Jak będzie wyglądać IEM 2018. Wywiad z Adrianem Kostrzębskim

Jak będzie wyglądać IEM 2018. Wywiad z Adrianem Kostrzębskim

Intel Extreme Masters to jedno z największych wydarzeń e-sportowych na całym świecie. Katowicki Spodek co roku w marcu gromadzi tysiące osób zainteresowanych gamingiem, technologią, a także elektronicznymi sportami. Zastanawialiście się, jak wygląda to okiem organizatorów? Specjalnie dla Was przygotowaliśmy wywiad z Adrianem Kostrzębskim jednym z członków ESL Polska, w którym dowiecie się ciekawych rzeczy o zeszłej, jak i nadchodzącej edycji IEM 2018. Takie inicjatywy są niezwykłe i zdecydowanie warte promowania — to właśnie Intel Extreme Masters szerzy gaming oraz e-sport na masową skalę, a za jego organizacją stoją setki ludzi, warto więc spojrzeć, jak wygląda to z ich perspektywy i dowiedzieć się więcej o tak niesamowitym wydarzeniu. Nie przedłużając, zaciekawionych tematem zapraszam do lektury oraz zachęcam do pojawienia się na tegorocznej edycji!

ITHardware: IEM to z pewnością największa impreza w branży e-sportowogrowej w Polsce. Można rzec, że coroczne spotkania w Katowicach wśród graczy są wręcz tradycją. Nie ma też wątpliwości, że całość z roku na rok coraz bardziej się rozrasta, a zainteresowanych jest znacznie więcej, zarówno widzów, jak i firm. Jestem ciekaw czy przygotowanie kolejnych edycji to w tym momencie dla Was chleb powszedni, czy w każdym roku pojawiają się nowe wyzwania? Co robicie, aby urozmaicać imprezę względem poprzednich lat i czy to w ogóle potrzebne?

Adrian Kostrzębski: -Intel Extreme Masters w Katowicach jest największym projektem naszej firmy, dlatego nad przygotowaniem całej imprezy pracują setki osób przez cały rok. I choć mamy już w tym ogromne doświadczenie i mogłoby się wydawać, że to chleb powszedni, zawsze napotykają nas nowe wyzwania. Nas to jednak cieszy, bo dzięki temu wprowadzamy do Katowic sporo nowości. W tym roku po raz pierwszy w historii naszej imprezy IEM Expo, czyli targi nowych technologii i gier, odbywać się będą przez dwa weekendy. Jest to gwarancją jeszcze większej liczby atrakcji, turniejów dodatkowych. Na ten moment pula nagród wynosi ponad 7 300 000 złotych. To ogromna suma.

Jak wspominaliśmy, e-sport w Polsce w ostatnich latach znacząco się rozwinął – w pewnym stopniu również przez organizowanie takich eventów jak IEM. Myślisz, że istnieje możliwość, żeby Spodek okazał się, w którymś momencie za mały, aby pomieścić wszystkich odwiedzających?

-Co roku wiele osób czeka w długich kolejkach na zewnątrz, bo z kwestii bezpieczeństwa nie jesteśmy w stanie pomieścić wszystkich w jednym czasie. Z tego powodu rozszerzamy naszą imprezę między innymi o drugi weekend IEM Expo, by jeszcze więcej kibiców mogło zobaczyć w akcji największe gwiazdy e-sportu, a także samemu spróbować swoich sił w turniejach i konkursach otwartych, przy okazji testując najnowszy sprzęt. Mam wrażenie, że w jakim budynku w Polsce nie zrobilibyśmy IEM, zawsze byłoby więcej chętnych, niż miejsca w środku.

Nawiązując do ilości odwiedzających, niestety w tym roku na scenie głównej nie pojawi się League of Legends, myślisz, że wpłynie to znacząco na ilość gości w katowickim Spodku?

-ESL One powered by Intel będzie pierwszą imprezą tej rangi w Dota 2, która odbywa się w Polsce, dlatego trudno przewidywać konkretne liczby gości. Bilety wcześniejszego wstępu sprzedają się całkiem dobrze, więc pustek nie musimy się obawiać. Dla polskich kibiców dodatkowym argumentem za tym, by planować odwiedzenie ESL One, jest to, że o grę w Spodku rywalizować będzie Team Kinguin, który składa się z pięciu Polaków. Jestem pewien, że chłopaki zrobią wszystko, by wystąpić przed swoją publiką.

Na IEM przychodzą głównie pasjonaci e-sportu, gier czy technologii, zastanawia mnie czy podejmujecie próby zwrócenia uwagi osób niezaznajomionych z tematem? Wiemy, że nie wszystkie stoiska są typowo związane z grami, jednak czy to wystarczy? A może nie jest to tak ważne i jednak młode, związane z branżą gamingu pokolenie jest dla Was priorytetem?

-IEM jest imprezą otwartą dla wszystkich i dzięki niej naprawdę mnóstwo osób „z zewnątrz” dowiedziało się o esporcie. Przykładem może być nawet różnica w postrzeganiu imprezy przez media. W 2013 roku, czyli podczas pierwszej edycji w Polsce, przedstawiciele mediów mainstreamowych nie do końca chcieli przyjeżdżać do Katowic, bo nie bardzo rozumieli ten trend. Teraz jednak największe stacje telewizyjne czy portale internetowe wysyłają na miejsce po kilkudziesięciu dziennikarzy. To doskonale pokazuje, jak nasza impreza zmienia postrzeganie e-sportu czy gier.

Jak zapatrujesz się na całe wydarzenie w przyszłych latach? Macie jakieś konkretne pomysły i cele czy raczej podążacie według e-sportowych trendów i dostosowujecie się do widowni, dostarczając im to, czego w danym roku będą oczekiwać?

-Z roku na rok wprowadzamy coraz więcej nowości i w tym roku też na pewno zaskoczymy. Co będzie w kolejnych latach? To tak naprawdę się okaże, bo pamiętajmy, że decyzja o miejscu organizacji IEM podejmowana jest każdego roku i zależy od wielu osób, nie tylko od nas jako ESL. Mamy jednak nadzieję, że wydarzenie to zostanie w Katowicach na długo.

-IEM pokazuje, że e-sport to potężna branża. Myślisz, że elektroniczne sporty są w stanie wygryźć te tradycyjne?

-Nie widzę potrzeby wygryzania sportu przez e-sport. Jest wystarczająco dużo miejsca zarówno dla miłośników gier, jak i piłki nożnej czy innych dyscyplin. Nie powinniśmy się wygryzać, a raczej działać wspólnie, by edukować młodych entuzjastów gier, że ruch jest ważny i nie można spędzać czasu tylko przed komputerem.

A co sądzisz na temat zainteresowania się e-sportem przez polskie kluby piłkarskie? Coraz częściej widzimy inwestycje właśnie w drużyny elektronicznych sportów, myślisz, że za kilka lat będziemy oglądać El Classico — Real kontra Barcelona, ale w przykładowo Fifie czy Counter Strike’u?

-Obecnie na świecie jest około 200 klubów sportowych, które w jakiś sposób zainwestowały w e-sport. Ta liczba będzie się powiększać, ale na pewno najbliższe lata będą sporym sprawdzianem dla tych drużyn pod kątem samego planu i jego realizacji w naszej branży. Nie wszystkie kluby mają pomysł, co tak naprawdę chcą robić. Jeśli to się unormuje, podejrzewam, że i ci najwięksi giganci w piłce nożnej pojawią się w esporcie. Zresztą André Gomes, jeden z zawodników Barcelony ma udziały w G2 Esports.

Skoro e-sport tak bardzo się rozrasta to, czy możemy liczyć, aby powstały związki pokroju PZPN? Czy takie osoby takie jak Ty robią coś w tej kwestii?

-Stworzenie związku na wzór PZPN-u nie do końca mogłoby się sprawdzić w esporcie, w którym funkcjonuje tyle prywatnych i tak bardzo rozwiniętych firm. Nie wyobrażam sobie, by nagle miały zniknąć wszystkie turnieje i ligi, a gracze uczestniczą tylko w rozgrywkach jakiegoś związku. E-sport rozwinął się dzięki tej otwartości i możliwościom wyboru turniejów, w których chce się grać.

Dużo mówi się również, jakoby e-sport miał zaistnieć nawet na Igrzyskach Olimpijskich, już teraz są plany, aby pojawił się w 2024 roku. Myślisz, że nie poszło to za daleko? Czy może wręcz przeciwnie?

-Namiastkę tego mieliśmy już przed odbywającymi się właśnie Igrzyskami Olimpijskimi w Pjongczang, odbył się tam między innymi turniej StarCrafta II. I pewnie prędzej czy później gry staną się oficjalną dyscypliną IO, jednak czy to dobrze? Raczej już każdy musiałby sobie odpowiedzieć samemu, w jaki sposób traktuje te gry.

Chcielibyśmy się jeszcze zapytać o kilka kwestii ważnych dla firm wystawiających się podczas imprezy w katowickim Spodku. Wiemy, że IEM dąży do maksymalizacji zysków oraz utrzymania imprezy na jak najwyższym poziomie, jednak czy koszty wystawienia stoisk nie zaszły za daleko? W końcu cena 1000zł za metr kwadratowy jest dość astronomiczna — to po części zamykanie drogi dla mniejszych firm. Z tego co wiemy, duża ilość zeszłorocznych stoisk nie będzie wystawiona w tym roku właśnie ze względu na koszta. Jak wygląda to od strony organizatorów?

-IEM Katowice to impreza międzynarodowa organizowana w Polsce. Tak samo jest w piłce nożnej, przy której mogą się promować firmy. Największe promują się wokoło Mistrzostw Świata (tak samo w przypadku Intel Extreme Masters). Mniejsze, lokalne mogą się promować wokoło naszych lokalnych turniejów, jak ESL Mistrzostwa Polski czy Puchar Polski Cybersport. Porównując listę wystawców z ubiegłego roku, znacząca większość pojawia się na naszej imprezie także w tym roku. Jest kilka nowych podmiotów, z zupełnie nowych – dla środowiska e-sportowego branż.


Na koniec chciałbym zapytać, co według Ciebie przyciąga tak dużą społeczność właśnie na IEM? Zaznaczmy, że przyjeżdżają tu ludzie z całego świata, a oglądalność sięga rekordowych wyników. W czym tkwi sukces? Jakie dałbyś rady innym organizatorom podobnych eventów? Kluczem do takiej popularności jest ilość sponsorów, nagród i włożonych pieniędzy czy raczej klimat i sama tematyka imprezy? Co powinno być priorytetem podczas przygotowywania tego typu wydarzeń?

-Intel Extreme Masters było pierwszą imprezą na taką skalę organizowaną w Polsce. W 2013 roku nikt nie wiedział, ile osób pojawi się w Spodku, ale frekwencja przerosła nawet największe oczekiwania. Widać było jak dużo fanów e-sportu mamy i jak bardzo brakowało takiego wydarzenia. Przez te 5 lat IEM wyrobił sobie już gigantyczną markę i trudno byłoby zrobić podobną imprezę w innym mieście kraju, czy pod inną nazwą. Po prostu ludzie na całym świecie kojarzą Katowice właśnie dzięki temu wydarzeniu. Nawet prezydent miasta miał ciekawą rozmowę podczas delegacji w Norwegii, kiedy oznajmił młodym mieszkańcom, że jest właśnie z Katowic, a oni od razu skojarzyli to miasto z IEM-em. Na pewno ogromnym plusem są gwiazdy e-sportu, jakie przyjeżdżają do Spodka, ale i atmosfera, która tam panuje. Najlepsi gracze na świecie wielokrotnie powtarzali, że to dla nich najważniejszy turniej w roku. Niektórzy mówili nawet o tym, że ważniejszy niż Major. To o czymś świadczy.

Komentarze do: Jak będzie wyglądać IEM 2018. Wywiad z Adrianem Kostrzębskim