Kiedy niemiecki producent be quiet! debiutował na rynku peryferii komputerowych z pierwszą generacją klawiatur Light Mount oraz Dark Mount – powstałych po przejęciu marki Mountain – moje wrażenia z testów pozostawiły pewien niedosyt. Choć sam pomysł na cichą klawiaturę mechaniczną wydawał się niezwykle trafiony, wykonanie pod kątem kultury pracy i akustyki dawało jeszcze przestrzeń do dalszych udoskonaleń. Słyszalne stukanie przełączników, grzechoczące stabilizatory oraz delikatne rezonowanie obudowy mijały się z obietnicami w pełni bezszelestnego działania, co mimo wciąż dobrej oceny końcowej skłoniło mnie do wyraźnego wytknięcia tych mankamentów. Dlatego z dużą ciekawością sięgnąłem po najnowszy model be quiet! Light Mount TKL w zwartej obudowie bez bloku numerycznego, wyceniony na 599 zł, aby sprawdzić, czy producent wyciągnął wnioski z pierwszego podejścia.
be quiet! Light Mount TK:
- Odczuwalny i duży skok jakościowy w kulturze pracy względem pierwszej generacji.
- Bardzo ciche, fabrycznie nasmarowane przełączniki be quiet! Silent V2.
- Potrójna warstwa pianki wygłuszającej skutecznie tłumiąca niepożądany hałas.
- Wzorowo zaprojektowane i wykonane z aluminium lewostronne pokrętło głośności.
- Bogate wyposażenie fabryczne z wygodną, magnetyczną podkładką pod nadgarstki.
- Gniazda hot-swap ułatwiające wymianę przełączników.
- Dedykowana funkcja Quick Tap (SOCD) dla graczy dynamicznych strzelanek.
- Przemyślane i lekkie oprogramowanie IO Center z wersją przeglądarkową.
- Keycapy mogłyby być grubsze i lepiej wykończone na krawędziach.
- Brak mocowania w technologii gasket mount, które jeszcze bardziej poprawiłoby akustykę.
Zamiast iść na łatwiznę i w nieskończoność dyskontować gotowy tooling przejętej marki, niemieccy inżynierowie wsłuchali się w opinie graczy oraz recenzentów, wdrażając szereg realnych poprawek

Należy uczciwie przyznać, że be quiet! zasługuje na duże słowa uznania za podejście do rozwoju swoich produktów. Zamiast iść na łatwiznę i w nieskończoność dyskontować gotowy tooling przejętej marki, niemieccy inżynierowie wsłuchali się w opinie graczy oraz recenzentów, wdrażając szereg realnych poprawek. Model Light Mount TKL to bardzo duży, wyraźnie słyszalny i wyczuwalny pod palcami przeskok jakościowy względem pierwszych wypustów. W tej recenzji szczegółowo analizuję, co uległo poprawie, jak w praktyce sprawdzają się autorskie przełączniki Silent V2 oraz czy nowa konstrukcja jest warta swojej ceny.

Opakowanie i zawartość
Pudełko, w którym dostarczana jest klawiatura, utrzymano w charakterystycznej dla be quiet! głębokiej czerni z eleganckimi wyrenderowanymi grafikami oraz czytelnym zestawieniem najważniejszych cech technicznych. Sam karton jest sztywny, gruby i wzorowo zabezpiecza urządzenie w trakcie transportu. Po podniesieniu wieka ukazuje się klawiatura osadzona w tekturowej wytłoczce oraz zabezpieczona folią ochronną. Producent zrezygnował ze zbędnych plastikowych wypełniaczy, stawiając na estetykę i ekologiczne podejście do pakowania.

Wyposażenie dodatkowe w cenie 599 zł wypada wyjątkowo bogato i kompletnie. W zestawie odnajdziemy odłączany, elastyczny przewód USB-A do USB-C o długości dwóch metrów w wytrzymałym oplocie tekstylnym, porządny keycap i switch puller (2 w 1) przeznaczony do zdejmowania nakładek oraz wyciągania przełączników z gniazd hot-swap, a także obszerną instrukcję obsługi. Najważniejszym dodatkiem pozostaje jednak dedykowana podkładka pod nadgarstki z miękkim wypełnieniem, która łączy się z dolną krawędzią obudowy za pomocą silnych magnesów, znacząco podnosząc komfort wielogodzinnego pisania oraz grania.

Wygląd i jakość wykonania
Smukła obudowa klawiatury be quiet! Light Mount TKL w formacie osiemdziesiąt procent mierzy 358 milimetrów długości, 132 milimetry szerokości oraz 43,6 milimetra wysokości przy rozłożonych stopkach, ważąc bez podkładki dokładnie 770 gramów. Konstrukcję oparto na szczotkowanej, aluminiowej płycie wierzchniej w ciemnym odcieniu, która nadaje całości atrakcyjnego wyglądu i zapewnia odpowiednią sztywność. Spód obudowy wykonano z matowego tworzywa sztucznego ABS, zaś na spodzie umieszczono podwójnie rozkładane nóżki pozwalające na ustawienie klawiatury w trzech różnych kątach nachylenia. Spasowanie poszczególnych elementów stoi na bardzo wysokim poziomie, a korpus nie ugina się i nie wydaje niepożądanych dźwięków przy mocniejszym nacisku.

Nadal można by wprawdzie wskazać elementy, które w przyszłości warto udoskonalić. Kadłubek z dolną częścią z tworzywa sztucznego potrafi w specyficznych warunkach delikatnie rezonować, dlatego zastosowanie w pełni frezowanego aluminium o grubszych ściankach oraz mocowania typu gasket mount jeszcze bardziej podniosłoby kulturę pracy. Należy jednak pamiętać, że opracowanie takich rozwiązań i stworzenie autorskich form przemysłowych wiąże się z ogromnymi kosztami dla firmy stawiającej pierwsze kroki w tej kategorii produktowej. Pewnym niedociągnięciem pozostają także same nasadki klawiszy, które mimo wykonania w technologii podwójnej iniekcji z PBT mogłyby być nieco grubsze i lepiej wykończone na krawędziach – to obszar, nad którym be quiet! może jeszcze popracować w kolejnych generacjach.

Na osobne wyróżnienie zasługuje natomiast lewostronny potencjometr sterujący. Trójwymiarowa rolka multimedialna wykonana z aluminium spoczywa na lewej krawędzi obudowy, dzięki czemu dostęp do niej lewą dłonią w trakcie dynamicznej rozgrywki jest niezwykle naturalny i wygodny. Rolka pracująca z wyczuwalnym, płynnym skokiem służy domyślnie do regulacji głośności oraz wyciszania dźwięku po kliknięciu. Całość dopełnia zaawansowane podświetlenie ARGB z dedykowanymi paskami świetlnymi na górnej oraz bocznych krawędziach obudowy, gwarantujące równomierne doświetlenie stanowiska.

Specyfikacja i technologie
Najważniejszym elementem odpowiadającym za wyciszenie klawiatury są autorskie przełączniki mechaniczne be quiet! Silent V2. Do testów otrzymałem wersję dotykową (Silent Tactile z czarnym trzonkiem), choć w sprzedaży dostępny jest również wariant liniowy (Silent Linear z pomarańczowym trzonkiem). Przełączniki wyposażono w miedziane styki z pozłacanymi punktami kontaktowymi oraz zintegrowane dyfuzory rozpraszające światło diod ARGB. Co kluczowe, wszystkie switche oraz płytkowe stabilizatory typu Cherry są fabrycznie nasmarowane, co przekłada się na płynną pracę bez tarcia i zjawiska grzechotania na długich klawiszach. Konstrukcję wyposażono w gniazda hot-swap wspierające przełączniki pięciopinowe w standardzie MX, co ułatwia ewentualną modyfikację.

Wewnątrz korpusu inżynierowie zastosowali potrójny system wygłuszenia piankowego. Pierwsza warstwa tłumiąca znajduje się bezpośrednio między płytą montażową a laminatem PCB, druga spoczywa pod płytką drukowaną, natomiast trzecia wypełnia spód obudowy z tworzywa sztucznego. Taki układ skutecznie pochłania niepożądane fale akustyczne, likwidując irytujący pogłos i puste stukanie, które były głównym grzechem pierworodnym urządzeń pierwszej generacji.

Z myślą o wymagających graczach w oprogramowaniu zaimplementowano funkcję Quick Tap działającą na zasadzie SOCD (Simultaneous Opposing Cardinal Directions). Po jej aktywacji klawiatura automatycznie priorytetyzuje ostatnio wciśnięty klawisz kierunkowy przy jednoczesnym przytrzymaniu dwóch przeciwne skierowanych przycisków, co pozwala na błyskawiczne zmiany kierunku ruchu w strzelankach sieciowych. Klawiatura oferuje również pełny N-Key Rollover, częstotliwość odpytywania na poziomie 1000 Hz oraz wbudowany mikrokontroler z pamięcią na profile.

Użytkowanie i oprogramowanie
W praktycznym użytkowaniu be quiet! Light Mount TKL zaskakuje niesamowicie przyjemną charakterystyką pracy. Wersja z przełącznikami Silent Tactile oferuje wyraźnie wyczuwalny pod palcem punkt aktywacji bez jakiegokolwiek głośnego kliknięcia. Połączenie fabrycznego smarowania z potrójną warstwą pianki wygłuszającej sprawia, że stukanie w klawisze generuje jedynie niski, bardzo cichy i stonowany dźwięk, który nie rozprasza podczas nocnych sesji i nie przeszkadza innym domownikom. Skok jakościowy w stosunku do poprzedników jest pod tym względem ogromny i bezdyskusyjny.

Za sterowanie ustawieniami urządzenia odpowiada autorski program be quiet! IO Center, dostępny w formie tradycyjnej aplikacji na system Windows oraz za pośrednictwem narzędzia przeglądarkowego. Oprogramowanie działa lekko, nie obciąża zasobów systemowych i pozwala na intuicyjny remapping klawiszy, tworzenie skomplikowanych sekwencji makr, zarządzanie efektami podświetlenia ARGB oraz szybkie przełączanie funkcji Quick Tap (którą można wywołać także skrótem klawiszowym z poziomem Fn).

Ocena i opinia
be quiet! Light Mount TKL to niezwykle udana ewolucja i dowód na to, że niemiecki producent poważnie traktuje swój udział w rynku peryferii komputerowych. Klawiatura pokazuje, że firma wyciągnęła wnioski z niedociągnięć pierwszej generacji i stworzyła sprzęt o bardzo wysokiej kulturze pracy, świetnym wyciszeniu oraz dopracowanej ergonomii. Na szczególne wyróżnienie zasługują wyśmienicie pracujące przełączniki Silent V2, genialne lewostronne pokrętło z aluminiową rolką, bogaty zestaw akcesoriów z podkładką pod nadgarstki oraz dopracowane podświetlenie.
be quiet! Light Mount TKL to niezwykle udana ewolucja i dowód na to, że niemiecki producent poważnie traktuje swój udział w rynku peryferii komputerowych

Do pełni szczęścia i oceny doskonałej zabrakło grubszych keycapów z lepszego tworzywa oraz konstrukcji opartej na pełnym korpusie aluminiowym z montażem typu gasket mount, co jeszcze bardziej zredukowałoby delikatny rezonans obudowy. Mimo to, w cenie 599 zł jest to bardzo solidna, przemyślana i warta polecenia klawiatura TKL dla graczy oraz osób szukających cichego, ergonomicznego narzędzia do codziennej pracy.
Ocena be quiet! Light Mount TKL


be quiet! Light Mount TKL- opinia
be quiet! Light Mount TKL - Zalety:
- Odczuwalny i duży skok jakościowy w kulturze pracy względem pierwszej generacji.
- Bardzo ciche, fabrycznie nasmarowane przełączniki be quiet! Silent V2.
- Potrójna warstwa pianki wygłuszającej skutecznie tłumiąca niepożądany hałas.
- Wzorowo zaprojektowane i wykonane z aluminium lewostronne pokrętło głośności.
- Bogate wyposażenie fabryczne z wygodną, magnetyczną podkładką pod nadgarstki.
- Gniazda hot-swap ułatwiające wymianę przełączników.
- Dedykowana funkcja Quick Tap (SOCD) dla graczy dynamicznych strzelanek.
- Przemyślane i lekkie oprogramowanie IO Center z wersją przeglądarkową.
be quiet! Light Mount TKL- Wady:
- Keycapy mogłyby być grubsze i lepiej wykończone na krawędziach.
- Brak mocowania w technologii gasket mount, które jeszcze bardziej poprawiłoby akustykę.
Cena (na dzień publikacji): od 599zł
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Test be quiet! Light Mount TKL. Słyszalny skok jakościowy i cicha praca