Urządzenia sieciowe, a szczególnie routery, to jeden z działów IThardware.pl, którym zajmuję się praktycznie od początku pracy w redakcji, więc mam całkiem niezłe "papiery", żeby napisać kilka słów o tym, co zmieniło się w tej kategorii przez ostatnie 10 lat. I muszę zacząć od tego, że jest to jeden z tych segmentów rynku technologicznego, który rozwijał się w tym czasie stabilnie, ale raczej ewolucyjnie niż rewolucyjnie. Zmiany były mocno rozciągnięte w czasie, często mało czytelne dla użytkowników, a producenci częściej poprawiali szczegóły, niż wprowadzali prawdziwe innowacje.
2.0-01_1472016541998e.jpg?time=1523358168595)
Mesh to więcej niż ciekawostka
Gdy po raz pierwszy pisałem o routerach Wi-Fi 5 i systemach Mesh, wiele osób traktowało je raczej jak ciekawostkę. Bo jeszcze na początku obecnej dekady dominowały klasyczne routery z jednym punktem dostępu, a producenci chwalili się prędkościami gigabitowymi, beamformingiem i pierwszymi wersjami MU-MIMO. Co to oznaczało dla użytkowników?
To, że w praktyce wciąż często narzekaliśmy na zasięg i stabilność sygnału, szczególnie w większych mieszkaniach i domach. Właśnie te realne potrzeby były zaczynem popularności systemów Mesh, które oferowały na dodatek coś więcej niż tylko mocne radio, a mianowicie koncepcję “bezproblemowego” Wi-Fi w całym domu i banalnie prostą konfigurację za pomocą aplikacji mobilnej.

Wi-Fi 6
W międzyczasie doczekaliśmy się też dwóch nowych generacji Wi-Fi (trzecia jest już na horyzoncie). W 2019 roku na rynek trafiły routery Wi-Fi 6, które poprawiły szybkość i sprawność działania sieci, szczególnie w zatłoczonych środowiskach. Jako recenzent testowałem zarówno flagowe routery z setkami megabitów na papierze, jak i budżetowe modele obiecujące “szybkość światłowodu” za niewielkie pieniądze. Wnioski? Prędkość to nie wszystko i często ważniejsze są stabilność, zarządzanie wieloma urządzeniami i optymalizacja pasma.
Warto też zauważyć, jak w tym czasie zmieniło się postrzeganie samego routera. Obecnie nie jest to już "pudełko, które daje internet”. To centrum inteligentnego domu, często z integracją z asystentami głosowymi, funkcjami bezpieczeństwa klasy enterprise i zaawansowanymi mechanizmami QoS, które potrafią priorytetyzować ruch, np. dla gier czy telekonferencji.

Wi-Fi (prawie) 7
Potem przyszło WiFi 7, a nie… czekaj… zanim doczekaliśmy się konsumenckiego debiutu pełnoprawnego następcy Wi-Fi 6, na rynku pojawiły się urządzenia z Wi-Fi 6E, które wprowadziły obsługę pasma 6 GHz. Co jednak ciekawe, w Polsce tego typu routery praktycznie nigdy nie zyskały na popularności, bo Europa długo blokowała wykorzystywaną przez nie częstotliwość, która była przecież ich główną zaletą.
A kiedy już ją odblokowała, to na rynku zaczęły pojawiać się modele Wi-Fi 7. Nie ukrywam, że z ich debiutem w 2024 roku wiązałem naprawdę duże nadzieje i się rozczarowałem. Jasne, w teorii nowy standard obiecuje prędkość do 46 Gb/s (prawie 5x szybciej niż Wi-Fi 6) i znacznie większą stabilność dzięki wykorzystaniu kanałów 320 MHz w paśmie 6 GHz oraz technologii MLO (jednoczesna praca na wielu pasmach), ale w praktyce różnica wcale nie jest aż tak duża, szczególnie z perspektywy typowego użytkownika.
Do tego ceny routerów czy zestawów Mesh z Wi-Fi 7 wciąż są absurdalnie wysokie, a kiedy pokazują się tańsze modele, to okazuje się, że nie oferują obsługi pasma 6 GHz i 320 MHz szerokości kanału, czyli głównych zalet tej technologii, więc są trochę bez sensu. Nie pozostaje więc nic innego, jak poczekać aż technologia odpowiednio dojrzeje.

Wi-Fi 8 na horyzoncie
Tyle, że na horyzoncie pojawia się już Wi-Fi 8. Choć prace nad specyfikacją wciąż trwają i realne produkty pojawią się zapewne dopiero za kilka lat, to już pojawią się zapowiedzi urządzeń, które skorzystają z tej technologii (na tegorocznym CES ASUS zaprezentował nawet router z obsługą Wi-Fi 8). Przynieść mają one… a jakże… jeszcze wyższe prędkości i kilka ciekawych technologii czy lepsze lepsze pokrycie na obrzeżach sieci.
Wszystko fajnie, tylko jak napisałem na wstępie, mam silne poczucie, że przeciętny użytkownik za tym nie nadąża. Również dlatego, że nie chce nadążać. Nie oszukujmy się, wiele osób wciąż zadowala się routerami, które otrzymują od swoich dostawców internetu, a do tego sprzęt sieciowy wymieniamy przeważnie dopiero w momencie, gdy ten przestaje działać czy nie daje już rady (liczba podłączonych urządzeń do sieci drastycznie wzrosła w ostatnich latach).

Do tego producenci sprzętu sieciowego koncentrują się głównie na cyferkach i zawrotnych prędkościach, które łatwo sprzedać marketingowo, a nie na rozwiązywaniu realnych problemów. Mam nadzieję, że Wi-Fi 8 przyniesie tu pewien przełom, bo pierwsze zapowiedzi rzeczywiście na to wskazują.
Podsumowując, ostatnia dekada to czas sukcesywnej transformacji rynku routerów. Zmiany technologiczne, jak Wi-Fi 6, Wi-Fi 7 i Mesh, a w dalszej perspektywie Wi-Fi 8, pokazują, że ten segment wciąż nie powiedział ostatniego słowa. Jako recenzent szukam jednak przede wszystkim realnych korzyści dla użytkownika, co oznacza, że z mojej perspektywy ściganie się na jeszcze wyższe prędkości transferów, wielokrotnie wkraczające poza możliwości internetu światłowodowego oferowanego przez dostawców, nie ma większego sensu i liczę na zdecydowanie więcej.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
10 lat ewolucji Wi-Fi. Więcej cyferek, czy realny postęp?