Przez długi czas monitory LCD działały z odświeżaniem 60 Hz i tylko część użytkowników miało z tym problem. Jasne, nostalgia za monitorami kineskopowymi (które potrafiły wycisnąć ponad 100 Hz jeszcze w latach 90-tych) była silna, ale niewielki rozmiar monitorów LCD okazał się najbardziej istotny dla końcowego użytkownika. Monitory LCD robiły się coraz lepsze, jakość obrazu i rozdzielczości szły w górę, aż w końcu nadszedł pamiętny dzień, kiedy na naszych biurkach pojawiły się pierwsze płaskie monitory o odświeżaniu 120 Hz. Jeśli dobrze kojarzę, gdzieś w okolicach 2009 roku zadebiutował Samsung 2233RZ, który obsługiwał okulary NVIDIA 3D Vision (dzięki monitorowi 120 Hz do każdego oka trafiał oddzielny obraz 60 Hz).
Samsung 2233RZ - pradziad monitorów LCD o wysokim odświeżaniu
Okulary 3D w końcu nie przyjęły się na rynku, ale 120-hercowe ekrany nadawały się też do innych rzeczy niż obsługa 3D. Wielu użytkowników nie widziało większej różnicy pomiędzy 60, a 120 Hz, ale szybko okazało się, że więcej fps na ekranie poprawia feeling rozgrywki. Różnica może nie była tak kolosalna jak w przypadku przejścia z 30 na 60 fps, ale niewątpliwie była. Oczywiście pierwsze panele 120 Hz nie były idealne - potrafiły dodać ghosting, a nawet pogorszyć input lag (niedopracowana synchronizacja klatek wymagająca buforowania), ale rozwoju już nie można było zatrzymać. Obecnie najpopularniejsze wyświetlacze charakteryzują się właśnie nieco wyższym odświeżaniem na poziomie 144/165 Hz. Postęp jednak szybko poszedł dalej.
Przy granicy 240 Hz pojawiły się dwa problemy - komu to w ogóle potrzebne i w ogóle w jaki sposób zapewnić sobie stabilne 240 klatek na sekundę, do czego potrzeba było naprawdę potężnych procesorów. Wiele w tej kwestii odmieniły generatory dodatkowych klatek w grach (grame gen), dzięki którym w końcu mogliśmy generować mnóstwo klatek na sekundę, bez potrzeby posiadania topowych CPU. Oczywiście generatory klatek dają tylko większą płynność nie zmniejszając równocześnie input-laga, ale i rozwój technologii zmniejszających input-laga (zwłaszcza NVIDIA Reflex) należy uznać za imponujący. Najczęściej możliwości monitorów o odświeżaniu zbliżonym do 240 Hz wykorzystamy przy użyciu multi frame generation (czyli przy generowaniu więcej niż jednej dodatkowej klatki obrazu).
Monitory, które dobiły do granicy 500 Hz
Przyjęło się, że monitory 240 Hz nadają się zwłaszcza do szybkich strzelanek online, ale oczywiście profesjonalni gracze nie mogą ich używać razem z generatorami klatek z powodu wzrostu input-laga. "Wyścig zbrojeń" tu bynajmniej się nie zatrzymał. Wkrótce pojawiły się ekrany 300 Hz (nawet w laptopach), a obecnie możemy kupić nawet monitory 500 Hz. Na przykład?
MSI MPG 271QR QD-OLED X50 (QHD 500 Hz)

MSI MPG 271QR QD-OLED X50 to zdecydowanie najciekawszy monitor o odświeżaniu 500 Hz. Oto QD-OLED o rozdzielczości QHD (2560 x 1440), czasem reakcji (GtG) matrycy 0,03 ms, no i o odświeżaniu obrazu w wysokości 500 Hz. Równocześnie deklarowana jasność to zaledwie 300 nitów, więc przy tak wysokim odświeżaniu jakichś cudów w zakresie obrazu nie ma. Cena to około 4500 zł.

AOC Agon Pro AG246FK (FHD 540 Hz)

AOC Agon Pro AG246FK oferuje trochę więcej herców, ale równocześnie rozdzielczość spada już do 1920 x 1080. Czas reakcji określono 0,5 GTG (0,3 MPRT), a jasność na 400 nitów (HDR 400 - szału też nie ma, bo realnie to HDR tylko z nazwy i efekt przy 400 nitach jest po prostu kiepski). Cena to około 1900 zł, ale mamy do czynienia z matrycą TN (W-LED).
Acer Nitro XV240 F6 (FHD 600 Hz)

Full HD, 600 Hz i… brak dostępności w Polsce. To bardziej prezentacja możliwości technologicznych Acera i napinanie cyfrowej muskulatury przed konkurencją i użytkownikami, niż rzeczywista korzyść z wyższego odświeżania.
Jaki jest sens istnienia monitorów 500 Hz?
Ekrany o odświeżaniu 120 (i nieco więcej) herców dają realne zwiększenie komfortu użytkowania, co widzimy choćby po naszych smartfonach. Kiedy się już pozna uroki szybszego odświeżania nawet przeglądanie stron internetowych przy 60 Hz zaczyna męczyć, nie mówiąc już o grach. Kto wie, może za parę lat będziemy pisać to samo o ekranach 240 Hz, chociaż różnice przy tak wysokim odświeżaniu są zdecydowanie bardziej subtelne.
Producenci monitorów o bardzo wysokim odświeżaniu często piszą o rewolucji w e-sporcie, niesamowitej płynności, czy minimalnych rozmyciach w ruchu, co przekłada się na przewagę w takich sieciowych strzelankach jak Valorant. Błyskawiczny czas reakcji i ekstremalnie niski lag pozwalają graczom bardziej precyzyjnie śledzić cel.
Z drugiej strony w codziennym użytkowaniu różnica pomiędzy 240, a 500 Hz będzie kompletnie niezauważalna. Już 240 Hz należy uznać za bardzo wysokie odświeżanie, które dla większości graczy jest po prostu zbędne. Można się spierać o to "ile w stanie jest zobaczyć ludzkie oko", ale generalnie należy uznać, że takie monitory przeznaczone są do… Counter-Strike 2 i innych gier o niewielkich wymaganiach sprzętowych, w których możliwe jest osiągnięcie 500 klatek na sekundę bez wykorzystania generatorów klatek.
Producenci mogą górnolotnie pisać, że są to monitory przystosowane do obsługi sprzętu, który pojawi się w niedalekiej przyszłości, ale prawda jest taka, że są one przeznaczone dla wąskiej grupy odbiorców (e-sportowcy). Nie jesteś e-sportowcem i masz monitor o odświeżaniu około 144 Hz? Działasz na optymalnym sprzęcie i nie musisz myśleć o wymianie monitora - chyba, że masz chrapkę na wyższą rozdzielczość, czy lepszą jakość obrazu (np. panele OLED, czy oparte na mini-LED).
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Monitory z naprawdę wysokim odświeżaniem. Po co nam ekrany 500 Hz?