eFootball 2022 - wczesna recenzja. Sprawdzamy "najgorszą premierę w historii Steama"

eFootball 2022 - wczesna recenzja. Sprawdzamy "najgorszą premierę w historii Steama"

Konami dało sobie dwa lata, by przygotować grę, która poważnie zagrozi serii FIFA. Pro Evolution Soccer zmienił się w eFootball, Unreal Engine zastąpił silnik Fox, a model biznesowy przeszedł we free-to-play. Efekt? Zaraz po premierze eFootball 2022 okrzyknięto najgorszą premierą w historii platformy Steam. Na tę chwilę zaledwie 9 proc. spośród blisko 15 tys. opinii użytkowników na tej platformie to recenzje pozytywne. Katastrofa?

Nie mogłem ominąć okazji, by przetestować eFootball 2022, tym bardziej że grę od dnia premiery da się pobrać za darmo. Konami oferuje też pakiet dodatków za 140-160 zł, ale równie dobrze można bawić się bez niego. No właśnie, tylko czy zabawa to w tym przypadku właściwe określenie? Wielu graczy twierdzi, że eFootball 2022 to istny koszmar. Cóż, po rozegraniu ponad dwudziestu meczów uważam, że Konami ma bardzo dużo do poprawienia. Jednak główny konkurent FIF-y wcale nie jest taki straszny, jak go malują na Steamie!

eFootball 2022 to gra pod wieloma względami niedopracowana i wybrakowana. Ale że katastrofa? Nie przesadzajmy...

Demo wersji alpha?

Zacznijmy od tego, że nie powinniśmy patrzeć na eFootball 2022 jak na zwyczajny, pełnoprawny produkt. Konami najwyraźniej uznało, że nie ma szans w konkurencji z EA Sports, jeśli będzie szło utartą przez lata ścieżką. Zmieniło model funkcjonowania PES-a na free-to-play i nastawiło się - przynajmniej póki co - na zabawę online. Poza tym nie patrzę obecnie na eFootball 2022 jak na gotowy produkt, tylko jak na początek długiej drogi, którą Japończycy przejdą w najbliższych latach. Jak na demo w wersji alpha (co najwyżej beta), przy którym już teraz można spędzić kilkanaście godzin. A gdy Konami ugasi już największe pożary i załata wszystkie dziury w murawie - kolejne długie wieczory z padem w dłoniach.

eFootball 2022 zaczął z zaledwie dwoma trybami zabawy - meczami towarzyskimi, które rozgrywamy online albo ze sztuczną inteligencją. To wszystko. W przyszłości pojawią się jeszcze opcje: Match - Creative, Game Plan, MyTeam oraz Contract. Prawdopodobnie będą to odpowiedniki modułów znanych z FIF-y, czyli meczu na własnych zasadach, kariery menedżerskiej, kariery zawodniczej oraz FIFA Ultimate Team. Na szczegóły musimy jeszcze poczekać.

Dwa tryby to niewiele, ale wystarczy na co najmniej kilka wieczorów. Klubów w trybie offline jest raptem dziewięć: FC Barcelona, Bayern Monachium, Juventus Turyn, Manchester United, Arsenal Londyn, Sao Paulo, Corinthians, Flamengo oraz River Plate. Fajny repertuar, bo pozwala pograć dwoma Polakami - Robertem Lewandowskim oraz Wojciechem Szczęsnym. Stadiony znudzą się na pewno szybciej, bo do wyboru są tylko cztery: Allianz Arena (Bayern Monachium), Allianz Stadium (Juventus Turyn), Camp Nou (FC Barcelona), Emirates Stadium (Arsenal Londyn) oraz generyczny, fikcyjny stadion.

Jeśli nastawiacie się na zabawę online, te dziewięć klubów i cztery stadiony nie powinny razić. Przecież i tak w sieci  - także w konkurencyjnej FIF-ie - przeważnie wszyscy wybierają spośród kilku najlepszych drużyn świata. Gdy Konami doda do eFootball 2022 jeszcze trzy drużyny - Real Madryt, Paris Saint-Germain i FC Liverpool - naprawdę nikt nastawiony na potyczki sieciowe nie powinien już narzekać. Poza tym Konami na start przygotowało czasowe wydarzenie o nazwie "Worldwide Clubs", w którym wybieramy spośród drużyn z dziewięciu światowych lig, w tym angielskiej, włoskiej, francuskiej czy... tajskiej. Jeszcze nie wiadomo, jak będzie to wyglądało w przyszłości, ale możliwe, że w trybach sieciowych pogramy wszystkimi drużynami na dłuższą metę, nie ponosząc opłat. Jeśli Konami utrzyma w tej kwestii status quo, to tym bardziej repertuar klubów nie powinien być dla nikogo problemem.

Poza tym trzeba przyznać, że Konami wprowadza wprawdzie mniej klubów niż konkurencja i ma bardzo ograniczoną liczbę licencji (jak zwykle), ale odwzorowuje je z pietyzmem. Zarówno zawodnicy, stroje, jak i stadiony wyglądają niekiedy jak podczas telewizyjnej transmisji. Nie przesadzam, niektóre przerywniki filmowe prezentują się niemal fotorealistycznie. Co więcej, przed każdą potyczką (ze sztuczną inteligencją) wybieramy porę rozgrywania meczu, warunki pogodowe, porę roku, a nawet typ nawierzchni (śliska lub mokra) oraz... długość trawy.

"Piłka to gra prosta, nie potrzeba do niej filozofii"

No dobrze, ale jak się w eFootball 2022 gra? W końcu Konami i Pro Evolution Soccer (prawie) zawsze dostarczały świetnych wrażeń towarzyszących rozgrywaniu akcji i strzelaniu bramek. Jak jest tym razem? Cóż, na pewno nie tak dobrze, jak kiedyś, bo trudno nie dostrzec najróżniejszych problemów. Piłkarze czasem reagują z opóźnieniem, nasi koledzy nie wychodzą na pozycje, starcia zawodników czasem wyglądają dziwnie, zdarzają się glitche... 

Ale są i pozytywy! Tempo rozgrywania meczów jest może nieco zbyt ospałe, ale podawanie piłki między zawodnikami, dryblowanie między rywalami i wreszcie strzelanie bramek potrafią przynieść radość i satysfakcję. A to chyba w piłce nożnej - i tej prawdziwej, i wirtualnej - najważniejsze. Podoba mi się także praca kamery. Zbliża się, gdy piłkarze wchodzą w pojedynek jeden na jeden, a oddala się, gdy rozgrywamy piłkę w środku pola.

eFootball 2022 wygląda jak wczesna wersja. Nawet bardzo wczesna. Konami powinno napisać o tym wprost na wstępie. Błąd, że tego nie zrobiło. Ale to nie zmienia faktu, że w eFootball 2022 gra się... dosyć przyjemnie! I pisze to gracz, który spędził dużo czasu przy seriach ISS oraz PES, ale od dawna na co dzień grywa w FIF-ę.

Cristiano, uśmiech!

Zanim uruchomiłem eFootball 2022, zobaczyłem w sieci screeny prezentujące nienaturalnie przedstawione (czasem wręcz nieludzko zdeformowane) twarze zawodników. I to nie takich z odmętów ławki rezerwowych, tylko najlepszych z najlepszych - Kyliana Mbappé, Leo Messiego czy Cristiano Ronaldo. Po Twitterze krąży na przykład taki tweet:

Nie wiem, być może grałem w inną grę, ale takich aberracji nie odnotowałem. Owszem, na twarzach piłkarzy pojawiają się nienaturalne grymasy, ale dochodzi do tego raczej rzadko. Przez większość czasu i na lwiej części zbliżeń zawodnicy prezentują się fenomenalnie. Na najwyższych ustawieniach graficznych na PC naprawdę można odnieść wrażenie, jakby oglądało się transmisję prawdziwego meczu. Zresztą popatrzcie na screeny, które zrobiłem i zamieściłem w tekście. Czy to naprawdę wygląda źle? Według mnie wręcz przeciwnie. Podobają mi się też ujęcia z rozgrzewki czy szatni - pozwalają zbliżyć się do wirtualnych piłkarzy i poczuć lepiej atmosferę. Z kolei nie przypadła mi do gustu trawa. Jest zdecydowanie zbyt szczegółowa i odwraca uwagę od zawodników. Murawy piłkarskie w rzeczywistości tak nie wyglądają.

Coś chrupie, ale nie w kolanie

Sprawy mają się zdecydowanie gorzej, gdy dochodzimy do optymalizacji. Ta zwyczajnie kuleje i nawet na całkiem przyzwoitym pececie ma problem z utrzymaniem stałych 60 klatek na sekundę. Na PlayStation 5 grafika jest nieco gorsza, ale przynajmniej nie można narzekać na FPS-y. Te podczas gry utrzymują się blisko 60, natomiast podczas przerywników filmowych spadają do 30. Nie wiem, czy to celowy zabieg, czy konieczność. Z kolei na konsolach poprzedniej generacji w eFootball 2022 niemal nie da się grać. To, że gra wygląda mocno tak sobie, to jeszcze pół biedy. Gorzej, że na PlayStation 4 i Xbox One nie można liczyć na stałą liczbę klatek na sekundę.

eFootball 2022 to na chwilę obecną gra niedopracowana i wybrakowana. Czy nazwałbym ją katastrofą? Nie. Ale Konami strzeliło sobie stopę, pisząc, że to gotowy produkt (który będzie dopiero rozwijać, ale jednak gotowy). Powinno na samym wstępie zaznaczyć: "uwaga, to wczesna i niepełna wersja, którą prezentujemy, ponieważ zależy nam na szczerych opiniach, które pozwolą nam jeszcze sprawniej rozwijać tę grę". To by wystarczyło. W dużym stopniu złagodziłoby odbiór.

A tak nie ma się co dziwić, że gracze są rozczarowani. Czekali dwa lata na konkurencję dla FIF-y z prawdziwego zdarzenia, a po długim wyczekiwaniu otrzymali: dziewięć klubów, pięć stadionów, dwa tryby rozgrywki, niedopracowany gameplay oraz chmarę błędów i glitchy. Jednak dajmy twórcom więcej czasu. Już 11 listopada ukaże się pierwsza poważna aktualizacja. A na razie pobierzcie, sprawdźcie i narzekajcie. Ale być może tak jak ja dostrzeżecie promyk nadziei, że jeszcze kiedyś będziemy się zagrywać w eFootball. Nic was ta próba nie kosztuje. A jeśli idzie o ocenę gry, to jeszcze się wstrzymam.

Przeczytaj też: Fatalna premiera eFootball 2022. Gracze krytykują grę Konami

Pokaż / Dodaj komentarze do: eFootball 2022 - wczesna recenzja. Sprawdzamy "najgorszą premierę w historii Steama"

 0