Chińscy producenci pamięci RAM mogą wkrótce dołączyć do globalnej ligi producentów DRAM. Jeśli tak się stanie, konsekwencje dla rynku mogą być daleko idące: stabilniejsze i niższe ceny pamięci. Na razie to tylko hipoteza, ale oparta na faktach, które trudno zignorować. Po pierwsze, pamięci DDR5 już dziś drożeją w tempie dużo większym, niż wcześniejsze cykle koniunkturalne rynku DRAM, a prognozy mówią o dalszych wzrostach. Po drugie, ogromna część globalnej produkcji trafia obecnie do hyperskalerów – operatorów wielkich centrów danych – co powoduje niedobory na rynku komputerów osobistych i w dystrybucji. Po trzecie, chińscy producenci sprzedają już pamięci DDR4, które zaczynają trafiać do producentów komputerów. I wreszcie po czwarte – Chiny od lat inwestują gigantyczne środki w rozwój własnego przemysłu półprzewodnikowego. Jeśli połączyć te cztery fakty, wyłania się scenariusz, który jeszcze kilka lat temu wydawałby się mało prawdopodobny.
Inny niż zwykle proces windowania cen pamięci może przynieść daleko inne niż zwykle konsekwencje. Chińscy producenci pamięci RAM mogą wkrótce dołączyć do globalnej ligi DRAM. Co to może oznaczać dla ogólnoświatowego rynku? Przede wszystkim bardziej stabilne, a w dłuższej perspektywie niższe ceny. Na razie to hipoteza, ale oparta na kilku niezaprzeczalnych faktach. Pamięci DDR5 drożeją w trybie „końca nie widać”. Jednocześnie ich dostępność dla kanału dystrybucyjnego, a nawet producentów komputerów, jest szczątkowa. Tymczasem na rynku obecne są chińskie moduły pamięci i nie jest to zjawisko nowe, bo są produkowane od wielu lat, ale dopiero teraz zaczynają one wychodzić z cienia, co jest efektem niemal dekady systematycznych, miliardowych inwestycji państwowych w sektor półprzewodników. Zestawienie tych zjawisk prowadzi do scenariusza, który jeszcze niedawno wydawał się mało prawdopodobny.
Cykliczność znana od dekad, ale…
Rynek pamięci DRAM od dawna funkcjonuje według schematu, który można uznać niemal za naturalne prawo tego segmentu branży IT. Co kilka lat ceny pamięci przechodzą od głębokiej nadpodaży do gwałtownego niedoboru, a wykres cen swoją regularnością przypomina wręcz sinusoidę o okresie mniej więcej sześciu lat. Mechanizm jest dobrze znany: w okresie prosperity producenci zwiększają moce produkcyjne, podaż rośnie, ceny spadają – często poniżej poziomu opłacalności – aż w końcu firmy ograniczają produkcję. Wtedy rynek szybko przechodzi w stan niedoboru, a ceny rosną gwałtownie, niekiedy kilkukrotnie w ciągu kilkunastu miesięcy.
Ten cykl powtarza się od dekad, a jego szczególną cechą jest to, że zachodzi na rynku zdominowanym przez zaledwie trzech producentów: Samsunga, SK Hynix i Microna. W praktyce oznacza to klasyczny oligopol – strukturę rynku, w której niewielka liczba firm kontroluje zdecydowaną większość podaży. Nie jest tajemnicą, że w przeszłości dochodziło do prób koordynowania działań między producentami w celu zgodnego zredukowania produkcji. Gdy takie porozumienia były wykryte – dostawcy płacili kary antymonopolowe, nawet wysokie, ale i tak będące ułamkiem strat jakich by doświadczyli bez porozumienia. Tu należy postawić bardzo proste pytanie: skoro producenci mają tak dużą kontrolę nad rynkiem, dlaczego pozwalają, by ceny spadały tak głęboko, że przez wiele kwartałów sprzedają pamięci poniżej kosztów produkcji, nie ograniczają podaży wcześniej?
Mechanizm jest dobrze znany: w okresie prosperity producenci zwiększają moce produkcyjne, podaż rośnie, ceny spadają
Odpowiedź może być mniej skomplikowana, niż się wydaje, i w uproszczeniu sprowadza się do jednego z najstarszych mechanizmów gospodarczych – zwykłej chciwości. Jak wspomnieliśmy, producenci potrafią uzgadniać ograniczenie podaży, redukując produkcję o kilkanaście czy kilkadziesiąt procent. Ale gdy ceny zaczynają rosnąć, pokusa zwiększenia sprzedaży okazuje się zbyt silna. Wtedy wystarczy, że któryś z graczy zaczyna po cichu odkręcać wcześniej przykręcony kurek produkcji. Drugi widząc to robi to samo, spirala szybko wymyka się spod kontroli i rynek znów trafia w fazę nadpodaży. W efekcie branża regularnie wpada w kryzysy, w których straty producentów liczone są w dziesiątkach miliardów dolarów. Trudno uwierzyć, że doświadczeni menedżerowie największych firm półprzewodnikowych świata potrafią strzelać sobie w kolano w imię chwilowego zysku – a jednak historia rynku DRAM zdaje się potwierdzać, że właśnie tak bywa.
… tym razem jest inaczej
Obecnie jesteśmy świadkami kolejnej fazy takiego cyklu. Pamięci DDR5 po okresie gwałtownych spadków cen zaczęły drożeć, a w ciągu ostatnich miesięcy ich ceny wróciły do poziomu z pierwszego okresu upowszechniania się tego standardu, gdy zaczynał on wypierać DDR4. Według prognoz nie jest to jeszcze koniec wzrostów – pojawiają się nawet scenariusze mówiące o podwojeniu obecnych cen. Gdyby się spełniły, mielibyśmy do czynienia z jednym z największych skoków cenowych w historii rynku DRAM.
Producenci komputerów i dystrybutorzy coraz częściej zmagają się z niedoborami pamięci
Tym razem sytuacja jest jednak inna niż w poprzednich cyklach. Do listy odbiorców pamięci dołączyli tzw. hyperskalerzy – operatorzy gigantycznych centrów danych obsługujących chmurę i systemy sztucznej inteligencji. To oni dziś w największym stopniu napędzają popyt na pamięci, a ich skala zakupów jest tak duża, że producenci DRAM często zawierają z nimi bezpośrednie długoterminowe kontrakty. W praktyce oznacza to, że ogromna część globalnej produkcji trafia bezpośrednio do centrów danych, z pominięciem tradycyjnych kanałów dystrybucji.
Reakcje oliglopolu
Skutki tego widać wyraźnie na rynku komputerowym. Producenci komputerów i dystrybutorzy coraz częściej zmagają się z niedoborami pamięci lub z gwałtownie rosnącymi cenami. W niektórych przypadkach producenci DRAM wręcz ograniczają sprzedaż na tradycyjne rynki, kierując produkcję tam, gdzie marże są najwyższe. Symbolicznym przykładem może być strategia Microna, który w ostatnim czasie zdecydował się skupić znaczną część swojej produkcji na dostawach dla hyperskalerów. W praktyce oznaczało to ograniczenie obecności jego popularnej marki modułów pamięci Crucial na rynku konsumenckim. Taka decyzja może być dziś opłacalna, ale rodzi pytanie, czy po zakończeniu obecnej koniunktury firma będzie w stanie równie łatwo odbudować swoją pozycję na rynku, który przez kilka lat pozostawał na drugim planie.
Nie wszyscy producenci podejmują jednak takie decyzje. Część z nich stara się utrzymywać sprzedaż zarówno do dużych odbiorców, jak i do kanału dystrybucyjnego, traktując to jako inwestycję w przyszłość. Tak jest w przypadku Kingston Technology, który sprzedaje pamięci zarówno dużym odbiorcom końcowym jak i do kanału IT i dystrybucji. Taka postawa z jednej strony oznacza mniejsze zyski, ale dywersyfikacja kanałów sprzedaży wpisana jest w politykę producenta i nie jest zależna od chwilowych zmian na rynku.
Chińskie inwestycje w produkcję RAM
W tej sytuacji na horyzoncie pojawia się nowy czynnik, który może zmienić układ sił w branży DRAM. Coraz częściej mówi się o chińskich producentach pamięci, którzy zaczynają oferować moduły DDR4 w konkurencyjnych cenach. Co ważne, nie jest to zjawisko nowe ani przypadkowe bowiem już dawno temu chińskie firmy rozpoczęły inwestycje w produkcję pamięci DRAM, wspierane przez ogromne fundusze państwowe. Na początku 2018 r. Xi’an UniIC Semiconductors rozpoczęło sprzedaż modułów DDR4 SO-DIMM, a chińskie koncerny – m.in. Yangtze Memory Technologies Corporation – zainwestowały około 100 miliardów dolarów w rozwój produkcji pamięci. Dodatkowo rząd w Pekinie utworzył specjalny fundusz półprzewodnikowy wart dziesiątki miliardów dolarów, którego celem jest rozwój krajowej produkcji chipów.
W niektórych przypadkach producenci DRAM wręcz ograniczają sprzedaż na tradycyjne rynki
Dziś te inwestycje zaczynają przynosić pierwsze efekty. Chińskie moduły DDR4 pojawiają się w komputerach niektórych producentów, a jeśli ich jakość okaże się wystarczająco dobra, mogą stać się atrakcyjną alternatywą dla produktów dotychczasowego triumwiratu. Jeśli w kolejnym kroku chińskie firmy rozpoczną masową produkcję DDR5, ich obecność na rynku może stać się jeszcze bardziej odczuwalna.
Nowa perspektywa
Warto w tym miejscu postawić pytanie: co stanie się z rynkiem DRAM, jeśli w momencie, gdy hyperskalerzy ograniczą zakupy, na rynku komputerowym pojawi się już nowy dostawca pamięci? W takim scenariuszu oligopol wróciłby na rynek, który nie jest już od niego całkowicie zależny. Producenci komputerów i dystrybutorzy mieliby alternatywę, a konkurencja cenowa mogłaby znacząco się zwiększyć.
Oczywiście rynek nie kieruje się sentymentem – jeśli tradycyjni producenci zaoferują niższe ceny, klienci wrócą do nich bez wahania. Jednak sama obecność nowych graczy oznaczałaby jedno: znacznie trudniej byłoby utrzymać model rynku, w którym trzy firmy mogą kontrolować globalną podaż pamięci, czyli w praktyce - wpływać na ich ceny.
Jeśli w kolejnym kroku chińskie firmy rozpoczną masową produkcję DDR5, ich obecność na rynku może stać się jeszcze bardziej odczuwalna.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że nawet hyperskalerzy – mimo ogromnych budżetów – nie akceptują dowolnych cen. Zdarza się, że kupują oni bezpośrednio same kości DRAM, a produkcję modułów zlecają mniejszym graczom, aby obniżyć koszty. Oznacza to, że także największe firmy technologiczne szukają sposobów na ograniczenie wydatków na pamięć.
W tym kontekście obecna sytuacja może okazać się dla producentów DRAM klasycznym przykładem wygranej bitwy i przegranej wojny. Dziś rekordowe ceny i ogromny popyt ze strony hyperskalerów przynoszą branży wysokie zyski. Jeśli jednak w tym samym czasie na rynku pojawi się nowy konkurent, który zacznie dostarczać pamięci dla tradycyjnego rynku komputerowego, równowaga utrzymywana przez oligopol może zostać trwale zaburzona.
Oczywiście wszystko to pozostaje na razie hipotezą. Nie wiemy, czy chińscy producenci będą chcieli stać się globalnymi dostawcami pamięci DRAM, czy też rozwój tej technologii jest przede wszystkim elementem strategii politycznej mającej na celu uniezależnienie się od dostaw z zagranicy. Fakty są jednak takie, że pamięci DDR drożeją, globalny rynek komputerowy zmaga się z ich niedoborem, a Chiny od lat inwestują ogromne środki w rozwój własnego przemysłu półprzewodnikowego i obecnie zaczynają wypełniać opisaną lukę. Czasem właśnie z takich pozornie niezależnych faktów rodzą się największe zmiany w globalnej gospodarce.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!





Pokaż / Dodaj komentarze do:
Czy chińskie pamięci zakończą epokę drogiego RAM-u? Nasza analiza