Biedronka regularnie kusi promocjami na tanią elektronikę. Czasami trudno się oprzeć widokowi smartwatcha za nieco ponad stówkę. Tracer SMR11 Hero za 139 złotych brzmi jak okazja - i w pewnym sensie nią jest, bo za tę cenę dostajecie naprawdę sporo funkcji. Problem w tym, że ma też swoje wady.
Zacznę uczciwie - bateria wypada zaskakująco dobrze. Niemal dwa tygodnie pracy na jednym ładowaniu to wynik, którym niejedna droższa konkurencja mogłaby się pochwalić. Zegarek ma dwa wystające przyciski-pokrętła, które wyglądają solidnie, ale w praktyce zahaczają o ubrania, a przy zakładaniu bluzy czy kurtki uruchamiają się przez przypadek. Co więcej, jedno z pokręteł służy wyłącznie do zmieniania tarcz, podczas gdy drugie... nie robi właściwie nic. Trudno pojąć, dlaczego akurat zmiana tarczy miałaby być funkcją pod ręką, tym bardziej że dostępne tarcze są raczej mało estetyczne i ciężko znaleźć taką, która pokazuje dokładnie to, co nas interesuje.
SMR11 - ekran i wykonanie
Ekran ma przekątną 1,39 cala i rozdzielczość 360 x 360 pikseli - liczby brzmią przyzwoicie, ale to panel IPS, nie AMOLED. Różnica jest natychmiast wyczuwalna: kolory są blade, jasność niewystarczająca, a całość sprawia wrażenie sprzętu, który nawet nie próbuje ukryć swojej budżetowej natury. Większość tanich urządzeń stara się przynajmniej trochę oszukać oko - tu tej sztuki nie wykonano. Zegarek kosztuje 139 złotych (w promocji, normalnie 299 zł), więc trudno wymagać cudów, ale nawet biorąc to pod uwagę, jest to produkt z wyraźnie niższej półki i absolutnie tego nie ukrywa.
Funkcje i pomiary
Zestaw funkcji jest naprawdę rozbudowany jak na tę cenę: krokomierz, SpO2, puls, ciśnienie, jakość snu, nawodnienie, a do tego powiadomienia, obsługa połączeń i SMS-ów przez wbudowany mikrofon i głośnik. Wszystko działa poprawnie i bez fajerwerków. Pomiary aktywności fizycznej warto traktować orientacyjnie: podczas biegów odnotowywałem różnicę rzędu 200 metrów na 6 kilometrach w stosunku do Stravy na telefonie. Nie jest to dramat, jeśli zależy nam wyłącznie na ogólnej motywacji do ruchu, ale do poważniejszego treningu ten sprzęt nie wystarczy.
Zegarek spełnia standard IP67, a w zestawie znajdziecie trzy kolory pasków - czarny, morski i ciemnozielony. Przydatny dodatek, choć sam zegarek jest na tyle duży i ciężki, że sen z nim na nadgarstku to niezbyt wygodna perspektywa. Niedokładny jest także pomiar stresu, ale to ogólna bolączka całej kategorii produktów. Gadżety tego typu mają jedno główne zadanie - motywować do ruchu, przypominać o aktywności i mierzyć postępy. Pod tym względem Tracer spełnia swoją rolę.
Warto dodać, że po sparowaniu z telefonem można za jego pośrednictwem można zadawać pytania asystentowi Google Gemini. To dość powszechny dodatek w tej klasie sprzętu, ale wciąż robi pewne wrażenie i stanowi ciekawy bonus na tle konkurencji.
Tracer SMR11 Hero - Opinia
Tracer SMR11 Hero to urządzenie, które chce być czymś więcej niż jest. Bryła nawiązuje do zegarków z wyższej półki i pokrętła udają produkt premium, ale wyświetlacz szybko sprowadza oczekiwania na ziemię. Rynek budżetowych smartwatchy jest ogromny i znajdziecie w podobnej cenie sprzęty z lepszymi ekranami, dyskretniejszym designem i lepszymi wrażeniami z codziennego użytkowania.
Mimo iż jest to naprawdę tani smartwatch oferujący dosłownie wszystkie podstawowe funkcje i pomiary, trudno go polecić - Tracerowi po prostu nie udało się wyróżnić na tle konkurencji. Lepiej poszukać czegoś, co nie stara się aż tak bardzo udawać droższego sprzętu, bo właśnie przez to widać, że nim nie jest.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!




Pokaż / Dodaj komentarze do:
Kupiłem smartwatcha z Biedronki w cenie małych zakupów spożywczych. Czy warto?