Test BenQ PV3200U. 32" 4K dla twórców wideo i youtuberów


Test BenQ PV3200U. 32

Monitory skierowane do profesjonalistów zajmujących się obróbką i edycją wideo potrafią kosztować fortunę (rzućcie tylko okiem na cenę Apple Studio Display), ale PV3200U od BenQ oferować ma kompleksowe rozwiązanie dla twórców wideo, które zapewnia precyzyjne kolory, czysty dźwięk i łatwą konfigurację zarówno na Mac, jak i Windows, za ułamek ceny tego typu profesjonalnych wyświetlaczy. Model ten trafił na nasz warsztat, więc sprawdzimy, czy deklaracje producenta to czysty marketing, czy może rzeczywiście jest to godna propozycja dla osób, które szukają bardziej przystępnych rozwiązań, mając jednocześnie nadzieję, że kompromisy w jakości nie będą zbyt duże. 

Ocena i opinia

BenQ PV3200U

8.0/ 10
MatrycaIPS
Rozdzielczość3840 x 2160 pikseli
Odświeżanie60 Hz
Czas reakcji (GtG)5 ms
Jasność HDR/SDR350 cd/m2 SDR / 400 cd/m2 HDR
Zalety
  • Szeroki gamut
  • Bardzo dobra fabryczna kalibracja
  • Wsparcie dla użytkowników ekosystemu Apple.
  • Ergonomia i jakość wykonania
  • Stacja dokująca USB-C
  • Przełącznik KVM
  • Głośniki
  • Duża przestrzeń robocza
  • Kontroler Hotkey Puck
  • Rozbudowane oprogramowanie
  • Rownomierność podświetlenia
Wady
  • Kontrast
  • Słaby czas reakcji i input lag
  • HDR tylko w teorii
  • 60 Hz

BenQ PV3200U to 32-calowy (dokładnie 31,5-calowy) monitor 4K (3840 x 2160 pikseli) stworzony specjalnie dla twórców wideo i youtuberów.

BenQ PV3200U

BenQ PV3200U to 32-calowy (dokładnie 31,5-calowy) monitor 4K (3840 x 2160 pikseli) stworzony specjalnie dla twórców wideo i youtuberów. Sercem monitora jest 10-bitowa (natywnie) matryca IPS, która ma swoje zalety (jak np. odwzorowanie kolorów czy szerokie kąty), ale i wady (np. relatywnie niski kontrast). Co więcej, częstotliwość odświeżania wynosi tu tylko 60 Hz i choć rozumiemy, że nie jest to sprzęt do grania, to obecnie nawet biznesowe modele często oferują już 100 Hz lub 120 Hz, bo nie da się ukryć, że płynniejszy obraz jest przyjemniejszy w odbiorze, choćby podczas przewijania tekstu. Pozostała część specyfikacji BenQ PV3200U także jest raczej dość standardowa, bo jasność SDR wynosi 350 nitów, a w HDR 400 nitów (tu nie ma więc co liczyć na spektakularne efekty), kontrast to tylko 1000:1, a czas reakcji plamki wynosić ma 5 ms (GtG).

Specyfikacja BenQ PV3200U
Przekątna matrycy 31,5'' 
Rozdzielczość natywna 3840 x 2160 pikseli
Częstotliwość odświeżania 60 Hz
Gęstość pikseli 139,87 ppi
Typ panelu IPS
Powłoka matrycy Przeciwodblaskowa
Maksymalna jasność 350 cd/m
Kontrast statyczny 1000:1
Kąty widzenia 178/178 st.
Czas reakcji (GtG) 5 ms 
Pivot tak
VESA tak, 100x100
Złącza 3x HDMI 2.0, 1X USB C (Zasilanie 65W, DisplayPort Alt Mode, Dane)
Waga 8,73kg
Cena ok. 3000 zł

BenQ chwali się za to kilkoma rozwiązaniami, których na próżno szukać w zwykłych biurowych monitorach i jednym z nich jest technologia odwzorowania kolorów AQCOLOR, która zapewniać ma 95% pokrycia przestrzeni DCI-P3, 100% Rec.709 i 100% sRGB oraz fabryczną kalibrację Delta E ≤ 2. Wszystko po to, by obraz na monitorze był spójny z tym na telewizorach i smartfonach na YouTube, Vimeo i innych platformach. Co więcej, PV3200U zapewnia również pełną zgodność kolorów na MacBookach, iPadach i iPhone'ach, a to dzięki Trybowi M-book i funkcji ICCsync. To wydaje się kluczowe, bo wiele osób stawia właśnie na platformy Apple, jeśli chodzi o obróbkę wideo. 

Zanim przejdziemy do szczegółowego omówienia poszczególnych kwestii i testów, warto jeszcze wspomnieć o dwóch elementach. Pierwszy to głośniki 2.1, a drugi bezprzewodowy kontroler BenQ Hotkey Puck, który upraszcza kontrolę nad monitorem i jego OSD. 

Cena BenQ PV3200U w polskich sklepach oscyluje w granicach 3000 zł, co jak na profesjonalny monitor rzeczywiście nie jest wysoką kwotą. Jednak prawdziwą wartość tego monitora ujawnią dopiero testy, więc nie przedłużajmy i przejdźmy do konkretów. 

Budowa zewnętrzna, ergonomia, porty i głośniki

PV3200U przychodzi w naprawdę sporym kartonie, który przy tym rozmiarze monitora nie jest jednak zaskoczeniem. Tym bardziej doceniamy też, że producent zdecydował się na otwierany cały bok, co zdecydowanie ułatwia wyciągnięcie sprzętu ze środka. Co więcej, wszystkie elementy zostały umieszczono w wysokiej jakości profilowanej gąbce o dużej gęstości, a nie zwykłym styropianie, który ma tendencję do pękania i kruszenia się albo kartonowych wytłoczkach w duchu "eko". Co znajdziemy w środku? Poza wyświetlaczem, podstawą i ramieniem, wnętrze kryje jeszcze pudełko z przewodami (tutaj jest skromnie, bo to zawiera tylko kabel zasilający i sygnałowy USB-C i brakuje choćby HDMI), spinkę na ramię, która porządkuje kable, wspomniany wcześniej kontroler BenQ Hotkey Puck wraz z zestawem baterii (dwa paluszki AAA) oraz typową dokumentację (QSG, karta gwarancyjna, raport kalibracji, instrukcje dotyczące bezpieczeństwa). Sam montaż jest zaś banalnie prosty i szybki, bo polega jedynie na wpięciu ramienia do tylnej części obudowy ekranu na zatrzaski i przykręceniu podstawy za pomocą szybkośrubki. 

BenQ PV3200U

Sam wygląd monitora rzeczywiście jest profesjonalny. Cała obudowa utrzymana jest w ciemnoszarym, grafitowym kolorze, dzięki czemu monitor prezentuje się elegancko i nienachalnie. Podstawa utrzymana została w matowej czerni, znajduje się na niej jedynie niewielkie i stonowane logo, co jest miłą odmianą od błyszczących, srebrnych i mocno rzucających się w oczy oznaczeń spotykanych u konkurencji. Konstrukcja w całości wykonana z tworzywa sztucznego sprawia jednak wrażenie nieco za bardzo plastikowej i przy stuknięciu w tył obudowy słychać pusty, lekko rezonujący dźwięk. A przydałoby się, żeby chociaż podstawa była metalowa, bo mówimy jednak o monitorze za ok. 3000 zł. Co więcej, ramki wokół ekranu są dość cienkie, ale dodatkowa kilkumilimetrowa martwa strefa wokół ekranu sprawia, że wydają się grubsze (co może być problemem jedynie podczas wieloekranowych setupów). Faktycznie grubsza jest za to dolna ramka, ale to w niej umieszczono głośniki, więc ma to swoje uzasadnienie.

BenQ PV3200U

Na szczęście producent zadbał o ergonomię. Płaska prostokątna podstawa nie zajmuje zbyt wiele miejsca, a mimo to zapewnia dobrą stabilność. Ramię pozwala z kolei na dość szeroką regulację, w tym wysokości (115 mm), pochylenie (-5˚ - 20˚) i obrót (choć o skromne 15˚ w lewo i prawo), a nie zabrakło nawet funkcji piwotu, co akurat w przypadku tego monitora może okazać się bardzo przydatne. BenQ zadbał także o zarządzanie kablami, ponieważ na ramieniu zapiąć możemy klips na przewody, ale ten nie najlepiej spisywał się w swojej roli, bo przewody relatywnie łatwo z niego wypadają podczas regulacji pozycji ekranu. Całości dopełnia zaś obsługa standardu VESA (100 x 100), więc w razie potrzeby można zawiesić monitor na ścianie lub wymienić mu ramię z podstawą. 

BenQ PV3200U

Warto również na moment zatrzymać się przy matowej powierzchni wyświetlacza ze specjalną cienką powłoką od BenQ. Jego przeciwodblaskowe i antyrefleksyjne właściwości świetnie sprawdzają się w praktyce, bo skutecznie niwelują niepożądane zjawiska, ale jednocześnie nie wprowadzają nadmiernej ziarnistości ekranu, która mogłaby negatywnie wpływać na percepcję jego kontrastu. Tym samym, nawet jeśli siedzicie przy oknie, nie powinien być to problem dla PV3200U.

BenQ PV3200U

Pod względem złączy jest całkiem dobrze, choć nie idealnie. Brakuje bowiem choćby jednego DisplayPortu, ale w zamian otrzymujemy trzy porty HDMI 2.0 (z racji niskiego odświeżenia, HSMI 2.1 nie jest tu konieczne). Jest też USB-C z obsługą DisplayPort Alt oraz zasilaniem do 65 W. Port ten zasila również hub USB, oferujący jedno wyjście USB-C i trzy USB-A. Nie zabrakło także wyjścia słuchawkowego. Pewnym ograniczeniem jest jednak konieczność wyboru między jakością obrazu a przepustowością danych przy korzystaniu z USB-C. Możemy mieć 4K przy 60 Hz, ale tylko z prędkością USB 2.0 albo 4K 30 Hz i szybszy transfer danych (5 Gb/s). Aby uzyskać pełne 4K 60 Hz i szybkie USB, trzeba użyć osobnych kabli do obrazu i danych.

BenQ PV3200U

Na pokładzie znalazł się również wbudowany przełącznik KVM, który umożliwia obsługę dwóch urządzeń przy użyciu jednego monitora oraz zestawu peryferiów. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się to jedynie dodatkiem, w praktyce okazuje się bardzo użyteczne, szczególnie w połączeniu z portem USB-C. Dzięki tej funkcji możemy podłączyć do monitora klawiaturę, mysz i słuchawki, a następnie przełączać się między komputerem stacjonarnym a laptopem bez konieczności przepinania kabli. KVM działa bez zarzutu i realnie usprawnia codzienną pracę, zwiększając wygodę i produktywność.

BenQ PV3200U

Na plus należy zaliczyć także głośniki 2.1, obejmujące dwa wbudowane głośniki średnio-wysokotonowe 2W i dedykowany subwoofer 5W. Jeśli regularnie czytacie nasze recenzje monitorów, to zapewne wiecie już, że obecność takowych nie jest standardem, a jak już się ich doczekamy, to przeważnie grają fatalnie. Tutaj zaś czekało nas naprawdę miłe zaskoczenie, bo głośniki w PV3200U grają naprawdę przyzwoicie, co pozwala odetchnąć od słuchawek, na które większość użytkowników jest skazana na co dzień. Producent przygotował nawet kilka profili audio, wraz z trybem Studio, który dostarcza nieskompresowany dźwięk zgodny z oryginałem, ale nam najbardziej do gustu przypadł tryb Kino. Owszem, daleko tu do poziomu profesjonalnych rozwiązań czy nawet lepszych samodzielnych głośników i pomimo obecności subwoofera przydałoby im się więcej basu, ale wypadają dużo lepiej niż standardowe rozwiązania spotykane w większości monitorów. 

Menu ekranowe i oprogramowanie

Menu ekranowe możemy obsłużyć w dwojaki sposób. Pierwszy dość klasyczny, czyli za pomocą 5-kierunkowego dżojstika umieszczonego na spodniej krawędzi dolnej ramki ekranu, w jej środkowej części (tam też umieszczono przycisk Power i dodatkowy, który domyślnie służy do szybkiej zmiany przestrzeni kolorów). I drugi za pomocą bezprzewodowego kontrolera Hotkey Puck, czyli niewielkiego urządzenia zawierającego pokrętło i kilka przycisków, które pozwala szybko zmieniać ustawienia monitora. Działa on bardzo sprawnie, choć z lekkim opóźnieniem i zdecydowanie przypadł nam do gustu. Jego największą zaletą jest możliwość personalizacji, BenQ pozwala bowiem przypisać przyciski do trybów obrazu lub źródeł sygnału. W przypadku tego typu monitorów, gdzie ustawienia i tryby będziemy zmieniać zdecydowanie częściej niż np. w modelach biurowych czy dla graczy (tam przeważnie po wstępnej konfiguracji zapominamy o OSD), cieczy, że producent pomyślał o tym, by ułatwić nawigację po opcjach.  

BenQ PV3200U

O samym menu ekranowym nie ma zaś po co się rozpisywać, bo jest proste i intuicyjne, a co najważniejsze, znajdziemy tu praktycznie wszystko, czego możemy potrzebować po monitorze do obróbki i edycji wideo. Mowa oczywiście o trybach kolorów i obsługiwanych przestrzeniach, zakresie RGB, czy funkcjach PiP i PbP. Na wyróżnienie zasługuje funkcja Jednolitość, która obniża maksymalną jasność do ok. 200 nitów, ale w zamian, jak sama wskazuje, wyrównuje jednorodność podświetlenia. Jest też wspomniany tryb M-book dedykowany komputerom Apple. 

BenQ zadbał również o wsparcie ze strony oprogramowania, i tak iDevice Color Sync pozwala np. przed eksportem podglądać, jak kolory będą wyglądać na urządzeniach mobilnych, jak iPhone i iPad, a użytkownicy posiadający kolorymetr mogą skorzystać z oprogramowania Palette Master Ultimate do kalibracji (wymaga jednak sprzętu od X-Rite, Calibrite lub Datacolour i nie obsługuje kolorymetrów i1Display Pro Plus, z których korzystamy). BenQ Display Pilot 2 pozwala zaś regulować wszystkie ustawienia monitora za pomocą myszy i umożliwia organizację takich funkcji jak ICCsync, Tryby Kolorów oraz Podział Pulpitu. Szkoda jednak, że monitor nie obsługuje kalibracji sprzętowej LUT.

benq

Kolory i kontrast

BenQ PV3200U korzysta z 10-bitowej matrycy IPS, a producent deklaruje 95% pokrycia przestrzeni DCI-P3, 100% Rec.709 i 100% sRGB oraz dokładną fabryczną kalibrację na poziomie Delta E ≤ 2, co możliwe miało być dzięki wykorzystaniu technologii BenQ AQCOLOR. Co więcej, BenQ chwali się również certyfikatem Calman Verified, który potwierdzać ma wysoką jakość w odwzorowaniu kolorów. Wygląda więc na to, że rzeczywiście mamy tu do czynienia z monitorem, który spełniać ma wymagania profesjonalistów zaraz po wyjęciu z pudełka. 

Monitor domyślnie działa w trybie Display P3 (nie mylić z DCI-P3), kojarzonym z urządzeń Apple. I rzeczywiście "na oko", kolory wyglądają bardzo naturalnie, dobrze ukazując choćby nawet subtelne odcienie skóry (nawet ciemniejsze, z czym przeważnie monitory konsumenckie mają problem). Zobaczmy jednak, co na to nasz kolorymetr. 

Zacznijmy od najbardziej podstawowego i najpowszechniejszego gamutu sRGB - tutaj zanotowaliśmy pokrycie na poziomie 99,1% i objętość 142,1%. W przypadku już zdecydowanie bardziej zaawansowanego Adobe RGB te wyniki to odpowiednio 88 i 97,9%, dla DCI-P3 93,3% i 100,7%, a zanotowaliśmy też praktycznie pełne pokrycie Rec.709. Co prawda to wyniki odrobinę niższe od tego, co podaje BenQ, ale różnice są na tyle małe, że trudno się czepiać. Szkoda jedna słabszego rezultatu dla Adobe RGB, a trudno też nie odnotować, że współczesne modele OLED oferują wyraźnie szersze gamuty. 

Pokrycie gamutów: sRGB, Adobe RGB i DCI-P3

Na duże pochwały zasługuje za to fabryczna kalibracja w zakresie odwzorowania kolorów, bo w trybie sRGB średni błąd Delta E to zaledwie 0,69, a maksymalny 3,24. Co więcej, temperatura barwowa została ustawiona praktycznie w punkt, bo wyniosła 6559K (ideał to 6500K), a również przebieg gammy lokalnej wypada wyśmienicie. Mówimy tu więc o poziomie profesjonalnej kalibracji dla grafików czy osób zajmujących się wideo. Podobnie zresztą wygląda to dla innych profili barwowych, bo dla domyślnego Display P3 średni błąd wyniósł 1,03, a dla DCI-P3 tylko 1,46. Oznacza to, że dodatkowa kalibracja jest tu praktycznie zbędna. 

Słabszym ogniwem zastosowanego przez BenQ panelu IPS jest niewątpliwie kontrast. Tego typu matryce generalnie nie słyną z najlepszego kontrastu, przeważnie oferując wartości w okolicach 1000:1, ale to w ostatnich latach się już zmieniło i pojawiły się choćby odmiany IPS Black oferujące nawet 3000:1, czyli na poziomie wyświetlaczy VA. Tymczasem tutaj z domyślnie włączoną funkcją "Jednolitość" uzyskaliśmy jedynie 660:1, a po jej wyłączeniu wynik podskoczył do 996:1. Funkcja ta ma także duży wpływ na jasność, bo po jej aktywacji spada ona z blisko 400 do 200 nitów, czyli praktycznie o połowę. 

BenQ
BenQ PV3200U

Fabryczna kalibracja trybu sRGB (Błąd Delta E, gamma)

BenQ PV3200U
BenQ PV3200U

Fabryczna kalibracja trybu DCI-P3 (Błąd Delta E, gamma)

HDR

BenQ PV3200U obsługuje szeroki zakres tonalny (HDR10) i otrzymał certyfikat VESA DisplayHDR 400, ale wsparcie dla HDR zdecydowanie nie należy do jego najmocniejszych stron. Wynika to ze standardowych ograniczeń zastosowanej technologii, bo panel LCD z klasyczny podświetleniem o dość niskiej jasności nie jest w stanie poradzić sobie z tą technologią na satysfakcjonującym poziomie. Tutaj OLED-y, które mogą wygaszać pojedyncze pikseli czy modele MiniLED z wieloma strefami wygaszania, mają dużą przewagę. Jeśli więc pracujecie dużo na materiałach z HDR, to PV3200U nie będzie najlepszym wyborem.

Kąty widzenia

Choć nie wszystkie IPS-y są sobie równe w tym aspekcie, to jednak powszechnie uważa się, że te matryce oferują bardzo dobrze kąty widzenia i nie bez powodu. BenQ PV3200U jest tego dobrym przykładem, a ten aspekt w przypadku tak dużych monitorów do pracy ma szczególne znaczenie. W tym przypadku obraz pozostaje spójny i czytelny niezależnie od tego, czy patrzymy na ekran z góry, z dołu czy z boku i nawet przy odchyleniach do około 60 stopni nie widać istotnego pogorszenia jakości. Dopiero przy większych kątach kontrast lekko spada, ale nie wpływa to znacząco na odbiór treści.

W praktyce przekłada się to na większą swobodę w ustawieniu monitora oraz brak konieczności siedzenia idealnie na wprost ekranu. To istotne, kiedy np. chcemy pokazać komuś nas projekt i stoimy przed ekranem patrząc na niego z góry. Komfort użytkowania poprawiają również szerokie możliwości regulacji podstawy, pozwalające łatwo dopasować pozycję ekranu oraz matowa powłoka matrycy, skutecznie ograniczająca odbicia światła i zachowująca dobrą czytelność obrazu nawet pod kątem.

Podświetlenie i jasność

BenQ PV3200U korzysta z podświetlenia W-LED wspieranego technologią Flicker-free, czyli zasilaniem stałoprądowym, co potwierdzają nasze testy. Dzięki temu eliminowany jest męczący efekt migotania obrazu, co znacząco zwiększa komfort pracy i grania. Monitor osiąga maksymalną jasność bieli na poziomie blisko 378 nitów, czyli nieco więcej niż deklaruje producent (350 nitów). Jednak wartość ta spada do ok. 217 nitów po aktywowaniu funkcji Jednolitość, która, jak sama nazwa wskazuje, wyrównuje jasność na całej powierzchni ekranu, ale szczerze powiedziawszy odradzamy korzystanie z niej, bo tracimy na jej rzecz sporo jasności i kontrastu, tymczasem już bazowo monitor pochwalić może się naprawdę niezłą jednorodnością podświetlenia, bo odchylenia sięgają maksymalnie 9%, tymczasem po włączeniu Jednolitości wartość to spada do 7%. Minimalna jasność także nie budzi zastrzeżeń, bo przy ustawieniu suwaka na 0% otrzymujemy 43 nity, co powinno wystarczyć osobom wrażliwym na jasne światło podczas pracy w ciemnym pomieszczeniu.

Rzeczywista jasność względem ustawień w OSD (tryb domyślny użytkownika) Bez funkcji Jednolitość Z funkcją Jednolitość
100% 378 cd/m2 217 cd/m2
90% 348 cd/m2 200 cd/m2
80% 317 cd/m2 185 cd/m2
70% 288 cd/m2 166 cd/m2
60% 256 cd/m2 148 cd/m2
50% 226 cd/m2 130 cd/m2
40% 192 cd/m2 110 cd/m2
30% 160 cd/m2 90 cd/m2
20% 125 cd/m2 70 cd/m2
10% 91 cd/m2 50 cd/m2
0% 43 cd/m2 29 cd/m2

Równomierność podświetlenia

Bez funkcji Jednolitość i z funkcją Jednolitość

Odwzorowanie ruchu i input lag

Choć BenQ PV3200U nie jest monitorem kierowanym do graczy, mimo wszystko sprawdziliśmy, jak radzi sobie z wyświetlaniem ruchu. Po pierwsze nawet profesjonaliści czasem sięgają po gry, a po drugie płynność ma znaczenie także w codziennym użytkowaniu, np. podczas przewijania stron.

Monitory oferują odświeżanie 60 Hz, a producent deklaruje czas reakcji na poziomie 5 ms (GtG). Testy pokazują, że zdecydowanie nie jest to sprzęt do bardziej wymagających gier, ale trudno uznać to za wadę, biorąc pod uwagę jego profesjonalne przeznaczenie. Z kolei w bardziej statycznych grach słabszy czas reakcji i input lag (ok. 7 ms) nie stanowią istotnego problemu. Do tego musimy szczerze przyznać, że rezultaty nie są aż tak złe, szczególnie po aktywacji overdrive (tutaj pod nazwą AMA) i po tego typu monitorze spodziewaliśmy się gorszych. Warto jednak odnotować, że PV3200U nie obsługuje żadnej formy adaptacyjnej synchronizacji (G-Sync/FreeSync). 

Pobór mocy

Pozostała już tylko kwestia poboru energii. Monitor LCD najwięcej „prądu” pobiera wtedy, gdy wyświetla białe tło, a jego jasność ustawiona jest na maksimum. Pomiar wykonany watomierzem Whitenergy EKO w takich warunkach pozwala na wskazanie zapotrzebowania szczytowego, które nie zostanie przekroczone podczas codziennego użytkowania. Nie mniej ważne jest zużycie energii w stanie czuwania, kiedy panel jest wygaszony i teoretycznie nie wykonuje żadnej pracy, ale jednocześnie nie został odcięty od gniazdka sieciowego. Jak zatem wypada w tym elemencie BenQ PV3200U? Wyniki pozytywnie zaskakują, gdyż przy 32-calowym panelu 4K maksymalne zużycie wynosi tylko 40,7 W, natomiast w stanie czuwania monitor nie odstaje od innych modeli, uzyskując wynik 1,4 W.

Opinia i ocena

BenQ PV3200U to monitor, który bardzo wyraźnie celuje w konkretną grupę odbiorców, czyli twórców wideo, montażystów i osoby pracujące z kolorem. I trzeba przyznać, że w wielu kluczowych aspektach spełnia swoje założenia. Największym atutem jest tu świetna fabryczna kalibracja i bardzo dobre odwzorowanie barw, które w praktyce sprawia, że ekran jest gotowy do pracy niemal od razu po wyjęciu z pudełka. Do tego dochodzi szerokie pokrycie popularnych przestrzeni kolorów oraz sensowne wsparcie dla użytkowników ekosystemu Apple. Na plus wypada także funkcjonalność, a KVM, USB-C z zasilaniem, praktyczny i wygodny w użytkowaniu kontroler Hotkey Puck czy rozbudowane oprogramowanie realnie ułatwiają codzienną pracę. Zaskoczeniem są również wbudowane głośniki 2.1, które - jak na standardy monitorów - grają po prostu dobrze i mogą zastąpić podstawowe zestawy biurkowe.

BenQ PV3200U

Nie obyło się jednak bez kompromisów. Największym z nich jest kontrast, typowy dla klasycznych paneli IPS, a w tym przypadku momentami wręcz poniżej oczekiwań, szczególnie przy aktywnej funkcji Jednolitość (choć ta okazuje się zbędna, więc można z niej zrezygnować). Obsługa HDR też jest raczej teoretyczna i trudną uznać ją za realną wartość. Do tego dochodzi odświeżanie 60 Hz, które choć wystarczające do pracy, odstaje od wyższych wartości coraz częściej spotykanych nawet w biurowych modelach. 

Konstrukcja obudowy również mogłaby być bardziej „premium”, zwłaszcza w tej cenie, ale największym problemem BenQ PV3200U wydają się dostępne na rynku… OLED-y, które oferują jeszcze lepszą jakość obrazu (szerszy gamut, realną obsługę HDR na wysokim poziomie, nieporównywalnie lepszy kontrast i czerń oraz czas reakcji). Koniec końców, BenQ PV3200U to jednak solidny wybór dla twórców wideo i osób pracujących z kolorem, które nie chcą wydawać fortuny na sprzęt klasy referencyjnej, dlatego otrzymuje on od nas ocenę 8,5 na 10. 

BenQ PV3200U

BenQ PV3200U - opinia

 BenQ PV3200U - plusy:

  • Szeroki gamut
  • Bardzo dobra fabryczna kalibracja
  • Wsparcie dla użytkowników ekosystemu Apple.
  • Ergonomia i jakość wykonania
  • Stacja dokująca USB-C 
  • Przełącznik KVM
  • Głośniki
  • Duża przestrzeń robocza
  • Kontroler Hotkey Puck
  • Rozbudowane oprogramowanie
  • Rownomierność podświetlenia

 BenQ PV3200U - minusy:

  • Kontrast
  • Słaby czas reakcji i input lag
  • HDR tylko w teorii
  • 60 Hz

Gwarancja: 24 miesiące 

Sprzęt do testów dostarczyła firma:

BenQ

 

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Test BenQ PV3200U. 32" 4K dla twórców wideo i youtuberów
 0