Mark Zuckerberg przez ponad pięć godzin zeznawał przed ławą przysięgłych w Sądzie Najwyższym w Los Angeles w sprawie dotyczącej projektowania Instagrama. Proces koncentruje się na zarzutach, według których platforma miała być tworzona w sposób prowadzący do uzależnienia dzieci i pogorszenia ich kondycji psychicznej. Na sali sądowej pojawiły się wewnętrzne e-maile, analizy oraz wielkoformatowe wydruki postów publikowanych przez powódkę.
Pozew złożyła młoda kobieta występująca pod inicjałami KGM. Twierdzi, że zaczęła korzystać z Instagrama w wieku dziewięciu lat i że architektura aplikacji doprowadziła do rozwoju stanów lękowych, zaburzeń obrazu ciała oraz myśli samobójczych. W całych Stanach Zjednoczonych toczy się ponad 1600 podobnych spraw. Część firm, w tym TikTok i Snapchat, zawarła ugody. Meta oraz należący do Google YouTube pozostają pozwanymi.
„Uzależnienie” jako fundament sporu
Sednem procesu jest teza, że media społecznościowe wywołują kliniczne uzależnienie, a projekt aplikacji może stanowić wadę produktu. Prawnicy powódki próbują ominąć ochronę przewidzianą w Sekcji 230 ustawy o przyzwoitości w komunikacji z 1996 roku, przenosząc ciężar odpowiedzialności z treści użytkowników na decyzje projektowe platformy. W pozwie wskazano nieskończone przewijanie, algorytmiczne powiadomienia oraz filtry ingerujące w wizerunek twarzy.
Takie podejście może zmienić sposób interpretacji odpowiedzialności firm technologicznych. Jeśli ława przysięgłych uzna, że sam projekt produktu jest źródłem szkody, powstanie precedens dla setek kolejnych postępowań. Spór wykracza poza jedną aplikację i dotyka fundamentów modelu biznesowego mediów społecznościowych.
Propozycja, która wykracza poza Instagram
Najbardziej zaskakujący element zeznań Zuckerberga dotyczył weryfikacji wieku. Szef Mety argumentował, że obowiązek ten powinien zostać przeniesiony z poziomu aplikacji na poziom systemu operacyjnego. W jego ocenie dostawcy oprogramowania kontrolującego smartfony dysponują narzędziami pozwalającymi na skuteczniejsze wdrożenie takiego mechanizmu.
W praktyce oznaczałoby to, że weryfikacja wieku byłaby realizowana przez Apple i Google, czyli twórców systemów iOS oraz Android. Mechanizm obejmowałby wszystkie aplikacje działające na urządzeniu. Wraz z nim powstałaby jednolita warstwa identyfikacji cyfrowej na poziomie telefonu.
Propozycja rozwiązuje problem odpowiedzialności platform za kontrolę wieku użytkowników, przenosząc ciężar egzekwowania przepisów na dostawców systemów operacyjnych. Jednocześnie rozszerza zakres identyfikacji na cały ekosystem aplikacji i usług online.
Legislacja już czeka
W Kalifornii procedowana jest ustawa SB 976, znana jako Protecting Our Kids from Social Media Addiction Act. Przewiduje ona obowiązek wdrożenia systemów weryfikacji wieku dla platform społecznościowych. Na poziomie federalnym dyskutowana jest ustawa KOSA, zakładająca stworzenie ram weryfikacji na poziomie urządzenia lub systemu operacyjnego.
W stanie Nowy Jork obowiązuje ustawa SAFE for Kids, ograniczająca dostęp do algorytmicznych kanałów bez potwierdzenia wieku. Dopuszczane są rozwiązania oparte na dokumentach tożsamości oraz analizie twarzy. Tego typu regulacje wymagają gromadzenia danych identyfikacyjnych i biometrycznych.
Zwolennicy nowych przepisów wskazują na ochronę najmłodszych użytkowników. Krytycy zwracają uwagę na ryzyko powstania rozbudowanej infrastruktury identyfikacyjnej, obejmującej każdą aktywność mobilną. Bazy danych związane z weryfikacją wieku stają się potencjalnym celem ataków. W przeszłości dochodziło do wycieków dokumentów tożsamości przesyłanych w procesach potwierdzania wieku.
Anonimowość pod znakiem zapytania
Spór wokół Instagrama przekształca się w debatę o przyszłości anonimowości w sieci. Wprowadzenie obowiązkowej identyfikacji na poziomie systemu operacyjnego zmieniłoby zasady dostępu do usług cyfrowych. Mechanizm wdrożony w imię ochrony dzieci objąłby wszystkich użytkowników smartfonów.
Anonimowe i pseudonimowe formy wypowiedzi od lat stanowią element kultury internetowej. Korzystają z nich sygnaliści, dziennikarze chroniący źródła, osoby doświadczające przemocy czy obywatele państw o ograniczonej wolności słowa. Model oparty na centralnej identyfikacji ogranicza przestrzeń dla takich praktyk.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Zuckerberg proponuje cyfrowy system identyfikacji. Internet się zmieni