Odliczanie do końca generacji konsol

Odliczanie do końca generacji konsol

Gry to medium, które ewoluuje bardzo nierówno. Kolejne przeskoki i generacje sprzętów dzielą ogromne różnice. Trudno dostrzec podobny cykl w innych dziedzinach sztuki. Mam nadzieję, że rozumiecie, o co chodzi - genialna muzyka była komponowana już w XVIII wieku i wcześniej, a książki, od kiedy powstał druk, zmieniły się nieznacznie. Filmy po wejściu w erę dźwięku i koloru poruszają się już tylko w obrębie rozdzielczości i liczby głośników atakujących nas w kinie. W przypadku gier wciąż jesteśmy jednak bardzo daleko od tego, by stwierdzić, że widzieliśmy już wszystko. To, co zaczynało jako białe kwadraty na czarnym tle, dziś jest generującym się losowo kosmosem, wspinaniem się na grzbiet potwora wielkości budynku czy też równoczesnym walką z 99 innymi graczami z różnych miejsc świata. A my wciąż jesteśmy niezadowoleni i chcemy więcej, i więcej. Gry są wypełnione historiami malutkich pomysłów, które zmieniły się w wielki sukces i wielkich przedsięwzięć, które odniosły spektakularną porażkę.

Gry ulegają stałym przemianom i swoistej ewolucji, a jeden tytuł potrafi wpłynąć na plany wydawców i zaburzyć kalendarz premier na kilka lat.

Odliczanie do końca generacji konsol

Ciągle zmienia się technologia, zmieniają się standardy i trendy. Jeden tytuł potrafi wpłynąć na plany wydawców i zaburzyć kalendarz premier na kilka lat. W tym dynamicznym krajobrazie jest jednak kilka punktów, dzięki którym łatwiej nam określać granice i okresy zmiany standardów. Za najlepszy drogowskaz wypada uznać zmiany generacji konsol. Przejście z umownych ośmiu bitów na pozwalające tworzyć ponadczasowe oprawy sprzęty szesnastobitowe, potem skok w erę 3D na trzydziestu dwóch bitach. Następna była generacja PlayStation 2 umożliwiająca tworzenie prawdziwych open-worldów. W końcu doszliśmy do PS3 i X360, a wraz z nim nastąpiło pełne przejście w HD, zachłyśnięcie się graniem po sieci, realizmem i nowymi rodzajami dystrybucji (małych) gier. Obecna generacja to za to jedna wielka społeczność, gry szybkie i mega dopracowane, przeplatane potokiem perełek indie (indieapocalipsa). Ponieważ PlayStation 4 i Xbox One jesienią będą obchodzić piąte urodziny, wypada już pomału myśleć o ich pożegnaniu. Jesteśmy przecież po podwójnym odświeżeniu obu sprzętów, a w międzyczasie rynek zasiliła już nowa jakość w wykonaniu Nintendo Switch. Pomyślmy zatem, co zostawimy za sobą wraz z tą generacją, na co możemy liczyć i przede wszystkim, kiedy dojdzie do transfuzji.

Nowe szaty

Odliczanie do końca generacji konsol

Pierwsze, co trzeba zaznaczyć, to to, że jesteśmy w dobrym miejscu dla branży. PC Gaming miał umrzeć, a ma się świetnie. Konsole miały umrzeć, a wciąż są osią biznesu wielkich firm. Nawet prasa się trzyma, dystrybucja pudełkowa nigdzie się nie wybiera, a gatunki i serie skazane na zapomnienie co jakiś czas wracają w różnych postaciach. Obecna generacja zostawi więc za sobą piękny krajobraz. Najważniejsze jest jednak to, że społeczność jest nasycona jej możliwościami, zadowolona przeżyciami ostatnich lat, gotowa do wskoczenia na nowy wózek.

Oczywiście najważniejsze będzie bezbolesne przeniesienie wielkich gier-usług na nowe sprzęty. Nie tylko ja o tym wiem i inżynierzy na odpowiednich stanowiskach, z odpowiednich firm na pewno już są po słowie z Sony i Microsoftem, by dostarczyć dobrą zmianę sprzętów. PUBG, Fortnite, Rocket League, Overwatch, Destiny, Rainbow Six: Siege – wszystkie te gry powinny jak najszybciej pojawić się na kolejnej generacji. Ich fani to kluczowa grupa dla sukcesu każdej platformy.

To samo powinno tyczyć się wstecznej kompatybilności. O ile przy ostatniej generacji dało się jeszcze jej brak przemilczeć (choć XOne ładnie ją nadrobił wraz z kolejnymi aktualizacjami sprzętu) tak teraz ogłoszenie braku wsparcia dla naszej starej kolekcji może być zbyt bolesne. Kupiliśmy przecież tyle gier cyfrowo (i tylu z nich nigdy nie odpaliliśmy), że zapomnienie o nich wydaje się niemożliwe. Architektura obecnych konsol też jest na tyle zbliżona do pecetów, że nie powinno to stanowić problemów (teoretycznie), więc będzie to bardziej kwestia decyzji na szczycie niż ograniczeń technologicznych. I lepiej, żeby została podjęta tak, by nas zadowolić. To będzie bardzo mocny punkt marketingu obu sprzętów. Rozwiązanie tej kwestii zajmuje zapewne najwięcej czasu w siedzibach Sony i Microsoftu. Stworzenie architektury nowych sprzętów tak, by działało na niej wszystko z obecnych i jednocześnie zagwarantowanie dobrej ceny i osiągów to główny powód, dla którego wciąż nie mamy żadnych pewnych informacji o PlayStation 5 i Xbox Next.

Jak blisko jesteśmy

Odliczanie do końca generacji konsol

Poza dyskusją jest jednak to, że jesteśmy bardzo blisko zapowiedzi kolejnej generacji. Najprawdopodobniej E3 2018 będą ostatnimi targami E3 bez nowych sprzętów. Ewentualnie ich zapowiedź nie odbędzie się na E3 2019, ale trochę później, co by się jednak nie działo premiera PS5 i kolejnego Xboksa w 2020 wydaje się wyryta w kamieniu.

W obecnych realiach od pokazania sprzętu do jego premiery nie powinno mijać zbyt wiele czasu. Nikt nie lubi czekać i lizać cukierka przez szybę. Wszystko musi być już i teraz... a to także jest na rękę producentom.

Oznaczałoby to, że obecne platformy doczekają się słusznego wieku siedmiu lat, podczas gdy poprzednia generacja trwała osiem – za co była mocno krytykowana. Przedłużenie jej życia odbywało się jednak za sprawą Kinecta i PS Move, akcesoriów, które miały zabrać trochę kawałków tortu należącego do Wii. I Microsoftowi nawet się to udało, choć tylko po to, by sukces ich kamery pogrążył ich podczas startu Xboksa One. Najważniejsze cały czas pozostają jednak gry. Przypomnijmy sobie zatem na jakie produkcje jeszcze czekamy na obecnych sprzętach.

Microsoft może zaskoczyć zapowiedzią Fable 4, jednak poza tym dla graczy właściwie nie będzie różnicy, kiedy otrzymają nowe Halo czy Gears of War... bo Forzy Motorsport mogą raczej być pewni.Sony za to ma kilka „wiszących” zapowiedzi. Remake Final Fantasy VII w teorii powinien ukazać się jeszcze na PS4. Na pewno otrzymamy też Days Gone, Ghost of Tsushima, The Last of Us Part II i remake MediEvila... takimi propozycjami śmiało można zapełnić kalendarz na 2019, a przecież dojdzie do nich dużo mniejszych produkcji. To właśnie kalendarz wydawniczy Sony jest najlepszym dowodem na to, że 2019 wciąż będzie rokiem tej generacji. Możliwe nawet, że nowa nie zostanie w nim pokazana, tylko idąc śladem PS4, na początku 2020 odbędzie się specjalny event w Nowym Jorku, na którym pokazane będzie to, co ukaże się w październiku/listopadzie. W obecnych realiach od pokazania sprzętu do jego premiery nie powinno mijać zbyt wiele czasu. Nikt nie lubi czekać i lizać cukierka przez szybę. Wszystko musi być już i teraz... a to także jest na rękę producentom.

A co z pecetem?

Odliczanie do końca generacji konsol

PC za to zachowuje status quo. Zawsze będzie najmocniejszy, ponieważ zawsze można dołożyć do niego więcej ramu, kolejną kartę graficzną itd. Fani grania na komputerze na pewno bez trudu dostosują się do nowej generacji konsol, która przede wszystkim wyznaczy bezpieczne granice developerom. Pojawią się nowe standardy dotyczące wielkości gier, ich interakcji, AI i ilości efektów wyświetlanych na ekranie.

Ponieważ gry coraz częściej łączą rozgrywkę single i multiplayerową z otwartymi światami (vide Ghost Recon Wildlands, Watch Dogs 2, nadchodzący Anthem) nowe sprzęty na pewno będą tworzone pod kątem tych ambitnych projektów. Nawet ogromne sukcesy gier dla jednego gracza, takich jak God of War, nie przysłonią tego, że najwięcej zarobić można na innym typie zabawy. Społecznościowy aspekt dzielenia się zawartością z innymi, streamowania na Twitchu, na YouTube, wrzucanie zrzutów ekranu na Twitter i Facebook, to tylko początek. Czas, by PlayStation i Xbox doczekało się własnego medium społecznościowego spiętego odpowiednio z PSN i Xbox Live. Co starsi gracze powinni pamiętać korzystanie z serwisów takich jak Raptr czy Playfire. Nie ma na ten temat obecnie żadnych informacji, ale w takim kierunku powinny iść nowe konsole. Przy obecnym załamaniu zaufania wobec zastanych mediów społecznościowych czas zaproponować coś nowego, tylko dla graczy.

Wieczny życia krąg

Początek obecnej generacji był bardzo słaby pod względem gier, jednak złaknieni nowych sprzętów konsolowcy po ośmiu latach grania na tym samym rzucili się na PS4 i XOne (no, na niego trochę mniej). Teraz może dojść do podobnej sytuacji, choć nie liczyłbym na akceptację tylu półproduktów. Knack, Watch Dogs, Killzone: ShadowFall, Dead Rising 3, Assassin's Creed: Black Flag... to nie był kompletnie zepsuty zestaw, ale pierwszy rok życia obu sprzętów był, delikatnie mówiąc, umiarkowany. Zrzucić to należy na karb tego, że wydawcy nie spodziewali się ogromnego sukcesu PlayStation 4 i z opóźnieniem zaczęli produkować gry z myślą o tym sprzęcie. Tak naprawdę możemy uznać, że dopiero 2015 oraz premiery gier takich jak Bloodborne i Wiedźmin 3 sprawiły, że generacja naprawdę ruszyła. To też stanowi kolejny trop na drodze do wydania PS5 dopiero w 2020.

Historia kołem się toczy

Odliczanie do końca generacji konsol

Duża część tych przewidywań opiera się obecnych tendencjach rynkowych i odniesieniu do sytuacji z przeszłości. Dlatego, by mocniej ją wyczuć przypomnijmy sobie, jak to bywało przy dwóch ostatnich potyczkach Microsoftu i Sony, porównując je z obecną sytuacją.

  • PlayStation 2 – premiera w 2000 roku. W sklepach ląduje wersja „gruba” z miejscem na dysk twardy, adapter do grania przez sieć i z portami USB, które umożliwiały podłączenie kamerki Eye Toy. W 2004 roku pojawiła się nowa wersja konsoli „slim”, która była o wiele mniejszą wersją oryginalnego PS2.

  • Xbox – premiera w 2001 roku. Konsola miała wbudowany dysk twardy, nie było innej wersji, zmieniały się za to jej pady. Premierowy „Duke” okazał się dla wielu osób za duży, niezbyt ergonomiczny. Dlatego stworzono „Controller S” początkowo tylko z myślą o Japonii, z czasem ukazał się jednak także w innych terytoriach.

  • Xbox 360 – premiera w 2005, w wersji bez dysku twardego (X360 Arcade) i z dyskiem twardym (X360 Premium). Znakiem rozpoznawczym pierwszych X360 była niestety wysoka awaryjność. Na szczęście dość szybko wprowadzono nowe płyty główne, a w 2007 pojawił się model Elite z dyskiem 120 GB praktycznie pozbawiony wad konstrukcyjnych. Microsoft skusił się również w 2010 roku na wersję odchudzoną swojego sprzętu. W tym samym czasie rynek podbił Kinect, czyli kamera umożliwiająca granie bez kontrolerów, w rodzinnym gronie. W 2013 pojawiła się na rynku kolejna wersja odchudzonej konsolki, czyli Xbox 360 E, wyraźnie nawiązujący wyglądem do Xboksa One.

  • PlayStation 3 – premiera w 2006, w wersjach z różną pojemnością dysku twardego i z kontrolerem Sixaxis (zmienionym potem na Dualshock 3). Początkowo wybrane wersje konsoli odpalały gry z PlayStation 2, jednak by ciąć koszty opcja ta zniknęła już w modelach wydawanych od 2007 roku. W 2009 ukazał się o wiele mniejszy model Slim, a w 2010 idąc za modą na ruszanie się przed telewizorem, wypuszczono kontrolery PS Move. W 2012 wypuszczono na rynek jeszcze mniejszy model PS3 - Super slim.

  • PlayStation 4 – premiera w 2013. W 2016 roku pojawił się model Slim oraz gogle wirtualnej rzeczywistości - PlayStation VR. W 2017 Sony wypuściło na rynek model Pro wyposażony w mocniejsze bebechy przystosowane do wyświetlania obrazu w rozdzielczości 4K.

  • Xbox One – premiera w 2013. Początkowo sprzęt bundlowano z nową generacją kamery Kinect. Już w 2014 roku zdecydowano się zrezygnować z dodawania go do pudełka z każdą konsolą. W 2016 ukazał się za to odmłodzony, odchudzony, biały i wyposażony w odtwarzacz blu-ray 4K Xbox One S. W 2017 pojawiła się za to edycja Xbox One X, czyli najpotężniejsza obecnie konsola stacjonarna pozwalająca osiągać świetną jakość i wydajność dzięki swojej mocnej konfiguracji.

Co widać, czego nie widać

Jak można zauważyć w poprzednim segmencie, im późniejsza generacja, tym więcej w niej grzebania i rewizji. Po tym, jak w zeszłym roku znaleźliśmy się w precedensowej sytuacji „konsol śródgeneracyjnych”, czyli PS4 Pro i XOX powinniśmy dać ich twórcom chwilę na zarobienie na nich, nim wskoczą na kolejnego konia. A ta chwila nadciąga wielkimi krokami. Jesteśmy już w finalnym etapie życia tej generacji i mam nadzieję, że nie tylko ja wyniosłem z niej masę dobrych wspomnień. Ich ostatnia porcja jest przed nami, dlatego polecam nie oglądać się już za siebie i chwytać te wszystkie wielkie premiery, które nadchodzą. Jakie jest Wasze zdanie, czy nowa generacja konsol powinna się pojawić? Co powinna oferować, bo granie w 4K i 60 FPS to powinien być standard (w zasadzie już jest), a nie możemy przecież zapomnieć o wirtualnej rzeczywistości (VR).

Komentarze do: Odliczanie do końca generacji konsol