Ojcowie w grach - jak cyfrowy świat pokazuje ojcostwo

Ojcowie w grach - jak cyfrowy świat pokazuje ojcostwo

Wirtualne światy to przede wszystkim areny rywalizacji i walki. Upraszczając historię tej dziedziny sztuki: gry wyrosły na sprawdzaniu twojego refleksu i zręczności. Wraz z rozwojem swej popularności cyfrowe postacie zaczęły nabierać coraz więcej kolorytu. Co za tym idzie, ich bohaterowie stawali się też ojcami, napędzanymi przez los swych dzieci. To, co zaczęło się niepozornie i wyglądało na trend pasujący tylko do tytułów z mniejszym budżetem, potrafi być osią napędzającą najbardziej kasowe produkcje. Takie jak choćby zbliżający się God of War na PlayStation 4.

Jakim ojcem jest Kratos, możemy się łatwo domyślić. Jego surowość i nieustępliwość łatwo pomylić z obojętnością. Choć tej ostatniej cechy tak naprawdę nie ma w sobie ani trochę. Zajmijmy się jednak innymi grami, sprawdzając, jak prezentują cyfrowych tatusiów. Tym bardziej że mają oni przeróżne podejście do swych dzieci. Mimo to każde jest bardzo mocno zakorzenione w naszej kulturze, w której dominujące motywy ojcostwa często sprowadzają się do dwóch kwestii: dużej nieobecności w życiu dziecka i nieumiejętności pokazywania swych uczuć. Pewnie dlatego tak dużo takich produkcji zostaje z nami na dłużej, nieważne, w jakim klimacie są utrzymane. Tu akurat nie ma czegoś takiego jak przekoloryzowanie czy odrealnienie. Tematyka rodzicielstwa jest prezentowana w grach relatywnie rzadko, jednak kiedy już się to, zdarza to zdecydowanie jest o czym rozmawiać. Doceniajmy ten koloryt, który leży bardzo daleko od oklepania i bylejakości, które zdążyły opanować inne media. Jakie tytuły warto zatem wyróżnić?:
 


W naszej kulturze dominujące motywy ojcostwa często sprowadzają się do dwóch kwestii: dużej nieobecności w życiu dziecka i nieumiejętności pokazywania swych uczuć.
 

The Last of Us

Ojcowie w grach - jak cyfrowy świat pokazuje ojcostwo

Jeden z najpoważniejszych komentarzy dotyczących kwestii przywiązania, straty i ojcowskiej miłości. The Last of Us robi to, czego innym grom się raczej nie udaje – dewastuje nas na początku i na końcu opowieści, prezentując Joela i jego dwie córki. Pierwsza ginie tragicznie, druga jest przybrana... początkowo nawet nie zwraca na nią uwagi. Misja eskortowana Ellie zmienia się jednak w uroczy i naturalistyczny pokaz przywiązania, połączonego z zapełnianiem ogromnej wyrwy, jaką w swych sercach noszą główni bohaterowie. To, że na końcu gry oboje traktują się jak ojciec i córka oraz są dla siebie równie ważni, nakręca także nas przed telewizorem. W momentach, w których gra rozdziela nam bohaterów, od razu czujemy się nieswojo. W brutalnym świecie zombie i ostatnich ludzkich kolonii, pełnym krwi i rozbryzgujących mózgów, zobaczyliśmy dwie osoby, które mają o co walczyć. Zachowanie Joela wręcz krzyczy bólem i strachem przed stratą i pewnie dlatego zakończenie całej przygody wciąż odbija się wśród graczy takim echem. Bez spoilerów, napiszę tylko, że każdy, kto wątpi w to, czy tę dwójkę można nazwać rodziną, na pewno po dojściu do napisów końcowych nie będzie już miał z tym problemu.

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Ojcowie w grach - jak cyfrowy świat pokazuje ojcostwo

I znów przybrany ojciec... ale za to jaki! Geralt wkraczający na ścieżkę poszukiwań Ciri to przykład prawdziwego herosa, któremu poza cynizmem została tylko córka. Jaskółeczka bardzo mało czasu gry spędza wspólnie z Geraltem, jednak to, jak cały epicki RPG  (jedna z najwybitniejszych gier w całym gatunku) staje się historią o ojcu szukającym córki, jest zdecydowanie wspaniałe. Tam, gdzie większość gier opiera się na zemście, chęci ratowania królestw, czy też świata, tam Wiedźmin 3 staje się opowieścią o szukaniu swojego dziecka. Oczywiście rozmach fabuły, wątek polityczny i przepychanki między czarodziejkami są tu bardzo rozbuchane. Dla naszego bohatera plątanie się w nie, jest tylko środkiem do celu. Cała opowieść jest jeszcze ciekawsza przez to, jak ekipie CD Projekt RED udało się ująć Cirillę. Ta dorosła dziewczyna jest przecież niesamowicie silna i prezentuje się jak ktoś, kogo wcale nie trzeba ratować... jak jednak wszyscy wiemy to, przed czym się ukrywa, jest o wiele groźniejsze niż wszystko, co mogłoby ją spotkać na szlaku, czy w ciemnym lesie. Obserwowanie relacji dwóch tak mocnych bohaterów, z których jeden to rodzic, jest ewenementem w skali całej branży. Czasem wydaje mi się, że zbyt mało się na to zwraca uwagę i za rzadko patrzy na Dziki Gon pod tym kątem.

Silent Hill

Ojcowie w grach - jak cyfrowy świat pokazuje ojcostwo

Harry Mason jadący samochodem z córką wpada w poślizg, traci na chwilę przytomność i po ocknięciu się zauważa, że nigdzie jej nie ma. Wyrusza więc na poszukiwania do pobliskiego miasteczka Silent Hill – przecież nie mogła daleko odejść, prawda? Tak zaczyna się jeden z najwybitniejszych horrorów, który nawet pomimo kilku słabszych części wciąż jest uznawany za kluczowe dzieło dla całego gatunku. Pomimo mocnych ograniczeń sprzętowych PlayStation zaciemnione korytarze, ulice pełne mgły i trzeszczące na znak zbliżających się potworów radio stworzyły wyjątkowy spektakl. Oczywiście jak na prekursora tego typu historii, kilka krawędzi zostało tu dość mocno ociosanych. Heroiczne poszukiwania malutkiej Cheryl w mieście opętanym szatańską mocą to wielka historia. Silent Hill pozostaje dzięki temu nadal grą pełną emocji. Nawet jeżeli sama relacja Harry'ego z córką jest dość słabo zarysowana to sam fakt, że brnie dalej w ten koszmar, pokazuje nam jak szaleńczo ją kocha.

Red Dead Redemption

Ojcowie w grach - jak cyfrowy świat pokazuje ojcostwo

Kolejna opowieść bardziej o ojcu niż o dziecku. John Marston jako rewolwerowiec cieszący się bardzo złą sławą zafundował nam wspaniałą przygodę u kresu Dzikiego Zachodu. Oddalony od rodziny dla jej dobra stara się odpłacić za wszystkie krzywdy, które wyrządził w przeszłości. Niestety, nie z każdych problemów można się wyplątać. Pamiętajmy jednak, że RDR to nie tylko opowieść o rewolwerowcu, który walczy z bandziorami. Pod koniec przygody, gdy Martson w końcu może spędzić czas z rodziną, wychodzi na jaw jego prawdziwe oblicze. Widać, że jest zupełnie inną osobą niż kiedyś. Jego syn daje mu siłę. Niestety takimi chwilami nie można się cieszyć za długo, nie w takiej grze. Momenty zmiany tempa i kojące widoki dzikiej Ameryki stają się wtedy krajobrazem dla wspaniałego dramatu. Wyjątkowego w skali całej branży.

GTA V

Ojcowie w grach - jak cyfrowy świat pokazuje ojcostwo

Rockstar zrobił świetną robotę, prezentując nam także zupełnie inny typ ojca. Ignorowany przez dzieci i żonę, ratujący się terapią, totalnie pogubiony Michael to właściwie psychopata. Na szczęście przy Trevorze jego wady wydają się tylko drobnymi rysami na szkle. Wśród kontrowersji, jakie narosły wokół GTA V – zwłaszcza pod względem oskarżeń o mizoginię i epatowanie przemocą (interaktywna scena tortur) – jakby zapomniano się przyczepić do tego, jak złym ojcem był Michael. Mimo to zapewnił rodzinie bardzo dostatni byt i gdy narodziła się taka potrzeba, ratował i syna, i córkę z tarapatów. Ten ostatni element najlepiej chyba obrazuje dzisiejsze problemy ojcostwa. Często za cenę gonienia za pieniędzmi traci się kontakt z rodziną, jednak na sam koniec zawsze zrobi się wszystko, żeby jej pomóc. Mimo iż kwestia ta została mocno przyćmiona przez resztę elementów gry, to jednak Michael jest postacią, którą postrzegamy przede wszystkim przez pryzmat tego, że ma rodzinę. Ich kłótnie, choć mocno niezdrowe, budują jednak prawdziwość całego GTA.

Final Fantasy

Ojcowie w grach - jak cyfrowy świat pokazuje ojcostwo

Cała seria Final Fantasy kręci wokół relacji rodzinnych. W wielu przypadkach odgrywa w niej kluczową rolę relacja rodzic-dziecko. Bardzo mocno widać to w Final Fantasy X, gdzie Tidus od małego nienawidzący ojca, musi mu się przeciwstawić, jeśli chce ocalić świat. Po drodze przekonuje się jednak, że porozumienie z nim jest możliwe i nigdy nie jest na nie za późno. Ostatnie FF, czyli XV jest historią młodego następcy tronu, który musi zmierzyć się z legendą swojego ojca i jego ostatnim życzeniem. W tym przypadku widzimy jasno, że Noctis jest pełen podziwu dla niego. Najistotniejsze rzeczy działy się jednak w kultowym FFVII. Spotykało się tu przeróżne podejścia do ojcostwa. Barret troszczący się o małą Madeline zmuszoną do życia w slumsach w uroczy sposób odkrywa przed nami swoją wrażliwą stronę. Bohater często wraca do tematu ratowania planety właśnie dla swej córki. Są też inne spojrzenia na tego typu relacje. Szalony Profesor Hojo może być uznany za ojca Sephirotha – największego zagrożenia planety i najpotężniejszego żołnierza w historii. Postać przypominającego mieszankę lwa i wilka Red XIII, który dołącza do naszej drużyny, także musi rozwikłać swe sprawy rodzinne, nim na dobre pomoże reszcie ekipy. Element jego historii, w której odzyskuje dobre imię tragicznie zmarłego ojca i zostaje bohaterem swej wioski, to jeden z najbardziej pamiętnych momentów całego FFVII.

Tekken

Ojcowie w grach - jak cyfrowy świat pokazuje ojcostwo

Nie wszyscy tatusiowie dbają o swoje dzieci. Tekken, czyli przerysowana do granic bijatyka, to jednocześnie opowieść o tym jak ojcowie chcą zabić swych synów. W rodzinie Mishima to bardzo normalne zachowanie, że ojciec wrzuca syna do wulkanu i mimo upływu lat fabuła wciąż korzysta z tego schematu. Oczywiście jest to przekoloryzowane i raczej zabawne, jednak dodaje sporo dramatyzmu całej grze. Turniej o tytuł Króla Żelaznej Pięści po prostu nie chodzi do tej samej toalety co logika. Heihachi zabijający Kazuyę, Kazuya powracający, by go zabić, a potem zabić Jina, Jin zmieniający się w diabła... nic dziwnego, że dzieją się tu mocno podejrzane rzeczy, skoro od najmłodszych lat bohaterowie wiedzą, że walka o wpływy jest o wiele ważniejsza od więzów krwi. Nie jest to zbyt piękna wizja, jednak samo to, że wokół niej można budować serię mającą ponad dwadzieścia lat, jest powodem, by docenić pomysł ekipy z Namco.
 

Słowem na koniec

Relacje ojcowskie bardzo często stają się też częścią gier przygodowych od studia Telltale (choćby to, co łączy Lee i Clementine należy do takiej zaliczyć). Rodziców zaniepokojonych o swoje dzieci spotkamy w każdym RPG-u, jednak to najgłośniejsze produkcje potrafią tak przedstawić tę więź, że staje się naprawdę atrakcyjna. Tym bardziej, że jeden z najbardziej ikonicznych przeciwników poprzedniej generacji także nazywany był tatuśkiem... chodzi oczywiście o Big Daddy'ego. Tragiczną historię o stracie dziecka opowiadało niezależne That Dragon Cancer, pokazujące, że gry są w stanie przekazywać ból i załamanie swych twórców tak samo, jak książki i filmy.

Całe medium się rozwija. Mamy w nim miejsce na historię wielkiego poszukiwania córki, by ją ochronić i mamy miejsce na przełamanie swej niechęci do obcego dziecka.
 

Ojcowie w grach - jak cyfrowy świat pokazuje ojcostwo

Gry są w stanie, chcą i próbują pokazywać ojcostwo z niemal każdej strony. To, że coraz częściej odchodzą od wizerunku twardziela-żołnierza, który gdzieś w okopach wyjmuje z kieszeni zdjęcie żony i córki, prezentując przy tym bardziej obyczajowe spojrzenie na ten temat, jest świetną wiadomością. Oznacza to, że całe medium się rozwija. Mamy w nim miejsce na historię wielkiego poszukiwania córki, by ją ochronić i mamy miejsce na przełamanie swej niechęci do obcego dziecka. Wracając do The Last of Us, prezentacja zaadoptowania niesfornej dziewczynki przez złamanego przez życie faceta wybija się tu na niespotykany poziom. Kiedy dostajemy opowieść pozwalającą nie tylko walczyć za coś, ale i coś poświęcać trudno pozostać obojętnym. To, że takie rzeczy dzieją się w wirtualnych światach, jest wspaniałe. Obserwujmy więc i doceniajmy mocniej każdy tytuł, który stara się poruszyć taki temat.

Komentarze do: Ojcowie w grach - jak cyfrowy świat pokazuje ojcostwo