W ostatnich miesiącach przez internet przetoczył się prawdziwy shitstorm, z którego wynikało, że Unia Europejska zamierza nie tylko wdrożyć całkowitą cenzurę internetu w stylu "cyfrowego ZSRR", ale i zakazać rozwiązań w rodzaju VPN, które wspierają ochronę naszej prywatności w sieci. Mieliśmy do czynienia z prawdziwym zalewem clickbaitów, nieporozumień, nadinterpretacji i zwyczajnych bzdetów - chociaż nie brakowało i również sensownych analiz sytuacji. Ile w tym wszystkim jest prawdy?
Nie zamierzam tu bynajmniej stawać w roli obrońcy Unii Europejskiej w lśniącej zbroi - bo wiadomo, że z regulacjami unijnymi bywa naprawdę różnie - ale po prostu przytoczyć fakty. Powiem więcej - krytyka złych regulacji jest dobra i pożądana, bo pokazuje, że obywatele nie są obojętni na zmiany w prawie które ich dotyczą, ale musi być jednak oparta na solidnych podstawach, a nie na sensacjach wyssanych z palca.
Skąd wzięła się panika?
Od dawna wiadomo, że Komisja Europejska pracuje nad ogólnounijną aplikacją do weryfikacji wieku użytkowników w sieci i ma ją wdrożyć już niedługo, bo do końca bieżącego roku. Największe obawy wzbudziło to, że aplikacja ma weryfikować nasz wiek na podstawie rzeczywistych dokumentów, jak choćby dowód osobisty.
W międzyczasie (na początku 2026 roku) Biuro Analiz Parlamentu Europejskiego opublikowało dokument, gdzie zwrócono uwagę, że oprogramowanie typu VPN może ułatwiać nieletnim omijanie systemów weryfikacji. To wystarczyło, żeby ktoś wyciągnął z tego wniosek, że VPNy mają być w Unii Europejskiej zakazane.
Jak ma działać ten słynny "Paszport Internetowy"?
Wypada dodać, że termin Paszport internetowy został wymyślony przez media i nie istnieje nigdzie w oficjalnych dokumentach. Po co komu w ogóle ta cała aplikacja do weryfikacji wieku? Oczywiście w celu ochrony dzieci przed szkodliwymi treściami i zablokowania im dostępu do dla materiałów przeznaczonych dla dorosłych. Cel generalnie sensowny, a idea szczytna, czy to jednak właściwa droga do celu? Historia pokazuje, że wprowadzenie SKUTECZNEJ weryfikacji wieku online nie jest takie proste i wszystkie do tej pory wprowadzone rozwiązania w krótkim czasie zostały po prostu ośmieszone (często przez dzieci), a ich bezużyteczność bezlitośnie obnażona.

Działanie aplikacji weryfikującej wiek ma być proste. Konieczne ma być jednorazowe potwierdzenie wieku za pomocą cyfrowego portfela European Digital Identity Wallet, bądź oficjalnego dowodu osobistego. Po tej czynności aplikacja ma przekazywać odwiedzanym portalom wyłącznie informację o tym czy użytkownik jest pełnoletni - nie będzie przekazywać ani naszego imienia i nazwiska, ani też innych danych jak numer PESEL. System ma działać w modelu Zero-Tracking - czyli system ma nie zapisywać historii tego, gdzie i kiedy używasz swoich poświadczeń.
Co to jest European Digital Identity Wallet?
To unijny, cyfrowy portfel tożsamości, czyli apka w której użytkownik może przechowywać i udostępniać zweryfikowane dane oraz dokumenty - dowód osobisty, prawo jazdy czy poświadczenia edukacyjne, no i logować się do publicznych i prywatnych usług w UE. W dokumentach Komisji przewidziano też użycie w takich scenariuszach jak bankowość, rejestracja karty SIM, czy e-recepty. Pomysł jest taki, że użytkownik sam wybiera, które dane udostępnia danej usłudze, a nie wysyła kompletny pakiet wrażliwych informacji - w teorii wysyłasz tylko to, na co się zgodzisz.
Znacie? Znamy, bo mamy mObywatela. Ministerstwo Cyfryzacji już jakiś czas temu zapowiedziało, że Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej ma dołączyć do ekosystemu mObywatela (słynny mObywatel 3.0). W praktyce nie chodzi o zamianę jednej aplikacji na drugą (chociaż początkowo sygnały dochodzące z naszego ministerstwa były sprzeczne, a i dziś na 100% nie można być tego pewnym), tylko o dołożenie do mObywatela europejskiego portfela jako kolejnego komponentu.
To co istotne, EUDI (Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej) ma przechowywać poświadczenia tożsamości wyłącznie lokalnie (na urządzeniu użytkownika) z wykorzystaniem sprzętowych układów bezpieczeństwa. Oprogramowanie ma być otwarte, dzięki czemu specjaliści z całego świata będą mogli przeprowadzać audyt kodu. Tu ciekawostka - UE zastrzega sobie sobie prawo do ukrycia specyficznych elementów ze względów bezpieczeństwa. Co to oznacza? Że podobnie jak w przypadku naszego mObywatela szumne ogłoszenie otwarcia kodu okazało się ograniczone do części programu odpowiedzialnego za interfejs użytkownika - bo całkowite otwarcie dostępu do tak wrażliwych aplikacji uznano jednak za zły pomysł.
Unia próbuje obudować to wszystko rygorystycznymi zasadami bezpieczeństwa i zanim jakakolwiek instytucja, portal, czy usługa będzie mogła się komunikować z twoim portfelem EUDI będzie musiała przejść proces weryfikacji i rejestracji.
Brzmi legitnie?
UE mówi o najwyższych standardach bezpieczeństwa i niezależnej kontroli. Nie no, skoro urzędnicy zapewniają, że wszystko będzie działać idealnie, no to nie ma czym się martwić (sarkazm). Sam mechanizm weryfikacji wieku wygląda naprawdę dobrze - portal otrzymuje informację Pełnoletni - Tak/Nie i nic więcej. To co budzi wątpliwości to wcześniejszy etap weryfikacyjny, gdzie użytkownik musi potwierdzić swoją tożsamość na podstawie paszportu lub dowodu osobistego. Jeśli system pośredniczący będzie dziurawy - a będą w nim pełne dane dokumentu - to wypłynąć mogą nie tylko powiązania weryfikacji z innymi usługami, ale cała masa innych rzeczy. Nawet dobry pomysł można położyć kiepską implementacją, bądź nadmiernym zbieraniem metadanych i anonimowość takiego rozwiązania może się okazać pozorna.
A co z VPN w Unii Europejskiej?
Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Henny Virkkunen zdementowała plotki o delegalizacji VPNów. Równocześnie jednak przygląda się temu rozwiązaniu, by utrudnić korzystanie z nich dzieciom - oczywiście po to, żeby bombelki nie wykorzystywały ich do uniknięcia blokady wiekowej. Czyli co - żeby skorzystać z VPN w UE będziemy musieli potwierdzić swój wiek? Jest to możliwe i takie głosy pojawiły się już w debacie publicznej, ale organy unijne we współpracy z platformami cyfrowymi na razie szukają innych sposobów. Ten pomysł całkowicie wypacza ideę cyfrowej anonimowości, a gromadzenie naszych danych w jednym miejscu niesie masę zagrożeń. Wielu komentujących porównuje to do modelu znanego z autorytarnych państw, gdzie władza koniecznie chce wiedzieć co robią ich obywatele.

Nie da się ukryć, że takie próby uderzają w absolutnie każdego obywatela Unii Europejskiej. Nie używasz VPN, bo nie masz nic do ukrycia? Wspaniale, ale w takim wypadku może od razu zainstalujesz w domu kamerę transmitującą na żywo całą twoją aktywność?
Czy można już panikować, czy jeszcze się wstrzymać?
Pomysł z weryfikacją wieku użytkowników internetu sam w sobie nie jest czymś złym, a wręcz wydaje się być szlachetny, bo dotyczy ochrony małoletnich przed szkodliwymi treściami. Granica pomiędzy bezpieczeństwem a masowym nadzorem jest jednak niezwykle cienka. Obawy o prywatność i nadmierną kontrolę to nie jest jakiś wymysł, bo żeby systemy weryfikacji wieku mogły być skuteczne, to muszą - w mniejszym lub większym stopniu - identyfikować internautę. Można na to kręcić nosem, ale jak inaczej skutecznie zrealizować takie zadanie?
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Czy UE chce zbanować VPNy i kontrolować internet? Wyjaśniamy