Niemiecka marka be quiet! kojarzy się entuzjastom sprzętu komputerowego jednoznacznie – z ciszą, kulturą pracy i produktami takimi jak zasilacze, obudowy czy systemy chłodzenia. Jednak w 2026 roku producent postanowił wyjść ze swojej strefy komfortu i odważnie wkroczyć na niezwykle nasycony rynek peryferiów gamingowych.
Czy marka słynąca z cichych i wydajnych rozwiązań dla komputerów stworzyła myszkę, która narobi hałasu na rynku?

O ile klawiatury mechaniczne w ich wykonaniu widzieliśmy już wcześniej, tak myszki są dla firmy zupełnym novum. Decyzja o debiucie z dwoma modelami jednocześnie – Dark Perk Ergo oraz Dark Perk Sym – pokazuje, że be quiet! nie zamierza testować wód, ale od razu rzuca się na głęboką wodę, celując w gusta zarówno fanów profilowanych konstrukcji, jak i symetrycznych brył. Czy niemiecka precyzja sprawdzi się w dynamicznych strzelankach? Czy marka słynąca z cichych i wydajnych rozwiązań dla komputerów stworzyła myszkę, która narobi hałasu na rynku? Sprawdzam to, biorąc na warsztat obie premierowe konstrukcje.
Opakowanie i zawartość
Oba gryzonie docierają do nas w opakowaniach, które doskonale wpisują się w identyfikację wizualną marki. Mamy tu do czynienia z elegancką czernią przełamaną srebrnymi akcentami, co od razu sugeruje produkt klasy premium. Producent nie sili się na krzykliwe grafiki czy gamingowy "bełkot", stawiając na minimalizm i konkretne informacje o specyfikacji technicznej. Wewnątrz pudełek, oprócz samych myszek zabezpieczonych w sposób gwarantujący dotarcie w jednym kawałku, znajdziemy zestaw niezbędnych akcesoriów. Jest to standard, do którego przyzwyczaili nas topowi gracze na rynku, ale cieszy fakt, że be quiet! odrobiło pracę domową i nie odstaje od konkurencji już na etapie unboxing'u.

W zestawie z każdą myszką otrzymujemy elastyczny przewód służący do ładowania oraz pracy w trybie przewodowym, a także odbiornik radiowy 2.4 GHz, który jest kluczem do osiągania zawrotnych prędkości odświeżania. Cieszy obecność dodatkowych akcesoriów, które pozwalają na natychmiastowe rozpoczęcie rozgrywki bez konieczności dokupowania jakichkolwiek elementów. Całość sprawia wrażenie przemyślanego pakietu, gdzie każdy element ma swoje miejsce, a jakość użytych materiałów opakowaniowych stoi na wysokim poziomie. Jest to o tyle istotne, że pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz, a be quiet! w segmencie myszek dopiero buduje swoją reputację.
Wygląd i jakość wykonania
Pierwszy kontakt z modelami Dark Perk to spore zaskoczenie, przede wszystkim ze względu na jakość wykonania. Myszki są lekkie, co wpisuje się w obecne trendy e-sportowe, ale jednocześnie sprawiają wrażenie niezwykle solidnych. Konstrukcja jest pełna, pozbawiona modnych niegdyś dziur w stylu plastra miodu, co osobiście uważam za duży plus, gdyż ułatwia to utrzymanie higieny i poprawia sztywność.

Spasowanie elementów jest wzorowe – nic tu nie trzeszczy, nie ugina się pod naciskiem, a potrząsając myszką, nie usłyszymy grzechotania sensora czy soczewki. Widać tu niemiecką szkołę inżynierii, gdzie solidność stawiana jest na pierwszym miejscu. Wariant Ergo oferuje wyprofilowanie pod prawą dłoń, zapewniając pełne podparcie śródręcza, natomiast model Sym to klasyczna symetria, idealna do chwytów claw i fingertip, dając użytkownikom realny wybór bez kompromisów w specyfikacji.

Bardzo ciekawym zabiegiem stylistycznym i funkcjonalnym jest nietypowe umiejscowienie diody sygnalizacyjnej. Zamiast klasycznie na grzbiecie, inżynierowie be quiet! umieścili ją na boku, w bliskim sąsiedztwie przycisków bocznych. Jest to rozwiązanie tyleż oryginalne, co praktyczne, gdyż światło nie razi nas bezpośrednio w oczy podczas nocnych sesji, a jednocześnie status baterii czy DPI jest zawsze widoczny kątem oka.

Powłoka myszek jest przyjemna w dotyku i zapewnia pewny chwyt, choć niestety nie wszystko jest tu idealne. Przyciski boczne, choć dobrze umiejscowione, mają nieco zbyt ostre krawędzie, co przy intensywnym "spamowaniu" kciukiem może powodować dyskomfort. Jest to detal, który w kolejnych rewizjach warto byłoby poprawić poprzez delikatne zaoblenie rantów.

Kwestia przycisków głównych to z kolei słodko-gorzka symfonia. Z jednej strony ich implementacja techniczna jest wzorowa. Łopatki są sztywne, pozbawione irytujących luzów bocznych, a zjawisko pre-travel oraz post-travel w zasadzie nie występuje, co gwarantuje natychmiastową reakcję na kliknięcie. Z drugiej jednak strony, kultura pracy pozostawia nieco do życzenia pod kątem akustycznym.

Podczas szybkiego klikania słyszalny jest wyraźny, metaliczny pogłos (ping), który może irytować osoby wyczulone na punkcie ciszy. Jest to o tyle ironiczne, że mówimy o produkcie marki be quiet!, która z ciszy uczyniła swój znak rozpoznawczy. Mimo to, odczucia z samego klikania są bardzo satysfakcjonujące, lekkie i precyzyjne.

Specyfikacja i technologie
Pod maską obu modeli Dark Perk znajdziemy absolutnie topowe podzespoły, które stawiają te myszki w jednym szeregu z flagowcami konkurencji. Sercem układu jest najnowszy sensor optyczny PixArt PAW3950, oferujący zawrotną rozdzielczość do 32 000 DPI. W praktyce sensor ten jest bezbłędny – nie ma mowy o akceleracji, smoothingu czy gubieniu trackingu nawet przy najbardziej gwałtownych ruchach ręką. To technologia, która "wybacza" wiele i zapewnia precyzję pixel-perfect, co docenią zwłaszcza gracze low-sens w tytułach takich jak CS2 czy Valorant.

Prawdziwym "game changerem" jest jednak zastosowany mikrokontroler Nordic Semiconductor nRF54H20. To właśnie ten zaawansowany układ umożliwia osiągnięcie częstotliwości odpytywania (polling rate) na poziomie imponujących 8000 Hz, i to zarówno w trybie przewodowym, jak i – co kluczowe – bezprzewodowym. Oznacza to, że mysz wysyła informacje o położeniu do komputera osiem razy częściej niż standardowe gryzonie 1000 Hz, co przekłada się na niesamowitą płynność ruchu kursora, widoczną zwłaszcza na monitorach o wysokim odświeżaniu. Oczywiście wymaga to mocniejszego procesora w komputerze, ale dla entuzjastów e-sportu jest to funkcja must-have.

Jako przełączniki główne wybrano jednostki Omron D2FP-FN2. Są to switche znane ze swojej szybkości i łatwości w "spamowaniu" kliknięciami, co świetnie sprawdza się w grach MOBA czy RTS. Ich żywotność i charakterystyka pracy stoją na wysokim poziomie, zapewniając powtarzalność każdego kliknięcia. Połączenie topowego sensora, potężnego MCU oraz sprawdzonych przełączników sprawia, że pod względem technicznym be quiet! Dark Perk to absolutna czołówka rynkowa, która nie ma się czego wstydzić na tle weteranów branży.
Użytkowanie i oprogramowanie
W codziennym użytkowaniu oba modele sprawują się znakomicie. Niska waga konstrukcji w połączeniu ze świetnymi ślizgaczami sprawia, że myszki suną po podkładce z minimalnym oporem, co znacząco redukuje zmęczenie nadgarstka podczas wielogodzinnych maratonów. Wariant Ergo świetnie wypełnia dłoń, dając poczucie stabilności, podczas gdy Sym zachęca do bardziej agresywnego stylu gry. Czas pracy na baterii, deklarowany na 110 godzin, w moich testach okazał się wartością jak najbardziej osiągalną przy standardowym odświeżaniu 1000 Hz. Oczywiście włączenie trybu 8000 Hz drenuje akumulator znacznie szybciej, ale jest to cena, którą warto zapłacić za najwyższą wydajność.

Sensor PixArt PAW3950 zaimplementowany w myszkach be quiet! Dark Perk radzi sobie wyśmienicie z utrzymaniem stabilnego raportowania, nawet przy najwyższych wartościach odświeżania. Podczas testów w trybie bezprzewodowym 8000 Hz zauważyłem jednak, podobnie jak w innych konstrukcjach opartych na tym układzie, minimalny smoothing. Jest to zjawisko całkowicie normalne i wynikające z ogromnego narzutu obliczeniowego, jaki spada na mikrokontroler przy tak gęstym próbkowaniu sygnału w ułamku sekundy. Warto jednak zaznaczyć, że w typowym scenariuszu 1000 Hz, z którego korzysta większość graczy, sensor działa z chirurgiczną precyzją, a "pływanie" kursora absolutnie nie występuje.

Kolejnym etapem procedury testowej był pomiar parametru Lift Off Distance. W webowym oprogramowaniu IO Center możemy zejść z wartością LOD do bardzo niskich pułapów i postanowiłem zweryfikować te deklaracje przy użyciu klasycznej metody z płytami kompaktowymi. Przyjmując, że grubość jednej płyty to około 1-1,2 mm, sprawdziłem zachowanie sensora przy najniższych nastawach. Okazuje się, że kalibracja jest wzorowa – już przy podłożeniu pojedynczego krążka CD sensor przestawał rejestrować jakikolwiek ruch. Oznacza to, że rzeczywisty LOD wynosi poniżej 1 mm, co jest wynikiem pożądanym przez graczy low-sens, którzy często podnoszą i przenoszą mysz na podkładce, chcąc uniknąć niechcianych przesunięć celownika.

Weryfikacja w programie Paint potwierdziła wysoką klasę zastosowanej optyki oraz dopracowanie firmware'u przez inżynierów be quiet!. Nie odnotowałem występowania jitteringu, czyli drgań kursora, zarówno przy niskich, jak i ekstremalnie wysokich wartościach DPI sięgających maksymalnych 32 000. Linie rysowane przy szybkich ruchach są gładkie, ciągłe i nieposzarpane, co świadczy o braku niepożądanej interpolacji w całym zakresie czułości. Podczas wielogodzinnych testów w dynamicznych strzelankach nie stwierdziłem również obecności akceleracji negatywnej ani pozytywnej – ruch na ekranie odwzorowuje ruch dłoni w stosunku 1:1, niezależnie od prędkości przesunięcia gryzonia. Mysz wybrnęła z testów syntetycznych śpiewająco.

Ogromnym plusem, za który be quiet! należy się osobna pochwała, jest podejście do oprogramowania. Producent udostępnia narzędzie IO Center, ale co najważniejsze – oferuje również jego wersję webową. Oznacza to, że aby skonfigurować myszkę, zmienić DPI, przypisać makra czy dostosować polling rate, nie musimy instalować w systemie żadnego zbędnego "bloatware'u". Wystarczy wejść na stronę internetową, dokonać zmian, które zapisują się w pamięci urządzenia, i zamknąć kartę przeglądarki. Jest to rozwiązanie nowoczesne, wygodne i szanujące zasoby komputera użytkownika, które powinno stać się rynkowym standardem.
Opinia i ocena
Wejście marki be quiet! na rynek myszek gamingowych można uznać za bardzo udane. Modele Dark Perk Ergo i Sym to nie są przypadkowe produkty OEM z doklejonym logo, ale przemyślane konstrukcje oparte o najlepsze dostępne podzespoły. Zastosowanie sensora PAW3950, mikrokontrolera Nordic i wsparcie dla 8000 Hz stawia te gryzonie w technologicznej awangardzie. Do tego dochodzi świetna jakość wykonania, niska waga i wybór między dwiema bryłami, co pozwala każdemu znaleźć coś dla siebie.

Oczywiście nie obyło się bez drobnych wpadek wieku dziecięcego. Metaliczny pogłos przycisków głównych jest słyszalny i może irytować purystów, a ostre krawędzie przycisków bocznych wymagają przyzwyczajenia lub delikatnej zmiany chwytu. Mimo to, jako debiut, seria Dark Perk broni się znakomicie. To sprzęt dla graczy, którzy szukają wydajności bez kompromisów, opakowanej w solidną, minimalistyczną formę. Jeśli szukasz alternatywy dla oklepanych modeli konkurencji i cenisz sobie swobodę konfiguracji przez przeglądarkę, nowe myszki od be quiet! są propozycją zdecydowanie wartą rozważenia.
Ocena be quiet! Dark Perk (Ergo & Sym)


be quiet! Dark Perk (Ergo & Sym) - opinia
be quiet! Dark Perk (Ergo & Sym) - zalety:
- Topowy sensor PixArt PAW3950 (32 000 DPI)
- Wsparcie dla odświeżania 8000 Hz
- Dostępność dwóch wersji kształtu: Ergonomiczna i Symetryczna
- Bardzo solidna, lekka konstrukcja bez skrzypienia
- Oprogramowanie IO Center w wersji webowej (brak konieczności instalacji)
- Wzorowa implementacja przycisków głównych (brak pre/post-travel)
- Długi czas pracy na baterii (do 110h)
- Ciekawe umiejscowienie diody sygnalizacyjnej
be quiet! Dark Perk (Ergo & Sym) - wady:
- Metaliczny pogłos (ping) słyszalny przy klikaniu przyciskami głównymi
- Przyciski boczne mają zbyt ostre krawędzie
Cena (na dzień publikacji): b/d (sprawdź na oficjalnej stronie be quiet!)
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Test be quiet! Dark Perk Ergo i Sym. Czy to będzie udany debiut?