Przesiadłem się ze 160 na 320 Hz. Spodziewałem się znacznie więcej


Przesiadłem się ze 160 na 320 Hz. Spodziewałem się znacznie więcej

Nikt nie będzie kwestionował użyteczności monitorów o wysokim odświeżaniu w takich rywalizacyjnych grach online, jak choćby Counter-Strike 2, czy Valorant. Przy odpowiednio wydajnym procesorze (no i odpowiednie GPU też się przyda), można w takiej konfiguracji wycisnąć bazylion klatek na sekundę i uzyskać odpowiednio niskie opóźnienia i przyśpieszyć czas reakcji. Dla takich graczy powstały również takie ulepszenia jak G-Sync Pulsar, więc naprawdę mają oni w czym przebierać.

Początkowo takie monitory oprócz wysokiego odświeżania nie oferowały wielu innych udogodnień. Obecnie pojawiło się jednak sporo monitorów, które oferują nie tylko wysokie odświeżanie, ale również ekrany przyzwoitej jakości, więc nie musimy już wybierać pomiędzy jednym i drugim. Tutaj dodatkowo wkroczyły technologie jak MFG (Multi Frame Generation), które pozwalają się cieszyć grami przy niesamowicie wysokiej płynności. Czy jednak 240 i więcej herców na ekranie daje lepszy komfort rozgrywki w grach offline dla pojedynczego gracza? 

MSI MAG 272QP QD-OLED X24

MSI MAG 272QP QD-OLED X24 - QHD, 240 Hz i matryca QD-OLED

 

Alternatywą są również monitory dual-mode (a nawet triple-mode, które potrafią obsłużyć szaleńczo wysokie odświeżanie w bardzo niskich rozdzielczościach jak 720p), które pozwalają na wybór dwóch trybów pracy. Sam aktualnie używam monitora Philips Evnia który pozwala na pracę w 4K UHD przy odświeżaniu do 160 Hz oraz w Full HD przy odświeżaniu do 320 Hz. Różnica pomiędzy rozgrywką w 60 klatkach na sekundę, a 120 (czy 144/165 Hz - bo panele 120 Hz spotkamy już raczej tylko w telewizorach) jest bezdyskusyjna - da nam to zdecydowanie lepsze wrażenia, niezależnie od tego czy gramy offline, czy też online. Ale co jeśli pójdziemy "parę" herców dalej?

320 Hz

No to… ile fps widzi ludzkie oko?

To odwieczne pytanie nurtujące graczy i temat niezliczonych internetowych polemik. Otóż jedyna sensowna odpowiedź na to pytanie brzmi - to zależy. Przede wszystkim od samego obserwatora i jego czynników biologicznych (wiek), rodzaju bodźca i warunków. Nasz układ wzrokowy nie rejestruje "klatek", ale zmiany w obrazie. Dodatkowo mózg wykorzystuje nie jeden, ale cały szereg sposobów na to jak widzimy obraz - może to być śledzenie obiektu, wykrywanie ruchu, czy migotania. Czyli - wrażliwość każdego człowieka na odbiór ruchomego obrazu o wysokim odświeżaniu będzie inna. Co wiemy na pewno:

  • różnicę w płynności po przejściu z 30 na 60 klatek na sekundę będzie widzieć większość ludzi (zwłaszcza w dynamicznych scenach)

  • wciąż spora grupa odbiorców będzie widzieć poprawę płynności po przejściu z 60 na 120 Hz (m.in. mniejsze rozmycie w ruchu)

  • 200 Hz i więcej - liczba osób która dostrzega poprawę w płynności będzie już znacznie mniejsza, ale układ wzrokowy wciąż może (ale nie musi) rejestrować różnicę

Generalnie rzecz biorąc, oczy graczy są "wytrenowane" w widzeniu takich różnic, więc odsetek w takiej grupie testowej może być znacznie większy - oczywiście pod warunkiem, że użytkują oni monitor lub telewizor o odświeżaniu wyższym od 60 Hz.

240+ Hz do grania w gry single player

Na początku wyjaśnijmy sobie jedną kwestię - wiemy już, że każdy z nas ma inną wrażliwość na płynność wyświetlanego obrazu. Jeden nie widzi różnicy od 60 klatek na sekundę wzwyż, drugiemu 160 fps będzie za mało, a konsolowiec będzie twierdził, że 30 klatek na sekundę w zupełności wystarczy do cinematic experience (żart). Ja będę opierał się na własnej eksperiencji, więc to co przeczytacie poniżej to moja całkowicie subiektywna opinia. Jeśli macie inne zdanie - dajcie znać w komentarzach.

320 fps

Wrzuciłem na tapetę kilka popularnych gier, żeby sprawdzić, czy zauważę realną różnicę pomiędzy rozgrywką pomiędzy 60, 165 i 320 Hz. Naturalnie aby uzyskać liczbę klatek na sekundę która pozwoliłaby wykorzystać tak wysokie odświeżanie musiałem sięgnąć po generator klatek NVIDIA DLSS (MFG) - wcześniej zadbałem oczywiście o bazowy fps (odpowiednia wysokość), tak żeby input lag nie był odczuwalny.

W grupie testowej znalazły się gry takie jak Gothic Remake, Resident Evil: Requiem i The Blood of Dawnwalker, chociaż w pewnym momencie musiałem odrzucić tą ostatnią, bowiem aktualizacja NVIDIA App zablokowała możliwość nadpisania mnożników MFG. Prawdopodobnie coś tam działało nie do końca poprawnie, chociaż ja nie zauważyłem większych anomalii.

Wysokie odświeżanie monitora i gry dla pojedynczego gracza - czy widziałem różnicę?

Spędziłem kilka godzin testując gry z różnymi wartościami odświeżania i… po tym wszystkim sam nie jestem do końca pewien czy widzę różnicę przy odświeżaniu powyżej 240 herców. Były momenty kiedy byłem pewien tego, że widzę wzrost płynności, ale po powrocie z 320 na 160 herców ponownie miałem wątpliwości. Stwierdziłem więc, że przynajmniej w moim przypadku gra nie jest warta świeczki - no i nie mam już 20 lat, więc mój narząd wzroku z całą pewnością już nie działa tak sprawnie jak u młodego człowieka.

Jeśli generujemy tylko rzeczywiste klatki, to przy zwiększeniu odświeżania monitora (i generowaniu takiej liczby klatek na sekundę) widzimy nie tylko zmianę płynności wyświetlanego obrazu, ale i szybkości naszej reakcji na ruch. Feeling rozgrywki jest zupełnie inny. Gdy użyjemy techniki Frame Generation zwiększa się tylko płynność, a input lag rośnie (chociaż takie technologie jak NVIDIA Reflex potrafią z tym walczyć w sposób naprawdę imponujący).

Gothic Remake w 320 fps

Ameryki tu nie odkryłem, ale warto było upewnić się w przekonaniach. Moja opinia jest taka, że jeśli masz monitor o odświeżaniu 144/166 Hz i uzyskam taką liczbę klatek na sekundę, to naprawdę większej płynności w grach offline mi nie potrzeba. Zmiana na 240 Hz nie robi praktycznie żadnej różnicy, a na 320 Hz to już w ogóle. W przypadku gier single player i przy użyciu Multi Frame Generation, bardzo wysokie odświeżanie przywodzi na myśl inną rewolucję, jaką było wprowadzenie ekranów o rozdzielczości 8K - czyli większej różnicy w porównaniu do 4K nie widać, za to wyświetlacze są znacząco droższe.

Grasz w gry dla pojedynczego gracza? Zamiast wysokiego odświeżania 240+ Hz wybierz inne rozwiązania

Monitory - w odróżnieniu od pamięci RAM, dysków SSD czy kart graficznych - wciąż dostępne są w bardzo atrakcyjnych cenach. Kryzys na rynku podzespołów PC rozwija się jednak tak dynamicznie, że niemal pewnością jest, że atrakcyjne ceny nie pozostaną z nami na długi. To dobry moment, by poprawić odbiór obrazu, ale nie za pomocą wysokiego odświeżania, ale innych technologii. 

Chcesz, żeby gry wyglądały lepiej? Zainwestuj monitor z obsługą HDR (pamiętając o tym, że HDR400 to właściwie tylko termin marketingowy, a HDR600 to naprawdę minimum, żeby docenić tę technologię), oparty na mini LED, czy też matrycach OLED. HDR, mini LED, OLED - to wszystko poprawi jakość grafiki i samego grania znacznie lepiej od wysokiego odświeżania. Wielu graczy wciąż użytkuje monitory Full HD (1920 x 1080), a w 2026 roku naprawdę już wypada sprawdzić, jak gry wyglądają w 4K UHD - oczywiście pod warunkiem posiadania karty graficznej o odpowiedniej wydajności.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Przesiadłem się ze 160 na 320 Hz. Spodziewałem się znacznie więcej
 0