King's Bounty 2 - recenzja. Niezły nudziarz z tego króla

King's Bounty 2 - recenzja. Niezły nudziarz z tego króla

King's Bounty to klasyk starszy niż wielu czytających tę recenzję. Jego premiera miała miejsce w czasach, w których komputery w Polsce były jeszcze świeżynką, a o internecie większość z nas mogła tylko pomarzyć, ale najnowszą odsłonę z pierwowzorem łączy głównie tytuł. King's Bounty 2 co prawda nawiązuje do oryginału z 1990 roku, ale żeby zobrazować, czym ta gra jest, lepiej posłużyć się porównaniami do Heroes of Might & Magic czy pierwszej części Dragon Age. To połączenie strategii z RPG-iem, w którym większość czasu spędzamy na eksploracji w czasie rzeczywistym i z perspektywy trzecioosobowej, a pozostałą część na walkach rozgrywających się w turach i ukazanych z lotu ptaka. Niestety obie warstwy, z których składa się produkcja studia 1C Entertainment, mają pewne mankamenty, które w dużym stopniu przykrywają ledwie i nieśmiało wyłaniający się ponad ziemię urok.

King's Bounty 2 to gra, która próbuje być i RPG-iem, i strategią turową, ale ma za mało argumentów, by przyciągnąć fanów choć jednego z tych gatunków.

Witaj w Antarze

King's Bounty 2 przenosi nas do fantastycznego, pełnego magii świata Antary, a dokładnie do Królestwa Nostrii. Kraina znajduje się w niebezpieczeństwie, a tym, kto ma ją uratować przed tragedią, jesteśmy - a jakże - my. Sztampa? Sztampa. A jak zrealizowana? Tak sobie. Fabuła, czyli fundament każdego RPG-a (a King's Bounty 2 to w dużej mierze właśnie RPG), wypada co najwyżej znośnie. Miałem nadzieję, że obok przewidywalnego wątku głównego w grze znalazły się ciekawe zadania poboczne, ale te również zawodzą. Ani opowiedziane w nich historie, ani napisane dialogi nie porywają, a przebieg questów to typowe "przynieś, zanieś, pozamiataj". Bywają RPG-i, w których główny wątek jest sztampowy, ale które wynagradzają to głębokimi i nieszablonowymi aktywnościami pobocznymi. King's Bounty 2 nie jest jednym z nich.

Przebieg rozgrywki zależy w pewnym stopniu od wyboru postaci, którego dokonujemy na samym początku. Twórcy przygotowali trzy klasy: wojownika, maga oraz paladynkę (tak nawiasem mówiąc, dziwne, że maga nie przetłumaczono na czarodziejkę, skoro to kobieta). To niewiele, ale przynajmniej każda z nich ma swoją własną historię i każdą gra się nieco inaczej. Z czasem oczywiście rozwijamy naszego bohatera lub bohaterkę. Zdobywamy i kupujemy coraz lepsze przedmioty, odblokowujemy kolejne umiejętności z dostępnego drzewka, pozyskujemy u rekruterów nowe wojska do naszej armii, a także - i tu najciekawsza sprawa - dokonujemy wyborów fabularnych, które determinują, kim będzie nasza postać. To jedno z najbardziej wartych docenienia rozwiązań w King's Bounty 2.

Idź, idź... i idź

Niestety im bardziej w las, tym nowa odsłona klasyka z lat dziewięćdziesiątych okazuje się bardziej mizerna. Gra w głównej mierze polega na przemierzaniu świata, w czym oczywiście nie ma niczego złego. Gorzej, że eksploracja odbywa się w tak ślamazarnym tempie, że szybko nam się jej odechciewa (czyli tak naprawdę odechciewa się dalszej zabawy). Ponadto plansze zaprojektowano w taki sposób, że ciągle szwendamy się gdzieś naokoło, a w miastach, jadąc konno, musimy zwolnić, co dodatkowo wydłuża czas podróży. Co prawda możemy korzystać z teleportów, ale pomimo tego przechodzonych dłużyzn nie da się całkiem uniknąć.

Jeszcze żeby było co podziwiać, tymczasem King's Bounty 2 oferuje grafikę, która na statycznych ujęciach wygląda niczego sobie, ale w ruchu i po przyjrzeniu się szczegółom okazuje się, że cała kreacja świata to wydmuszka, która tylko udaje tętniącą życiem krainę. Choć znalazło się w nim sporo miejsc i NPC-ów zajmujących się swoimi sprawami czy prowadzących ze sobą krótkie konwersacje, to jednak całość wypada dość sztucznie i zbyt statycznie, szczególnie jak na współczesne standardy. Choć poruszanie się po świecie przypomina pierwszą odsłonę Dragon Age, przyjemność z tego płynąca jest o wiele, wiele mniejsza. A szkoda, bo pierwsze chwile spędzone z grą sugerują, że czeka na nas bardziej interesujący świat.

Walka - to lubię!

Skoro fabuła, questy i eksploracja są takie sobie (eksploracja nawet gorsza niż "taka sobie"), to może chociaż walka wypada dobrze? Owszem, tę część rozgrywki zrealizowano całkiem przyzwoicie. Najłatwiej porównać ją do ostatnich odsłon Heroes of Might & Magic. Ot, trafiamy na planszę podzieloną na heksy, rozstawiamy kilka wybranych jednostek (wszystkie pozostałe muszą czekać na szansę wykazania się w kolejnym starciu na liście rezerwowej) i tura po turze staramy się ograć przeciwnika. Starcia urozmaica ukształtowanie terenu, które czasem utrudnia, a czasem ułatwia nam zadanie - musimy nauczyć się wykorzystywać je z korzyścią dla naszych wojsk. Ważną rolę pełni w nich także magia, która stopniowo daje nam coraz więcej możliwości. Od systemu walki można było jednak oczekiwać więcej świeżości. Większość zależności między jednostkami czy zaklęciami jest przewidywalna. Nie ma tutaj też bardziej nowoczesnych mechanik, takich jak na przykład możliwość wchodzenia w interakcje z otoczeniem.

Walka ma też niestety inne mankamenty. Sporo zastrzeżeń mam do estetyki. Plansze oraz interfejs zaprojektowano tak, że można odnieść wrażenie zabawy w niskobudżetową produkcję. King's Bounty 2 to nie AAA, ale widziałem już wiele tańszych w produkcji gier, których twórcy potrafili świetnie zamaskować "niskobudżetowość". A tutaj takie na przykład animacje wręcz wywołują niesmak. Jednak sama jakość szaty wizualnej nie jest najgorsza. Gorzej, że kuleje czytelność i niekiedy musimy przyglądać się przez dłuższą chwilę, by dostrzec, co dokładnie dzieje się na polu walki.

Strategia + RPG = przeciętniak

King's Bounty 2 to dowód na to, że nie tak łatwo upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. 1C Entertainment stworzyło hybrydę RPG-a ze strategią turową, w efekcie czego nie powstało ani dobre RPG, ani dobra strategia turowa. Nie da się ukryć, że gra ma swoje zalety. Z grubsza wygląda całkiem przyzwoicie (krajobrazy i modele postaci mogą się podobać), oferuje przyjemną i satysfakcjonującą walkę, daje możliwość wpływania na ciąg dalszy historii, posiada ładnie zaprojektowany interfejs, podkreśla atmosferę niezłym udźwiękowieniem i została starannie przetłumaczona na język polski (Cenega, zrobiliście to dobrze). Jednak w zasadzie w każdym, nawet dobrze zrealizowanym aspekcie, cierpi na bolączki, które oddalają ją od miana gry godnej polecenia. To przeciętniak, który przypadnie do gustu wyłącznie zagorzałym miłośnikom gatunku. A raczej... dwóch gatunków.

King's Bounty 2

 King's Bounty 2 – plusy

  • przyzwoicie wyglądający świat
  • przyjemna i satysfakcjonująca rozgrywka
  • szereg decyzji do podjęcia
  • ładnie zaprojektowany interfejs
  • niezłe udźwiękowienie
  • porządne tłumaczenie na język polski

 King's Bounty 2 – minusy

  • sztampowa fabuła i przeciętne dialogi
  • powtarzalne questy poboczne
  • długie i żmudne szwendanie się po lokacjach
  • tylko pozornie interesujące uniwersum
  • miejscami niskobudżetowa grafika

Pokaż / Dodaj komentarze do: King's Bounty 2 - recenzja. Niezły nudziarz z tego króla

 0