Bohaterem tej recenzji jest monitor Lenovo Legion 24-10, który zdaje się być skierowany przede wszystkim do graczy, którzy szukają sensownego, modelu do dynamicznych strzelanek i gier e-sportowych, w których liczy się przede wszystkim płynność i czas reakcji. Otrzymujemy bowiem panel o wysokiej częstotliwości odświeżania, a producent obiecuje także szybką matrycę, co powinno ograniczyć smużenie. W praktyce Legion 24-10 może okazać się jednak bardzo uniwersalnym monitorem do codziennego użytkowania. Fakt, że pozbawiony jest przesadnego gamingowego przepychu, sprawia zaś, że komponuje się świetnie nie tylko z pokojem gracza, który ma być jego naturalnym środowiskiem, ale i przestrzenią biurową.
Lenovo Legion 24-10 to 24-calowy (konkretnie 23,8-calowy) monitor wyposażony w panel IPS o rozdzielczości Full HD (1920 x 1080 pikseli) i odświeżaniu aż 240 Hz.

Zanim przejdziemy do konkretów, warto jeszcze rzucić okiem na specyfikację tego sprzętu. Lenovo Legion 24-10 to 24-calowy (konkretnie 23,8-calowy) monitor wyposażony w panel IPS o rozdzielczości Full HD (1920 x 1080 pikseli) i odświeżaniu aż 240 Hz. Lenovo chwali się także czasem reakcji na poziomie tylko 0,5 ms dla standardu MPRT (Moving Picture Response Time), który obejmuje oczywiście aktywowany tryb strobingu oraz 1 ms dla GtG. Nie zabrakło także obsługi technologii synchronizacji adaptacyjnej (AMD FreeSync Premium oraz VESA Adaptive Sync), która eliminuje takie irytujące efekty, jak screen tearing i stuttering, zapewniając większą płynność i stabilność obrazu. Ze słabszych wieści, jasność maksymalnie osiągać ma 300 nitów, a IPS to wprawdzie szerokie kąty widzenia, ale też stosunkowo niski kontrast 1000:1. Legion 24-10 obsługuje także HDR, ale w przypadku tego typu modeli jest to raczej teoretyczne wsparcie niż realny efekt szerokiego zakresu tonalnego.
| Specyfikacja Lenovo Legion 24-10 | |
|---|---|
| Przekątna matrycy | 23,8'' |
| Rozdzielczość natywna | 1920 x 1080 px |
| Częstotliwość odświeżania | 240 Hz; 48 - 240 Hz (FreeSync/G-Sync) |
| Gęstość pikseli | 81,59 ppi |
| Typ panelu | IPS |
| Powłoka matrycy | Antiglare, Hard coating (3H) |
| Maksymalna jasność | 300 cd/m2 |
| Kontrast statyczny | 1000:1 |
| Kąty widzenia | 178/178 st. |
| Czas reakcji (GtG) | 1 ms |
| Pivot | tak |
| VESA | tak, 100x100 |
| Złącza wideo | DisplayPort 1.4, 2 HDMI 2.1 |
| Waga | 5 kg |
| Cena | 499 zł |
Tu dochodzimy do ceny Lenovo Legion 24-10, która niewątpliwie jest jednym z najważniejszych atutów tego produktu. W sklepach zaczyna się ona bowiem od ok. 450 zł i jest to jeden z najtańszych (jeśli nie najtańszy) monitorów tej klasy, czyli 24-calowych IPS-ów o tak wysokim odświeżaniu. Jeśli więc testy nie wykażą żadnych dyskwalifikujących wad, model ten może okazać się jednym z najlepszych pod względem stosunku ceny do możliwości, jakie znaleźć można na polskim rynku.
Budowa zewnętrzna i wykonanie
Monitor przychodzi w dość kompaktowym opakowaniu, ozdobionego monochromatycznymi grafikami produktu. Sprzęt zabezpieczony został profilowanym styropianem, co jest standardem w tym segmencie. W środku znajdziemy zaś osobno wyświetlacz, ramię oraz podstawę. Całości dopełniają zaś kabel zasilający, przewód HDMI 2.0 (1,8 m), obowiązkowa dokumentacja oraz cztery śrubki potrzebne podczas instalacji. Zabrakło jednak kabla DisplayPort, więc jeśli chcecie skorzystać z tego połączenia, musicie o takowy zadbać samodzielnie. Jeśli zaś chodzi o montaż, to o ile ramię łączy się z podstawą za pomocą szybkośrubki, tak już połączenie ramienia z wyświetlaczem wymaga przykręcenia czterech śrubek, więc proces nie jest w pełni beznarzędziowy i wymaga nieco więcej czasu, niż w przypadku większości rywali, ale nie powinien sprawić nikomu trudności.

Pod względem budowy i jakości wykonania Lenovo Legion 24-10 wpisuje się w charakterystyczną dla tej serii estetykę - jest nowocześnie, ale bez przesadnie agresywnego, typowo gamingowego stylu. Oznacza to, że design stawia na mocno kanciaste kształty, ale nie znajdziemy tu żadnych czerwonych wstawek czy podświetlenia RGB. Obudowa została wykonana z tworzywa sztucznego o matowym wykończeniu, które dobrze maskuje odciski palców i drobne rysy, a przy tym sprawia wrażenie solidnego. Całość jest dobrze spasowana, bez niepokojących trzasków czy luzów, co w tej klasie cenowej zdecydowanie należy zaliczyć na plus.

Front monitora jest stosunkowo oszczędny, ramki wokół ekranu są wąskie, szczególnie po bokach i u góry (producent nazywa to 3-stronnym NearEdgeless), dzięki czemu Legion 24-10 dobrze sprawdzi się zarówno jako pojedynczy monitor, jak i w konfiguracji wieloekranowej. Pochwalić trzeba także matową antyrefleksyjną warstwę na ekranie, która niezwykle skutecznie eliminuje wszelkie odbicia, ale nie wprowadza też nadmiernej ziarnistości ekranu. Dolna krawędź jest nieco grubsza, ale nie razi wizualnie - umieszczone na niej logo Legion nie bije mocno po oczach. Tył obudowy utrzymano w stonowanej ciemnej kolorystyce, co powinno przypaść do gustu użytkownikom ceniącym bardziej minimalistyczne podejście.

Podstawka o kształcie sześciokąta jest płaska, więc można na niej coś odłożyć (np. telefon) i zapewnia dobrą stabilność nawet podczas intensywnego użytkowania. Lenovo umożliwia regulację wysokości (135 mm), pochylenia (22° w górę; 5° w dół) oraz obrót ekranu na boki (30° w lewo i prawo), co rozwiązane jest dość nietypowo, bo pod podstawą znajduje się obrotowe koło. Jest nawet opcja pivotu ekranu o 90° i to w obu kierunkach, co znacząco zwiększa ergonomię. Przyczepić musimy się jednak do mechanizmów regulacji, bo pivot wymaga tyle siły, że potrzeba do tego dwóch rąk i początkowo budził nawet obawy, czy to w ogóle jest możliwe (baliśmy się wyłamania ramienia). Obrót na boki także czasem powoduje przesunięcie całego monitora. Pod względem ergonomii jest więc bardzo dobrze, ale płynność regulacji pozostawia sporo do życzenia. Zawsze jednak możemy skorzystać z własnego ramienia w standardzie VESA.

Zestaw portów został umieszczony w tylnej części obudowy, równolegle do matrycy, czyli klasycznie, ale naszym zdaniem utrudnia to dostęp. Tu pomaga jednak opcja pivotu. Znajdziemy tu dwa HDMI 2.1, pojedynczy DisplayPort 1.4, złącze audio minijack (3,5 mm) i gniazdo. Zabrakło więc choćby jednego USB na akcesoria, ale w tej cenie trzeba liczyć się z kompromisami. Nie uświadczymy tu też wbudowanych głośników, ale biorąc uwagę, jaką jakość przeważnie oferują, nie jest to duża strata.
Menu ekranowe (OSD)
Lenovo postawiło na klasyczne rozwiązanie do obsługi menu ekranowego, czyli pięć niewielkich przycisków (w sumie cztery, bo jeden to zwyczajny Power), umieszczonych na dolnej krawędzi monitora, po jego prawej stronie. Te służą też za skróty, do szybkiej regulacji jasności, zmiany źródła czy trybu obrazu. Nie będziemy udawać, że jest to wygodne i choć przyciski mają oznaczenia, to są one słabo widoczne, przez co często zdarza się je mylić, co z kolei prowadzi do frustracji. Dżojstik sprawdziłby się tu znacznie lepiej.

Samo OSD jest dość standardowe i prezentuje się całkiem nowocześnie. Co prawda nie oferuje obsługi polskiego języka, ale łatwo się tu odnaleźć, bo poszczególne opcje są logicznie pogrupowane. Choć, jak wspomnieliśmy, nawigacja przyciskami potrafi nastręczać problemów. Poza standardowymi opcjami, które znajdziemy praktycznie w każdym monitorze, Legion 24-10 oferuje także emulację gamutu sRGB, możliwość regulacji gammy, predefiniowane tryby gamingowe dedykowane poszczególnym gatunkom (jak to przeważnie bywa, nie są one najlepiej skalibrowane pod kątem kolorów), możliwość zapisania dwóch własnych profilów czy 4-stopniowy dopalacz (overdrive). Jest także tryb stroboskopowy MPRT czy Dark Boost, który rozjaśnia zaciemnione obszary, choć tradycyjnie nie polecamy z niego korzystać, bo prześwietla całą scenę.
Warto także odnotować oprogramowanie Lenovo Display Control Center, które pozwala nam na zmianę ustawień monitora z poziomu aplikacji systemowej, obsługiwanej za pomocą myszki i klawiatury, co jest wygodniejszym rozwiązaniem. Choć trzeba zaznaczyć, że nie znajdziemy tu wszystkich opcji, jak choćby trybu MPRT czy Adaptive Sync, ale w zamian pojawiło się kilka innych (np. możliwość synchronizacji ustawień z wieloma monitorami). Generalnie OSD wypada dobrze i gdyby tylko producent zaimplementował dżojstik do nawigacji, to praktycznie nie mielibyśmy się tu do czego przyczepić.
Kolory i kontrast
Testy kolorymetrem zaczynamy tradycyjnie od sprawdzenia gamutu barwowego. Lenovo Legion 24-10 jest monitorem szerokogamutowym z 8-bitową matrycą, zdolną do obsługi 10-bitowej z wykorzystaniem FSR. Testy wykazały zgodność z przestrzenią sRGB na poziomie 97,9%, przy całkowitej objętości równej 114,2%, co dobrze pokazuje poniższa grafika ukazująca bryłę. W przypadku standardu Adobe RGB to odpowiednio 76% oraz 78,7%, a dla DCI-P3 otrzymujemy 79,9% oraz 80,9%, co uznajemy za bardzo solidne, wyniki dla monitora z tego segmentu. Jak na konsumencki model przeznaczony głównie do grania, to jednak w pełni satysfakcjonujące rezultaty. Co prawda, to wciąż zaledwie ułamek docelowego standardu Rec. 2020, do którego dąży technologia HDR, ale mówimy tu o sprzęcie za niecałe 500 zł, a norma DisplayHDR 400 rzeczywiście zostaje spełniona.
Pokrycie: sRGB, Adobe RGB i DCI-P3
Ustawienia domyślne:
- Punkt bieli: 6686K
- Jasność bieli: 217,2 cd/m²
- Jasność czerni: 0,1896 cd/m²
- Kontrast rzeczywisty: 1146,7:1
Domyślne ustawienie jasności na poziomie 75% przekłada się na wynik wyraźnie ponad 200 nitów. Kontrast z kolei nieco wykracza poza oficjalną specyfikację, bo obiecuje typowe dla IPS-ów 1000:1, a pomiar wskazał na 1146,7:1. Legion 24-10 należą się też pochwały za precyzję w reprodukcji kolorów, ponieważ średni błąd Delta E dla sRGB zamyka się w wartości 1,63, z kolei odchylenia do wartości 3 uznawane są praktycznie za niewidoczne gołym okiem, choć trzeba zwrócić uwagę, że najwyższy błąd, wynoszący 6,6, odnosi się do jednego z podstawowych kolorów, jakim jest czysty niebieski. Niemniej jednak z perspektywy gracza wciąż otrzymujemy bardzo przyzwoite odwzorowanie kolorów. Tym bardziej że bardzo dobrze wypada także temperatura barwowa, bo wynik 6686K jest bliski wzorcowego 6500K i oznacza naprawdę niewielkie odchylenie bieli w kierunku bardziej chłodnego błękitu. Przebieg gammy na domyślnej wartości również wypada całkiem przyzwoicie.
Delta E dla: sRGB, Adobe RGB i DCI-P3

Kalibracja i profilowanie
Co prawda monitor posiada swoisty tryb sRGB, ale ten wypada słabo, więc postanowiliśmy sprawdzić, jak Lenovo Legion 24-10 podatny jest na kalibrację i profilowanie. Taki zabieg wyraźnie obniża średni błąd Delta E do poziomu 0,57, ale wciąż pozostaje całkiem spory błąd na czystym niebieskim (5). Do tego trzeba pamiętać, że monitor oferuje tylko 8-bitową matrycę, więc schodkowanie pomiędzy odcieniami będzie dawać się we znaki - podobnie zresztą jak mała przestrzeń robocza (Full HD).

Delta E dla sRGB po kalibracji

HDR
Monitor w teorii obsługuje także szeroki zakres tonalny, ale w jego najbardziej podstawowej wersji certyfikowanej przez VESA (HDR400). Sam efekt daleki jest od tego, co oferują topowe modele monitorów, gdzie szczytowa jasność osiąga 1000 nitów (lub więcej) i które dodatkowo wspierają technologię FALD z licznymi strefami wygaszania (nie wspominając o panelach OLED), gdyż mamy tu jedynie krawędziowe podświetlenie. W tym przypadku nie należy więc traktować HDR jako istotnej funkcji, która realnie wpływa na atrakcyjność tego modelu. Niestety jest to standard w większości gamingowych monitorów z podstawowym wsparciem dla tej technologii.
Kąty widzenia
Kąty widzenia są praktycznie identyczne jak w poprzedniku i niemal każdym IPS-ie dostępnym na rynku. Co prawda występują różnice między poszczególnymi modelami, ale są one raczej niewielkie, żeby nie napisać nieistotne. W tym przypadku pierwsze zmiany w jakości obrazu zaczynamy dostrzegać dopiero po przekroczeniu 55°, ale nawet po 60° wygląda to bardzo dobrze. Oznacza to, że w praktyce przed monitorem do oglądania filmów/grania może zasiąść kilka osób i każdy będzie mógł cieszyć się doskonałymi kątami widzenia, niezależnie od tego, czy siedzi na podłodze, stoi nad monitorem czy też obrał miejsce w kącie. Nieco gorzej ma się sprawa z niepożądanym efektem IPS Glow, który niestety jest widoczny na ciemnych tłach oglądanych pod kątem, ale to typowa przypadłość matryc IPS.
Podświetlenie i jasność
Nowoczesne monitory LCD korzystają z podświetlenia W-LED, które zasilane jest w modelu Flicker-free, czyli przetwornicą prądu stałego. Oznacza to, że nie musimy obawiać się migotania obrazu, co potwierdza weryfikacja poprzez nagranie kamerą smartfona w 960 kl./s. Alternatywnie możemy skorzystać z trybu redukcji rozmycia w ruchu MPRT, czyli strobingu, ale bliżej możliwościom tej technologii przyjrzymy się w testach gamingowych. Maksymalna zmierzona przez nas jasność dobijała do 276 nitów, a więc nie osiągała deklarowanych przez producenta 300 nitów i trzeba przyznać, że jest to słaby wynik. Monitor ma też problemy z minimalną jasnością, która jest zbyt wysoka (ok. 93 nity). Może oznaczać to pewien dyskomfort dla nocnych marków preferujących mocno przyciemniony obraz w trakcie użytkowania po zmroku. W zakresie jednorodności podświetlenia monitor wypada przeciętnie, ponieważ odchylenia względem centralnego punktu sięgały w prawym dolnym narożniku 16,41%, co jak na 24-calowy model oznacza duży rozdźwięk.
| Rzeczywista jasność względem ustawień w OSD (tryb domyślny użytkownika) | |
|---|---|
| 100% | 276 cd/m2 |
| 90% | 254 cd/m2 |
| 80% | 222cd/m2 |
| 70% | 207 cd/m2 |
| 60% | 190 cd/m2 |
| 50% | 177 cd/m2 |
| 40% | 160 cd/m2 |
| 30% | 142 cd/m2 |
| 20% | 124 cd/m2 |
| 10% | 111 cd/m2 |
| 0% | 93 cd/m2 |

Gaming (240 Hz, strobing, Adaptive Sync, Input lag)
Lenovo Legion 24-10 wyposażony został w matrycę IPS odświeżoną dynamicznie, dzięki technice Adaptive-Sync, do 240 razy w ciągu sekundy. Panele IPS może nie uchodzą za najszybsze (tu OLED-y są bezkonkurencyjne), ale również nie smużą tak bardzo jak matryce VA. Zastosowany tu panel w testach pomiaru czasu reakcji wypada naprawdę dobrze. Co najważniejsze, smużenie dostrzegalne jest praktycznie tylko przy bardzo kontrastowych obiektach, a do tego można je zniwelować, podbijając overdrive do czwartego poziomu (radzimy jednak zatrzymać się na drugim, maksymalnie trzecim, bo ostatni wprowadza wyraźny overshoot).
Jeśli oczekujecie jeszcze ostrzejszego obrazu w ruchu, to możecie także skorzystać z trybu podświetlenia stroboskopowego MPRT. Ten jednak nie oferuje możliwości wyboru natężenia, jak modele od iiyamy i skazani jesteśmy na to, co serwuje producent. To powoduje bardzo wyraźną poprawę ostrości obrazu w ruchu, ale wiąże się z typowymi dla tej techniki kompromisami. Oznacza wyraźny spadek jasności maksymalnej (praktycznie o połowę) i brak możliwości korzystania z synchronizacji adaptacyjnej, a do tego dochodzi też blokowanie podstawowych opcji (jak choćby jasność czy trybu obrazy). Poza tym strobing działa na zasadzie migotania obrazu, co u wrażliwych osób może powodować szybkie męczenie oczu.
Adaptive-Sync
Oczywiście jak w każdym porządnym monitorze dla graczy nie mogło zabraknąć tu także wsparcia dla technologii Adaptive-Sync, czyli synchronizacji odświeżania obrazu z liczbą klatek generowaną przez GPU. Legion 24-10 zapewnia obsługę FreeSync Premium w zakresie od 48-240 Hz zarówno przez DisplayPort, jak i HDMI. Choć początkowa wartość jest dość wysoka, to jednak wykorzystanie LFC powinno sprawić, że nie będzie to problemem. Monitor jest także kompatybilny z G-Sync (choć nie posiada oficjalnego certyfikatu), co oznacza, że synchronizacja działa także na kartach GeForce od NVIDII, bez jakichkolwiek problemów czy artefaktów, które często pojawiają się w tańszych modelach z FreeSync. Mówiąc krótko, technologia działa jak należy na kartach obu wiodących producentów GPU.
Input lag
Monitor skierowany jest do graczy, dla których szybkość reakcji i minimalne opóźnienia mają kluczowe znaczenie, szczególnie w dynamicznych tytułach sieciowych. Dlatego też cieszy fakt, że Lenovo Legion 24-10 pochwalić może się rewelacyjnie niskim input lagiem. Średni zmierzony input lag wynosi tylko 1,8 ms, a więc jednym z najniższym jakie odnotowaliśmy w naszych testach, a co ważniejsze na tyle niskim, że w praktyce pozostaje całkowicie nieodczuwalny. Oznacza to, że monitor nie wprowadza zauważalnych opóźnień pomiędzy akcją wykonywaną przez użytkownika a jej wyświetleniem na ekranie.
_b3f0a14fcb.png)
Pobór mocy
Na koniec pozostała jeszcze kwestia poboru energii, ale generalnie nie bardzo jest o czym pisać, ponieważ odnotowane przez Lenovo Legion 24-10 wyniki, zarówno w stanie czuwania, jak i maksymalnego zużycia energii (pomiaru szczytowego zapotrzebowania dokonujemy przy maksymalnej jasności i wyświetlania białej planszy), są naprawdę dobre. W trybie standby wynik wynosi 0,8 W, natomiast w drugim zaledwie scenariuszu 17,2 W, więc możemy mówić o energooszczędnym monitorze.
Podsumowanie
Lenovo Legion 24-10 to monitor, który bardzo wyraźnie pokazuje, że e-sportowe parametry nie muszą iść w parze z wysoką ceną. Za około 450 zł otrzymujemy 24-calowy panel IPS o odświeżaniu 240 Hz, bardzo szybkim czasie reakcji i znakomitym input lagu, co czyni go świetnym wyborem do gier nastawionych na kompetytywną rywalizację, w tym dynamicznych strzelanek. Adaptive-Sync działa bezproblemowo zarówno z kartami AMD, jak i NVIDIA, a smużenie jest dobrze kontrolowane, szczególnie przy rozsądnie ustawionym overdrive. Monitor pozytywnie zaskakuje także odwzorowaniem kolorów, kontrastem nieco lepszym niż deklarowany oraz szerokimi kątami widzenia, dzięki czemu sprawdzi się nie tylko w grach, ale też w codziennym użytkowaniu, oglądaniu filmów czy pracy. Design jest stonowany i uniwersalny, ergonomia bardzo dobra (regulacja wysokości, pivot), choć mechanizmy regulacji mogłyby działać płynniej.
Lenovo Legion 24-10 to monitor, który bardzo wyraźnie pokazuje, że e-sportowe parametry nie muszą iść w parze z wysoką ceną.

Na minus trzeba zapisać przeciętną jasność, brak USB czy głośników oraz czysto „papierowe” wsparcie HDR. Ostatecznie Lenovo Legion 24-10 to jeden z najlepszych monitorów w swoim segmencie cenowym, jakie mieliśmy okazję testować i jeśli waszymi priorytetami są płynność, szybkość i jak najlepszy stosunek ceny do możliwości, to ten model może okazać się strzałem w dziesiątkę. Co prawda producent musiał iść na pewne kompromisy, ale żaden z nich nie jest dyskwalifikujący. Dlatego też Legion 24-10 otrzymuje ocenę 9/10 i naszą rekomendację. Warto przy okazji odnotowac, że Lenovo ma swojej ofercie 27-calowy wariant QHD tego monitora - Legion 27Q-10 w bardzo przystępnej cenie 799 zł.
Lenovo Legion 24-10
![]() ![]() |
Lenovo Legion 24-10 - opinia
Lenovo Legion 24-10 - plusy:
- Niezła fabryczna kalibracja
- 240 Hz, szybki czas reakcji i niski input lag
- Tryb stroboskopowego
- Niezłe odwzorowanie kolorów
- Ergonomiczna podstawa
- Solidne wykonanie
Lenovo Legion 24-10 - minusy:
- Brak USB czy głośników
- „Papierowe” wsparcie HDR
- Równomierność podświetlenia
Cena (na dzień publikacji): od 449 zł (kup w x-kom)
Gwarancja: 36 miesięcy
Sprzęt do testów dostarczyła firma:

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
_582010cf09.png)
_b8681f47d6.png)
_5681a208ee.png)












_39c2725bd1.png)
_9a9f4aa0bf.png)


Pokaż / Dodaj komentarze do:
240 Hz poniżej 500 zł. Test Lenovo Legion 24-10