FIFA 19 kontra Pro Evolution Soccer 2019 - dwa punkty widzenia fanów

FIFA 19 kontra Pro Evolution Soccer 2019 - dwa punkty widzenia fanów

Dwa światy – oficjalny i trochę mniej

FIFA 19 kontra Pro Evolution Soccer 2019 to dla wielu żaden pojedynek, bo pod względem popularności i liczby licencji seria Electronic Arts wygrywa w przedbiegach. Gdyby jednak zejść niżej i naprawdę zagłębić się w obie gry, to dużo trudniej będzie wybrać zwycięzcę. Fani prawdziwej piłkarskiej symulacji nie są skazani na tylko jedną grę i warto co roku to podkreślać. Tym bardziej, że pod względem zawartości i trybów FIFA i PES wcale tak mocno się od siebie nie różnią. Spędzenie w każdej po kilkaset godzin, online czy offline, to naprawdę żaden problem dla fanów piłki. Zatem jak wybrać, czym się kierować i dlaczego wybór jest taki nieoczywisty? Fanów wirtualnej piłki zapraszamy na rzut okiem z dwóch różnych perspektyw – Arka, fana serii PES i Krzyśka, fana serii FIFA.

Arek: Pro Evolution Soccer 2019: Konami od kilku lat napędza serię PES silnikiem Fox Engine – tym samym, dzięki któremu Metal Gear Solid V wyglądał tak dobrze. Dzięki kolejnym usprawnieniom piłkarze nie tylko świetnie wyglądają, ale i mają wyjątkowo płynne przejścia pomiędzy kolejnymi animacjami. Na powtórkach doskonale widać jak zagarniają piłkę, przestawiają ją na swoją silniejszą nogę i jak się odpychają. Pod tym względem obie gry są do siebie bardzo zbliżone, jednak wszelkie kolizje i sytuacje nieoczywiste to w PES-ie są bliższe realizmu.

Krzysiek: FIFA 19 z kolei korzysta z silnika Frostbite, podobnie jak i dwie poprzednie edycje. Ten sam silnik zasila praktycznie wszystkie gry Electronics Arts takie jak Battlefield, Need For Speed czy Star Wars. Został on jednak mocno skrojony pod potrzeby FIFY i prawdę mówiąc, kiedy FIFA 17 pojawiła się na rynku dwa lata temu, nie było jakiejś wielkiej przepaści w jakości grafiki czy fizyce gry. Nie ma jej zresztą do dziś, a wszystkie stare modele stadionów (wykonywane jeszcze pod starsze silniki gry, edycje FIFY sprzed 17-tki) zostały przeniesione do FIFY 17 i nowszych (więc także 19) opartych o silnik Frostbite. Oczywiście dokonano pewnych modyfikacji, dodano parę nowych elementów – ale jeśli gramy w rozdzielczości 4K czy nawet 1440p, to niektóre tekstury otoczenia trącą już myszką. Na szczęście bardzo dobrze jest z tym, co się dzieje na samym boisku, murawa wygląda bardzo dobrze, każdy ostrzejszy wślizg zostawia nowy zadzior a pojedyncze źdźbła trawy są widoczne dość dobrze na wszelkich zbliżeniach. Twarze zawodników stworzone o prawdziwe zdjęcia 3D robią wrażenie i jest to ten detal, któremu zdecydowanie najbliżej do fotorealizmu.

Arek: W Pro Evolution Soccer 2019 czuć za to wagę poszczególnych zawodników, a statystyki związane z szybkością, balansem i siłą doskonale przekładają się na animacje. Obserwowanie z bliska pojedynków powietrznych sprawia tu niesamowitą przyjemność... choć system gry rzadko pozwala na spektakularne zagrania i bramki. To właśnie walka w środku boiska, często na styk, opierająca się o podania z pierwszej piłki i wślizgi na pograniczu faulu, pozwala docenić jak dobrze działa FOX Engine. Kwestie drugorzędne, czyli stadiony, kibice, scenki zwycięstw, zmian piłkarzy czy interwencji sędziów, są na przyjemnym poziomie – dokładnie takim, jakiego można oczekiwać od tak dobrze wyglądającej gry. Całość PES-a składa się w spójny obraz gry, której brakuje środków na fajerwerki, ale dzięki pracy wykonanej w poprzednich latach wciąż wydaje się ona aktualna.

Krzysiek: Nie zmienia to faktu, że FIFA ma przewagę w swej prezentacji. Wygląd strojów nie pozostawia nic do życzenia, choć ich fizyka jest bardzo uproszczona i ilość klatek ich animacji zdecydowanie powinna być wyższa. To w FIFIE mamy profesjonalny komentarz w języku polskim, prawdziwe reklamy i logotypy na strojach. Bardzo dobrze wygląda też fizyka samej piłki, ciągle udoskonalana po premierze gry. Przykładowo, po ostatniej aktualizacji o wiele mniej prób strzału z przewrotki jest celnych, nawet w przypadku zawodników takich jak Gareth Bale, którzy mają odpowiednie parametry w statystykach na naprawdę wysokim poziomie. Tak więc silnik fizyki piłki ma bardzo wiele możliwości konfiguracji i nawet po premierze gry jest systematycznie udoskonalany, zgodnie z sugestiami fanów. Nie sposób nie podkreślić bardzo dobrego udźwiękowienia gry, wszystkie bardziej znane europejskie kluby mają przyśpiewki kibiców, a część z nich nawet hymny. Także polski komentarz Dariusza Szpakowskiego oraz Jacka Laskowskiego jest całkiem przyjemny, a EA co roku dodaje nowe sample dźwiękowe, żeby było jeszcze lepiej. Jestem oczywiście świadom, że sporo fanów FIFY od razu wyłącza komentatora, ale mi on osobiście nie przeszkadza, bo miło czasem posłuchać czegoś od naszych rodaków. Zresztą trzeba podkreślić, że FIFA od lat jest grą całkowicie spolszczoną i to bardzo dobrze. To coś, czego konkurent, PES, najprawdopodobniej nigdy się nie doczeka. EA za to polski rynek traktuje godnie.

FIFA vs PES

Arek: Niestety, tu nie mam czym walczyć. Pod względem komentarzy i licencji jako Polacy jesteśmy totalnie zaniedbani przez Konami. W świecie licencji piłkarskich miejsce jest tylko dla jednego gracza, tego bogatszego, a jest nim seria EA. PES poza pojedynczymi klubami, z którymi zawarł osobne umowy (jak np. Barcelona, Milan, Liverpool), poszedł w kierunku pozyskania mniej popularnych lig. Ta strategia ma sprawić, że o grze będzie głośniej na mniejszych rynkach, wszystko dzięki pozyskaniu praw do pełnych wizerunków klubów z ligi rosyjskiej, argentyńskiej, duńskiej, portugalskiej, szwajcarskiej, francuskiej, szkockiej i belgijskiej. Niestety liga angielska, włoska i hiszpańska nie są licencjonowane, podobnie jak europejskie puchary – Liga Mistrzów i Liga Europy. Oczywiście można zagrać w ich odpowiedniki, a w klubach z wyżej wymienionych lig grają prawdziwi zawodnicy, jednak brakuje im odpowiednich nazw i emblematów (czyli zamiast Manchesteru City mamy Manchester Blue). Sytuację ratuje rozbudowany edytor wewnątrz gry, dzięki któremu można zmienić wygląd i nazwę każdej ekipy. Brzmi to jednak bardzo żmudnie... na szczęście fani gry już od premiery wrzucają w sieć paczki zmieniające nazwy i stroje drużyn we wszystkich ligach na aktualne! Jest to cwaniactwo służące obchodzeniu przepisów, ale działa. Jeżeli zatem komuś najbardziej na świecie zależy na tym, by grając Newcastle miało ono takie same stroje jak w Premier League, to musi poświęcić 10 minut na ściągnięcie i zaimplementowanie do gry pliku „dodającego licencje” (działa także na PS4!). Po poświęceniu tych kilku chwil nie ma już pod tym względem różnic między seriami. Jako goła gra PES wciąż jednak znajduje się za FIFĄ.

Krzysiek: FIFA już od długiego czasu jest hegemonem w grach o piłce kopanej, jeśli chodzi o licencje – tu oczywiście nic nie musimy ściągać, rozpakowywać, wgrywać. Jednak od kiedy w połowie tego roku licencję na Ligę Mistrzów straciło KONAMI, niemalże jasne stało się, że pada jeden z ostatnich bastionów, którymi mógł się pochwalić PES. FIFA 19 otrzymała licencję na Ligę Mistrzów UEFA i jest już praktycznie grą kompletną pod tym względem. Są tu niemalże wszystkie europejskie ligi, a niektóre, jak np. angielska Premier League, z całym kompletem stadionów. W przypadku niektórych krajów mamy dostęp nie tylko do najwyższej klasy rozgrywkowej, ale także do drugiej i trzeciej ligi. Są też wszystkie istotniejsze ligi z Ameryki Południowej, Północnej i Środkowej. Jest też wiele lig azjatyckich, więc teoretycznie nawet tam FIFA 19 może z PES 19 konkurować pod względem licencji, ale zdobyć popularność na tamtym rynku będzie niezwykle ciężko. Od lat rządzi tam tytuł KONAMI, jednak u nas, w Europie, jakby nie było kolebce światowego futbolu, FIFA jest grą po prostu bezkonkurencyjną. Wszystko otrzymujemy od razu po instalacji gry, razem z częstymi aktualizacjami składów i aktualnej formy zawodników. Nie trzeba korzystać z edytorów i gotowych dodatków od fanów, które ktoś zrobi na czas albo i nie, jak to ma miejsce w przypadku PES 19. Jednym słowem PES 19 jest raczej grą dla Azjatów, a FIFA 19 dla Europejczyków i Amerykanów (nie tylko z USA, także tych ze środkowej i południowej).

Arek: Tu muszę się wciąć. PES ma wielkie tradycje na rynku europejskim, wciąż grają w niego osoby pamiętające lata jego panowania i robią to nie tylko z przywiązania. Z własnego doświadczenia wiem też, że PES-em bardzo łatwo zarazić fanatyków piłki, gdy tylko uda im się pokazać to, jak bardzo elastyczna jest to gra, unikająca grania na schemat, strzelania goli z tych samych pozycji i wykorzystywania tylko piłkarzy z najwyższymi statystykami. Masz rację co do jej popularności w Azji (choć też nie jest aż tak duża), ale jej prawdziwym bastionem jest Ameryka Południowa, rynki takie jak Brazylia i Argentyna cały czas kochają Pro Evo. Za to Ameryka Północna – umówmy się, nie ma za bardzo znaczenia przy grach piłkarskich. USA to kraj Maddena, Kanada, w której powstaje FIFA, ma za to o wiele więcej miłości do hokeja i każdy inny sport jest tam w jego cieniu. Dla mnie to jednak mocno przykre, że w grach, które polegają na gameplayu, na pierwszym miejscu są dla tylu osób licencje, a nie to jak właściwie wygląda w nich gra w piłkę.

FIFA vs PES

Krzysiek: Mimo to, jeśli ktoś chce zagrać prawdziwym Cristiano Ronaldo czy Chelsea i nie chce się obawiać o problemy przy grze online z edytowanymi składami, nie powinien nawet patrzeć w kierunku PES 19. Kiedyś podczas dyskusji redakcyjnej zastanawialiśmy się zresztą z kolegą, czy jakikolwiek młody amator gry w piłkę na komputerze czy konsoli kupi grę, gdzie nie ma jego ukochanego klubu, na którego mecze chodzi co weekend. Zgodnie stwierdziliśmy, że nie bardzo. Chelsea to Chelsea, a nie London FC. A PES 19 nie jest rozdawany za darmo, tylko za 2/3 ceny FIFY 19. I jeśli się tyle płaci za grę, to ma się prawo wymagać produktu kompletnego, a nie placu budowy dla fanów i modderów, którzy zrobią „Data packi”.

Arek: Drugi raz Ci przerwę – zgoda, że „Chelsea to Chelsea, a nie London FC” i to zaciąganie plików do edycji nie jest wygodne. Nie ma to jednak żadnego wpływu na grę online – pliki stworzone przez fanów to tylko podmiana strojów i herbów, która jest oficjalnie wspierana przez silnik gry. Konami specjalnie zrobiło to tak, że nie ma i nigdy nie było problemów z aktualizacjami czy grą online po podmianie strojów. To tylko powtarzany w internecie mit. A produkt jest kompletny jako gra, w której można wejść w edycję i dodać nowe pliki PNG (do tego to się sprowadza) i w ten sposób zmieniać stroje i herby. To, że tylko jedna firma ma licencje, to bardziej kwestia układów i tego, jak bardzo FIFA, jako organizacja piłkarska, lubi pieniążki. Przecież wiele lat temu gier piłkarskich było od zatrzęsienia, a teraz przez to jak Electronic Arts zagarnęło dla siebie praktycznie wszystkie licencje, żadna inna firma nie ma możliwości konkurowania z nimi. Żadna poza Konami, której udało się w odpowiednim momencie zbudować pozycję PES-a na tyle mocną, że do dziś setki tysięcy graczy woli wybrać ich grę, ściągnąć paczkę strojów, podmienić je ten jeden raz i cieszyć się bardziej realistyczną i nieprzewidywalną wersją piłki nożnej.

Krzysiek: To teraz ja przerwę, skoro twierdzisz, że można bez przeszkód grać online z edytowanymi składami, to co w takim razie z parametrami zawodników? Co w sytuacji, gdy dwaj rywale online mają dwa różne zestawy składów i zawodnicy mają różne parametry. Dajmy na to gra Real Madryt (właściwie to MD WHITE) z formą z dnia premiery PES z Realem Madryt ze składami świeższymi o 3 miesiące przygotowanymi przez fanów gry… który zestaw parametrów zawodników wtedy obowiązuje?

Arek: To akurat banalne – składy zawsze są zaktualizowane poprzez połączenie z serwerem Konami, czyli każdy gracz ma takich samych zawodników, o tych samych parametrach. Jedyne co zmieniają pliki tworzone przez fanów, to wygląd strojów. Po prostu nie ma sytuacji, w której dwie osoby spotkają się online i będą mieć różne ekipy, bo one wraz ze statystykami zawsze są zaciągane od producenta (bez aktualnej wersji gry nie można połączyć się z trybem sieciowym). Patch, który sami wgrywamy zmienia tylko pliki odpowiadające za wygląd drużyn, nie ingeruje w ich skład, formę czy wygląd piłkarzy – o to dba Konami.

Czas na Mecz

FIFA vs PES

Krzysiek: W FIFA 19, jeśli chodzi o samą rozgrywkę i jej mechanikę, to tak naprawdę wiele zależy od poziomu asyst jakie wybieramy. Asyst podań, strzałów, dośrodkowań – jest ich naprawdę sporo. Część z nich można też wzorem poprzednich wersji gry ustawić w pozycji „częściowy”, co pozwala na wybranie np. do którego zawodnika ma być podana piłka. Wystarczy wskazać tylko kierunek, a gra go odpowiednio skoryguje w taki sposób, żeby podanie było celne. Widoczny jest jednak trend zapoczątkowany jeszcze w siedemnastce i w szczególności osiemnastce – niechlujna gra i podania na dobieg nawet przy najwyższych poziomach asyst stosunkowo rzadko dochodzą do naszych kompanów, obrona przeciwnika, zarówno komputerowego, jak i realnego, ustawia się zdecydowanie lepiej niż w poprzednich odsłonach cyklu. Wrzutki w pole karne muszą być starannie zaplanowane, wypieszczone, wymuskane. Musimy mieć pewność, że nasz napastnik, który będzie chciał strzelać głową, jest przed obrońcą przeciwnika, inaczej szanse na zdobycie bramki w ten sposób są bardzo nikłe. Moment podania prostopadłego trzeba idealnie wyczuć, gdy zrobimy to chociaż sekundę za późno, akcja może spalić na panewce. Trzeba balansować na granicy spalonego, inaczej szanse, że napastnik wybiegnie na 100% sytuację, są stosunkowo niewielkie. Na plus trzeba też zapisać to, że EA współpracuje z community i słucha sugestii graczy – kolejne patche do FIFY 19 dodają np. więcej możliwych trajektorii strzałów i zwiększają lub zmniejszają te, z których może paść bramka lub nie. Gra cały czas żyje, zmienia się. Z rzeczy, które zdążyłem zauważyć – znacznie łatwiej strzelić bramkę z ostrego kąta niż w poprzednich odsłonach. W przypadku 17 i 18 bardzo rzadko podejmowałem w ogóle takie próby, bo nie miało to większego sensu, a w 19 sporo takich strzałów jednak trzepocze w siatce. Troszkę inaczej jest ze strzałami z dystansu, tutaj raczej nie warto strzelać – po zapoznaniu się z PES 19 na PC mogę stwierdzić, że w FIFIE 19 takich bramek pada zdecydowanie mniej.

Arek: Mecz w PES 2019 to połączenie symulacji ze sporą loterią. Gra wymaga od graczy podejmowania ryzyka, ponieważ ta część jest zdecydowanie bardziej nastawiona na defensywę. Obrońcy sprawniej operują na małych przestrzeniach, są trudni do przepchnięcia, dobrze blokują strzały. Z tak ukierunkowaną rozgrywką trudno nawet o uderzenie zza pola karnego, jeżeli akcje prowadzimy w sposób bezpieczny, rozprowadzając piłkę od linii do linii. Nawet dobre wykonanie kilku zwodów nie oznacza sukcesu, bo szybko zostajemy zdublowani przez przeciwników. PES 2019 faworyzuje szybkie zagrania za plecy obrońców, stworzenie wolnej przestrzeni do strzału z linii pola karnego i mocne wrzutki na nadbiegających zawodników. Z jednej strony trudno zabrać piłkę drużynie wymieniającej podania, z drugiej – tymi podaniami nie da się wiele ugrać, jeżeli nagle się nie przyspieszy. Bywają jednak momenty, w których na to przyspieszenie nie ma już czasu, bo defensywa jest tak szczelnie ustawiona, że pozostaje nam tylko próba strzału albo przebojowego dryblingu. Same uderzenia są jak zwykle soczyste i pełne energii. PES to seria, w której bramki zdobywa się na dziesiątki sposobów, próbując wciąż nowych kombinacji i wykorzystując na bieżąco sytuację na boisku.

FIFA vs PES

Krzysiek: W stosunku do poprzednich odsłon pojawiło się kilka nowych trybów gry. Najważniejsze z nich to:

  • Tryb przetrwania, z którego gracze FIFY 19 żartują, że jakoby inspirowany był trybem battle royale z gier FPP. Polega on na tym, że jeśli strzelimy bramkę, losowy zawodnik oprócz bramkarza jest usuwany z boiska. Tryb ten oczywiście nigdy nie miał być realistyczny, ale mecze rozgrywane w ten sposób potrafią być naprawdę emocjonujące. Niemniej jednak straty najlepszych zawodników na boisku (bo przecież usuwany jest losowy) powodują, że jest tu bardzo dużo losowości i tryb ten należy traktować raczej jako super zabawę ze znajomymi przed TV niż jako prawdziwą rywalizację.

  • Tryb bez zasad, jak sama nazwa wskazuje, oznacza brak fauli, spalonych i wszystkich innych zasad. Można faulować do woli, co przez jakiś czas jest zabawne, ale w gruncie rzeczy szybko się nudzi. Trzeba po prostu podawać piłkę w taki sposób, żeby zawsze zawodnikiem uciec przeciwnikowi, bo jeśli tego nie zrobimy, brutalnie nas sfauluje i cała akcja się zakończy.

  • Strzały z daleka -  po prostu strzały spoza pola karnego liczone są podwójnie. Dodaje to troszkę atrakcyjności, jeśli wysoko przegrywamy, ale taki sposób odwracania pojedynków i tracenia wypracowanej przewagi, mimo iż podnosi emocje, jest co najmniej dyskusyjny i osobiście nie podoba mi się.

  • Do X goli - mecz kończy się po strzeleniu tylu goli, na ile umówimy się z przeciwnikiem. Jeśli nie padnie określona ilość goli, możemy grać dogrywkę lub od razu serię rzutów karnych. Tryb ten jest dość sensowny, zwłaszcza kiedy gramy na jednym pececie czy konsoli ze znajomym. Zdecydowanie podnosi emocje

  • Główki i woleje - zaliczane są tylko bramki strzelone głową, z woleja oraz z rzutów wolnych i karnych. Tryb ten moim zdaniem jest przesadnym udziwnieniem gry i chyba nie ma większego sensu, choć każdy może uważać inaczej.

Oprócz tych trybów jest oczywiście Liga Mistrzów w najlepszej możliwej formie, chyba nawet lepszej niż była do tej pory w PES. Możemy zagrać dowolną ilością zespołów (oczywiście tylko tymi, które awansowały do Ligi Mistrzów). Mamy prawdziwe grupy, takie jak zostały wylosowane i możemy poprowadzić do tytułu nasz ukochany zespół. To niby sprawa banalna, ale bardzo jej w FIFIE brakowało i wszystko rozbijało się o licencję, którą miał PES. EA jednak zrobiło to, co trzeba było zrobić, bardzo dobrze. Najpierw rozgrywamy sześć meczów w fazie grupowej LM, a potem klasyczne dwumecze aż do finału. W FIFIE 19 w przeciwieństwie do poprzednich odsłon PES obowiązuje zasada, że w przypadku takiej samej ilości bramek w dwumeczu, awansuje dalej ta drużyna, która strzeliła więcej bramek na wyjeździe. To dość dobrze pokazuje w jakim stopniu KONAMI było zainteresowane rozgrywkami w strefie UEFA i dla graczy to raczej dobrze, że licencja ta przeszła do gry EA. Z Ligą Mistrzów związany jest jeszcze jeden tryb – Finał Pucharu. Można zagrać wiele historycznych finałów rozgrywek LM, LE, a także pucharów krajowych np. ligi angielskiej. Usprawnień doczekał się też tryb FUT, ale z uwagi na to, że od 3 lat w niego nie gram przez ograniczone możliwości czasowe, nie jestem w stanie porównać go do poprzednich odsłon.

FIFA vs PES

Arek: W tej kwestii Konami nie jest zbyt ruchliwe. Oczywiście PES ma swój odpowiednik FUT, czyli MyClub działający na praktycznie takich samych zasadach i też pochłonął dużą część publiki, jednak cała reszta to klasyk. No, może poza tym, że możemy w kooperacji grać zarówno w MyClub, w zwykłych meczach online czy też w trybie menadżera, w którym odpowiadamy także za transfery i budżet drużyny. Granie dwóch na dwóch przez sieć czy też granie we dwójkę przeciwko komputerowemu przeciwnikowi to niekończące się źródło przyjemności.

Mimo braku takich ciekawostek jak „tryb przetrwania” z FIFY, dalej największą siłą w PESie, poza sezonami online, jest tryb Mastel League dla jednego gracza. To, jak bardzo wciąga prowadzenie drużyny, jest nie do opisania. Możemy nawet zgraję podwórkowych ptaków nielotów zmienić w drużynę, która będzie groźna dla całego świata... na początku jest to jednak droga przez mękę. Każdy, kto się zagłębił w ten tryb, w jego najbardziej hardkorowych ustawieniach, wie jednak, że satysfakcja, jaką dają udane transfery, pierwsze zwycięstwa i awansowanie z drugiej ligi do pierwszej, a potem walka o puchary, to coś, czego nie ma żadna inna seria. Do tego dochodzą takie standardy jak granie zwykłej ligi, turnieju czy też prowadzenie kariery jednego zawodnika. Kupując PES-a po prostu wkraczamy w świat wielkiego wyzwania Master League, walczymy w sezonach online lub umawiamy się z kolegą na granie w kooperacji przeciwko AI lub światu. Brakuje tu szaleństw, ale wszystko jest na swoim miejscu.

Ostatnie słowo

FIFA vs PES

Krzysiek: FIFA 19 jest grą, której niedaleko już do ideału, choć pewnie znajdą się i tacy, którzy wolą PES i zawsze już go będą woleć. Sam bardzo chętnie grałem w PES do edycji 13, ale wersje od 14 wzwyż do mnie już nie przemawiały. Zacząłem się męczyć ciągłą podmianą Data Packów, ciągłym brakiem jakichś licencji. Gra straciła też sporo grywalności i mimo że PES 19 jest moim zdaniem najlepszą wersją od feralnej 14tki, to jednak FIFA od edycji 14 zaliczyła już dwie zmiany silnika i poszła do przodu znacznie bardziej. W PES 19 miałem przyjemność pograć już paręnaście godzin i prawdę mówiąc nie znalazłem w nim tej mitycznej lepszej grywalności, według wielu fanów lepszej od FIFY. Doceniam postęp graficzny w grze, naprawdę jest na czym zawiesić oko. Tylko co z tego, skoro stadionów z Europy jest tak niewiele… Gra do mnie nie przemawia, a wielkie braki w licencjach nie zachęcają do gry, a także do zakupu, a PES 19 kosztuje prawie tyle samo, co FIFA. Bo co to za radość z grania na nieprawdziwych stadionach, nieprawdziwymi klubami? Niewielka. I tutaj właśnie dochodzimy do konsensusu – PES to moim zdaniem gra dobra dla casuali, którzy nie bardzo interesują się piłką i np. grają reprezentacjami raz na jakiś czas. No i dla fanów Barcelony także, ponieważ stadion na wyłączność ma właśnie gra Konami i nie ma go w FIFIE. Jeśli ktoś jednak pasjonuje się futbolem, powinien skierować swoje oczy wyłącznie na FIFĘ 19, bo choć gra jest droga, to zdecydowanie warta zakupu.

Arek: Mnie z kolei cały ten blask FIFY, skupiony wokół namawiania ludzi do kupowania paczek z wirtualnymi piłkarzami do FUT-a, wcale nie bawi. Wręcz mnie to odrzuca. To, że tu wszystko się tak błyszczy, jest zrobione tak, by grać tylko największymi klubami (bo mniejsze są przez nie połykane, choćby nie wiem jak dobrze się potrafiło grać), w których najlepsi piłkarze strzelają z automatu. Nie trafiają do mnie te fantastyczne dryblingi i bramki z przewrotki. FIFA jest jak kompilacja bramek i akcji z Ligi Mistrzów na YouTube. PES to takie wypełnione wysoko podniesionymi łokciami i ostrymi wślizgami Championship. Gra, która zamiast być piękna, daje graczom walkę, trud i znój, który może skończyć się serią porażek, kontuzji, a nawet remisem zero-zero, co w FIFIE jest chyba niespotykane... Piękne bramki, piękne akcje – to wszystko w PES sprowadza się najczęściej do konieczności wykorzystania dwóch-trzech sytuacji, jakie dostajemy przez cały mecz, do zrobienia czegoś niezwykłego. Właśnie takich emocji szukam i dlatego zostaję przy piłce Konami, bo żadne ozdobniki mi tego nie zastąpią. I choć jestem w zdecydowanej mniejszości, to naprawdę polecam spróbować „tej drugiej” piłki przy jakiejkolwiek okazji i dać się porwać jej brzydocie, twardej grze i brakowi fajerwerków, bo tak najczęściej wygląda piłka nożna. 

A jakie jest Wasze zdanie - FIFA 19 czy Pro Evolution Soccer 2019? W którą grę wolicie grać i dlaczego. Czekamy na komentarze :)

Pokaż / Dodaj komentarze do: FIFA 19 kontra Pro Evolution Soccer 2019 - dwa punkty widzenia fanów

 0