Test Corsair Warthog RS. Komputer dla wojska wyglądałby tak


Test Corsair Warthog RS. Komputer dla wojska wyglądałby tak

Rynek obudów komputerowych przyzwyczaił nas mniej więcej do podobnych schematów wyglądu. I tak, zdarzają się modele o nietuzinkowym wyglądzie, ale często sprowadza się to do jakiegoś innego kształtu, wykorzystaniu drewna lub dodaniu wyświetlacza. A tutaj mamy coś zupełnie innego. Corsair Warthog RS to obudowa, gdzie wykorzystano chyba wszystkie fajne pomysły, jakie zrodziły się w głowach projektantów tej marki. Całość wygląda natomiast jak komputer dla wojska prosto z filmów akcji. Pierwsze wrażenie jest tutaj naprawdę mocne. I nie chodzi mi tylko o lakierowanie czy pozostałe elementy stricte estetyczne. Tutaj dochodzi jeszcze potężna waga tej obudowy i grubość stali z jakiej ją wykonano. Mimo wszystko nie zabrakło na przykład szkła hartowanego, choć tego jest zdecydowanie mniej niż w klasycznej obudowie gamingowej. Jako że posłodziłem już nieco tej obudowie na wstępie to skupmy się teraz obiektywnie na tym, co dokładnie oferuje.

Ocena i opinia

Corsair Warthog

9.0/ 10
Zalety
  • Wzorowa jakość wykonania i użytych materiałów
  • Świetny wojskowy design (jeśli ktoś lubi)
  • Obecność złącza USB-C w standardzie USB 3.2 Gen 2x2
  • Poza tym dwa USB 3.1 Gen 1 typu A i złącze słuchawkowe
  • Przyciski na front panelu pooddzielane przegródkami
  • Blokada przycisku reset
  • Świetny system aranżacji okablowania oparty na otworach w tacce płyty głównej i klipsach
  • Dużo miejsca na przewody
  • Dobrze zaprojektowane wnętrze
  • Możliwość montażu wentylatorów 200 mm na froncie
  • Opcja montażu chłodnicy 360 mm lub 280 mm w aż trzech miejscach
  • Filtry siateczkowe na spodzie, boku i na przodzie
  • Możliwość łatwego demontażu filtra na spodzie bez obracania obudowy
  • Łatwy dostęp do całego frontu dzięki drzwiczkom
  • Podświetlenie portów płyty głównej sterowane przyciskiem
  • Możliwość pionowego montażu karty graficznej (obracane zaślepki slotów rozszerzeń)
  • Bezśrubkowy montaż paneli bocznych
  • Szkło hartowane na boku (ponownie jeśli ktoś lubi)
  • Dobra wydajność chłodzenia w teście 1000 RPM
  • Opcja montażu do 13 wentylatorów, w tym na osłonie komory zasilacza i na spodzie
  • Ogólnie bardzo dobry airflow, mocna perforacja i potencjał pod rozbudowane chłodzenie
  • Grubość blachy praktycznie we wszystkich miejscach
Wady
  • Mogli dać trochę więcej miejsca między tacką płyty głównej a ramką dla chłodnic/wentylatorów na boku
  • Wydajność przy maksymalnych obrotach jest średnia
  • Kultura pracy przy 1000 RPM mogłaby być trochę niższa
  • Cena

Corsair Warthog RS to obudowa, gdzie wykorzystano chyba wszystkie fajne pomysły, jakie zrodziły się w głowach projektantów tej marki.

Specyfikacja

Corsair Warthog RS
Wymiary (Dł.×Szer.×Wys.) 546×284×534 mm
Standard mITX/mATX/ATX/E-ATX (305 x 277 mm)
Waga  Brak informacji
Liczba zatok na nośniki danych 2 x 2,5" i 1 x 3,5"
Miejsca na karty rozszerzeń 7 horyzontalnie z opcją zmiany na wertykalne
Maksymalna dł. GPU  400 mm
Maksymalna wysokość coolera CPU 190 mm
System chłodzenia

Wentylatory:

  • max. 13 x 120 mm
  • zainstalowane: przód 2x 200 mm (Corsair RS200), tył 1x 120 mm (Corsair RS120) - bez podświetlenia, ze sterowaniem PWM 

Radiatory: 

  • góra: max. 360 mm lub 280 mm
  • bok: max. 360 mm lub 280 mm
  • przód: max. 360 mm lub 280 mm
  • tył: max. 120 mm lub 140 mm
Filtry przeciwkurzowe dół siateczkowy (po całej długości), bok siateczkowy (magnetyczny), przód siateczkowy (magnetyczny)
Panel I/O (porty, kontrolery, przyciski)
  • 2 × USB 3.1 Gen 1 typu A (podłączane wewnętrznie),
  • 1 × USB 3.2 Gen 2x2 typu C (podłączane wewnętrznie),
  • 1 × złącze combo jack (HD Audio),
  • 1 x przycisk Power, Reset, Light
Kontrolery Brak

Wygląd i budowa z zewnątrz

Zacznijmy może od kształtu. Sama bryła sprawia, że Corsair Warthog RS wpisuje się w standardy obudowy wieżowej. Posiada jednak cztery wystające ramiona, z czego dwa pełniące rolę podstawy. Pozostałe dwa u góry służą natomiast do przenoszenia obudowy. I wierzcie mi, że przy tej wadze, a już zwłaszcza jeśli wewnątrz są wszystkie podzespoły, te wystające ramiona są niezwykle pomocne w trakcie przenoszenia. W tym konkretnym wydaniu obudowę w większości polakierowano na ciemnozielony kolor, który od razu kojarzy się z militariami. Całość uzupełniają czarne elementy, jak chociażby kratki wentylacyjne czy wspomniane przed chwilą ramiona. Warto również dodać, że w ofercie marki Corsair dostępna jest czarna wersja kolorystyczna. Moim zdaniem nie jest ona jednak aż tak ciekawa i charakterystyczna jak testowany przeze mnie zielony wariant.

Pod kątem wizualnym ta obudowa ma naprawdę wiele do zaoferowania. Producent zastosował chociażby wiele oznaczeń, jak „SRVC PNL” napisanych czcionką w wojskowym klimacie. Znajdziemy tutaj również wiele przetłoczeń, grubą i mocną siatkę w miejscu otworów wentylacyjnych czy fizyczne blokady między przyciskami zapobiegające przypadkowemu naciśnięciu. Tym co ją wyróżnia jest także główny panel boczny ze szkłem hartowanym podzielonym na trzy części. Osobiście uważam, że tworzy to wygląd, który przypomina jakiś pojazd opancerzony. Ciekawym detalem są również występujące w różnych miejscach śruby z gniazdem typu Torx. Dodają one całości jeszcze bardziej surowego wyglądu.  Dodatków estetycznych jest tutaj naprawdę cała masa, ale omówimy każdy z nich po kolei, w osobnych częściach recenzji.

Dołączone akcesoria

Corsair Warthog RS przychodzi z kompletem akcesoriów zamkniętym w dość sporym kartonowym pudełku. Prawdę mówiąc spodziewałem się w nim czegoś więcej, ale to co przychodzi w komplecie i tak jest niezłym zestawem. Oczywiście jako podstawę dostajemy komplet śrubek. Ten zamknięto i posegregowana w specjalnym pudełku. Poza tym znajdziemy tutaj pakiet klipsów na okablowanie, w tym dwa z opaskami rzepowymi, rozdzielacz przewodów front panelu, mały zestaw opasek zaciskowych i magnetyczną listewkę. Wisienką na torcie jest natomiast materiałowa przywieszka w kolorze czerwonym z logo marki Corsair. Wpina się ją do portu USB-C, a jej rolą jest sprawić, aby komputer prezentował się jeszcze ciekawiej. Wiadomo - kwestia gustu. Akurat w tym przypadku taki akcent mi się podoba.

Panel przedni

Przedni panel tej obudowy to jedna z ciekawszych części. Przede wszystkim znajdziemy tutaj grube metalowe drzwiczki trzymające się za pomocą magnesów oraz zawiasów. Można jest zatem łatwy otwierać bez kompletnego demontażu. Znaczną część ich powierzchni pokrywa siatka z dużymi oczkami. Pod spodem znajduje się z kolei filtr siateczkowy, co uważam za duży plus. Podoba mi się tutaj niewielki napis w dolnej częśc „Forged by Corsair” (Wykute przez Corsair).  Jeszcze dalej znajdziemy dwa duże wentylatory w rozmiarze 200 mm. O nich jednak będę pisał szczegółowo na dalszym etapie recenzji. Wracając jeszcze do samych drzwiczek, posiadają one specjalną rączkę pozwalającą łatwo je otworzy oraz wytłoczony napis „Corsair”. A co do kompatybilności z chłodzeniem, przód tej obudowy pozwala na montaż radiatora do 360 mm lub 280 mm. Opcjonalnie rzecz jasna można zamontować dwa wentylatory 140 mm lub trzy sztuki w rozmiarze 120 mm. Odstępy samych ramek mocujących można natomiast regulować odkręcając i przykręcając konkretne śrubki w miejscach z odpowiednim oznaczeniem (120 lub 140/200).

Tył obudowy

Z reguły tylna część obudowy nie kryje niczego wyjątkowego. Tutaj jednak mamy pewien dodatek, który sprawia, że ta obudowa jest wyjątkowa na tle innych. Mowa o niewielkiej lampce podświetlającej porty płyty głownej. W rzeczywistości mamy tutaj pojedynczą diodę LED, którą włącza się i wyłącza za pomocą przycisku na panelu przednim. Jest ona wystarczająco mocna, żeby skutecznie oświetlić wszystkie złącza. Niby nic, a jednak cieszy. Może dlatego, że w innych obudowach tego nie ma? Jeśli natomiast chodzi o resztę tyłu, mamy tutaj klasyczny układ z wycięciami na zasilacz, złącza płyty głównej oraz na karty rozszerzeń. Jest także perforowana część pełniąca rolę wylotu powietrza. Warto zauważyć, że obudowa posiada w dolnej części dwie szybkośrubki pozwalające łatwo odkręcać i przykręcać zasilacz.

Przejdźmy jeszcze na chwilę to tematu zaślepek. Corsair Warthog RS posiada ich łącznie siedem, z czego każda jest wentylowana i wykręcana. Tym co również ważne jest możliwość zmiany ich orientacji na pionową. Robi się to za pomocą dwóch szybkośrubek (takich samych jak do zasilacza). Pozwala to na wertykalny montaż karty graficznej, o ile użytkownik dokupi riser, bo tego w zestawie brak.

Spód obudowy

Bardzo podoba mi się to, że cała obudowa stoi na dwóch wysokich ramionach pełniących akurat tutaj rolę nóżek. To stwarza zasilaczowi i opcjonalnym wentylatorom lepszy dostęp do świeżego powietrza. Same nóżki posiadają grube ogumowanie praktycznie po całej długości. Co do samego spodu, jest on w większości pokryty filtrem siateczkowym, który można łatwo demontować bokiem, czyli bez konieczności obracania samej obudowy. Ciekawe jest to, że filtr ten posiada rączkę, którą wzorowo integruje się z panelem bocznym. W zasadzie to stworzono tutaj cały „próg”. Poza tym moją uwagę zwrócił otwór, dzięki któremu możliwe jest poprowadzenie przewodów od front panelu od wnętrza obudowy. Kiedy obudowa stoi normalnie w zasadzie tego nie widać. I to chyba na tyle jeśli chodzi o ten fragment obudowy.

Góra obudowy

Góra to kolejna interesująca część tej obudowy. Mamy tutaj mocno perforowany panel, który można zdjąć pociągając za materiałową rączkę na jego tyle. Pod spodem nie znajdziemy jednak żadnego filtra. Jak już niejednokrotnie pisałem, nie jest to jakaś poważna wada, choć akurat w tym przypadku zdecydowanie wolałbym, aby taki filtr był obecny. Głównie chodzi o rozmiar oczek wentylacyjnych. Te są naprawdę duże, przez co wszelkie zanieczyszczenia mogą łatwo dostawać się do wewnątrz. W kwestii kompatybilności z radiatorami chłodzenia cieczą jest naprawdę nieźle. Obudowa pozwala zamontować na górze chłodnice w rozmiarze do 360 mm lub do 280 mm. Opcjonalnie rzecz jasna można umieścić w tym miejscu same wentylatory.

Panele boczne

Ciekawymi elementami są również panele boczne. Ten główny - jak już wspomniałem - posiada taflę ze szkła hartowanego. Jest ona jednak znacznie mniejsza niż w klasycznych obudowach gamingowych i umieszczona ją od wewnątrz panelu. Sprawia to, że mamy tak naprawdę kilka „okienek”, przez które można zaglądać do środka. Prawdę mówiąc ten wgląd wewnątrz obudowy staje się przez to bardzo subtelny i nie widać zbyt wiele. Tutaj każdy sam musi odpowiedzieć sobie czy jest to dla niego wada czy zaleta. Z kolei tylny panel to już klasyczny kawałek blachy bez żadnego szkła. Wyróżnić trzeba jednak otwory wentylacyjne przy jednym z boków. Co ważne przykrywa je filtra siateczkowy mocowany na magnes, za co leci duży plus. Oba panele posiadają nieregularne kształty tworzące ciekawy wojskowy wzór. Co do mocowania odbywa się ono beznarzędziowo przy pomocy zaczepów i zatrzasków. To jednocześnie wygodne i solidne rozwiązanie.

Panel  I/O

Pod kątem złączy jest naprawdę przyzwoicie. Producent oddał do dyspozycji użytkownika dwie sztuki USB 3.1 Gen 1 typu A, jedno USB 3.2 Gen 2x2 typu C i pojedyncze złącze combo jack na słuchawki oraz mikrofon. Zestaw po prostu dobry i wystarczający, ale szkoda, że nic poza tym. Gdyby dorzucili może jeszcze jedno USB-C i chociaż szybsze złącza USB-A byłoby bardziej bogato. Poza tym na panelu I/O znajdziemy duże przyciski Power, Reset oraz Light. Co warte podkreślenia, przycisk Reset jest tutaj strzeżony przed przypadkowym naciśnięciem poprzez blokadę na sprężynce. Trzeba ją zatem najpierw podnieść, co zabezpiecza przed przypadkowym naciśnięciem. Ciekawą funkcję pełni również przycisk Light. To właśnie on odpowiada za włączanie i wyłączanie małej „lampki” na tyle obudowy, która podświetla złącza płyty głównej. Poza tym uwagę zwracają jeszcze przegródki oddzielające każdy z przycisków. Nadają one całości klimatu panelu sterowania z myśliwca. To zabieg w głównej mierze estetyczny, ale praktycznie również zabezpieczy użytkownika przed omyłkowym naciśnięciem innego z przycisków. Naprawdę uważam, że przód tej obudowy to kolejny popisowy numer projektantów.

Analiza wnętrza

Corsair Warthog RS jest obudową, która pomieści płyty główne maksymalnie w standardzie E-ATX (305 x 277 mm), karty graficzne o długości do 400 mm (z przednimi wentylatorami) i chłodzenia powietrzne o wysokości nieprzekraczającej 190 mm. Zmieszczą się również zasilacze o długości do 200 mm. To daje naprawdę sporą ilość miejsca na podzespoły, więc można w tej „skrzynce” budować komputer z naprawdę wydajnych podzespołów. Mimo wszystko nie powiedziałbym, że wewnątrz jest dużo zbędne przestrzeni. Po złożeniu całego komputera naprawdę można to wszystko dobrze zagospodarować, a już zwłaszcza jeśli włożymy do środka AiO w rozmiarze 360 mm. No właśnie - kompatybilność z zestawami chłodzenia cieczą. Na górze maksymalnie zmieści się radiator 360 mm lub 280 mm, na przodzie i ściance bocznej to samo, natomiast z tyłu zamontujemy co najwyżej 120-tkę lub 140-tkę. Dość niewiele miejsca zostało natomiast przygotowane dla dysków. Mamy tylko jeden slot dla nośnika w rozmiarze 3,5 cala i dwa dla modeli 2,5 calowych. Trzeba jeszcze wspomnieć co nieco o wentylatorach. Maksymalnie zmieści się ich aż 13, ale tylko jeśli wszystkie będą w rozmiarze 120 mm. Ale nawet przy fabrycznej konfiguracji z dwoma potężnymi wentylatorami 200 mm na przodzie dołożyć można jeszcze i tak 12 sztuk.

Komora główna została przemyślana dobrze z małym wyjątkiem. Przestrzeń między tacką płyty głównej a ramką dla wentylatorów lub chłodnicy na boku powinna być większa. To właśnie tędy przeprowadza się okablowanie, a fabrycznie trzeba odginać jedną ze ścianek, żeby móc to zrobić. Nie jest to duża wada, bo ramkę dla chłodzenia można prosto zdemontować i przymocować z powrotem po ułożeniu okablowania. Mimo wszystko nieco większy otwór byłby wygodniejszym rozwiązaniem. Poza tym całość wnętrza określiłbym jako uporządkowaną. Na górze znajdziemy jeden duży przepust, na dole dwa mniejsze. Zabrakło tylko dedykowanego otworu dla przewodu zasilającego kartę graficzną, ale jest to podyktowane możliwością zainstalowania dodatkowych wentylatorów na osłonie zasilacza.

Sama osłona PSU nie pokrywa całego spodu - tylko jego część. Jest na tyle krótka, że producentowi udało się zmieścić jeszcze jedno miejsce montażowe wentylatora na spodzie właśnie między osłoną zasilacza a przednim wentylatorem. Miłym dodatkiem z pewnością jest ruchoma podpórka pod kartę graficzną. Można ją niestety regulować tylko na osi góra-dół, ale za to całkiem wysoko. Posiada ona kawałek gumy mający zapobiegać rysowaniu się karty. Regulacja odbywa się natomiast poprzez odkręcenie i dokręcenie pojedynczej śrubki.

Za tacką płyty głównej znajdziemy około 31,35 mm miejsca na przewody. Ale tylko do miejsca, gdzie tacka się kończy, bo dalej mamy już mocno przesuniętą do tyłu ramkę dla chłodzenia. Zdecydowanie trzeba tutaj docenić system aranżacji okablowania. Cała tacka jest bowiem pokryta kwadratowymi otworami, do których można przyczepiać znajdujące się w zestawie klipsy z opaskami rzepowymi. Dzięki temu bardzo estetycznie i swobodnie można układać przewody. Kolejną rzeczą, której nie można pominąć jest tacka dla dysków. Znajduje się ona tuż za wycięciem dla backplate chłodzenia procesora i jest mocowana przy pomocy jednej szybkośrubki.

A jeśli chodzi o grubość blachy to suwmiarka wskazał około 1,12 mm. Zaznaczę tylko, że pomiar był dokonywany w naszym standardowym miejscu, czyli w okolicach wycięcia na backplate chłodzenia. W praktyce jednak użyte tutaj blachy potrafią być dużo grubsze. Dla przykładu, na jednym z paneli bocznych zanotowałem nawet trochę powyżej 1,60 mm. I naprawdę w wielu miejscach jest blisko 1,50 mm.

System chłodzenia

Corsair Warthog RS może przyjść zarówno z fabrycznie zamontowanymi wentylatorami, jak i bez nich. Zależy jaką opcję wybierzemy przy zakupie. Akurat do nas dotarł wariant z wentylatorami, czyli z dopiskiem „RS”. I fabrycznie znajdują się tutaj dwa wentylatory RS200 (200 mm) umieszczone na przodzie oraz jeden RS120 (120 mm) zamontowany z tyłu. Modele RS200 mogą obracać się co najwyżej z prędkością 1000 RPM, a RS120 rozkręcał się w testach aż do około 2089 RPM. Każdy z tych wentylatorów posiada 4-pinowe złącze i jest sterowany sygnałem PWM. Te przednie na dodatek można spiąć razem i dzięki temu wykorzystać tylko jedno gniazdo na płycie głównej. Żaden z wentylatorów nie posiada jednak diod LED.

Taka fabryczna konfiguracja sprawia, że do wnętrza będzie dostawać się dużo chłodnego powietrza, zwłaszcza, że otwory wentylacyjne na przodzie są naprawdę duże. Osobiście dołożyłbym jeszcze przynajmniej dwa wentylatory na osłonie zasilacza (wiejące na kartę graficzną) oraz przynajmniej jeden na górze, jeśli nie byłoby tam chłodnicy. Jest zatem pole do manewru jeśli ktoś chciałby jeszcze poprawić airflow w tej obudowie.

Opcje montażu wentylatorów:

  • tył: 1 x 120 mm lub 1 x 140 mm (1 x 120 mm w zestawie)

  • bok: 3 x 120 mm lub 2 x 140 mm

  • komora zasilacza: 2 x 120 mm

  • spód: 1 x 120 mm

  • góra:  3 x 120 mm lub 2 x 140 mm

  • przód: 3 x 120 mm lub 2 x 140 mm lub 2 x 200 mm (2 x 200 mm w zestawie)

Kompatybilność z radiatorami chłodzenia cieczą:

  • bok: max. 360 mm lub 280 mm

  • góra: max. 360 mm lub 280 mm

  • tył: max. 120 mm lub 140 mm

  • przód: max. 360 mm lub 280 mm

Montaż podzespołów

Kwestia montażu komputera wygląda tutaj naprawdę dobrze. Mamy sporą ilość miejsca, w większości przemyślane wnętrze i świetny system aranżacji okablowania. W trakcie składania nie miałem praktycznie żadnych problemów. No może z wyjątkiem wspomnianego wcześniej przekładania okablowania, ale jak już wyjaśniałem, wystarczy dodatkowo odkręcić ramkę dla chłodzenia, żeby się z tym uporać. Pod kątem montaży nie ma się zbytnio do czego przyczepić i tak to powinno wyglądać. Nawet mniej doświadczone osoby powinny bez problemu poradzić sobie z tym zadaniem.

Aranżacja kabli z tyłu obudowy

Fabryczny system aranżacji okablowania sporo ułatwia. Naprawdę te klipsy i wycięcia, w których można je zaczepić są bardzo wygodnym rozwiązaniem. Zwłaszcza, że nawet przy jakichś poprawkach nie musimy niczego przecinać, tylko odczepić i zamocować w innym miejscu. Choć czasem pomocne okazują się również opaski samozaciskowe, które umieszczono w komplecie. Dużym ułatwieniem jest także spora ilość samego miejsca na przewody. To wszystko sprawia, że układanie przewodów w tej obudowie raczej nie stanie się przyczyną bólu głowy.

Efekt końcowy

Brak podświetlenia, za to ogromna dbałość o szczegóły i ten charakterystyczny wojskowy klimat. Ta obudowa albo Cię zachwyci, albo wręcz przeciwnie. Nic pomiędzy. Corsair dobrze wiedział co robi i zdawał sobie sprawę, że nie jest to design „dla wszystkich”. Ocenę wyglądu Corsair Warthog RS pozostawię zatem Wam. Koniecznie dajcie znać co myślicie i takiej stylistyce.

Metodologia testowa

Obudowa typu Micro-ATX wymusiła na nas zmianę płyty głównej z normalnie używanego modelu AORUS B850 ELITE WIFI7 (pełny ATX) na MSI MPG X870i EDGE TI EVO WIFI (Mini-ITX). Tym samym przed rozpoczęciem właściwych testów przeprowadzone zostały próby zgodności ustawień. W praktyce oznacza to, że na obu płytach głównych zmierzone zostały: napięcia pod obciążaniem dla każdego z rdzeni, całkowite zużycie energii przez procesor, średni efektywny zegar i mnożnik zegara rdzenia. Dodatkowo na obu płytach przeprowadzony został identyczny test temperatur procesora poza obudową (otwarty test bench). Wszystko to, aby zweryfikować czy występują różnice między ustawieniami płyt głównych, które mogłyby realnie przełożyć się na wyniki testów i tym samym rzetelność porównań. Ostatecznie udało się osiągnąć bardzo zbliżone wartości, a różnica na otwartym test benchu wynosiła jedyne 0,2 stopnia Celsjusza, co może być błędem pomiaru.

Resztę platformy testowej stanowi procesor AMD Ryzen 7 7800X3D chłodzony Fortisem 5 od Endorfy. W zestawie znajduje się także zestaw pamięci Kingston Fury Beast o łącznej pojemności 32 GB i prędkości 6000 MT/s. Całość uzupełnia karta graficzna KFA2 GeForce RTX 2060 Super Gamer, czyli model wykorzystywany przez nas również na starej platformie testowej. Karta została jednak odświeżona, co w praktyce oznacza wyczyszczenie układu chłodzenia i wymianę pasty termoprzewodzącej na Thermal Grizzly Kryonaut. Ta sama pasta znalazła się również na procesorze. Całość zasila ASUS ROG STRIX 750W GOLD, czyli jednostka półpasywna. Platforma testowa:

  • AMD Ryzen 7 7800X3D

  • MSI MPG X870i EDGE TI EVO WIFI

  • Kingston Fury Beast 2x16GB 6000 MT/s

  • KFA2 RTX 2060 Super Gamer 8 GB

  • Lexar NM620

  • ASUS ROG STRIX 750W GOLD

  • Thermal Grizzly Kryonaut

  • Endorfy Fortis 5

Pierwszy test obejmuje pomiary temperatur i poziomu generowanego hałasu w trakcie obciążenia przy wentylatorach obudowy ustawionych na 1000 RPM. W drugim teście wentylatory obudowy obracają się z ich maksymalną prędkością - tutaj również, przy obciążeniu, mierzymy temperatury i poziom hałasu. W obu przypadkach mierzone są jeszcze dwie wartości: przepływ powietrza wyrażony w CFM oraz prędkość powietrza wyrażona w m/s. Do pomiaru obu tych wartości wykorzystywany jest anemometr Voltcraft PL-130 AN, który w trakcie odczytów ustawiony jest w odległości 10 cm od wentylatora. Sam wentylator znajduje się wówczas poza obudową, aby wykazać wyłącznie jego wydajność, która nie jest definiowana przez konstrukcję obudowy (tj. perforację, filtry, itp.).

Do obciążenia procesora używany jest test Prime95 Small FFTs, a w przypadku karty graficznej MSI Kombustor z rozdzielczością 1280 x 720 px. Procesor i karta graficzna są obciążane w 100%, a sam test trwa 20 min, po których następuje 5-minutowy okres wychłodzenia oraz kolejny 20-minutowy test pomiarowy. W trakcie obciążenie wentylator chłodzenia CPU pracuje na 70% wartości PWM, co skutkuje obrotami w okolicach 1064 RPM. W przypadku karty graficznej jest to 65%, co daje ok. 2020 RPM.

Dodajmy jeszcze, że z testów usunęliśmy pomiar hałasu w spoczynku, gdyż wyniki tych pomiarów są spłaszczone, a różnice między obudowami z reguły niewielkie.

Temperatury podzespołów

Wydajność systemu wentylacji jest testowana na dwa sposoby. Po pierwsze z wentylatorami obudowy ustawionymi na prędkość ok. 1000 RPM. Drugi test odbywa się z wentylatorami obudowy pracującymi na swoich najwyższych obrotach. W obu przypadkach prędkość wentylatora CPU to ok. 1064 RPM, a wentylatory karty graficznej osiągają ok. 2020 RPM. Temperatury na wykresach to wyniki delta, czyli odczyty z oprogramowania pomniejszone o aktualną temperaturę otoczenia.

Pomiar ciśnienia akustycznego

Pomiar ciśnienia akustycznego (popularny hałas) dokonywany jest przy zamkniętej obudowie, umiejscowionej na biurku obok monitora. Decybelomierz ustawiono prostopadle do boku obudowy, w odległości 50 cm. Jako urządzenie pomiarowe posłużył Voltcraft SL-200. Tło pomiaru w pomieszczeniu testowym wynosiło ok. 31,9 dBA. Czas pomiaru - minimum 120 sekund lub do momentu ustabilizowania się wyniku. Dokonywano dwóch pomiarów przy maksymalnym obciążeniu CPU i GPU pod koniec testu: pierwszy z wentylatorami obudowy ustawionymi na 1000 RPM i drugi z wentylatorami obudowy ustawionymi na najwyższe możliwe dla nich obroty. Zanim przejdę do testów, zapoznajcie się z poniższym zestawieniem:

  • 10 dBA - normalne oddychanie / szelest liści,

  • 20 dBA - szept,

  • 30 dBA - ciche pomieszczenie w domu,

  • 40 dBA - lodówka,

  • 50 dBA - normalna rozmowa,

  • 60 dBA - śmiech,

  • 70 dBA - odkurzacz lub suszarka do włosów,

  • 80 dBA - głośna muzyka/duży ruch miejski.

Wydajność wentylatorów obudowy

Wydajność wentylatorów obudowy jest testem mającym pokazać, jak dużo powietrza jest wtłaczane/wyciągane oraz z jaką prędkością wieje generowany strumień. W tym teście brany jest pod uwagę jeden z wentylatorów obudowy, który zostaje wyciągnięty na zewnątrz. Następnie z odległości 10 cm dokonywany jest pomiar. Z uwagi na różnice w wartościach między różnymi miejscami pomiarowym (środek, góra lub dół wentylatora), wybieramy najkorzystniejszą stabilną wartość. To znaczy, że chwilowe skoki czy spadki są pomijane. Wyciągnięcie wentylatora poza obudowę ma na celu pokazanie tylko i wyłącznie jego wydajności. Celowo więc pomijamy konstrukcję obudowy, która mogłaby wpływać na wyniki. Tym samym jesteśmy później w stanie wyciągnąć wnioski na temat charakterystyki przepływu powietrza (airflow) wewnątrz obudowy.

Opinia i ocena

Dobrnęliśmy zatem do końca tej recenzji. Zacznę więc od podsumowania zalet. Corsair Warthog RS to obudowa stawiająca przede wszystkim na wygląd. Patrząc na nią naprawdę ma się wrażenie, że dział projektowania mógł sobie tutaj na wiele pozwolić. W efekcie powstała obudowa w świetnym wojskowym klimacie, która do militariów nawiązuje nie tylko swoimi kształtami, ale także licznymi napisami i detalami, jak chociażby blokada przycisku Reset. Plus w naszej wersji dochodzi jeszcze ta ikoniczna zieleń. Ale oprócz wyglądu trzeba ją docenić za jakość wykonania i spasowania. Nic tu nie skrzypi i nie trzeszczy. Wszystko co ruchome działa płynnie i tak jak należy. Zwracam również uwagę na jakość samych blach. Są one niezwykle grube, co tworzy zwartą i jednocześnie ciężką obudowę. Plastiki również nie zawodzą - to dobrej jakości tworzywo. Poza tym mamy chociażby wsparcie dla chłodnic 360 mm i 280 mm, możliwość montażu kart graficznych o długości do 400 mm czy specjalny system aranżacji okablowania oparty na klipsach z opaskami rzepowymi. Naprawdę plusów jest tutaj cała masa i mógłbym teraz poruszyć każdy z nich, ale nie przeciągajmy zbytnio podsumowania. Wszystkie zalety, jak i wady tej obudowy znajdują się w specjalnej sekcji poniżej, jak i na samym początku tej recenzji. No właśnie - wady.

Czy Corsair Warthog RS ma jakieś wady? Dla wielu, jak i dla mnie będzie to cena. Oficjalna wycena modelu „RS”, czyli posiadającego wentylatory to 229,90 euro, a więc niecałe 1000 zł. A wydać tysiaka na samą obudowę raczej niewielu będzie mogło lub nawet chciało. Z drugiej strony jest to produkt unikatowy, a za to od zawsze trzeba było dużo zapłacić. Moim zdaniem będzie to więc produkt tylko dla konkretnie zdecydowanych, którym Warthdog nie da spokoju, dopóki nie zagości na ich biurkach. Będąc w temacie ceny trzeba dodać, że dostępna jest także wersja pozbawiona fabrycznych wentylatorów. Jej koszt to 194,90 euro, czyli w przeliczeniu niecałe 840 zł. Co do innych wad raczej jakichś istotnych nie odnotowałem. W recenzji wspomniałem tylko, że przestrzeń między ramką dla chłodnicy/wentylatorów na boku a tacką płyty głównej mogłaby być większa. Chodzi o to, że ciężko tam przełożyć przewód bez odginania jednej ze ścianek. Z drugiej jednak strony ramkę dla chłodzenia można prosto zdemontować, więc nie jest to poważny problem. Poza tym przy wentylatorach ustawionych na 1000 RPM mogłoby być trochę ciszej.

A co do wydajności chłodzenia oczywiście wszystko zależy jaką wersję wybierzecie. Jeśli jednak postawicie na model „RS”, czyli z wentylatorami to fabrycznie raczej będzie spokój z temperaturami. W teście 1000 RPM obudowa Corsair wypadła bardzo dobrze, szczególnie pod kątem chłodzenia CPU. Słabej, choć nadal przyzwoicie, sprawowała się w teście przy maksymalnych obrotach wentylatorów. Tutaj jednak na niekorzyść zagrał fakt, że przednie wentylatory 200 mm obracają z prędkością maksymalnie 1000 RPM. Nie ma zatem dużej różnicy między tymi dwoma testami wydajności.

No dobrze, podsumujmy to wszystko. Niestety taką obudowę bardzo ciężko się ocenia. To produkt jakby nie patrzeć niszowy, spoza mainstreamu, gdzie można byłoby go do czegoś porównać. Na dodatek producent oferuje wersję zarówno z wentylatorami, jak i bez i stawiam, że wielu posiadaczy tej obudowy wybierze akurat tę drugą. Nie chodzi o jakość wentylatorów Corsair, a o dalszą personalizację produktu. Mimo wszystko w moje ręce trafił wariant posiadający wentylatory, więc w ocenie końcowej uwzględnię także po części wydajność chłodzenia i kulturę pracy. Zwracam jednak uwagę, że na ten model patrzę przede wszystkim przez pryzmat możliwości, jakości wykonania i designu, bo nie jest to produkt mainstreamowy.

Finalnie więc zdecydowałem się przyznać tej obudowie wysoką ocenę 9/10 oraz znaczki rekomendacji i designu. Wiem, że około 1000 zł lub 850 zł za wersję bez wentylatorów to ogromna cena za obudowę. Corsair jednak od początku wiedział, że nie robi ani obudowy budżetowej, ani ze średniego segmentu dając projektantom wolną rękę, co zdecydowanie tutaj widać. To absolutnie unikatowy i charakterystyczny produkt. Dlatego jestem szczególnie  ciekaw waszych opinii o tej obudowie. Z pewnością może ona budzić pewne kontrowersje, ale jednocześnie zgarnąć wielu fanów. Dlatego zapraszam do dyskusji w sekcji komentarzy, będę je bacznie śledził przez najbliższe dni.

 

Corsair Warthog RS - Ocena

Corsair Warthog RS - opinia

  Corsair Warthog RS - Zalety:

  • Wzorowa jakość wykonania i użytych materiałów
  • Świetny wojskowy design (jeśli ktoś lubi)
  • Obecność złącza USB-C w standardzie USB 3.2 Gen 2x2
  • Poza tym dwa USB 3.1 Gen 1 typu A i złącze słuchawkowe
  • Przyciski na front panelu pooddzielane przegródkami
  • Blokada przycisku reset
  • Świetny system aranżacji okablowania oparty na otworach w tacce płyty głównej i klipsach
  • Dużo miejsca na przewody
  • Dobrze zaprojektowane wnętrze
  • Możliwość montażu wentylatorów 200 mm na froncie
  • Opcja montażu chłodnicy 360 mm lub 280 mm w aż trzech miejscach
  • Filtry siateczkowe na spodzie, boku i na przodzie
  • Możliwość łatwego demontażu filtra na spodzie bez obracania obudowy
  • Łatwy dostęp do całego frontu dzięki drzwiczkom
  • Podświetlenie portów płyty głównej sterowane przyciskiem
  • Możliwość pionowego montażu karty graficznej (obracane zaślepki slotów rozszerzeń)
  • Bezśrubkowy montaż paneli bocznych
  • Szkło hartowane na boku (ponownie jeśli ktoś lubi)
  • Dobra wydajność chłodzenia w teście 1000 RPM
  • Opcja montażu do 13 wentylatorów, w tym na osłonie komory zasilacza i na spodzie
  • Ogólnie bardzo dobry airflow, mocna perforacja i potencjał pod rozbudowane chłodzenie
  • Grubość blachy praktycznie we wszystkich miejscach

  Corsair Warthog RS - Wady

  • Mogli dać trochę więcej miejsca między tacką płyty głównej a ramką dla chłodnic/wentylatorów na boku
  • Wydajność przy maksymalnych obrotach jest średnia
  • Kultura pracy przy 1000 RPM mogłaby być trochę niższa
  • Cena

Cena na dzień publikacji: 999 zł

Wersja bez wentylatorów: 849 zł

Sprzęt do testów dostarczył:

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Test Corsair Warthog RS. Komputer dla wojska wyglądałby tak
 0