Znajdujesz się w sekcji Blogosfera. Zamieszczone tutaj materiały zostały opracowane przez użytkowników serwisu, bądź są owocem samodzielnej pracy redaktorów. Redakcja ITHardware nie ponosi odpowiedzialności za treść poniższej publikacji.

Dlaczego czasem warto zmienić operatora telefonii komórkowej

Dlaczego czasem warto zmienić operatora telefonii komórkowej

Epoka kamienia łupanego i skostniały układ wielkiej trójki

Są rzeczy na które nie mamy wpływu, jeśli chodzi o usługi  i media doprowadzane do mieszkań najczęściej nie mamy do wyboru kilku operatorów stacjonarnego internetu, dostawców energii elektrycznej czy gazu. Najczęściej dostawca jest jeden, i jedyny wybór jaki mamy to internet w pakiecie z telefonem od Orange, rzadko dołącza do tego grona operator TV kablowej taki jak UPC czy Vectra. Zupełnie inaczej jest natomiast z operatorem telefonii komórkowej - czasy kiedy można było zachować swój numer tylko i wyłącznie w Plusie migrując z oferty pre-praid na abonamentową minęły bezpowrotnie - a Pani Anna Streżyńska w latach 2006-2012 jako prezes UKE (Urzędu Komunikacji Elektronicznej) w mistrzowskim stylu pokazała że nie ma rzeczy niemożliwych, i że nawet najbardziej skostniały układ trzech operatorów (IDEA - teraz Orange, Plus GSM i Era - teraz T-Mobile) da się ucywilizować i zmusić do działań które wcześniej były "niemożliwe" do zrealizowania. Chodzi tutaj głównie o przenoszenie numerów pomiędzy sieciami, o której chyba nie każdy wie - lub jest po prostu zbyt leniwy aby ogarnąć temat.

Niechęć do zmian, czy jak kto woli lenistwo...

Dlaczego w ogóle postanowiłem popełnić ten wpis? Wydawać by się mogło że w czasach kiedy oferty bez limitów kosztują circa 30 zł miesięcznie (zarówno w opcji abonamentowej jak i pre-paid) nikt nie powinien sobie zawracać głowy cenami usług telekomunikacyjnych, bo "to i tak wszystko jedno". Tymczasem znam trochę osób które doładowują telefony miesięcznie kwotą rzędu 30 czy nawet 50 zł, używają prehistorycznych taryf w Orange czy T-Mobile i nawet nie wiedzą że da się taniej - i to z zachowaniem swojego dotychczasowego numeru. Nie interesują się tym z resztą, uważają że telefon musi tyle kosztować i nie ma sensu kombinować. Można i tak, ja jednak byłem łupiony przez Erę  przez 11 lat i od tego czasu mocno zraziłem się do ofert abonamentowych. Dlaczego? Bo praktycznie przy każdym przedłużaniu umowy z tą firmą wychodziły jakieś kwiatki. Podam kilka przykładów:

  • Ustaliłem telefonicznie warunki przedłużenia umowy, i miałem czekać na kuriera. Po około 2 tygodniach udałem się do salonu spytać o ten aneks. Zostałem poinformowany, że żadnej rozmowy z konsultantem nie było i nie ma nic w systemie. Niestety - popełniłem błąd, i podpisałem aneks na gorszych warunkach. W sumie nie miałem jednak wyjścia - numerów nie można było przenosić pomiędzy sieciami
  • Cztery lata później (dwie umowy dalej) podpisałem kolejny aneks, minut w ofercie było mało - ale Era dodała mi dodatkowe atrakcyjne pakiety. Szkoda tylko, że zapomnieli dodać że minuty te nie obowiązują przy połączeniach do Play, i każda minuta jest płatna 0,72 zł ekstra. Miałem sprawdzać numer każdego znajomego czy czasem nie przeniósł się do Play? Wolne żarty...
  • Kiedy kupiłem pierwszego smartfona z Androidem stwierdziłem że fajnie było by jednak mieć internet w telefonie. Era zaoferowała mi pakiet 25 MB w cenie 9,99 zł netto. Zaśmiałem się tylko do telefonu. Kiedy podpisują umowę wszystko jest cacy, ale jak chciało się coś zmienić to na chorych warunkach i na dodatek z półrocznym przedłużeniem umowy

A zmiany nigdy nie są na gorsze, jeśli to my o nich decydujemy. Zmiana operatora to kilka minut fatygi, często nawet bez wychodzenia z domu

Tyle chyba wystarczy by skutecznie zniechęcić się do ofert abonamentowych, i gdy tylko kończyła się umowa wyprowadziłem numer do oferty Play na kartę. Podobała mi się idea kupowania dodatkowych pakietów w każdym momencie, frywolne zarządzanie kontem i brak zobowiązań. I tak to trwało 5 lat, aż moją uwagę przykuła inna oferta na kartę - Virgin Mobile i pakiet Freemium. 30 minut, 30 SMS i 300 MB internetu całkowicie za darmo - dlaczego nie, numer przeniosłem w zeszłym roku. Trzeba było wydać pewne zgody marketingowe, ale prawdę mówiąc nie przeszkadzała mi jedna reklama prezerwatyw którą dostarczał mi operator raz na miesiąc. Czy 30 minut to mało czy dużo? Każdy ma swoje potrzeby, a i one bywają zmienne. Były miesiące w których to 30 minut spokojnie mi wystarczało, a były i takie gdzie musiałem kupować dodatkowe pakiety minut, co było problematyczne - bo zwykle o braku minut dowiadywałem się w momencie w którym chciałem do kogoś zadzwonić, a aktywacja pakietu trwa jednak kilka minut. To samo z SMSami i dodatkowym internetem. Jednak oprócz czasu istotną sprawą jest dla mnie optymalizacja kosztów - nigdy na początku okresu rozliczeniowego nie wiedziałem ile tak naprawdę minut będę potrzebował, i odwiecznym dylematem było to czy wykupić pakiet no limit za 29 zł czy nie. Z reguły nie wykupywałem, i często pakiety kosztowały mnie sporo więcej niż to 29 zł. Z resztą opłata wydawała mi się nieco wygórowana, tym bardziej że nie ma w tym pakiecie darmowych MMSów. Stwierdziłem że warto znowu coś zmienić, i spojrzałem na ofertę abonamentową. Za 19 zł można było otrzymać nielimitowane minuty na numery komórkowe, SMSy oraz 3 GB internetu. Za MMSy oraz większy pakiet internetowy trzeba było zapłacić już 29 zł. Przepatrzyłem oferty innych operatorów - i już wydawało mi się że jednak kompletne rozwiązanie musi kosztować 25 zł miesięcznie. Kompletne czyli ze wszystkim, bo żadne zmiany nie mają sensu jeśli znów miałbym iść na kompromis. I tak trafiłem (notabene z reklamy Facebookowej) na stronę Lajt mobile, a konkretnie promocję "Strzał w dziesiątkę, przenoszę numer"

Oferta od razu wydaje się podejrzana - bo kto zaoferuje wszystko za 10 zł miesięcznie i jeszcze na tym zarobi. Tak dobrze nie jest - trzeba podpisać umowę na rok, zapłacić 29 zł za aktywację, a ponadto dwa ostatnie miesiące są płatne 36,99 zł/mies. Jednak po przeliczeniu daje to 17 zł miesięcznie (licząc całe zobowiązanie roczne) - ale jakby nie było dalej dobra oferta. Pojawia się kolejny termin - opłata z "Bonusem Krajowym". W praktyce oznacza to, że jeśli wykorzystamy więcej niż 50 minut/sms (zamiennie) w roamingu w UE, lub jeśli skorzystamy z internetu lub wyślemy MMS to do faktury zostanie doliczone 20 zł. Ale tylko ten jeden raz. Oferta ciągle wygląda przyzwoicie. Sieć działa tylko na infrastrukturze Plusa, nie ma więc komfortu korzystania z zasięgu wszystkich czterech sieci jak w Play i innych operatorach wirtualnych których Play obsługuje. Z drugiej strony od jakiegoś już czasu szybkość internetu w roamingu krajowym została ograniczona przez Play do 1,5 Mbit/s, więc najlepiej i tak nie zmieniać sieci na inną niż macierzysta (no chyba że z konieczności - czyli braku zasięgu).

Oferta idealna?

Idealnych ofert dla każdego pewno nie ma, ale ta na tą chwilę chyba najbardziej odpowiada moim oczekiwaniom. Trzeba będzie co miesiąc opłacić tą fakturę (notabene będzie ona przychodziła tylko na maila, wersja papierowa kosztuje dodatkowo) - ale chociaż będzie pewność, że nie poniosę dodatkowych kosztów jeśli wyślę tych kilka MMSów na miesiąc czy skończą mi się minuty w trakcie rozmowy. I chociaż większość z Was pewno stwierdzi że to groszowe sprawy, ja jednak odbiję piłeczkę - po co płacić więcej jeśli można mniej. Po co opłacać celebrytów z reklam i wynajem lokali na salony firmowe największych sieci skoro można sobie te dodatkowe złotówki zaoszczędzić. Po co płacić za roaming z którego się nie korzysta, a jeśli już to dwa razy w roku. Reasumując - jeśli macie telefony na kartę warto szukać zmian, przenosić numer i wykorzystać fakt że na rynku telefonii komórkowej mamy prawdziwie wolnorynkowe standardy. Lojalność już dawno dla operatorów nie ma żadnego znaczenia :)

Pokaż / Dodaj komentarze do: Dlaczego czasem warto zmienić operatora telefonii komórkowej

 0