała jego organizację o ataku na pojazd eskortujący transport określany jako przesyłka technologiczna wysokiej wartości.
Danny Ramon z firmy Overhaul zajmującej się monitorowaniem ładunków również usłyszał o jednym z incydentów od organów ścigania. Określił go jako skoordynowany atak wymierzony w sprzęt związany ze sztuczną inteligencją.
Sprzęt za miliony dolarów jedzie zwykłą ciężarówką
Problem polega na ogromnej dysproporcji między wartością niektórych komponentów a sposobem ich przewożenia. Serwery, przełączniki sieciowe czy elementy infrastruktury centrów danych mogą kosztować miliony dolarów, ale nadal są transportowane za pomocą standardowych procedur logistycznych.
Dane Verisk CargoNet pokazują ciekawą zmianę. W ostatnim kwartale liczba zgłoszonych kradzieży ładunków spadła o 26 proc. rok do roku. Jednocześnie wartość skradzionych towarów wzrosła ponad dwukrotnie.
To właśnie sprzęt komputerowy i sieciowy klasy korporacyjnej należy obecnie do kategorii szczególnie atrakcyjnych dla złodziei. Na podobnym poziomie zainteresowania znajduje się miedź i inne metale o wysokiej wartości.
Rosnące wydatki na centra danych dodatkowo zwiększają skalę potencjalnych strat. W pierwszej połowie tego roku wydatki na budowę centrów danych AI w USA przekroczyły poziom osiągnięty w całym 2025 roku. Dla przestępców oznacza to ogromny rynek potencjalnych celów.
Centra danych potrzebują coraz droższych komponentów
Boom na generatywną sztuczną inteligencję wymaga potężnej infrastruktury. Same procesory nie wystarczą. Centrum danych potrzebuje serwerów, szybkich przełączników, okablowania, systemów zasilania oraz zaawansowanego chłodzenia. Każdy z tych elementów może być atrakcyjnym celem kradzieży.
W kwietniu złodzieje mieli ukraść 34 560 kabli optycznych oraz 96 modułów przełączników sieciowych transportowanych z Missisipi do Teksasu. Ładunek był przeznaczony do infrastruktury centrów danych.
W maju kalifornijskie służby odzyskały natomiast transport sprzętu chłodzącego do centrów danych o deklarowanej wartości około 4 mln dolarów. W związku ze sprawą zatrzymano jedną osobę.
Jeszcze większą operację odzyskiwania przeprowadzono w czerwcu. Kalifornijska policja odzyskała towary o wartości przekraczającej 2,2 mln dolarów, które miały pochodzić z trzech różnych kradzieży. Wśród nich znalazło się osiem palet przełączników serwerowych wyprodukowanych dla Meta. Ich wartość oszacowano na około 550 tys. dolarów.
Tego samego dnia służby w rejonie Chicago odnalazły przyczepę z wyposażeniem przeznaczonym dla centrum danych. Wartość sprzętu wynosiła około 1 mln dolarów.
Skala tych przypadków pokazuje, że złodzieje nie muszą kraść całych serwerowni. Wystarczy jedna ciężarówka.
Najpierw haker, później kierowca
Kradzież ładunku może rozpocząć się na długo przed tym, zanim ciężarówka opuści magazyn. Przestępcy wykorzystują między innymi phishing i socjotechnikę do przejmowania kont e-mail firm transportowych. Po uzyskaniu dostępu mogą podszyć się pod legalnego przewoźnika i przejąć zlecenie.
W branży funkcjonują także numery identyfikacyjne przypisane firmom transportowym przez federalne organy regulacyjne. Ich nielegalne wykorzystanie pozwala stworzyć pozory legalnej działalności. W takim scenariuszu firma zamawiająca transport może sądzić, że powierza kosztowny sprzęt sprawdzonemu przewoźnikowi. W rzeczywistości zlecenie może trafić do grupy przestępczej.
Problem jest szczególnie trudny przy transporcie drogim, specjalistycznym sprzętem. Towar może zostać przejęty bez klasycznego napadu. Wystarczy manipulacja dokumentami, fałszywa tożsamość przewoźnika i odpowiedni moment.
Ben Wilkens z National Motor Freight Traffic Association uważa, że stoją za tym dobrze zorganizowane grupy przestępcze.
Teraz złodzieje atakują także eskortę
Tradycyjne oszustwa logistyczne to jednak niejedyny problem. Dwa incydenty opisane przez Pachucę pokazują znacznie bardziej bezpośrednią metodę. Eskorta ma chronić transport przed napadem. Jeżeli jednak przestępcy potrafią celowo wyeliminować samochód ochrony z trasy, ciężarówka staje się znacznie łatwiejszym celem.
Michael Duffy z Solutions Group International mówi, że zapotrzebowanie na eskortę zmieniło się w ostatnich latach. Jego firma wcześniej otrzymywała najwięcej zleceń przed okresem świątecznych zakupów. Teraz ochrona transportów działa przez cały rok.
Największymi klientami stały się przedsiębiorstwa przewożące serwery, układy chłodzenia cieczą oraz chipy komputerowe. Firma twierdzi, że w ciągu ostatnich czterech lat zabezpieczyła 13 tys. przesyłek bez utraty żadnej z nich.
Dla operatorów transportowych oznacza to również rosnące koszty. Część przedsiębiorstw dzieli wyjątkowo drogie przesyłki pomiędzy kilka naczep. Inne instalują dodatkowe lokalizatory bezpośrednio w towarze.
Złodzieje obserwują także zabezpieczenia
Technologia, która ma chronić ładunki, może jednocześnie zdradzać przestępcom informacje o transporcie. Jeden z klientów Pachucy z Kalifornii miał wykorzystać kamery rozpoznające tablice rejestracyjne. System pozwolił zauważyć, że podejrzane osoby obserwują lokalizacje związane z transportem wartościowych produktów.
Inna firma zaczęła dodatkowo sprawdzać dokumenty kierowców za pomocą skanerów. FLS Transportation Services twierdzi z kolei, że regularnie wykrywa próby podszywania się pod legalnych przewoźników.
Firma szacuje, że mniej więcej raz w miesiącu dochodzi jednak do sytuacji, w której procedury zawodzą. W jednym z ostatnich przypadków skradzione zostały narzędzia warte około 650 tys. dolarów.
Rosnące ryzyko wpływa również na ubezpieczenia. Przedsiębiorstwa transportowe muszą brać pod uwagę nie tylko fizyczną ochronę ładunku, lecz także cyberbezpieczeństwo, autentyczność przewoźnika i możliwość przejęcia całego procesu logistycznego.
Dlaczego sprzęt AI jest tak atrakcyjny?
Serwery i komponenty centrów danych mają jeszcze jedną cechę, która może przyciągać przestępców. Są niezwykle wartościowe przy stosunkowo niewielkich rozmiarach.
Ciężarówka może przewozić sprzęt o wartości liczonej w milionach dolarów. W przypadku części zaawansowanej infrastruktury komputerowej odzyskanie pieniędzy z jednej przesyłki może być dla przestępców znacznie łatwiejsze niż sprzedaż dużych, łatwo rozpoznawalnych przedmiotów.
Dochodzi do tego międzynarodowy rynek elektroniki oraz ograniczenia eksportowe dotyczące zaawansowanych technologii. Eksperci cytowani przez WIRED podejrzewają, że część skradzionych komponentów może trafiać poza Stany Zjednoczone.
W niektórych przypadkach urządzenia mogą być lokalizowane po uruchomieniu, dzięki sygnałom wysyłanym przez ich moduły komunikacyjne. Takie dane mogą później pomóc ustalić trasę skradzionego sprzętu, choć nie zawsze prowadzą do jego odzyskania.
Technologiczny boom ma nieoczekiwany koszt
Historia kradzieży pokazuje problem, który łatwo przeoczyć podczas obserwowania kolejnych inwestycji w sztuczną inteligencję.
Budowa centrów danych wymaga nie tylko energii, nieruchomości i ogromnych ilości sprzętu. Potrzebna jest również sieć logistyczna zdolna bezpiecznie dostarczyć tysiące kosztownych komponentów.
Im większa wartość przewożonego wyposażenia, tym bardziej opłacalny staje się atak. Przestępcy wykorzystują przy tym zarówno klasyczne metody, jak i narzędzia cyfrowe. Jednego dnia mogą podszyć się pod przewoźnika, a w innym przypadku zaatakować samochód eskortujący transport.
Gerardo Pachuca uważa, że skala i częstotliwość kradzieży ładunków osiągnęły poziom, jakiego wcześniej nie obserwował. Szczególnie niepokoi go rosnąca wartość towarów oraz coraz bardziej agresywne metody działania.
Dla branży AI problem nie kończy się więc na tym, ile chipów można wyprodukować i ile serwerów zmieści się w nowym centrum danych. Każdy z tych elementów musi jeszcze bezpiecznie przejechać setki albo tysiące kilometrów. A po drugiej stronie tej trasy może czekać grupa, która doskonale wie, czego szuka.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Pamiętacie napady na karty graficzne? Sprzęt do AI ma jeszcze gorzej