Nie wszystkie nowe technologie zdobywają popularność i na stałe zadomawiają się w naszych komputerach. Niektóre - chociaż z pozoru sensowne - przegrywają z innymi rozwiązaniami, a inne okazują się totalną pomyłką. Takie wpadki zdarzają się tylko w przypadku nowych (i często kosztownych) gadżetów technologicznych, ale również w przypadku procesorów i kart graficznych, za którymi stoją przecież najbardziej znani producenci mający za sobą dekady doświadczenia. Niespodziewanie rzecz, która miała podbić rynek jako niesamowita innowacja technologiczna, okazuje się dziadostwem z której wszyscy cisną bekę przez długie lata.
Oto pięć przykładowych technologii, które miały zrewolucjonizować przemysł technologiczny, a dziś niewielu może o nich pamiętać.
NVIDIA 3D Vision i inne okulary do trójwymiaru
Zanim zaprezentowano światu gogle VR (do których też jeszcze dojdziemy) dostaliśmy okulary do 3D. Jeśli tylko byliśmy szczęśliwym posiadaczem monitora o potężnym odświeżaniu 120 Hz, to mogliśmy również sprawić sobie takie okulary i cieszyć się "prawdziwym 3D" w grach. Zasada działania tego urządzenia była dość prosta - w każdym okularze pracowała przesłona z szybkością 60 razy na sekundę i dzięki temu to jednego oka trafiał jeden obraz, a do drugiego drugi (stąd konieczność generowania 120 klatek na sekundę). Generalnie efekt był przyzwoity, ale okulary drogie jak nieszczęście, no i oczywiście potężnie męczyły wzrok.

Później próbowano jeszcze tej sztuczki z "pasywnym 3D", które z kolei wymagało monitora ze specjalną powłoką oraz okularów, dzięki którym do jednego oka trafiały parzyste linie obrazu, a do drugiego nieparzyste. Chociaż całość była znacznie tańsza, to i efekt znacznie gorszy od rozwiązania NVIDII (obniżenie widocznej rozdzielczości i słaby efekt głębi). Finalnie oba rozwiązania trafiły do worka z zapomnianymi gadżetami.
Intel Optane Memory i SSHD
Uwaga - wstęp zabrzmi dziwnie. Otóż w czasach gdy dyski SSD były bardzo drogie… Tak, ceny SSD są obecnie mało zachęcające, ale dość powiedzieć, że w 2017 roku SSD NVMe o pojemności 2 TB potrafił kosztować 5000 zł, czyli dziś (uwzględniając inflację) kosztowałby około 7000 zł. W każdym razie - wówczas większość z nas dalej siedziała na dyskach HDD i Intel wpadł na szczwany plan, jak je przyśpieszyć, a konkretnie wykorzystać niewielkie SSD (instalowane w slocie M.2 o pojemności 16 i 32 GB) jako pamięć podręczną do dysków talerzowych. Generalnie działało to spoko i przyśpieszenie było widoczne, chociaż oczywiście nie w każdym zastosowaniu, bo po zapełnieniu pamięci podręcznej transfery leciały w dół. Wkrótce jednak ceny "prawdziwych" SSD zaczęły lecieć w dół i przypieczętowało to los Optane.

Nie było to całkiem nowy pomysł, bo wcześniej mieliśmy do czynienia z dyskami hybrydowymi, czyli SSHD - które łączyły klasyczny dysk magnetyczny z niewielką pamięcią flash (pierwsze egzemplarze, jak Seagate Momentus XT miały jej zaledwie 4 GB). Przy często używanych małych plikach i niewiele wyższych cenach takich dysków miało to jakiś sens, ale… rewolucja należała do pełnoprawnych SSD.
NVIDIA GeForce FX 5 i Dustbuster
Myślicie, że obecna generacji kart NVIDII jest słaba? To przypomnijcie sobie serię FX 5, zwłaszcza modele FX 5800/FX 5800 Ultra, który w pełni zasłużyły na przydomek "Dustbuster", czyli po prostu odkurzacz. Połączenie niedopracowanej technologii CineFX, wąskiej szyny, wolnych pamięci - i potężnego zapotrzebowania na energię elektryczną - okazało się być murowanym przepisem na klapę i drwiny z tej konstrukcji ciągnęły się z NVIDIĄ latami. Budżetowe modele tej serii były również tragiczne, a sytuacji nie ratowały bardziej sensowne modele mainstreamowe - ów czas należał do kart graficznych Radeon.

Pomimo częściowej rehabilitacji po ulepszeniach CineFX, które zastosowano między innymi w bardziej udanym modelu FX 5900, to potrzeba było kolejnej generacji (czyli GeForce 6), żeby przywrócić wiarę w dokonania inżynierów NVIDII.
Intel Prescott i Itanium
Tu mamy przykłady dwóch architektur procesorów, z których jedna po prostu była zła, a druga nie wytrzymała konkurencji i cierpiała od startu na brak dobrego wsparcia programistycznego. Prescott, który był rozwinięciem Pentium 4, po dziś dzień jest symbolem porażki w architekturze procesorów i nawet "słynnemu inaczej" Bulldozerowi (AMD FX 8000) ciężko było go przebić. Prescott miał na papierze wszystko co było potrzebne do osiągnięcia sukcesu. Wszystkiego tam było więcej - tranzystorów, herców i instrukcji. W efekcie otrzymaliśmy doskonały układ do zamiany dużej ilości energii elektrycznej w równie dużą ilość ciepła i… to w zasadzie tyle. Ta ślepa uliczka w wyścigu na megaherce nie powstrzymała Intela przed powtórzeniem tej historii, czego finalnym efektem była 14-generacja Core, w której producent od trzech generacji śrubował jedynie pobór mocy i taktowanie.
Procesory Itanium (architektura AI-64) z kolei miały zrewolucjonizować rynek (zwłaszcza zastosowań serwerowych) przez wprowadzenie obsługi 64-bitów. Pomysł zacny, ale w praktyce kompilator był problematyczny i nie działało to tak jak w wyobrażeniach inżynierów Intela, a kompatybilność wsteczna była dramatyczna. Architektura zmarła śmiercią naturalną, bo postawiono na znacznie wygodniejsze rozszerzenie x86, czyli x86-64 (zwane skrótowo x64), które pozwalało na uruchamianie 32-bitowego oprogramowania bez utraty wydajności.
Gogle VR
Przykład okularów 3D pokazał, że ludzie nie chcą przed komputerem nosić nawet specjalnych okularów, nie mówiąc już o goglach. Magia wirtualnej rzeczywistości działała jednak na wyobraźnię i nie niszczyły jej nawet wiadra używane przez mających mdłości użytkowników. Lata rozwoju, ciągłe udoskonalenia i tony pieniędzy poszły jak krew w piach.

Generalnie technologia ta jest wciąż żywa, ale nigdy nie udało przebić się jej do mainstreamu i pozostała ciekawostką używaną przez nieliczną grupę entuzjastów. Nie pomogły ani premiery głośnych gier (Half Life: Alyx), ani miliardy wtopione przez takich gigantów jak Meta, czy Apple.
Chwila, moment, a co z Steam Frame? Jakby to powiedzieć... może i jakiś postęp jest, ale drogie to jak nieszczęście, a nowych gier AAA VR jak nie było, tak nie ma.
Nie każda technologia zostanie z nami na dłużej - nawet jeśli jest dobra
Oczywiście nie każda technologia, która początkowo jawi się jako kiepska jest skazana na porażkę. Żeby daleko nie szukać przypomnijmy sobie początki skalowania NVIDIA DLSS, które pojawiły się z pierwszymi kartami GeForce RTX serii 2000. Pierwsza implementacja w grze (Battlefield 5) była po prostu tragiczna i działała oraz wyglądała praktycznie tak samo, jak zwykłe obniżenie rozdzielczości. Trzeba było serii patchy i poprawek, by gracze doszli do wniosku, że jest w tym jakiś potencjał. A jak sytuacja wygląda dziś to sami wiemy najlepiej - bo bez upscalingu rozgrywka w wiele nowych gier jest praktycznie niemożliwa. Oczywiście są i minusy wprowadzenia tej nowinki, bo twórcy gier zamiast optymalizować swoje produkcje to zaczęli masowo zalecać używanie technologii upscalingu.
Jeśli przychodzą wam do głowy inne przykłady technologii, które okazały się niewypałami, to nie omieszkajcie podzielić się nimi w komentarzach!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Intel grzał, NVIDIA hałasowała. Oto największe technologiczne wtopy