Surface Pro za pół ceny? Test Ninkear S13


Surface Pro za pół ceny? Test Ninkear S13

Ninkear S13 to jeden z tych sprzętów, które próbują nas przekonać, że nie warto przepłacać za Microsoft Surface Pro, skoro można dostać bardzo podobną koncepcję pełnoprawnego urządzenia 2w1 z systemem Windows za wyraźnie niższą cenę. Dostajemy tu bowiem klasyczne połączenie tabletu i laptopa z odpinaną klawiaturą, dotykowym ekranem, czyli całkiem uniwersalne urządzenie próbujące wypełnić przestrzeń pomiędzy lekkim ultrabookiem a mobilnym tabletem do pisania, przeglądania internetu czy pracy biurowej, ale też szkicowania i robienia odręcznych notatek. Pytanie tylko, czy na obietnicach i udawaniu klasy premium się przypadkiem nie kończy… sprawdźmy.

Ninkear S13 to jeden z tych sprzętów, które próbują nas przekonać, że nie warto przepłacać za Microsoft Surface Pro, skoro można dostać bardzo podobną koncepcję pełnoprawnego urządzenia 2w1 z systemem Windows za wyraźnie niższą cenę. Tylko czy na pewno?

Ninkear S13

Ninkear S13 to 13-calowe urządzenie bazujące na procesorze Intel Core Ultra 5 115U, z dotykowym ekranem o wysokiej rozdzielczości 2.5K i proporcjach typowych dla urządzeń nastawionych na produktywność. Do tego otrzymujemy 16 GB pamięci RAM i dysk SSD o pojemności 1 TB, więc na papierze specyfikacja tego sprzętu wygląda naprawdę solidnie. Producent chwali się też obsługą rysików, designem, który pozwoli na pracę w wielu pozycjach czy baterią pozwalającą na dzień pracy bez ładowania (co oznaczać ma tu 8 godzin). 

Specyfikacja Ninkear S13
Ekran 13'' FQHD+ (2560 x 1600 pikseli) 120 Hz IPS
Procesor Intel Core Ultra 5 115U
Pamięć RAM 16 GB LPDDR5-6400
Grafika Intel® Graphics (iGPU)
Nośniki 1 TB SSD M.2 PCie 3.0
Łączność Wi-Fi 6, BT v5.2
Bateria 42 Wh
Wymiary 300 ×195 ×10 mm
Waga ok. 850 gramów
Cena ok. 3000 zł

I tu dochodzimy do ceny. W oficjalnym sklepie Ninkear wynosi ona 859 EUR, co obecnie przekłada się na ok. 3 645 zł, czyli całkiem sporo jak na produkt mało znanego chińskiego producenta, który na dodatek ma swoje za uszami (oszukiwaniu na specyfikacji w swoich laptopach). Na szczęście w praktyce S13 można kupić nawet przeszło 1000 zł taniej, bo w popularnym w naszym kraju serwisie aukcyjnym jest kilka ofert za 2999 zł, a polski oddział jednego z chińskich sklepów sprzedaje go - w momencie, kiedy to piszemy - za ok. 2 577 zł, co jest już znacznie atrakcyjniejszą ofertą. 

Podzespoły

Procesor 

Sercem urządzenia jest procesor Intel Core Ultra 5 115U z rodziny Meteor Lake. Jest to już praktycznie dwuletni układ, który należy do niskiego segmentu. Już sama litera "U" na końcu nazwy mówi nam, iż jest to model stworzony z myślą o niskim poborze mocy. Jak podaje Intel na stronie produktu, wartość PBP dla Core Ultra 5 115U wynosi jedyne 15 W. Procesor ten dysponuje łącznie 8 rdzeniami, jednak znaczną część stanowią tutaj jednostki energooszczędne. 

Ninkear S13

Na pokładzie znalazły się bowiem tylko 2 rdzenie wydajnościowe (P-Core), a dalej mamy zestaw 4 rdzeni typu E-Core oraz 2 sztuki Low Power E-Core. Model ten oferuje też 10 wątków. Maksymalna częstotliwość, z jaką jest w stanie pracować, to 4,2 GHz. Jest to oczywiście taktowanie, jakie będą mogły uzyskać wyłącznie rdzenie P-Core - szczytowy zegar dla E-Core to 3,5 GHz, a dla LP E-Core 2,1 GHz. Jak zatem widać, specyfikacja Core Ultra 5 115U zdecydowanie nie jest powalająca. 

Mimo wszystko Core Ultra 5 115U został wyposażony przez Intela w układ przetwarzania neuronowego NPU, choć o dość skromnej wydajności 11 TOPs, więc w żadnym wypadku nie łapie się na wymagania dla platform Copilot+. Całości dopełnia zaś zintegrowana karta graficzna Intel® Graphics z trzema rdzeniami Xe i taktowaniem dochodzącym do 1,8 GHz. Tutaj również nie spodziewamy się niczego specjalnego, bo to bardzo podstawowa integra z oferty Niebieskich.  

Ninkear S13

Pamięć operacyjna

Ninkear S13 kryje pod maską także 16 GB niskonapięciowej pamięci LPDDR5 o częstotliwości taktowania 6400 MT/s oraz wysokich opóźnieniach CL64. Kości oczywiście wlutowane są na stałe, co jest typowe dla modułów LPDDR i ogranicza przyszłą modernizację tych podzespołów. Choć trzeba uczciwie przyznać, że 16 GB w tej klasie sprzętu i w bieżącej sytuacji rynkowej to solidna pojemność. 

Nośnik danych

Bardziej budżetowy rodowód tej hybrydy tabletu i laptopa zdradza choćby bezmarkowy dysk (NS1T0BSSD530). Jest to nośnik wykorzystujący interfejs PCIe 3.0 x4, więc zdaje się nieco z minionej epoki. Przeważnie jego wydajność jest jednak w pełni wystarczająca, ale niestety zdarza się, że czuć wolniejszą responsywność SSD względem tego, do czego przyzwyczaiły nas współczesne nośniki. Pojemność jednego terabajta wydaje się satysfakcjonująca, ale warto wiedzieć, że producent nie przewidział prostego serwisowania tego sprzętu i nie otrzymujemy możliwości dostania się do środka, więc podmiana dysku nie wchodzi w grę, a przynajmniej nie będzie łatwa.  

Ninkear S13

Łączność bezprzewodowa

W kwestii karty sieciowej zamiast typowego układu Intela otrzymujemy sieciówkę Realtek 8852BE, która zapewnia wsparcie zarówno dla Bluetooth 5.2, jak i Wi-Fi 6 (802.11 a/b/g/n/ac/ax). Teoretycznie jest to podobnej klasy sieciówka co AX201, ale w testach karta Realtek uzyskała nieco słabsze prędkości transferów, sięgające 813 Mb/s. Tutaj raczej nie ma powodów do narzekań.

Oprogramowanie

Komputer działa pod kontrolą systemu operacyjnego Windows 11 Pro, a Ninkear nie oferuje żadnego dodatkowego oprogramowania, które pozwoliłoby choćby na wybór profili i trybów pracy.

Budowa zewnętrzna i wykonanie

Ninkear S13 przychodzi w grubym i gustownym zamykanym magnetycznie białym pudełku, w środku którego, poza samym tabletem, znajdziemy także klawiaturę, zasilacz, przewód do takowego, rysik (4096 poziomów nacisku), dokumentację i zestaw naklejek (plus naklejki na klawiaturę, gdybyśmy chcieli bardziej nietypowe, regionalne oznaczenia na klawiszach, ale w naszym przypadku są zbędne). 

Ninkear S13

Zacznijmy od głównej jednostki, której obudowa w srebrnym kolorze wykonana jest ze stopu aluminium i magnezu, dzięki czemu jest trwała i lekka. Choć cały sprzęt już swoje waży, bo jego masa wynosi 857 gramów, co sprawia, że dłonie potrafią drętwieć podczas dłuższego użytkowania w trybie tabletu. Z drugiej strony, pod podłączeniu klawiatury waga wzrasta tylko do ok. 1235 gramów, co jak na 13-calowy laptop/ultrabook jest już w pełni akceptowalne. Jeśli chodzi o wymiary tabletu, to wynoszą one 300 ×195 ×10 mm, więc tutaj również nie ma powodu do narzekań. Tym bardziej że ramki wokół ekranu nie są przesadnie grube, ale co ciekawe zostały zaokrąglone, więc minimalnie ścinają obraz.

Ninkear S13

Patrząc na tablet w pozycji horyzontalnej, na górnej krawędzi, z lewej strony, umieszczono przycisk power oraz liczne otwory wentylacyjne. Z kolei po lewej znajduje się belka do regulacji głośności, a po obu bokach widać więcej otworów na wlot chłodnego powietrza.  

Ninkear S13

Z tyłu S13 znajduje się również odchylana stopka, która pozwala na regulację kąta nachylenia do 155 stopni, a po jej zamknięciu możemy oczywiście korzystać z tabletu na płasko i pomimo wystającego modułu aparatu tablet się nie chybocze. Stopka sprawia wrażenie solidnej, podobnie zresztą jak cała konstrukcja, więc tutaj nie mamy żadnych powodów do narzekania. 

Ninkear S13

Klawiatura i touchpad

Przejdźmy zatem do modułu klawiatury. Ten pokryty został lekko gumowym tworzywem, który jest miły w dotyku, ale mocno zbiera odciski palców i trudno się czyści. Klawiatura łączy się za pomocą magnetycznego mechanizmu w dolnej krawędzi tabletu, gdzie znajdują się również piny pogo. Akcesorium po zamknięciu tworzy też swoiste etui ochronne i sprawdza się w tej roli naprawdę dobrze. Same klawisze wykonane są już z twardego satynowego plastiku, który jest bardziej praktyczny w użytkowaniu (czytaj: nie brudzi się tak łatwo). Jest to typowa wyspowa konstrukcja z klasycznym układem i bardzo niskim skokiem. Oczywiście nie zabrakło także licznych skrótów multimedialnych i nie tylko, a jest nawet jednostopniowe podświetlenie klawiszy w białym kolorze, choć dość słabe. Podczas użytkowania klawiatura wyraźnie się ugina i to nie tylko na środku, ale praktycznie na całej powierzchni, co jest jednak typowe w tego typu doczepianych akcesoriach. 

Ninkear S13

Cieniem na moduł klawiatury rzuca się touchpad, który jest nie tylko bardzo mały, ale na dodatek kiepskiej jakości. Nie dosyć, że ma luzy (lekko się chybocze), to wzdłuż dolnej krawędzi widać jego niechlujne spasowanie z wyciekiem kleju. Ślizg palca jest jednak nienaganny, a oczywiście nie brakuje też wsparcia dla typowych windowsowych gestów z użyciem wielu palców. Klik jest jednak nieco zbyt sztywny, co jest typowe w budżetowych modelach. 

Ninkear S13

Porty 

Zdajemy sobie sprawę, że w gruncie rzeczy mamy do czynienia z tabletem, a nie pełnoprawnym laptopem, co rodzi liczne kompromisy konstrukcyjne, ale mimo wszystko producent poszedł nieco za daleko w kwestii dostępnych portów. Otrzymujemy bowiem tylko dwa USB 3.2 Gen2 typu C (do 10 Gb/s, z obsługą DisplayPort 1.2 i ładowania, w tym zwrotnego) oraz pojedyncze USB 3.2 Gen1 typu A (5 Gb/s). Oznacza to, że nie uświadczymy tu nawet złącza audio typu minijack na słuchawki/mikrofon, nie wspominając nawet o dodatkowych wyjściach wideo. 

Audio

Sprzęt wyposażono w dwa przetworniki o mocy 2 W każdy, które znajdują się na bokach, w jego przedniej części (po jednym z lewej oraz prawej strony). Nie ma tu niestety dedykowanego głośnika niskotonowego i to słychać… bardzo wyraźnie. Dźwięk jest bardzo wątły, płaski i brakuje mu basów, a do tego mało szczegółowy, przez co trudno uznać go za przyjemny. Mikrofon jest zaś tylko w porządku - nasi rozmówcy nie mieli problemu ze zrozumieniem nas, ale narzekali nieco na zniekształcenia. 

Ninkear S13

Kamerki i zabezpieczenia biometryczne

Równie niski poziom reprezentuje kamerka internetowa, a raczej kamerki. Zarówno przednia, jak i tylna, oferują jakość obrazu, który pozostawia wiele do życzenia (szczerze mówiąc, jest jak kamera z poprzedniej epoki), co widać na poniższym zdjęciu. Kamerki w tabletach przeważnie wypadają słabo, ale tutaj jest wręcz fatalnie, tym samym Ninkear S13 plasuje się w tym aspekcie wyraźnie poniżej przeciętnej i choć w teorii nadaje się do prowadzenia wideorozmów, to obraz jest zaszumiony, a we znaki daje się schodkowanie gradientów. Warto też odnotować, że sprzęt nie otrzymał żadnej technologii biometrycznej, jak kamera na podczerwień z system rozpoznawania twarzy czy czytnik linii papilarnych.

Akumulator i czas pracy na baterii

Notebook wyposażono w dość skromne ogniwo o pojemności 42 Wh, co nie zwiastuje najlepszych przebiegów. Przypominamy, że producent nie obiecuje tu też gruszek na wierzbie, bo wspomina jedynie o 8 godzin pracy. Zapętlenie testu żywotności baterii w programie PCMark 10 (Modern Office), który ma obrazować typowe, aczkolwiek dosyć intensywne użycie komputera w warunkach domowo-biurowych, przy profilu energooszczędnym i 50-procentowej jasności ekranu (w tym przypadku to daje skromne 110 nitów), pozwala cieszyć się pracą laptopa przez nieco ponad 6,5 godziny. Z kolei przeglądając Internet, przy takiej samej jasności i aktywnym Wi-Fi, udało nam się dobrnąć maksymalnie do około 7,5 godzin. Zapewne gdyby obniżyć jasność ekranu jeszcze bardziej i zrezygnować z Wi-Fi, wykonując wyłącznie proste czynności biurowe, czas ten uległby przedłużeniu do reklamowanych 8 godzin. Nie są to może złe wyniki, ale lekki niedosyt pozostaje. 

Ninkear S13

Wyświetlacz

Ninkear S13 wyposażony został w 13-calowy wyświetlacz od LTM. Jest to błyszcząca matryca 16:10 klasy IPS o rozdzielczości QHD+ (2560 × 1600 pikseli) i odświeżaniu tylko 60 Hz. Trzeba przyznać, że - poza odświeżeniem - są to bardzo dobre parametry jak na budżetówkę i ekran stanowić powinien jeden z najmocniejszych elementów tabletu, szczególnie, że producent obiecuje także pełne pokrycie standardu sRGB. Kąty widzenia są bardzo dobre, jak zresztą na IPS-a przystało, ale deklarowana przez producenta maksymalna jasność na poziomie 350 nitów wyraźnie mija się z naszym pomiarem, który pokazał 255 nitów. To, w połączeniu z błyszczącą powierzchnią matrycy, sprawiać może duże trudności z użytkowaniem w nieco bardziej nasłonecznionych okolicznościach.

Pokrycie sRGB i DCI-P3

Ustawienia fabryczne:

  •        Punkt bieli: 7713K
  •        Jasność bieli: 136.3 cd/m² (50%)
  •        Kontrast rzeczywisty: 1320,5:1
  •        Średni błąd Delta E dla sRGB: średnio 6,61 (maks. 22,84)

Co więcej, Ninkear obiecywał pełne pokrycie palety kolorów sRGB, tymczasem wynosi ono tylko 74,5% przy całkowitej objętości 77,7%. Dla przestrzeni Adobe RGB było to odpowiednio 53,2% i 53,5%, a w przypadku gamutu DCI-P3 55% oraz 55%. To bardzo słabe wyniki, kojarzące się z budżetowymi laptopami sprzed lat. Fabryczna kalibracja także pozostawia wiele do życzenia, bo średni błąd Delta E sięga aż 6,61, to maksymalny 22,84 - to fatalne wyniki i słabe odwzorowanie kolorów widać gołym okiem (choćby po czerwieni, która mocno wpada w róż). Co więcej temperatura barwowa wynosi 7713K, przez co biel jest bardzo mocno ochłodzona, wpada w błękitny odcień, więc warto z tym powalczyć. Bardzo słabo wypada też przebieg gammy lokalnej, a kontrast jest typowy dla paneli IPS, czyli w okolicach 1000:1. W testowanym egzemplarzu narzekać można również na jednorodność podświetlenia, bo pomiary wskazują na kilkunastoprocentowe odchylenia wzdłuż krawędzi. Czas reakcji plamki również jest bardzo słaby. Tym samym wyświetlacz, który stanowić miał mocną stronę tabletu, prezentuje się dobrze tylko na papierze. Choć pochwalić można jeszcze reakcję na dotyk i obsługę rysików, bo tutaj nie odnotowaliśmy żadnych problemów. 

Ninkear
Ninkear

 

Ninkear S13

Analiza układu chłodzenia, temperatury i kultura pracy

Niestety nie udało nam się dostać do środka tabletu, ale analizując przepływ powietrza chłodzenia wiele wskazuje na to, że we wnętrzu Ninkear S13 kryją się dwa wentylatory. Zasysają one powietrze z boków urządzenia, kierują je przez układ radiatorów, a następnie wydmuchują ku górze. Ich prędkość pracy regulowana jest automatycznie za pomocą modulacji PWM, przy czym producent nie przewidział żadnych gotowych trybów wydajnościowych czy możliwości ręcznego sterowania poza standardowymi planami zasilania systemu Windows.

Jak zatem zastosowany układ chłodzenia spisuje się w praktyce? Podczas testów obciążeniowych w Cinebench 2026 rdzenie P w Core Ultra 5 115U osiągały taktowanie do 4,2 GHz, natomiast rdzenie energooszczędne pracowały z częstotliwością około 3,5 GHz. Nie trwało to jednak długo, bo po chwili zegary rdzeni rdzeni wydajnościowych spadły do poziomu 2,3-2,5 GHz, rdzenie E ustabilizowały się w okolicach 2,0 GHz, a LPE zatrzymały się w okolicach 1,1-1,2 GHz

Temperatura na starcie była stosunkowo wysoka i sięgała nawet 86°C dla rdzeni wydajnościowych. Wraz ze spadkiem częstotliwości i ograniczeniem generowanego ciepła, wartości te obniżyły się jednak do około 60°C. Warto dodać, że zastosowany układ ma bazowe TDP na poziomie 15 W, natomiast chwilowo może pobierać do około 38 W. Warto odnotować, że po odłączeniu od zasilania wyniki były praktycznie identyczne. 

Ninkear

Sam układ chłodzenia pracuje przy tym z umiarkowaną głośnością, która w praktyce nie powinna przeszkadzać w codziennym użytkowaniu, bo udało nam się zmierzyć jedynie 38 dBa podczas maksymalnego obciążenia. Sam tablet nie nagrzewa się też przesadnie w takim scenariuszu. 

Wydajność

Jak widać na wykresach poniżej, Ninkear S13 nie imponuje wydajnością, choć trudno uznać to za zaskoczenie, biorąc pod uwagę zastosowanie niskonapięciowego procesora Intel Core Ultra 5 115U z niskim limitem energetycznym. Pod względem mocy obliczeniowej CPU plasuje się on mniej więcej na poziomie niskonapięciowych jednostek Intela 12. generacji, natomiast zintegrowany układ graficzny wypada nieco słabiej niż Radeon 780M i podobnie jak Intel Iris Xe.

W praktyce oznacza to, że możecie praktycznie zapomnieć o graniu w bardziej wymagające tytuły i w tym aspekcie trzeba się ograniczyć do bardzo prostych gierek (np. typowo mobilnych). Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to sprzęt zaprojektowany z myślą o gamingu, więc dla wielu użytkowników nie będzie to istotna wada.

Żeby jednak oddać sprawiedliwość Ninkear S13, w codziennych zastosowaniach laptop przeważnie radzi sobie całkiem dobrze, ale czasami nawet w typowej pracy sprawia wrażenie ociężałego czy przestarzałego. Oczywiście nie oferuje też takiej responsywności jak najnowsze konstrukcje z mocniejszymi CPU. Pozostaje też pytanie, jak poradzi sobie z upływem czasu i czy utrzyma tę formę po dłuższym użytkowaniu. Tu mamy poważne wątpliwości. 

Opinia i ocena

Ninkear S13 to sprzęt, który bardzo wyraźnie próbuje sięgnąć segmentu urządzeń pokroju Microsoft Surface Pro, oferując podobną formę i funkcjonalność w znacznie niższej cenie. I trzeba przyznać, że częściowo mu się to udaje, szczególnie jeśli spojrzymy na ogólną koncepcję, solidną jakość wykonania tabletu, niezłą kulturę pracy czy przyzwoitą wydajność w codziennych zastosowaniach. Problem w tym, że im dłużej korzystamy z tego urządzenia, tym wyraźniej widać, gdzie producent szukał oszczędności. Ekran, który na papierze wygląda bardzo dobrze, w praktyce rozczarowuje jasnością i odwzorowaniem kolorów. Klawiatura jest akceptowalna, ale już touchpad i detale wykonania pozostawiają sporo do życzenia. Do tego dochodzą przeciętne głośniki, bardzo słabe kamerki, brak biometrii i mocno ograniczony zestaw portów.

Wydajność nie jest mocną stroną tego modelu, choć w tym przypadku trudno mówić o rozczarowaniu, bo zastosowany procesor robi dokładnie tyle, ile można było po nim oczekiwać.

Ninkear S13

Wydajność również nie jest mocną stroną tego modelu, choć w tym przypadku trudno mówić o rozczarowaniu, bo zastosowany procesor robi dokładnie tyle, ile można było po nim oczekiwać. Do pracy biurowej, przeglądania internetu czy notatek S13 w zupełności wystarczy, ale jest to sprzęt bez większego zapasu mocy na przyszłość. I właśnie tutaj dochodzimy do najważniejszego, bo przy kwocie zbliżonej do 3500 zł trudno mówić o szczególnie opłacalnym wyborze, zwłaszcza biorąc pod uwagę liczne kompromisy. Sytuacja zmienia się jednak, gdy uda się go kupić w okolicach 2500, bo wtedy Ninkear S13 zaczyna mieć większy sens jako relatywnie tani sprzęt 2w1 z Windows. Jeśli więc ktoś szuka możliwie taniego „Surface’a” do prostych zadań i jest świadomy kompromisów, może rozważyć ten model. Jeśli jednak liczy na coś więcej, to będzie musiał odłożyć nieco więcej grosza i poszukać czegoś mocniejszego. 

Ninkear S13 - ocena

Ninkear S13 - opinia

 Ninkear S13 - zalety:

  • Metalowa obudowa
  • Ekran QHD+ 
  • Podświetlana klawiatura
  • Niskie temperatury obudowy
  • Sprawdza się w codziennym użytkowaniu

HP Elite x360 1040 G9 Ninkear S13 - wady:

  • Niska wydajność
  • Bardzo budżetowy SSD
  • Słaba matryca pod kątem odwzorowania kolorów czy jasności
  • Fatalna kamerka internetowa (a raczej dwie)
  • Bardzo śłabe głośniki
  • Skromny zestaw portów
  • Touchpad
  • Przeciętny czas pracy na baterii
  • Niedowiezione obietnice

Cena: 2149 zł (produkt kupisz w sklepie producenta)

Gwarancja: 12 miesięcy

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Surface Pro za pół ceny? Test Ninkear S13
 0