Noc, a jazda prawie jak w dzień: reflektory matrycowe IQ.Light w Volkswagenie T-Roc


Noc, a jazda prawie jak w dzień: reflektory matrycowe IQ.Light w Volkswagenie T-Roc

Masz aktywne światła drogowe („długie”), a mimo to nie oślepiasz innych kierowców? Tak właśnie działają nocą matrycowe reflektory IQ.Light w Volkswagenie T-Roc. Tego typu rozwiązanie zdecydowania poprawia widoczność jazdy nocą, a przez to zwiększa bezpieczeństwo. Zobacz jak te lampy sprawują się w praktyce – test.

„Matrix LED” to zapewne znana sporej części z Was nazwa matrycowych reflektorów w samochodach Audi. To właśnie ta marka miała najpewniej największy udział w popularyzacji tego typu oświetlenia, które aktualnie dostępne jest dla praktycznie każdego modelu Audi. Volkswagen także stosuje tego typu adaptacyjne reflektory i oczywiście czasem są to identyczne rozwiązania – w końcu część modeli Audi i VW korzystają z tych samych komponentów (choćby platforma MQB). IQ.Light, bo tak nazywają się te lampy w Volkswagenie są obecnie dostępne dla wielu modeli, a wśród nich są nawet stosunkowo niskie modele jak np. Golf czy T-Roc, który jest bohaterem dzisiejszego testu.

Jak działają adaptacyjne i matrycowe reflektory (np. Volkswagen IQ.Light)?

Na początku warto wskazać na to, że większość nowych aut ma automatyczne światła drogowe. Komputer sam decyduje, kiedy je włączyć, a kiedy wyłączyć. Poza automatyzacją nie ma tutaj nic więcej – całość włączona albo całość wyłączona. Adaptacyjne i matrycowe reflektory (np. IQ.Light) opierają się na… właśnie matrycy źródeł światła, co pozwala na podzielenie snopu światła na pionowe (czasem też poziome) segmenty i – najważniejsze – ODDZIELNE ich zapalanie. Poniższe zdjęcia, schematy i reprezentacje pokażą to lepiej niż 1000 słów:

Adaptacyjne reflektory mogą „wyciąć” ze snopu świateł drogowych (tzw. długich) nawet kilka pojazdów jednocześnie, niezależnie od tego czy jadą one w tym samym czy przeciwnym do nas kierunku. Działa to w pełni automatycznie – sytuację przed nami rejestruje kamera przednia, analizą zajmuje się komputer – kierowca może najwyżej całość wyłączyć lub wymusić włączenie wszystkich segmentów świateł drogowych.

Liczba segmentów świateł adaptacyjnych przekłada się na dokładność „wycinania”, aczkolwiek realistycznie już kilka segmentów (od powiedzmy 3-4 w górę) na reflektor daje już bardzo dobry efekt. Poniżej schemat jak wygląda matryca świateł IQ.Light w wyższym modelu Volswagena, Tayron, a także zdjęcia obrazujące działanie wspomnianych segmentów na przykładzie jednego z samochodów Audi

W jaki sposób kamera wykrywa inne obiekty? Kluczowe jest tutaj źródło światła. Jeśli jakiś obiekt nie ma własnego oświetlenia (np. stojące na poboczu i wyłączone auto), to system adaptacyjnych reflektorów nie wytnie go ze snopu świateł drogowych. Komputer ma oczywiście zaszyte algorytmy, które pozwalają ocenić, że dany obiekt jest samochodem, motocyklem lub np. oświetleniem wjazdu na posesję.

Kiedy można używać świateł drogowych („długich”)?

Przepisy jasno wskazują, że świateł drogowych (tzw. długich) można używać wtedy, gdy na danym odcinku drogi nie ma oświetlenia ulicznego (lampy stojące przy drodze). W terenie zabudowanym można więc używać długich, o ile na danym odcinku jest ciemno.

Volkswagen T-Roc IQ.Light – test

Poniżej znajduje się film z zapisem przejazdu testowego samochodem Volkswagen T-Roc z aktywnymi światłami IQ.Light. Najważniejsze fragmenty spowolniłem i umieściłem strzałki, by było wiadomo gdzie i na co patrzeć.

Wnioski i obserwacje z testu: rozpocząć należy od tego, że reflektory IQ.Light w T-Rocu są całkiem precyzyjne, co wynika z kilkunastu segmentów na każdy reflektor. To właśnie dzięki temu, możliwe było doświetlanie pobocza na zakręcie tuż za poprzedzającym autem, co diametralnie poprawia bezpieczeństwo. Samo wygaszanie i zapalanie poszczególnych segmentów też jest szybkie, bo nawet przy próbie „myszkowania” po zajmowanym pasie ruchu światła nadążały z wirtualną zmianą położenia obszaru, który powinien być wygaszony. Sama „kieszeń” – obszar wygaszony na wprost nas, gdy choćby jedno auto jedzie przed nami – jest stosunkowo szeroka i w mojej ocenie mogłoby być nieco węziej wycięte. Adaptacyjne reflektory włączają się powyżej 30 km/h, a wyłączają się gdy prędkość spadnie poniżej 20 km/h.

Jest jednak kilka obszarów do poprawy. Po pierwsze, reflektory IQ.Light potrzebują około 5 sekund na aktywowanie się po wyjeździe z obszaru oświetlonego przez latarnie. Można byłoby ten czas skrócić do koło dwóch, góra trzech sekund. Po drugie, czasem dochodzi do zbyt późnego wygaszenia segmentów z lewej strony, gdy mijamy jadące auto z przeciwka. I po trzecie: na drodze szybkiego ruchu w ogóle nie były aktywne segmenty lewego reflektora, przez co nie było oświetlenia po lewej stronie. Zwykle nie jest to potrzebne, ale w bardzo specyficznych sytuacjach (np. awaria auta, które stanęło po lewej stronie jezdni autostrady), może się przydać.

Ile to kosztuje?

Same reflektory IQ.Light do Volkswagena T-Roc nie są drogie, nawet bardzo tanie, bo kosztują 2200 zł. Trzeba jednak wybrać wyższą wersję wyposażenia – dopiero w Style (trzecia od dołu) pojawia się możliwość ich dokupienia. Nie mam więc wątpliwości: jeśli zdecydujesz się na wersję Style lub R-Line, to rekomenduję dokupienie IQ.Light.

Podsumowanie

Przy tak niewielkiej dopłacie – 2200 zł – zdecydowanie rekomenduję zaznaczenie opcji „IQ.Light” podczas konfigurowania Twojego Volkswagena T-Roc. Te światła znacząco poprawiają komfort i bezpieczeństwo nocnej jazdy, a to jest szalenie istotna kwestia. Reflektory działają zwykle odpowiednio szybko i precyzyjnie. Są pewne rzeczy do poprawy, ale najpewniej można je skorygować aktualizacją oprogramowania, co mam nadzieję wydarzy się niebawem.

 

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Noc, a jazda prawie jak w dzień: reflektory matrycowe IQ.Light w Volkswagenie T-Roc
 0