Dawno już nie mieliśmy na warsztacie laptopa Lenovo ze stajni Legion, a biorąc pod uwagę popularność, jaką cieszą się te modele, warto nadrobić zaległości. W związku z tym postanowiliśmy sprawdzić, na co stać Legion 7 16IAX10, który może nie jest żadnym flagowcem, ale na papierze zapowiada się na naprawdę solidną propozycję, a do tego niezwykle stylową. Laptop już na pierwszy rzut oka powinien przypaść do gustu osobom, które zwracają uwagę nie tylko na wydajność i możliwości komputera, ale i jego prezencję.
Laptop już na pierwszy rzut oka powinien przypaść do gustu osobom, które zwracają uwagę nie tylko na wydajność i możliwości komputera, ale i jego prezencję

Zacznijmy jednak od podstaw - Lenovo Legion 7 16IAX10 to 16-calowy notebook, wyposażony w matrycę OLED o rozdzielczości QHD+ i odświeżaniu 240 Hz, co powinno przekładać się na niezwykle wszechstronny wyświetlacz, który sprawdzi się zarówno w bardziej filmowych produkcjach AAA, gdzie zależy nam na kolorach, kontraście, głębokiej czerni i ostrości obrazu, ale również w e-sportowych tytułach, gdzie liczą się przede wszystkim płynność i czas reakcji.
| Specyfikacja Lenovo Legion 7 16IAX10 | |
|---|---|
| Ekran | 16'' QHD+ (2560 × 1600 pikseli) 240 Hz OLED |
| Procesor | Intel Core Ultra 9 275HX |
| Pamięć RAM | 32 GB DDR5-5600 |
| Grafika | NVIDIA GeForce RTX 5070 (115 W) |
| Nośniki | 1 TB SSD M.2 PCie 4.0 |
| Łączność | Wi-Fi 7, BT v5.4 |
| Bateria | 84 Whrs (5385 mAh) |
| Wymiary | 361,7 x 263,4 x 15.9-17,9 mm |
| Waga | ok. 2 kg |
| Cena | 8999 zł (testowana konfiguracja) |
Pod maską tej maszyny kryje się zaś 24-rdzeniowy procesor Intel Core Ultra 9 275HX oraz karta graficzna NVDIA GeForce RTX 5070. Taka kombinacja powinna gwarantować naprawdę niezła wydajność w grach, tym bardziej że otrzymujemy ponadto 32 GB pamięci RAM DDR5 i szybki dysk SSD NVMe. Cena? 9000 zł. Patrząc na inne modele o zbliżonej konfiguracji, wcale nie wydaje się zbyt wygórowana, jednak z perspektywy polskiego gracza to kupa kasy, szczególnie za sprzęt z grafiką ze średniej półki (choć jej wyższego segmentu).
Podzespoły
Procesor
Intel Core Ultra 9 285HX to procesor Niebieskich dla laptopów z rodziny Arrow Lake-HX. To CPU oferuje 24 rdzenie (i tyle samo wątków ze względu na brak obsługi HyperThreadingu) w ramach hybrydowej architektury, co oznacza, że znajdziemy tu 8 wydajnościowych rdzeni P oraz 16 energooszczędnych E. Te pierwsze bazują na architekturze Lion Cove, a drugie wykorzystują technologię Skymont. Jeśli chodzi o prędkości, to bazowe taktowanie rdzeni P wynosi 2,7 GHz, a w trybie Turbo osiąga nawet 5,4 GHz. Z kolei rdzenie E osiągają bazowo 2,1 GHz, a maksymalnie rozpędzają się do 4,6 GHz. Jeśli chodzi o TDP, to bazowo wynosi ono 55 W, ale wartość parametru Maximum Turbo Power wynosić może nawet 160 W. Poza tym Core Ultra 9 275HX charakteryzuje się modułową budową, co oznacza, że składa się z kilku kafelków w tym bloku Compute Tile, SoC Tile czy GPU Tile. Procesor, a konkretniej kafelek obliczeniowy, produkowany jest przy użyciu litografii TSMC N3B. Znajdziemy tu również zintegrowany układ NPU Intel AI Boost, jednak o dość skromnej mocy obliczeniowej 12 TOPSów (Int8) oraz zintegrowaną grafikę Intel Graphics z czterema rdzeniami Xe pracującymi z częstotliwością 300-1900 MHz.
_ace9f3785b.png)
Karta graficzna
Laptopowy GeForce RTX 5070 oparty jest na układzie graficznym GB206 (architektura Blackwell), czyli tym samym co RTX 5060. Ten produkowany jest przez TSMC w 5 nm procesie 4N FinFET i oferuje 4608 rdzeni CUDA, 144 jednostki TMU, 48 ROP, 144 rdzenie Tensor i 36 rdzeni RT. Jednym z kluczowych atutów RTX 5070 jest zastosowanie nowoczesnej pamięci GDDR7, ale szkoda, że jedynie o pojemności 8 GB VRAM, czyli tyle co w RTX 5060. Przy natywnej rozdzielczości wyświetlacza tego laptopa pamięć graficzna może więc stanowić problem w bardziej wymagających tytułach. Tym bardziej, że interfejs pamięci wynosi 128-bitów, co zapewnia przepustowość na poziomie 384 GB/s, identyczną jak w przypadku mobilnej wersji RTX 5050 i RTX 5060. Warto odnotować, że Lenovo zadbało o najmocniejszy wariant z TGP o mocy 115 (wykorzystując Dynamic Boost). Oczywiście RTX 5070 w pełni wykorzystuje możliwości architektury Blackwell, co oznacza m.in. obsługę technologii DLSS 4 (i 4.5) z funkcją Multi Frame Generation.
_1f7e3dc630.png)
Pamięć operacyjna
O żadnych kompromisach nie ma jednak mowy, jeśli chodzi o pamięć RAM, gdyż na pokładzie znajdziemy dwa moduły Samsunga w standardzie DDR5-6400 (3200 MHz) o pojemności 16 GB każdy (łącznie 32 GB) - oczywiście w dwukanałowej konfiguracji. Są to kości o prędkości 6400 MT/s, czyli znacznie szybsze niż w poprzedniej generacji (4800 i 5600 MHz). Wysokie prędkości są jednak okupione opóźnieniami (CL52), ale wydaje się, że ich taktowania powinny nadrabiać ten aspekt z nawiązką. Laptop posiada dwa moduły SO-DIMM, więc w razie potrzeby zawsze można je podmienić na większe pojemności.
Pamięć masowa
Lenovo sięgnęło po typowo OEM-owski dysk od SK Hynix, a konkretnie HFS001TEM4X182N, który wykorzystuje cztery linie interfejsu PCIe 4.0. Co ciekawe, jest to nośnik w formacie M.2 2242, a nie znacznie popularniejszym 2280. Nie jest to może jakiś spektakularny nośnik, ale oferuje naprawdę solidną wydajność, z transferami na poziomie 6500 MB/s dla odczytu sekwencyjnego i 5600 MB/s dla zapisu. Do dyspozycji otrzymujemy 1 TB danych, co obecnie - w czasach, kiedy gry potrafią ważyć przeszło 100 GB (nawet blisko 200 GB) - jest absolutnym minimum dla gamingowej platformy. Warto też odnotować, że pod maską znajdziemy drugi slot na dysk, więc w razie potrzeby pamięć wewnętrzną można łatwo rozszerzyć.

Łączność bezprzewodowa
Za łączność bezprzewodową odpowiada karta sieciowa MediaTek MT7925, co jest zaskoczeniem, bo przeważnie z laptopach z procesorami Intela widzimy sieciówki tego samego producenta. MT7925 zapewnia wsparcie zarówno dla Bluetooth 5.4, jak i Wi-Fi 7 z MU-MIMO 2×2. Szybki test potwierdził wysokie prędkości Wi-Fi, transfery sięgały w naszym przypadku nawet 1894 Mb/s. Nie odnotowaliśmy też żadnych problemów ze stabilnością połączenia czy siłą sygnału. Na pokładzie nie znajdziemy jednak złącza ethernetowego, więc skazani jesteśmy na adapter lub łączność bezprzewodową.
Oprogramowanie
Jeśli zaś chodzi o oprogramowanie, to Lenovo naszym zdaniem nieco za bardzo zaśmieca dysk użytkownika. Poza tym, że sprzęt przychodzi z preinstalowanym antywirusem McAfee, otrzymujemy całą masę apek od samego producenta - od Lenovo Now, przez Lenovo Vantage i Lenovo AI Now po LegionSpace. Zdecydowanie lepszym wyjściem byłoby zintegrować te aplikacje w jedną, a przynajmniej Lenovo Vantage i LegionSpace. Z naszego punktu widzenia ta ostatnia jest najciekawsza, bo to swoiste centrum dowodzenia z możliwością wyboru trybu wydajnościowego (z własnym włącznie, gdzie sami ustawiamy poszczególne parametry), motywu podświetlenia czy MUX-a. Szkoda jednak, że przy okazji zalewani jestesmy reklamami i ofertami, więc w tym aspekcie Lenovo ma jeszcze sporo do poprawy.
Budowa zewnętrzna i wykonanie
Już we wstępie podkreślaliśmy, że Lenovo Legion 7 16IAX10 to niezwykle stylowy laptop. Nie da się bowiem ukryć, że jego smukła nowoczesna konstrukcja z obudową w matowym białym kolorze robią świetnie wrażenie i wyróżnia się na tle przeważnie dość nudnych czarno-szarych notebooków dla graczy. Oczywiście wygląd i design to zawsze kwestia gustu, więc możecie samodzielnie ocenić te aspekty, patrząc na zdjęcia, ale my nie będziemy ukryć, że Legion 7 16IAX10 bardzo przypadł nam do gustu.

Jeśli zaś chodzi o wykonanie, to także tutaj Lenovo należą się duże pochwały, bo obudowa wykonana jest ze stopów aluminium oraz posiada anodowaną zewnętrzną fakturę, znaną z innych modeli z serii Legion. Co warto podkreślić, metalowa jest nie tylko pokrywa, jak to często bywa w tego typu urządzeniach, ale także korpus. Nie mamy uwag co do sztywności obudowy, a zawiasy, choć niewielkie, sprawiają wrażenie bardzo solidnych, a do tego chodzą bardzo płynnie (bez problemu można otworzyć klapę jedną ręką) i umożliwiają otwarcie ekranu do pełnych 180 stopni.
Do tego całość zamyka się w wadze poniżej 2 kg, co jak na gamingową maszynę z 16-calowym ekranem 16:10 zasługuje na wyróżnienie, bo to zauważalnie mniej niż w przypadku większości tego typu maszyn. Jeśli dołożymy do tego kompaktowe wymiary (361,7 x 263,4 x 15.9-17,9 mm), to otrzymujemy prawdziwie mobilny sprzęt do grania, a nie tylko swoisty zamiennik desktopa, który na stałe okupuje nasze biurko.

Klawiatura
Legion 7 16IAX10 wyposażony został w pełnowymiarową klawiaturę, co oznacza, że znajdziemy również część numeryczną (nawet strzałki są standardowych rozmiarów, co zdarza się coraz rzadziej). Jest to konstrukcja wyspowa, gdzie każdy klawisz jest odseparowany od pozostałych. Warto zwrócić uwagę na dość nietypowy kształt samych klawiszy, które mają mocno zaokrągloną dolną krawędź. Poza tym, tradycyjnie już, klawisze funkcyjne zostały nieco pomniejszone i oferują mnóstwo skrótów do funkcji multimedialnych i nie tylko.

Klawiatura zastosowana w laptopie charakteryzuje się wyraźniejszym, bardziej sprężystym skokiem niż w większości laptopów gamingowych, odbywa się to jednak kosztem nieco głośniejszej pracy. Pochwalić możemy też układ klawiszy, który sprawia, że przesiadka na ten sprzęt jest praktycznie bezbolesna, bo wszystko wydaje się naturalne. Dodatkowym atutem jest system podświetlenia każdego klawisza z osobna, co pozwala nam w pełni spersonalizować iluminację klawiatury. To zdecydowanie mocna strona tego urządzenia.
Touchpad
Touchpad mógłby być większy, bo w przypadku laptopa w tym rozmiarze producent miał sporo miejsca do wykorzystania, a tak otrzymujemy gładzik o powierzchni 12 x 7.5 cm. Ten jest jednak precyzyjny i wspiera gesty z wykorzystaniem wielu palców. Płytka o szklanej powierzchni z matowym wykończeniem zapewnia dobry poślizg, a producent zdecydował się na integrację przycisków LPM i PPM z gładzikiem. W przypadku gamingowego notebooka element ten ma drugorzędne znaczenie i rzadko będziemy z niego korzystać, ale do okazjonalnego użytkowania sprawdza się naprawdę dobrze.

Porty
Jeśli zaś chodzi o porty, to z tyłu kryje się jedynie złącze zasilające, a po po prawej stronie znajdziemy pojedyncze złącze USB 3.2 Gen.1 typu A, czytnik kart pamięci micro SD oraz przełącznik do kamerki internetowej (elektryczny wyłącznik). Większość złączy umieszczono po lewej stronie, gdzie umieszczono gniazdo audio minijack 3,5 mm (na słuchawki i mikrofon), USB 4.0 typu C (z obsługą Display Port 2.1 + Power Delivery 100W), USB 3.2 Gen.2 typu C (z DisplayPort 2.1 + Power Delivery 100W) i kolejne USB 3.2 Gen.1 typu A oraz złącze zasilania. Zabrakło jednak jakiegokolwiek HDMI czy RJ45.
Głośniki
Notebook otrzymał dwa głośniki działające w stereo o mocy 2W każdy. Za warstwę audio odpowiada firma HARMAN i to zostało zoptymalizowane pod kątem Nahimic Audio, a całości dopełnia Smart Amplifier (AMP). Jak sprawdza się to w praktyce? Nieco bez wyrazu. Głośniki może nie grają fatalnie, bo zapewniają niezłą szczegółowość w średnich i wysokich rejestrach, ale praktycznie brak niskich tonów sprawia, że dźwięk pozbawiony jest wyrazu i głębi - jest po prostu bardzo płaski i nijaki w odbiorze. Bez słuchawek albo samodzielnych głośników się nie obejdzie.

Kamerka internetowa i zabezpieczenia biometryczne
Jeśli zaś chodzi o jakość kamerki internetowej, to określić ją można jako ponadprzeciętną i pochwalić trzeba przede wszystkim naturalne kolory (w szczególności odcienie skóry) i brak częstych problemów z ekspozycją, choć z drugiej strony obraz wciąż jest wyraźnie zaszumiony, nawet w sprzyjających warunkach oświetleniowych. Zresztą spójrzcie sami poniżej. Na plus zaliczyć trzeba także możliwość weryfikacji biometrycznej użytkownika, czyli rozpoznawanie twarzy, wykorzystujące czujnik podczerwieni w kamerce.

Czas pracy na akumulatorze
Lenovo Legion 7 16IAX10 otrzymał naprawdę sporych rozmiarów akumulator, bo mówimy o 4-komorowym ogniwie o pojemności 84 Whrs (5385 mAh), czyli dość przeciętnej jak na tego typu urządzenia. Jak zapewne się domyślacie, przekłada się to na przebiegi podczas pracy bez zasilania z gniazdka. Przy jasności ustawionej na 50% z wyłączonym podświetleniem klawiatury, włączonym Wi-Fi i w trybie pracy Cisza na iGPU w teście Modern Office w ramach PCMark 10 uzyskaliśmy wynik tylko 4 godziny i 27 minut. Coraz częściej zdarza nam się nawet w gamingowych laptopach widzieć rezultaty zbliżone do tych oferowanych w ultrabookach i nawet przy zastosowanym tu akumulatorze można było oczekiwać lepszego rezultatu. W tym aspekcie więc Legion 7 16IAX10 mocno rozczarowuje i kładzie się to cieniem na jego rzeczywistą mobilność.

Wyświetlacz
Matryca to zdecydowanie jeden z najmocniejszych elementów Lenovo Legion 7 16IAX10. Chiński gigant sięgnął bowiem po panel OLED o rozdzielczości WQXGA (2560 x 1600 pikseli) i odświeżaniu 240 Hz. Takie połączenie to z jednej strony niezwykle ostry obraz (1600p na 16 calach daje ppi na poziomie 188) i świetne odwzorowanie kolorów, z czego słyną OLEDy, a drugiej bardzo płynny obraz i rekordowo niski czas reakcji (z czego również znane są te matryce). Poza tym deklarowana jasność SDR to aż 500 nitów, a w HDR 1000 nitów (co potwierdza certyfikat DisplayHDR True Black 1000), a producent zapewnia także o 100% pokryciu standardu DCI-P3 i obsłudze Dolby Vision i G-Sync (technika działa tylko w trybie dGPU). Jest więc praktycznie wszystko, czego gracz może sobie zamarzyć. No dobra, ale sprawdźmy, co na to kolorymetr.

Pokrycie sRGB

Pokrycie DCI-P3
Ustawienia fabryczne (tryb domyślny):
- Punkt bieli: 6597K
- Jasność bieli: 493,5 nitów
- Jasność czerni: 0 nitów
- Kontrast rzeczywisty: Nieskończony
- Średni błąd Detla E: 3,07 (sRGB) i 3,61 (DCI-P3)
Ekran jest szerokogamutowy i weryfikacja kolorymetrem potwierdziła, że mamy do czynienia z panelem, który śmiało może być wykorzystywany przez profesjonalistów. Producent obiecywał 100% pokrycie palety barw DCI-P3 i zastosowany ekran rzeczywiście zanotował pełne pokrycie tego gamutu, przy objętości 118%. Trzeba przy tym pamiętać, że jest to bardzo wymagający standard, wykorzystywany głównie w branży filmowej, dlatego tak wysokie wyniki zasługują na duże uznanie. W przypadku bardziej popularnego gamutu sRGB rezultaty także są rewelacyjne, ponieważ pokrycie wyniosło 100%, a objętość to aż 166,6%. Bardzo dobrze wypadło też Adobe RGB, uzyskując odpowiednio 92,7% oraz 114,8%. Kolory domyślne zdają się bardzo cukierkowe i mocno przesycone, ale można ograniczyć ten efekt stosownym profilem. Czerń zachwyca, a kąty widzenia są bardzo szerokie (178° w obu płaszczyznach). Organiczny wyświetlacz bardzo dobrze radzi sobie z technologią HDR, co wynika także ze specyfiki OLED-ów (ze względu na nieograniczony kontrast i możliwość kontroli emisji światła na poziomie subpiksela, potrafią dużo lepiej lokalizować efekty HDR). w naszych pomiarach w ramach szerokiego zakresu tonalnego udało się uzyskać jasność na poziomie 997 nitów dla 5% wycinka ekranu.
Delta E dla sRGB i DCI-P3
Fabryczna kalibracja kolorów pozostawia jednak nieco do życzenia, bo o ile temperatura barwowa jest niemal perfekcyjna (6597KK), to średni błąd Delta E wynosi zaledwie 3,07 dla gamutu sRGB i 3,61 dla DCI-P3, kiedy zakłada się, że błędy powyżej 3 są już widoczne gołym okiem. Tak więc przydałaby się tu dodatkowa kalibracja, jeśli zamierzamy obrabiać zdjęcia czy wideo. W innym wypadku nie będzie to raczej potrzebne. Czas reakcji i input lag wypadają natomiast rewelacyjnie, ale niczego innego nie spodziewaliśmy się po OLEDzie tej klasy.

Na koniec pozostała kwestia równomierności "podświetlenia", która również prezentuje się świetnie, do czego OLED-y już nas zresztą przyzwyczaiły. Na pozytywny odbiór obrazu wpływa także brak typowych dla LCD-eków problemów z podświetleniem matrycy i efektów typu IPS Glow czy clouding. Na temat wypalania obrazu i powidoków w OLED-ach napisano już tak wiele, że nie będziemy się powtarzać. Trzeba jednak pamiętać, że wiele zależy od użytkowania i jeśli będziemy trzymać się pewnych zasad, to nie powinniśmy mieć problemów. Poza tym współczesne OLED-y korzystają z rozwiązań, które niwelują tę przypadłość lub znacząco ją opóźniają. Z minusów wskazać trzeba, że zastosowany tu panel posiada błyszczącą powierzchnię, więc w przypadku pracy na zewnątrz ekran mocno odbija otoczenie, co niewątpliwie może być problematyczne.
Wnętrze, analiza układu chłodzenia, temperatury i kultura pracy
Dostępu do wnętrza laptopa broni zaledwie osiem śrubek, choć nawet po ich odkręceniu podważenie obudowy nie jest najłatwiejsze i wymaga wprawy. W środku znajdziemy dwa sloty SO-DIMM na pamięć RAM DDR5 oraz dwa złącza M.2 na dyski SSD PCIe 4.0 NVMe (w tej klasie można było się pokusić o PCIe 5.0). Dwudrożny układ chłodzenia składa się z dwóch wentylatorów, dwóch radiatorów oraz trzech heatpipe'ów (z czego jeden wpsółdzielony między CPU i GPU. Jest to dość standardowy cooler i nie znajdziemy tu bardziej zmyślnych rozwiązań, jak np. komora parowa. Procesor oraz karta są wlutowane w płytę główną i nie ma możliwości ich wymiany przez użytkownika.

Po przejściu do praktycznych testów okazuje się, że laptop boryka się z dość wyraźnym throttlingiem podzespołów, szczególnie w momencie, kiedy jednocześnie wysoko obciążone są CPU i GPU. Procesor w takim przypadku błyskawicznie nagrzewa się do 105°C i aby zbić temperaturę do ok. 86°C, następuje spadek jego taktowania - najpierw do nawet 3,8 GHz, a następnie 3.3 Ghz dla rdzeni P. Choć trzeba podkreślić, że mówimy tu o skrajnych przypadkach stress testów, bo w grach nigdy nie wyglądało to tak źle i tu przeważnie prędkości oscylowały w granicach 5 GHz dla wydajnościowych rdzeni i 4,5 GHz dla energooszczędnych. Całkowite zużycie mocy CPU spadało zaś ze 150 W do ok. 105 W. Jeśli zaś chodzi o grafikę, to temperatura GPU w takich scenariuszu dobijała do 87,5°C, a pobór mocy wynosił 115 W, czyli maks deklarowany przez Lenovo, ale co warto podkreślić, taki wynik odnotowaliśmy praktycznie tylko w syntetycznych benchmarkach, bo w grach wartość ta rzadko przekraczała 105 W.
_44e9f08d69.png)
Laptop nie ma jednak problemy ze zdaniem stress testu w 3DMarku, który sprawdza stabilność pracy:

Temperatury obudowy i kultura pracy
Jeśli jesteśmy już przy temperaturach, to obudowa Lenovo Legion 7 16IAX10 nie nagrzewa się przesadnie, co jest zaskoczeniem, patrząc na temperatury komponentów. W przypadku tylnego panelu nie została złamana granica 50°C. Laptop nie należy za to do cichych, bo w trybie maksymalnej wydajności, kiedy wentylatory pracują na pełnych obrotach, generuje hałas rzędu 51,3 dBa, co oznacza, że podczas grania raczej nie obejdzie się bez słuchawek.
Wydajność w grach
Trzeba przyznać szczerze, że spodziewaliśmy się nieco lepszych wyników w grach, tymczasem ograniczenia termiczne Lenovo Legion 7 16IAX10 dają o sobie znać i miejscami wyniki są wyraźnie niższe od oczekiwanych. Generalnie wyniki tego laptopa są bardzo nierówne i miejscami wypada naprawdę nieźle (patrz Dying Light 2 czy Wiedźmin 3 NG), ale czasem przewaga nad modelami z RTX 4070 jest naprawdę minimalna (Star Wars Outlaws czy Kingdom Come: Deliverance 2), co dobrze pokazuje, jak nieprzewidywalne są obecne laptopy pod kątem wydajności (co ma oczywiście związek z manipulowaniem przez producentów ich limitami mocy).
Wydajność w benchmarkach syntetycznych
Oczywiście przeprowadziliśmy też testy w benchmarkach syntetycznych, koncentrując się na wydajności CPU (choć nie tylko). Widać jak na tacy, że ostatnia generacja procesorów Intela nieźle radzi sobie w typowo produktywnych zadaniach (gorzej w grach). Tutaj jednak ponownie ujawniają się ograniczenia termiczne laptopa, bo Intel Core Ultra U9 275HX uzyskuje wyraźnie słabsze wyniki niż w konkurencyjnych laptopach, które oferowały lepsze odprowadzanie ciepła.
Podsumowanie i ocena
Lenovo Legion 7 16IAX10 to laptop, który na papierze zapowiadał się niezwykle intrygująco, a jak wypadł w praktyce? Smukła, lekka jak na 16-calowy notebook konstrukcja, świetne wykonanie z aluminium oraz bardzo stonowany elegancki design sprawiają, że jest to jeden z najładniejszych laptopów do gier na rynku. Zdecydowanie bliżej mu do sprzętu "lifestylowego" niż krzykliwego gamingowego potwora i to będzie dla wielu użytkowników ogromnym atutem. Najmocniejszym punktem tego modelu jest bez wątpienia wyświetlacz. OLED o rozdzielczości 2560 × 1600 pikseli i odświeżaniu 240 Hz zachwyca jakością obrazu, kontrastem, kolorami i czasem reakcji. To panel, który sprawdzi się nie tylko w grach, ale też w pracy kreatywnej i konsumpcji multimediów.
Najmocniejszym punktem tego modelu jest bez wątpienia wyświetlacz OLED. Jeśli chodzi o wydajność, to nie ukrywamy, że liczyliśmy na więcej.

Jeśli zaś chodzi o wydajność, to nie ukrywamy, że liczyliśmy na więcej. Z jednej strony otrzymujemy bardzo mocny procesor Intel Core Ultra 9 oraz RTX-a 5070 w najmocniejszym wariancie TGP, z drugiej ograniczenia termiczne (wynikające z bardzo smukłej obudowy) sprawiają, że laptop nie zawsze jest w stanie wykorzystać pełnię możliwości podzespołów. W grach wyniki bywają nierówne, a throttling w testach obciążeniowych jest wyraźnie zauważalny. Do tego dochodzi tylko 8 GB VRAM, co przy natywnej rozdzielczości ekranu może w przyszłości okazać się wąskim gardłem.
Na plus zaliczyć trzeba bardzo dobrą klawiaturę z indywidualnie podświetlanymi (RGB) klawiszami, solidną jakość wykonania, nowoczesne porty USB-C/USB4 oraz szybkie Wi-Fi 7. Rozczarowuje natomiast czas pracy na baterii, brak HDMI i RJ45, przeciętne głośniki oraz dość agresywna polityka Lenovo w kwestii preinstalowanego oprogramowania i reklam.

Koniec końców, Lenovo Legion 7 16IAX10 nie do końca dowozi to, czego można było oczekiwać po wydajnościowej maszynie za około 9000 zł. Jest to laptop bardziej dla graczy ceniących styl, mobilność i jakość obrazu niż dla tych, którzy szukają maksymalnych FPS-ów bez kompromisów.
Lenovo Legion 7 16IAX10


Lenovo Legion 7 16IAX10 - ocena
Lenovo Legion 7 16IAX10 - zalety:
- Solidne wykonanie z metalową obudową
- Waga i wymiary
- Świetny wyświrytlacz OLED
- Ładnie się prezentuje
- Klawiatura z indywidualnie podświetlanymi (RGB) klawiszami
- Porty USB-C/USB4 oraz szybkie Wi-Fi 7
- Niezła kamerka
- RTX 5070 obsługuje DLSS 4 z MFG
Lenovo Legion 7 16IAX10 - wady:
- Cena
- Głośniki grają płasko i bez życia
- Brak HDMI i RJ45
- Potrafi być głośny pod obciążeniem
- Wydajnościowo liczyliśmy na więcej
- Temperatury CPU i throttling
- Czas pracy na baterii
- Bloatware i reklamy
Cena (na dzień publikacji): 8999 zł
Gwarancja: 24 miesiące
Sprzęt do testów dostarczyła firma:

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
_71b6ed0880.png)
_df277d9b70.png)
_decb8c3386.png)
_5812afb0a6.png)
_38984c81ec.png)
_8040d813d3.png)
_d229b04d26.png)







Pokaż / Dodaj komentarze do:
Test Lenovo Legion 7 16IAX10. Oto gaming w białym wydaniu