Dream Machines kojarzy się z raczej laptopami stawiającymi bardziej na czystą wydajność i funkcjonalność niż designerskie fajerwerki i kolejny model tej polskiej marki, który trafił na nasze testy, kontynuuje tę filozofię. Producent chwali się rozbudowanym systemem chłodzenia z dodatkowym trzecim wentylatorem, a także rozbudowaną możliwością konfiguracji podzespołów, co jest charakterystyczne dla notebooków bazujących na kadłubkach Clevo, z których korzysta Dream Machines. Jest to jednak przede wszystkim propozycja dla graczy, którzy oczekują mobilnego sprzętu o większych gabarytach niż klasyczne laptopy.
Dream Machines RG5060-17PL27
- Solidne wykonanie z metalową pokrywą
- Nieźle skalibrowany wyświetlacz IPS QHD 165 Hz
- Wygodna pełnowymiarowa klawiatura
- Intel Core i9-14900HX to wciąż jedno z najwydajniejszych gmaingowych CPU
- GeForce RTX 5060 z wysokim limitem mocy
- Rozbudowany układ chłodzenia (trzy wentylatory)
- Obsługa DLSS z MFG
- Cena
- Głośniki grają płasko i bez życia
- Przeciętna kamerka
- Kultura pracy pod obciążeniem
- Brak Thunderbolta 4/USB4
- Czas pracy na baterii
Dream Machines RG5060-17PL27 nie próbuje bowiem udawać ultramobilnego laptopa do wszystkiego i od początku jasno pokazuje swoje przeznaczenie.

Dream Machines RG5060-17PL27 nie próbuje bowiem udawać ultramobilnego laptopa do wszystkiego i od początku jasno pokazuje swoje przeznaczenie. To duża 17,3-calowa maszyna stworzona z myślą o wysokiej wydajności z kartą graficzną o maksymalnym limicie mocy. Producent postawił tutaj na układ NVIDIA GeForce RTX 5060 Laptop GPU o TGP sięgającym 115 W, procesor Intel Core i9 oraz szybkie pamięci DDR5. To sugeruje, że mówimy o konstrukcji mającej bez większych problemów radzić sobie zarówno z nowymi grami AAA, jak i bardziej wymagającą pracą, choć RTX 5060 nie jest jakimś mocarzem, więc ograniczać trzeba będzie się tu raczej do rozdzielczości Full HD, mimo iż zastosowany panel oferuje rozdzielczość QHD i 165 Hz. Producent deklaruje także pełne pokrycie przestrzeni sRGB, co więc laptop może sprawdzić się nie tylko w grach e-sportowych, ale też przy codziennym użytkowaniu czy prostej obróbce multimediów.
| Specyfikacja Dream Machines RG5060-17PL27 | |
|---|---|
| Ekran | 17,3'' QHD (2560 × 1440 pikseli) 165 Hz IPS |
| Procesor | Intel Core i9-14900HX |
| Pamięć RAM | 32 GB DDR5-5600 |
| Grafika | NVIDIA GeForce RTX 5060 (115 W) |
| Nośniki | 1 TB SSD M.2 PCie 4.0 |
| Łączność | Wi-Fi 7, BT v5.4 |
| Bateria | 53,35 Wh |
| Wymiary | 397 x 265,1 x 24,9 mm |
| Waga | ok. 2,8 kg |
| Cena | 7999 zł (testowana konfiguracja) |
Pytanie tylko, jak całość wypada w praktyce, bo nasze testy pokazują, że RTX 5060 w laptopach potrafi być bardzo nierówny, a testowana przez nas konfiguracja to koszt blisko 8000 zł bez systemu, więc liczymy na dużo.
Podzespoły
Procesor
Laptop wyposażony został we flagowy procesor Intela Core i9-14900HX. Nie mówimy tu jednak o najnowszej serii CPU Niebieskich, ale modelu z 14. generacji, która jest tak naprawdę odświeżeniem oferty Raptor Lake. Co prawda na rynku od jakiegoś czasu dostępne są już nowsze układy Arrow Lake-HX, ale jak pokazują testy, ich wydajność w grach wcale nie jest wyższa od "Raptorów", a do tego nie obsługują wielowątkowości. Core i9-14900HX, podobnie jak jego bezpośredni poprzednik, czyli Core i9-13900HX i jego nieco szybsza wersja Core i9-13980HX, także jest 24-rdzeniowy, 32-wątkowy i bazuje na hybrydowej architekturze wykorzystującej dwa typy rdzeni, czyli Performance (P) i Efficient (E). W tym konkretnym przypadku otrzymujemy 8 rdzeni wydajnościowych P (architektura Raptor Cove), będących usprawnioną wersją Golden Cove wykorzystywanych w poprzedniej generacji i obsługujących Hyper Threading.
_f8f84931da.png)
Główną zmianą względem poprzednika jest zwiększenie częstotliwości taktowania w trybie Turbo Boost do 5,8 Ghz dla rdzeni P i 4.1 GHz dla rdzeni E. Prędkości bazowe wynoszą tu odpowiednio 2.2 GHz i 1.6 GHz. Podsystem pamięci cache ponownie obejmuje 36 MB pamięci podręcznej trzeciego poziomu i 32 MB drugiego poziomu. Warto także odnotować obsługę interfejsu PCIe 5.0 i pamięci RAM DDR5 o prędkości 5600 MHz, a do tego otrzymujemy obsługę 10-bitowego kodeka H.265 HEVC oraz AV1.
Karta graficzna
Zastosowany tu GeForce RTX 5060 oparty jest na układzie graficznym GB206 (architektura Blackwell), produkowanym przez TSMC w 5 nm procesie 4N FinFET i oferuje 3328 rdzeni CUDA, 104 jednostki TMU, 48 ROP, 104 rdzenie Tensor i 26 rdzeni RT. Jednym z kluczowych atutów RTX 5060 jest zastosowanie nowoczesnej pamięci GDDR7, ale szkoda, że jedynie o pojemności 8 GB VRAM. To będzie ograniczać potencjał gamingowy laptopa w rozdzielczości QHD (taki ekran posiada ten model). Interfejs pamięci wynosi 128-bitów, co zapewnia przepustowość na poziomie 384 GB/s, identyczną jak w przypadku mobilnej wersji RTX 5050. Warto odnotować, że Dream Machines zadbało o najmocniejszy wariant z TGP o mocy 115 (wykorzystując Dynamic Boost). Oczywiście RTX 5060 w pełni wykorzystuje możliwości architektury Blackwell, co oznacza m.in. obsługę technologii DLSS 4.5 z funkcją Multi Frame Generation.
_e5757810da.png)
Pamięć operacyjna
O żadnych kompromisach nie ma mowy, jeśli chodzi o pamięć RAM, gdyż na pokładzie znajdziemy moduły w standardzie DDR5-5600. Laptop wyposażono w 32 GB pamięci w dwukanałowej konfiguracji. Są to moduły od Wilk Elektronik (marka Goodram) o prędkości 5600 MHz, czyli maksymalnej obsługiwanej przez CPU. Wysokie prędkości są jednak okupione opóźnieniami (CL46), ale wydaje się, że ich taktowania powinny nadrabiać ten aspekt z nawiązką. Laptop posiada dwa moduły SO-DIMM, więc w razie potrzeby zawsze można je podmienić na większe pojemności, choć w obecnej sytuacji rynkowej raczej większość osób pozostanie przy 32 GB, co i tak jest w pełni wystarczającą wartością do grania.
Pamięć masowa
W nadesłanej do redakcji wersji Dream Machines sięgnął po popularny dysk Kingston NV3, który pomimo swojego typowo budżetowego rodowodu wykorzystuje cztery linie interfejsu PCIe 4.0. Ten potrafi występować z różnymi kontrolerami i typami pamięci (w tym QLC). Producent podaje, że NV3 osiąga do 6000 MB/s dla odczytu sekwencyjnego i 4000 MB/s dla zapisu, ale w praktyce ta druga wartość jest znacznie wyższa (patrz poniżej), ale mocno traci na wydajności po zapełnieniu. Warto też odnotować, że pod maską znajdziemy drugi slot na dysk, więc w razie potrzeby pamięć wewnętrzną można łatwo rozszerzyć.
_7d4eed7532.png)
Łączność bezprzewodowa
Dream Machines RG5060-17PL27 obsługuje także najnowszą generację łączności bezprzewodowej Wi-Fi, czyli Wi-Fi 7, które wprowadza m.in. wsparcie dla kanału o szerokości 320 Hz. Jest to niewątpliwie bardzo przyszłościowe rozwiązanie, bo jeszcze mało kto zainwestował w router z obsługą tej technologii, choćby ze względu na wysokie ceny takowych. Sprawdziliśmy możliwości układu Intel Wi-Fi 7 BE200 i na paśmie 6 GHz udało nam się uzyskać 2276 MB/s, co trzeba uznać za bardzo dobry rezultat. Testy w ramach Wi-Fi 6 także wypadły bardzo obiecująco, bo prędkości transferów sięgały 1991 Mb/s. Dodatkowo otrzymujemy obsługę Bluetooth 5.4.
Oprogramowanie
Jeśli zaś chodzi o oprogramowanie, to Dream Machines nie zaśmieca dysku niepotrzebnym bloatwarem i znajdziemy tu jedynie dedykowany panel kontrolny o nazwie Control Center, za który odpowiada Clevo. Jest to praktycznie ta sama aplikacja co w testowanym ostatnio Dream Machines RG5060-17PL27. Co takiego kryje oprogramowanie? Przede wszystkim tryby mocy, gdzie możemy zdecydować się na jedną z trzech dostępnych opcji:
- Quiet, czyli tryb stawiający przede wszystkim na cichą pracę i oszczędzanie energii;
- Entertainment przystosowany do multimediów, jak np. oglądanie filmów;
- Performance, czyli najwyższa wydajność.
W ramach poszczególnych profili możemy zdecydować się też na jeden z kilku trybów pracy wentylatorów, od automatycznego, przez turbo, na ustawieniu własnej krzywej kończąc.
LED Keyboard to jak sama nazwa wskazuje narzędzie do ustawień podświetlenia klawiatury. Możemy zdecydować się na wybór koloru iluminacji w ramach 15 dostępnych kolorów (nie mamy pełnego RGB), wybrać natężenie podświetlenia czy timer do jego dezaktywacji. Jeśli jednak ktoś liczył na jakieś zmyślne efekty albo indywidualnie lub chociaż strefowo podświetlane klawisze, to może być lekko rozczarowany. FlexiKey pozwala z kolei na zarządzanie klawiaturą i umożliwia tworzenie oddzielnych profili, makr czy skrótów klawiszowych (nie można było umieścić tego razem z podświetleniem klawiatury?). FlexiCharger pozwala z kolei na zarządzanie opcjami ładowania akumulatora. Control Center jest więc dość podstawową, ale przydatną aplikacją, a jej obsługa jest intuicyjna, więc zaliczamy ją na plus.

Budowa zewnętrzna i wykonanie
Jak już sygnalizowaliśmy na wstępie, Dream Machines RG5060-17PL27 już na pierwszy rzut oka jasno pokazuje, że mamy do czynienia z klasycznym laptopem gamingowym nastawionym przede wszystkim na wydajność, a nie próbę udawania ultrabooka czy designerskiego gadżetu. Producent postawił tutaj na dość stonowaną stylistykę, która mimo gamingowego charakteru nie jest przesadnie agresywna. Dominują ostre linie, ciemna kolorystyka i typowa dla tego segmentu masywniejsza bryła, ale na szczęście obyło się bez przesadnej liczby świecących wstawek czy krzykliwych akcentów. Całość prezentuje się więc całkiem schludnie i naszym zdaniem to zdecydowanie lepszy kierunek niż przesadzona „gamingowość”, którą nadal można spotkać w wielu konkurencyjnych konstrukcjach, niemniej jednak przydałoby się tu nieco więcej oryginalności i charakteru.

Pokrywa ekranu została wykonana z metalu, dzięki czemu sprawia dobre wrażenie pod względem sztywności i nie ugina się przesadnie pod naciskiem. Wnętrze oraz spód laptopa są już plastikowe, ale trzeba uczciwie przyznać, że jakość wykorzystanych tworzyw stoi na niezłym poziomie. Elementy są dobrze spasowane, nic nie trzeszczy podczas przenoszenia sprzętu, a konstrukcja sprawia wrażenie solidnej. Oczywiście nie jest to poziom aluminiowych konstrukcji premium pokroju Razerów czy wyższych modeli ASUS-a, ale to jednak wciąż inna półka cenowa. Warto jednak wspomnieć, że ciemne, matowe powierzchnie bardzo szybko zbierają odciski palców i kurz, więc utrzymanie laptopa w idealnej czystości wymaga regularnego przecierania obudowy.

Sam laptop nie należy do najmniejszych konstrukcji, co w przypadku 17,3-calowego modelu raczej nikogo nie powinno dziwić. Dream Machines RG5060-17PL27 jest wyraźnie większy od popularnych dziś 15- czy 16-calowych notebooków, ale dzięki stosunkowo rozsądnym ramkom wokół ekranu nie sprawia wrażenia przesadnie ogromnego. To nadal sprzęt, który można bez większego problemu przenosić między domem, uczelnią czy pracą, choć oczywiście trudno mówić tutaj o mobilności ultrabooków i domyślne to raczej notebook, która zastąpić ma stacjonarkę w domu. Na plus zaliczyć trzeba natomiast dobrze spasowane zawiasy, które chodzą z odpowiednim oporem i nie budzą obaw o trwałość przy dłuższym użytkowaniu. Klapa otwiera się płynnie, choć zakres odchylenia jest raczej standardowy i nie należy do szczególnie szerokich (ok. 130 stopni).

W oczy rzuca się również mocno perforowany spód obudowy, co jasno sugeruje, że producent postawił na możliwie wydajne chłodzenie podzespołów. Otworów wentylacyjnych jest naprawdę sporo, a całość wspierają szerokie gumowe nóżki, które skutecznie stabilizują laptop na biurku i jednocześnie poprawiają dopływ powietrza. Sama jednostka zasadnicza pozostaje odpowiednio sztywna, choć w centralnej części klawiatury pod mocniejszym naciskiem można wyczuć lekkie uginanie konstrukcji. W praktyce podczas codziennego użytkowania czy grania nie stanowiło to jednak większego problemu.

Koniec końców Dream Machines RG5060-17PL27 sprawia wrażenie sprzętu zaprojektowanego rozsądnie i bez zbędnych udziwnień. Nie próbuje konkurować z ultracienkimi laptopami klasy premium, ale oferuje solidną, dobrze spasowaną konstrukcję, odpowiednio wydajny system wentylacji i stonowany wygląd, który może przypaść do gustu osobom szukającym gamingowego notebooka bez przesadnie krzykliwego charakteru.
Klawiatura i touchpad
Dream Machines RG5060-17PL27 wyposażony został w praktycznie identyczną pełnowymiarową klawiaturę jak RG5050-17PL25. Producent zdecydował się na klasyczny układ wyspowy z osobno wydzielonym blokiem numerycznym, co w przypadku 17,3-calowego laptopa wydaje się oczywistym wyborem, ale nadal warto to docenić, bo miejsca na pulpicie roboczym tutaj nie zabrakło. Na plus zaliczyć trzeba również pełnowymiarowe klawisze strzałek, choć podobnie jak w wielu innych konstrukcjach mogłyby być nieco lepiej odseparowane od reszty klawiatury.

Sama charakterystyka pracy klawiszy jest bardzo typowo „laptopowa”. Skok jest raczej miękki i lekko gąbczasty, przez co osoby przyzwyczajone do mechanicznych klawiatur desktopowych mogą początkowo odczuwać pewien niedosyt. Nie zmienia to jednak faktu, że podczas codziennego użytkowania czy grania całość sprawdza się całkiem dobrze. Klawiatura jest przy tym zaskakująco cicha, co może okazać się dużą zaletą podczas nocnego grania albo pracy w bardziej spokojnym otoczeniu. Nie ma tutaj charakterystycznego głośnego „klikania”, które potrafi irytować domowników czy współpracowników.

Na pochwałę zasługuje także sam układ klawiszy, bo producent nie próbował na siłę eksperymentować z rozmieszczeniem najważniejszych przycisków. Dzięki temu przesiadka na Dream Machines RG5060-17PL27 przebiega praktycznie bezproblemowo i już po kilku minutach można pisać czy grać całkowicie intuicyjnie. Dodatkowym atutem jest obecność podświetlenia klawiatury. Co prawda nie jest ono strefowe ani indywidualne dla każdego klawisza, ale użytkownik otrzymuje możliwość wyboru spośród 15 kolorów i może regulować intensywność iluminacji, co pozwala nieco spersonalizować wygląd sprzętu.

Pod klawiaturą znalazł się duży touchpad (15 x 9,5 cm) ze zintegrowanymi przyciskami, który wizualnie wpisuje się w standardy współczesnych laptopów gamingowych. Jego powierzchnia jest odpowiednio gładka, dzięki czemu palec przesuwa się po niej bez oporów, a precyzja działania stoi na dobrym poziomie. Nie zauważyliśmy też problemów z obsługą gestów systemu Windows, więc podczas codziennego użytkowania gładzik sprawdza się bez większych zastrzeżeń. Same zintegrowane przyciski mogłyby mieć nieco bardziej miękki i głębszy klik, bo pracują dość twardo i płytko, ale trudno uznać to za poważny problem.
Nie oszukujmy się, w gamingowym laptopie touchpad pozostaje dodatkiem, bo większość użytkowników i tak będzie korzystać z myszy. Najważniejsze jest więc to, że producent nie potraktował go po macoszemu i zastosowane rozwiązanie zwyczajnie spełnia swoje zadanie.
Porty
Pod względem dostępnych złączy Dream Machines RG5060-17PL27 wypada całkiem sensownie i trudno mówić o większych brakach w codziennym użytkowaniu. Po lewej stronie obudowy producent umieścił pojedynczy port USB 3.2 typu A Gen.1 oraz gniazdo audio mini jack 3,5 mm typu combo przeznaczone dla słuchawek i mikrofonu. Prawa krawędź oferuje natomiast szybsze USB 3.2 typu A Gen.2, a także port USB typu C z obsługą DisplayPort 1.4 i Power Delivery.

To jednak nie koniec dostępnych złączy, bo sporą część najważniejszych portów przeniesiono na tył obudowy, co w laptopie gamingowym jest akurat bardzo praktycznym rozwiązaniem. Znajdziemy tam gniazdo zasilania, pełnowymiarowe HDMI 2.1, port sieciowy RJ45 oraz dodatkowe USB typu C Gen.2 wspierające DisplayPort 1.4. W praktyce zestaw okazuje się więc wystarczający zarówno do grania, jak i pracy z dodatkowymi monitorami czy akcesoriami. Do pełni szczęścia zabrakło właściwie jedynie Thunderbolta 4 lub USB4 oraz czytnika kart pamięci, który nadal bywa przydatny chociażby przy obróbce zdjęć czy materiałów wideo.
Głośniki i kamerka
Niestety Dream Machines RG5060-17PL27 nie wyłamuje się z trendu typowego dla modeli bazujących na kadłubkach Clevo i podobnie jak wcześniejsze modele tej marki wyraźnie zawodzi w kwestii audio. Dla części użytkowników nie będzie to zapewne większy problem, bo gracze bardzo często i tak korzystają ze słuchawek, jednak osoby liczące na dobre wbudowane nagłośnienie mogą poczuć pewien niedosyt. Producent zastosował tutaj dwa głośniki umieszczone na spodzie obudowy, po obu stronach przedniej części laptopa. Zabrakło natomiast osobnego głośnika niskotonowego, co niestety słychać praktycznie od razu. Dźwięk jest dość płaski i wyraźnie brakuje mu głębi oraz mocniejszego basu. Przy wyższych poziomach głośności pojawiają się też słyszalne zniekształcenia, przez co komfort słuchania muzyki czy oglądania filmów spada. W praktyce wbudowane głośniki sprawdzają się więc głównie podczas mniej wymagających zastosowań, takich jak oglądanie filmów na YouTubie, rozmowy czy okazjonalne odtwarzanie multimediów. W grach zdecydowanie lepiej postawić na słuchawki albo zewnętrzny zestaw audio, bo dopiero wtedy można w pełni docenić oprawę dźwiękową nowych produkcji.
Podobnie przeciętnie wypada kamerka internetowa. Jej jakość jest wystarczająca do wideorozmów czy okazjonalnych spotkań online, ale trudno oczekiwać tutaj ponadprzeciętnego obrazu. Nagrania są dość zaszumione, kolory sprawiają wrażenie wyblakłych, a ostrość momentami pozostawia sporo do życzenia, szczególnie przy słabszym oświetleniu. To po prostu standardowy moduł, który spełnia absolutne minimum. Na plus zaliczyć trzeba jednak fizyczną przysłonę obiektywu.

Producent nie zdecydował się również na zastosowanie dodatkowych zabezpieczeń biometrycznych. Na pokładzie zabrakło zarówno kamerki z obsługą rozpoznawania twarzy w ramach Windows Hello, jak i czytnika linii papilarnych. W efekcie użytkownik musi korzystać z klasycznych metod logowania do systemu.
Akumulator
Notebook wyposażono w ogniwo o skromnej pojemności 53,35 Wh. Tym samym nie spodziewaliśmy się dobrych przebiegów, szczególnie mając na uwadze rozmiar laptopa. Zapętlenie testu żywotności baterii w programie PCMark 10 (Modern Office), który ma obrazować typowe, aczkolwiek dosyć intensywne użycie komputera w warunkach domowo-biurowych, przy profilu energooszczędnym (bateria) i 50-procentowej jasności ekranu, pozwala cieszyć się pracą laptopa przez 5 godzin i 24 minuty, co nie jest jakimś bardzo słabym wynikiem, ale przy większej baterii ten mógłby być zdecydowanie lepszy. Potwierdzają to zresztą testy praktyczne, gdzie przeglądając Internet, przy takiej samej jasności i aktywnym Wi-Fi, udało mi się dobrnąć do niecałych 6 godzin, a przy wysokim obciążeniu (np. w trakcie grania) czas ten skrócił się do ok. 1 godziny minut. Tak czy inaczej, granie bez zasilacza nie jest polecaną opcją, ponieważ wiąże się z wyraźnie ograniczoną wydajnością. Zapewne gdyby obniżyć jasność ekranu jeszcze bardziej i zrezygnować z Wi-Fi, wykonując wyłącznie proste czynności biurowe, czas ten uległby przedłużeniu. Niemniej to już bardzo niepraktyczne podejście do tematu.

Wyświetlacz
Dream Machines RG5060-17PL27 otrzymał 17,3-calową matrycę BOE NE173QHM-NY2 typu IPS, pracującą w rozdzielczości QHD (2560 × 1440 pikseli) i oferującą odświeżanie 165 Hz. Taka konfiguracja wydaje się bardzo rozsądnym wyborem w segmencie gamingowych laptopów, ponieważ taki ekran dobrze sprawdza się nie tylko podczas rozgrywki, ale również w codziennym użytkowaniu, pracy czy oglądaniu filmów i seriali.
Jak przystało na panel IPS, kąty widzenia stoją na dobrym poziomie i nawet przy mocniejszym odchyleniu obraz nie traci wyraźnie na jakości. Producent deklaruje maksymalną jasność na poziomie 300 nitów, ale zweryfikujemy to oczywiście podczas pomiarów.
Czas reakcji matrycy jest raczej przeciętny i smużenie nieco daje się mocno we znaki, szczególnie w przypadku kontrastowych obiektów. Input lag jest jednak bardzo przyzwoity i tutaj nie trzeba obawiać się odczuwalnych opóźnień z tego tytułu. Pozostaje więc sprawdzić, jak zastosowana matryca wypada w bardziej szczegółowych pomiarach kolorymetrycznych.
Pierwsze testy zdradzają zdecydowanie bardziej budżetowy charakter zastosowanej matrycy, bo choć wypada one nieźle pod względem pokrycia podstawowej przestrzeni barw sRGB, gdyż zmierzyliśmy 93% pokrycia (producent obiecywał 100%) przy całkowitej objętości wynoszącej 98,3%, to już w przypadku bardziej wymagających gamutów - wykorzystywanych głównie przez profesjonalistów - wygląda to znacznie słabiej. Pokrycie Adobe RGB wynosi 67% przy objętości 67,7%, natomiast dla DCI-P3 jest to odpowiednio 69,6% i 69,6%. Są to więc wyniki typowe raczej dla tańszych laptopów wyposażonych w standardowe matryce IPS o ograniczonym gamucie kolorów. Do profesjonalnej pracy z materiałami przeznaczonymi pod druk czy zaawansowanego montażu HDR ekran będzie zbyt dużym ograniczeniem.
Na duże pochwały zasługuje natomiast fabryczna kalibracja. Średni błąd Delta E dla przestrzeni sRGB wynosi zaledwie 1,78, a maksymalny 3,91, co jest wynikiem naprawdę bardzo dobrym i oznacza, że wyświetlane kolory są dobrze odwzorowane już po wyjęciu laptopa z pudełka. Przebieg gammy lokalnej pozostawia jednak nieco do życzenia, bo zaniżone wartości intensyfikują światło.

Błąd Delta E dla sRGB
Pewnych drobnych korekt mogłaby wymagać jedynie temperatura barwowa, która wynosi około 6855 K. W efekcie biel jest lekko schłodzona i momentami wpada w błękitny odcień, choć trzeba uczciwie przyznać, że podczas codziennego użytkowania czy grania trudno zwrócić na to większą uwagę. Kontrast jest zaś typowy dla paneli IPS, gdyż wynosi tylko 1080:1.

Bardzo dobrze prezentuje się także maksymalna jasność ekranu. W naszych pomiarach matryca osiągnęła 353,5 cd/m², czyli wyraźnie więcej niż deklarowane przez producenta 300 nitów. Słabszą stroną pozostaje jednak jednorodność podświetlenia. W narożnikach różnice względem centralnej części panelu dochodzą nawet do 16%, co momentami bywa zauważalne na jednolitym tle. Nie obyło się również bez typowych dla technologii IPS problemów, takich jak widoczny efekt IPS Glow oraz delikatne wycieki podświetlenia przy dolnej krawędzi ekranu.
Wnętrze i układ chłodzenia
Dostęp do podzespołów oraz układu chłodzenia jest stosunkowo łatwy, ponieważ wymaga jedynie odkręcenia 14 standardowych śrubek i zdjęcia dolnej części obudowy (choć warto być ostrożnym podczas podważania, ponieważ plastikowe zatrzaski trzymają naprawdę mocno). Dzięki temu serwisowanie i rozbudowa komputera są bardzo proste i nie powinny nastręczać problemów. Po takim zabiegu naszym oczom ukazują się dwa sloty SO-DIMM na pamięć RAM DDR5 oraz dwa złącza M.2 na dyski SSD PCIe 4.0 NVMe (w testowej konfiguracji jeden zajęty przez nośnik Kingstona). Układ chłodzenia składa się z trzech wentylatorów, co już w samo sobie jest dość nietypowe, ponieważ przeważnie w gamingowych modelach widzimy dwa takowe (warto odnotować, że dodatkowy jest mniejszy). Tym towarzyszą zaś cztery radiatory oraz sześć heatpipe'ów (po trzy na CPU i GPU) - ot, taki standard w tego typu notebookach. Procesor oraz karta są wlutowane w płytę główną i nie ma możliwości ich wymiany przez użytkownika. Producent chwali się, że system Dream Cooling, dzięki wykorzystaniu mocniejszych heatpipe'ów, pozwala osiągnąć o wiele niższe temperatury niż konkurencja. Jak zatem wypada to w praktyce?

Trzeba uczciwie przyznać, że układ chłodzenia zastosowany w laptopie całkiem dobrze radzi sobie z bardzo wymagającym procesorem Intel Core i9-14900HX, choć oczywiście nie obyło się bez pewnych kompromisów. W trakcie testów obciążeniowych temperatura CPU chwilowo dobijała nawet do 97°C, ale system chłodzenia stosunkowo szybko sprowadzał ją do okolic 89°C. Oznacza to, że procesor nie jest całkowicie wolny od throttlingu, choć w praktyce producent stara się utrzymać rozsądny balans pomiędzy wydajnością a temperaturami.
Podczas grania sytuacja wygląda już wyraźnie lepiej, bo wtedy temperatury procesora osiągały maksymalnie około 87°C, co jak na tak mocną jednostkę i gamingowego laptopa można uznać za całkiem dobry rezultat. Widać więc, że największym wyzwaniem dla chłodzenia pozostają syntetyczne testy obciążające wszystkie rdzenie przez dłuższy czas.
Jeśli chodzi o taktowania i limity energetyczne, to w Prime95 procesor początkowo potrafił rozpędzić się do około 4,3 GHz na rdzeniach Performance oraz 3,5 GHz na rdzeniach Efficient, osiągając przy tym pobór mocy na poziomie nawet powyżej 130 W. Nie trwało to jednak długo, bo po chwili układ stabilizował się w okolicach 3,7 GHz dla rdzeni P oraz 3,0 GHz dla rdzeni E przy poborze energii wynoszącym około 120 W. Wyraźnie widać więc, że limity energetyczne i temperaturowe ograniczają możliwości CPU, nie pozwalając mu przez dłuższy czas utrzymywać maksymalnego boostu. W grach jednak obciążenie procesora jest zazwyczaj dużo niższe niż w syntetycznych benchmarkach. W takich warunkach Intel Core i9-14900HX bez większych problemów potrafi utrzymywać taktowanie dochodzące nawet do 5 GHz.
Przechodząc do grafiki GeForce RTX 5060, przypominamy, że w teorii mówimy o GPU z limitem mocy 115 W. W praktyce jednak grafika w grach pobiera ok. 95 W, miejscami zdarza się, że dobija do 110 W, a 115 W widoczne jest tylko w syntetykach. Jeśli zaś chodzi o taktowanie, to GPU pod obciążeniem pracuje z prędkością blisko 2160 MHz, a jego temperatura oscyluje w granicach 76-77°C, co jest akceptowalnym wynikiem.
Pomimo wspomnianych ograniczeń laptop bez problemu zaliczył również test stabilności polegający na 20-krotnym ukończeniu benchmarku 3DMark Speed Way, co potwierdza, że zastosowany system chłodzenia radzi sobie z utrzymaniem stabilnej pracy podzespołów nawet podczas długotrwałego obciążenia.

Kultura pracy
Kultura pracy to niestety element, w którym laptop Dream Machines nie błyszczy. Wentylatory, kiedy są maksymalnie rozpędzone w trakcie rozgrywki w trybie Performance, potrafią generować hałas dochodzący do 52 dBa, co oznacza głośny szum, który może przeszkadzać w zabawie. Jest to więc kolejny argument, po słabych wbudowanych głośnikach, przemawiający za słuchawkami. Nie można za to narzekać na nadmiernie nagrzewającą się obudowę, bo w tym przypadku temperatury utrzymują się w akceptowalnych granicach (poniżej 50 stopni C nawet w miejscach wylotu gorącego powietrza).

Wydajność w grach
Przechodzimy jednak do najważniejszej części testów z punktu widzenia graczy i tutaj Dream Machines RG5060-17PL27 nie zawodzi. Już po pierwszych benchmarkach widać, że zastosowana konfiguracja potrafi zaoferować wyraźnie wyższą wydajność niż inne testowany przez nas wcześniej laptop Dream Machines wyposażony w kartę GeForce RTX 5060. Co więcej, w części scenariuszy notebook zaskakująco mocno zbliża się nawet do niektórych konstrukcji bazujących na RTX 4070, co tylko pokazuje, że fizyki nie da się oszukać i większe modele mogą pozwolić sobie na efektywniejsze chłodzenie, a tym samym mniejszy throttling.
Na szczególną uwagę zasługuje również stabilność osiągów. W wielu gamingowych laptopach po dłuższym czasie można zaobserwować wyraźne spadki wydajności wynikające z wysokich temperatur czy agresywnych limitów energetycznych, ale tutaj sytuacja wygląda znacznie lepiej. Nawet podczas długich sesji laptop utrzymuje bardzo zbliżony poziom osiągów, co pozytywnie wpływa zarówno na komfort grania, jak i ogólne wrażenia z użytkowania. Wyraźnie widać więc, że połączenie procesora Intel Core i9-14900HX z kartą GeForce RTX 5060 zostało tutaj dobrze zestrojone, a producentowi udało się odpowiednio wykorzystać potencjał obu podzespołów.
Test DLSS
Testy syntetyczne
Jak już wcześniej wspominaliśmy, Dream Machines RG5060-17PL27 nie jest sprzętem stworzonym wyłącznie z myślą o grach. Laptop całkiem dobrze odnajduje się również w bardziej kreatywnych zastosowaniach, gdzie ogromne znaczenie mają zarówno wydajny procesor, jak i mocna karta graficzna. Obecność układu GeForce RTX 5060 okazuje się tutaj bardzo pomocna, szczególnie w programach potrafiących wykorzystać akcelerację GPU. Dobrze widać to chociażby w benchmarkach Blendera, gdzie laptop osiąga naprawdę solidne wyniki i bez większych problemów radzi sobie z renderowaniem bardziej wymagających scen. Sam procesor Intel Core i9-14900HX również prezentuje wysoki poziom wydajności. Dream Machines RG5060-17PL27 bez problemu radzi sobie z montażem wideo, renderowaniem, obróbką zdjęć czy innymi wymagającymi zadaniami.
Opinia i ocena
Dream Machines RG5060-17PL27 to laptop, który bardzo dobrze pokazuje filozofię tej marki. Nie próbuje być ultracienkim, designerskim notebookiem do wszystkiego, tylko od początku stawia przede wszystkim na wysoką wydajność i możliwie najlepsze wykorzystanie zastosowanych podzespołów. I trzeba przyznać, że w praktyce ten cel udało się zrealizować całkiem skutecznie. Największą zaletą testowanego modelu jest bez wątpienia wysoka wydajność w grach. Połączenie procesora Intel Core i9-14900HX z kartą GeForce RTX 5060 o wysokim limicie mocy sprawia, że laptop bez problemu radzi sobie z nowymi produkcjami AAA, a miejscami potrafi nawet zbliżyć się do konstrukcji wyposażonych w RTX 4070. Co równie ważne, osiągi pozostają stabilne nawet podczas długiego obciążenia, a to w świecie gamingowych notebooków wcale nie jest takie oczywiste. Widać więc, że większa, 17-calowa konstrukcja i rozbudowany układ chłodzenia (trzy wentylatory) faktycznie mają tutaj sens.
Największą zaletą testowanego modelu jest bez wątpienia solidna wydajność w grach.

Na plus zaliczyć trzeba również całkiem solidne wykonanie, wygodną pełnowymiarową klawiaturę oraz dobrą fabryczną kalibrację ekranu. Sam panel IPS QHD 165 Hz nie jest może konstrukcją z najwyższej półki i zdradza momentami budżetowy charakter, ale w codziennym użytkowaniu nadal sprawdza się dobrze, oferując przyzwoitą jasność, dobre kąty widzenia i sensowne odwzorowanie przestrzeni sRGB. Nieco gorzej wypada jego czas reakcji, ale z drugiej strony nie jest to sprzęt skierowany do hardcorowych fanów e-sportowych tytułów.
Nie obyło się jednak bez kompromisów. Typowych problemem dla tego typu maszyn pozostaje kultura pracy pod obciążeniem, bo przy maksymalnej wydajności wentylatory potrafią być naprawdę głośne. Do tego dochodzą przeciętne głośniki, słaba kamerka internetowa oraz stosunkowo niewielki akumulator, który wyraźnie ogranicza czas pracy z dala od gniazdka. Szkoda także, że producent nie zdecydował się na zastosowanie Thunderbolta 4/USB4 czy bardziej zaawansowanego panelu o szerszym gamucie kolorów. Design Clevo także nie każdemu przypadnie do gustu, a nam wydaje się po prostu nudny.

Tu dochodzimy do kwestii ceny, która w przypadku testowanej konfiguracji wynosi 7999 zł i to bez systemu operacyjnego. To całkiem sporo jak na maszynę z RTX 5060, aczkolwiek na rynku znaleźć można nawet droższe modele z tym GPU. To nieco kładzie się cieniem na opłacalności Dream Machines RG5060-17PL27, ale z drugiej strony mówimy tu o modelu z 32 GB RAM i dyskiem SSD 1 TB, a ceny tych komponentów ostatnimi miesiącami szaleją. Ostatecznie zdecydowaliśmy przyznać tej maszynie ocenę 7,5 na 10, a jeśli jego cena jeszcze spadnie, to sprzęt stanie się znacznie bardziej atrakcyjny.
Ocena Dream Machines RG5060-17PL27

Dream Machines RG5060-17PL27 - opinia
Dream Machines RG5060-17PL27 - zalety:
- Solidne wykonanie z metalową pokrywą
- Nieźle skalibrowany wyświetlacz IPS QHD 165 Hz
- Wygodna pełnowymiarowa klawiatura
- Intel Core i9-14900HX to wciąż jedno z najwydajniejszych gmaingowych CPU
- GeForce RTX 5060 z wysokim limitem mocy
- Rozbudowany układ chłodzenia (trzy wentylatory)
- Obsługa DLSS 4.5 z MFG
Dream Machines RG5060-17PL27 - wady:
- Cena
- Głośniki grają płasko i bez życia
- Przeciętna kamerka
- Kultura pracy pod obciążeniem
- Brak Thunderbolta 4/USB4
- Czas pracy na baterii
Cena (na dzień publikacji): 7999 zł (testowana konfiguracja bez systemu)
Gwarancja: 24 miesiące
Sprzęt do testu dostarczyła firma:

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

_61509b26ad.png)
_fcfb68c9fd.png)




_aa481a6cf9.png)
_1036bf5a26.png)
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Test Dream Machines RG5060-17PL27. Gamingowy kolos z trzema wentylatorami