Okres okołoświąteczny to czas wzmożonej aktywności złodziei i włamywaczy, co przypomina nam, by zadbać o bezpieczeństwo zarówno w domu, jak i w biurze. W tym pomóc mogą oczywiście odpowiednie kamerki do monitoringu, a TP-Link podesłał nam właśnie do testów swoje nowsze modele VIGI z serii InSight, które zdaniem producenta idealnie się do tego nadają, gdyż łączyć mają prostotę obsługi z wysoką jakością obrazu i niezawodnością. W niniejszej recenzji przyjrzymy się bliżej dwóm kamerom: InSight S485PI i InSight S385PI.
Dawno nie mieliśmy już okazji testować rozwiązań TP-Link do monitoringu, więc jest to świetna okazja do sprawdzenia nowych rozwiązań, jakie oferują kamerki VIGI Insight.

Dawno nie mieliśmy już okazji testować rozwiązań TP-Link do monitoringu, więc jest to świetna okazja do sprawdzenia nowych rozwiązań, jakie oferują kamerki VIGI Insight. Tym bardziej że producent obiecuje w przypadku modeli S485PI i S385PI widok panoramiczny 180° o dużym zasięgu, wysokiej jakości obraz 4K czy wykorzystanie - jakże by inaczej - sztucznej inteligencji. Sprawdźmy zatem, jak sprawdzają się w różnych warunkach, jakie oferują opcje konfiguracji i czy spełniają oczekiwania zarówno w domowym, jak i profesjonalnym zastosowaniu, oceniając ich możliwości, funkcje i przydatność w codziennym monitoringu.

Budowa zewnętrzna i wykonanie
VIGI InSight S485PI
VIGI InSight S485PI zapakowana jest w niewielki, acz solidny szary karton ozdobiony gustownymi grafikami produktowymi. Dodatkowo, całość w środku zabezpieczono profilowaną pianką o dużej gęstości. Wnętrze, poza samą kamerą, kryje także dokumentację (instrukcję szybkiej instalacji), dwie naklejki obiekt monitorowany oraz wszystkie elementy potrzebne nam do montażu, w tym także uszczelniające kabel, dwie kostki do przygotowania przewodu Audio In/Out i Alarm In/Out czy wzorniki do nawiertów. Tutaj nie ma więc żadnych powodów do narzekania. Brak zasilacza także nie dziwi, ponieważ mamy do czynienia ze sprzętem wspierających technologię PoE, ale w razie potrzeby można zdecydować się na tradycyjne zasilanie (potrzebny zasilacz sieciowy 12V DC).

VIGI InSight S485PI to kamera typu turret. Jej obudowa wykonana jest z metalu w białym kolorze, z wstawką w fortepianowej czerni w części, w której umieszczono obiektyw i czujniki. Klasa szczelności IP67 gwarantuje zaś, że urządzenie jest zarówno pyło-, jak i wodoszczelne (jest w stanie wytrzymać zanurzenie na głębokość do 1 metra na maksymalnie 30 minut). Z kolei klasa wytrzymałości mechanicznej IK10 oznacza najwyższy standard ochrony przed uderzeniami (zgodny z normą IEC 62262), gwarantujący odporność na energię 20 dżuli, co odpowiada uderzeniu ciężkiego przedmiotu (np. 5 kg młota) spadającego z wysokości 40 cm, co sprawia, że S485PI nadaje się także do zastosowań w miejscach publicznych narażonych na wandalizm.

Wymiary S485PI to 110,2 mm wysokości i 112,3 mm średnicy, a jej masa wynosi aż 0,76 kg, co sprawia, że kiedy weźmiemy urządzenie do ręki, od razu czujemy, że to bardzo solidna konstrukcja, a nie jakiś tania plastikowa kamera. Czarny błyszczący element, poza samym obiektywem, za którym w centralnej części umieszczono 8 MP matrycę, kryje także wbudowany mikrofon, czerwoną i niebieską diodą alarmową oraz po dwa czujniki podczerwieni z każdej ze stron. Z kolei w białej metalowej obudowie umieszczono głośnik oraz zaślepkę, pod którą znajdują się slot na kartę microSD (z oczywistych względów zalecamy korzystać wyłącznie z wysokiej jakości nośnika z segmentu Endurance, odznaczającego się nie tylko przynajmniej klasą V30, ale również, a w zasadzie przede wszystkim, wysoką trwałością) oraz przycisk reset. By ją zdjąć, należy odkręcić dwie śrubki (w zestawie znajdziemy stosowny wkrętak), co ma sens w przypadku sprzętu, który przeznaczony jest do zewnętrznego użytku. Od spodu wychodzi zaś pojedynczy 40 cm kabel, który zakończony jest czterema złączami: RJ45 z obsługą PoE, zasilającym (zbędne, jeśli korzystamy z PoE), Audio In/Out i Alarm In/Out.

Jakość wykonania VIGI InSight S485PI zasługuje na pochwały. Wszystkie elementy są dobrze spasowane, nic nie trzeszczy, a do tego sprzęt sprawia wrażenie pancernego. Generalnie od razu widać, że jest to profesjonalna klasa urządzeń.
VIGI InSight S385PI
Z kolei model InSight S385PI to zewnętrzna kamera typu bullet. Zarówno opakowanie, jak i jego zawartość wyglądają zasadniczo tak samo, jak w S485PI, więc nie będziemy się powtarzać.

Także wykonanie trzyma ten sam wysoki poziom, co oznacza białą metalową obudowę i przedni element z obiektywem w fortepianowej czerni, ale nowością jest srebrny zawias łączący zasadniczą część konstrukcji z jej podstawą. Trudno się tu do czegoś przyczepić, bo TP-Link nie wymyśla koła na nowo i postawił na sprawdzony design. Oczywiście w tym przypadku również nie zabrakło klasy szczelności IP67 i wytrzymałości mechanicznej IK10, a wymiary kamery S385PI i jej waga to odpowiednio 266 × 100 × 101 mm i 1,01 kg. Znajdziemy tu także identyczny przewód jak w S485PI, zakończony czterema wtyczkami.

Co więcej, VIGI InSight S385PI oferuje także to samo wyposażenie co VIGI InSight S485PI, tj. wbudowany głośnik, mikrofon, 4 czujniki podczerwieni, czerwoną i niebieską diodę alarmową oraz czytnik kart pamięci microSD i przycisk reset pod przykręcaną zaślepką na spodzie urządzenia.

Montaż
Montaż i instalacja profesjonalnego monitoringu przeważnie kojarzy się ze skomplikowanym i czasochłonnym procesem, do którego lepiej zamówić specjalistów. W tym przypadku jest to jednak na tyle proste, że powinien sobie z tym poradzić każdy, kto nie ma dwóch lewych rąk i daje sobie radę z podstawową obsługą narzędzi (w tym wiertarki) oraz komputerów. Pomaga też niewątpliwie fakt, że producent dostarcza nam praktycznie wszystkie niezbędne elementy i oferuje wideoporadniki na swojej stronie.
Pomimo odmiennej budowy, obie kamery mają bardzo podobny system instalacji. Kiedy już wybierzemy stosowne miejsce, musimy zabrać się za wiercenie czterech otworów na mocowanie sprzętu, do czego bardzo mocno przydatne okazują się dołączone wzorniki. W zestawie otrzymujemy wszystkie niezbędne śruby, kołki i mocowania, a nawet wodoodporną osłonkę z uszczelką na przewód, więc nie musimy sobie tym zaprzątać głowy. Jedyne, co może nastręczyć nam problemów, to wywiercenie otworu o średnicy 25 mm na przewód, jeśli chcemy go całkowicie ukryć w ścianie (nie ma takiej konieczności, bo podstawy mają stosowne nacięcia, by takowy wypuścić bokiem, ale jest to niewątpliwie bardziej estetyczna i bezpieczniejsza opcja).
Warto też podkreślić, że kamery posiadają możliwość montażu zarówno na ścianie, jak i na suficie. Samo ramię S385PI pozwala także dość swobodnie ustawić pozycję kamery, zarówno jeśli chodzi o pochył, jak i obrót na boki. W przypadku S485PI wygląda to nieco inaczej, ponieważ kopułowa konstrukcja nie posiada osobnego ramienia. W tym przypadku musimy odkręcić podstawę (stosowny wkrętak typu torx jest w zestawie) i przykręcić ją do ściany/sufitu, a następnie zamocować w niej samą kamerę. Sporym zaskoczeniem było dla nas, że model VIGI InSight S485PI nie oferuje sterowania ruchem kamery, więc w trakcie montażu należy od razu ustawić mu kąt, pod jakim będzie rejestrował obrazu (tak jak w przypadku VIGI InSight S385PI, ale w modelach typu bullet to akurat norma). To uznać trzeba za minus, choć widok panoramiczny 180° powinien to w dużym stopniu rekompensować.
Następnym krokiem jest połączenie ze sobą poszczególnych urządzeń i tu trzeba podkreślić, że oprócz kamer otrzymaliśmy od TP-Link rejestrator NVR1004H-4P z przełącznikiem LAN obsługującym PoE. Jeśli chcemy zapisywać obraz z naszych kamer, przyda się też dysk i NVR1004H-4P oferuje 3,5-calowy slot SATA III, obsługujący nośniki o pojemności do 10 TB. My do celów testowych posłużyliśmy się 1 TB modelem Patriot P210, ale w przypadku monitoringu radzimy raczej sięgać po modele klasy enterprise. Szkoda jednak, że NVR1004H-4P nie posiada jakiejś wysuwanej zatoki, która ułatwiałaby szybki beznarzędziowy montaż dysku, bo zmusza nas do rozkręcania obudowy urządzenia, instalacji nośnika w stosownym złączu, a następnie przykręcenia go od spodu obudowy rejestratora.

Po podpięciu kamer do rejestratora, gdzie mamy już zainstalowany dysk, ewentualnie przełącznika, możemy zabrać się za wstępną konfigurację naszego systemu monitoringu. Tu przydatnym dodatkiem może okazać się myszka dołączona do NVR1004H-4P. Co prawda jest to bardzo prosty przewodowy model, ale spełnia swoje zadanie.
Wstępna konfiguracja i zarządzanie
TP-Link w ramach zarządzania systemem VIGI postawił na dużą elastyczność w zakresie wyboru narzędzia do obsługi monitoringu. Producent oferuje bowiem trzy różne sposoby zarządzania: lokalnie za pomocą oprogramowania samego rejestratora, przy wykorzystaniu aplikacji VIGI Security Manager, zarówno lokalnie na komputerze znajdującym się w jednej sieci z rejestratorem, jak i zdalnie oraz za pomocą aplikacji mobilnej i chmury. Najbardziej podstawowym wariantem jest ten pierwszy, więc na nim się skoncentrujemy.

W tym przypadku należy podłączyć rejestrator do ekranu (monitor/telewizor) za pomocą kabla HDMI oraz myszki (przypominamy, że takową otrzymujemy nawet w zestawie). Wówczas, po jego uruchomieniu naszym oczom ukaże się panel wstępnej konfiguracji, który w pierwszym kroku poprosi nas o utworzenie hasła dostępu i podanie adresu e-mail, który wykorzystywany będzie do resetowania haseł w razie konieczności. Następnie pojawia się też opcja odblokowywania za pomocą wzoru, która może być bardzo przydatna, jeśli nie podłączymy do rejestratora klawiatury (ekranowa to jednak inny komfort użytkowania). Dalej ustawiamy podstawowe parametry, inicjujemy zainstalowany dysk (warto pamiętać, że powoduje to jego sformatowanie), konfigurujemy harmonogram nagrywania (ten stosowany jest do wszystkich kamer podłączonych do systemu). Po podłączeniu wszystkich elementów trzeba się też upewnić, że wszystkie elementy znajdują się w jednej podsieci. I to by było na tyle. Warto także odnotować fakt, że oprogramowanie zostało przetłumaczone na język polski, a całość jest prosta i intuicyjna.

Alternatywnie możemy skorzystać z aplikacji mobilnej VIGI, gdzie cały proces jest nawet szybszy i w gruncie rzeczy nie wymaga nawet rejestratora (wystarczy podłączyć kamery do przełącznika, który łączy się z naszą siecią). W apce dodajemy wówczas nowe urządzenie (można skanować sieć albo wykorzystać kod QR na kamerze) i praktycznie jesteśmy gotowi do działania, choć by móc zapisywać wideo bez rejestratora, będziemy musieli skorzystać z karty microSD.

Ostatnia opcja to zarządzanie z poziomu PC i tu w gruncie rzeczy także mamy dwie opcje, bo możemy po prostu wykorzystać przeglądarkę internetową, w której wpisujemy adres IP naszej kamery i logujemy się do panelu (potrzebne login i hasło) oraz za pomocą klienta VIGI VMS, który oferuje dość uproszczone możliwości. W tym pierwszym przypadku nie możemy liczyć na polski język, ale wystarczy podstawowa znajomość angielskiego, by się odnaleźć.
Co jednak najistotniejsze, niezależnie od wybranej opcji, interfejs jest przejrzysty i relatywnie prosty w obsłudze, a TP-Link oferuje naprawdę sporo opcji ustawień kamer, rejestratora, harmonogramów czy zapisu na dysku.

Funkcjonalność
TP-Link VIGI InSight S485 i InSight S385PI, pomimo różnej konstrukcji, współdzielą większość specyfikacji oraz funkcjonalności. Obie kamery wyposażono bowiem w 8 MP matryce (1/2.7” Progressive Scan CMOS) z obiektywem o ogniskowej 1,65 mm i jasności f/2.0, oferującym widok panoramiczny 180° horyzontalnie i po przekątnej (86° wertykalnie) o dużym zasięgu. Obie pozwalają też na rejestrowanie obrazu w kolorze w rozdzielczości 4K (3840 × 2160 pikseli) i 30 kl./s. Oczywiście nie brakuje tu również czujników podczerwieni (po cztery na kamerę), pozwalających na rejestrowanie obrazu po zmroku, ale tylko w czerni i bieli (TP-Link ma w swojej ofercie także kamery, które nagrywają w nocy w kolorze). Zasięg diod IR wynosi w tym wypadku 20 metrów (co jest przyzwoitym wynikiem), a w tym trybie czułość kamery wynosi 0 luksów.
Wśród rozwiązań poprawiających jakość obrazu znalazła się m.in. technologia 3D DNR, która analizuje dane z wielu kolejnych klatek, redukując szumy przy jednoczesnym zachowaniu istotnych detali. Za poprawne odwzorowanie scen o dużym kontraście odpowiada True WDR, łączący obrazy o różnych ekspozycjach tak, aby zarówno jasne, jak i ciemne fragmenty kadru były właściwie naświetlone i naturalne w odbiorze. Funkcja Smart IR dynamicznie reguluje moc doświetlenia podczerwonego, ograniczając prześwietlenia i refleksy, co przekłada się na lepszą widoczność na różnych dystansach. Całość uzupełnia automatyczny balans bieli, dbający o neutralne kolory niezależnie od warunków oświetleniowych.

Warto też odnotować, że wszystkie nowe urządzenia serii VIGI Insight pozwalają zaoszczędzić miejsce na zapis nagrań dzięki kompresji H.265+, co ma duże znaczenie w przypadku konieczności przechowywania danych przez długi czas. Dodatkowo wszystkie modele posiadają zgodność z ONVIF, umożliwiającym współpracę pomiędzy kamerami IP oraz urządzeniami innych producentów. Dzięki temu kamery mogą stać się elementami już istniejących systemów ochrony, zwiększając tym samym bezpieczeństwo.
Ciekawostką i nowością w stosunku do poprzednich kamer VIGI, jakie testowaliśmy, jest obecność w S485PI i S385PI czerwono-niebieskiego migającego światła ostrzegawczego, które jest skuteczniejsze niż białe światło i w połączeniu z alarmem dźwiękowym lepiej odstrasza intruzów (szczególnie że syrena jest naprawdę głośna).
Nowe kamery TP-Linka pozwalają także na bardziej elastyczną integrację alarmu i audio, a to za sprawą portów wejściowych/wyjściowych audio i alarmu. Mowa konkretnie o dwóch złączach z zielonymi końcówkami, które wychodzą z obu kamer. To oznaczone jako Audio stanowić może wyjście na głośnik lub wejście mikrofonu, a drugie, nazwane Alarm, robić może za wyjście na dzwonek lub wejście alarmu. Producent dorzucił nawet do zestawu odpowiednie kostki do przygotowania kabli.

Jednak naszym zdaniem tym, co najbardziej błyszczy w przypadku nowych kamer TP-Link, są technologie wykrywania, bazujące na sztucznej inteligencji (VIGI SI). Te wspierane są bowiem przez układy AI i algorytmy głębokiego uczenia, dzięki czemu aktywnie analizują obraz na żywo, aby wykrywać nieprawidłowe zdarzenia, a następnie natychmiast wysyłają powiadomienia na urządzenia mobilne użytkowników. Dzięki temu kamery VIGI InSight S485PI, InSight S385PI precyzyjnie zaznaczają i rejestrują wykryty ruch, osób lub pojazdów na ekranie (oznaczają je ramką, przez co od razu widać je w kadrze). Co więcej, możemy zawczasu ustawić zasady wykrywania, co pozwala precyzyjnie rejestrować różne nietypowe zdarzenia. Znacznie ogranicza to fałszywe alarmy i umożliwia objęcie nadzorem określonych obszarów w różnych scenariuszach.
I tak, kamery TP-Link nie tylko rozróżniają ludzi i pojazdy od innych obiektów, takich jak poruszające się zwierzęta, opadające liście, zmiany oświetlenia, ale również mogą odnotowywać (i nas o tym powiadamiać) ruch, wtargnięcia intruza na dany obszar, wejście na obszar (i wyjście z niego), porzucenia/zabrania obiektu, sabotaż kamery, zmianę sceny czy nawet oczekiwanego dźwięku. Ba, jest nawet opcja wykrywania wałęsania się (sprawdza, czy podejrzana osoba przebywa w danym obszarze przez pewien czas). Warto od razu podkreślić, że zarówno InSight S485PI, jak i InSight S385PI, lepiej radzą sobie z rozpoznawaniem obiektów/ludzi niż poprzednie kamerki TP-Link, z jakimi mieliśmy do czynienia (choćby VIGI C540V), bo w trakcie testów nie odnotowaliśmy żadnego fałszywego alarmu (poprzednicy potrafili alarmować nas np. o ruchu w nocy, wykrywając kołyszące się na wietrze trawy).

To jednak nie wszystko, bo nowe kamery TP-Link napędzane AI oferują także analitykę ludzi i pojazdów. Pozwala to na wyszukiwanie oraz filtrowanie interesujących nas osób lub pojazdów na podstawie wielu cech (takich jak długość włosów, kolor górnej części ciała, założony plecak, typ/kolor pojazdu), co ułatwia przeglądanie i pozwala szybciej znaleźć to, czego szukamy.
Nie można też zapomnieć o obustronnej komunikacji audio, bo kamery wyposażone są zarówno w głośnik, jak i mikrofon, więc możemy nawet za ich pomocą prowadzić konwersację i lub np. nastraszyć intruza lub poinstruować zagubioną osobę. Jakość głośnika może nie jest rewelacyjna, a mikrofon podczas wiatru potrafi mocno szumieć, ale podczas testów nie mieliśmy większych problemów z komunikacją.
Nie będziemy ukrywać, że jesteśmy pod wrażeniem możliwości kamer TP-Link VIGI, bo funkcji jest tu co niemiara. I co istotne, zdecydowana większość z nich jest bardzo praktyczna, zarówno w przypadku domowego monitoringu, jak i publicznych przestrzeni.
Jakość wideo
Jakość obrazu rejestrowanego przez InSight S485PI i InSight S385PI ocenić trzeba jako bardzo dobrą, zarówno pod kątem szczegółowości, jak i płynności. Kamery świetnie radzą sobie nawet w trudnych warunkach oświetleniowych czy po zmroku z wykorzystaniem diod IR o dalekim zasięgu. Z całą pewnością pomaga tutaj szeroki zakres tonalny, dzięki któremu nie musimy się obawiać o zbyt oświetlone czy nawet niedoświetlone, bardzo kontrastowe sekcje w kadrze. A także funkcja Smart IR, która ma za zadanie zapobiegać niedoświetlaniu obiektów znajdujących się daleko od kamery i prześwietlaniu, kiedy dany obiekt znajduje się tuż przed urządzeniem. Wynikowy obraz, nawet na podglądzie w smartfonie, jest ostry i pozbawiony znanych z niższej jakości kamer szumów i artefaktów. Jeśli zaś chodzi o różnice między obiema kamerkami, to takowych nie odnotowaliśmy, co nie dziwi, biorąc pod uwagę bliźniaczą specyfikację. Na duży plus zaliczyć trzeba także bardzo szeroki panoramiczny widok (180 stopni), bo w praktyce oznacza to, że możemy zainstalować mniej kamer, by uniknąć martwych stref, a tym samym ograniczyć koszty. Porównując obraz z kamerkami QHD z serii VIGI od TP-Link, widać wyraźną poprawę jakości. Poniżej możecie zobaczyć próbkę nagraną za pomocą InSight S385PI (obie kamery wyposazone są w taki sam obiektyw i matrycę, więc oferują praktycznie dientyczną jakość):
Podsumowanie i ocena
TP-Link VIGI InSight S485PI i InSight S385PI to kamery wyraźnie celujące w segment półprofesjonalny i profesjonalny, ale jednocześnie na tyle przystępne w obsłudze, że poradzą sobie z nimi także bardziej wymagający użytkownicy domowi. Producent postawił tu na solidną, pancerną wręcz konstrukcję (metalowa obudowa, IP67, IK10), bardzo dobrą jakość obrazu 4K z szerokim panoramicznym polem widzenia 180° oraz rozbudowane funkcje oparte na sztucznej inteligencji. Na duży plus zasługuje system detekcji VIGI SI, który w praktyce działa znacznie lepiej niż w starszych modelach TP-Linka. Precyzyjne rozpoznawanie ludzi i pojazdów, wykrywanie wtargnięć, wałęsania się, porzucenia obiektów czy sabotażu kamery realnie zwiększa skuteczność monitoringu i co kluczowe, minimalizuje liczbę fałszywych alarmów. Dodatkowym atutem jest możliwość integracji z zewnętrznymi alarmami i zaawansowana analityka umożliwiająca szybkie wyszukiwanie nagrań po cechach osób lub pojazdów, co w codziennym użytkowaniu oszczędza mnóstwo czasu.
TP-Link VIGI InSight S485PI i InSight S385PI to kamery wyraźnie celujące w segment półprofesjonalny i profesjonalny, ale jednocześnie na tyle przystępne w obsłudze, że poradzą sobie z nimi także bardziej wymagający użytkownicy domowi.

Jakość nagrań stoi na bardzo wysokim poziomie, zarówno w dzień, jak i w nocy. Kamery dobrze radzą sobie z trudnym oświetleniem, a Smart IR i True WDR skutecznie poprawiają czytelność obrazu. Szeroki kąt widzenia sprawia z kolei, że w wielu przypadkach jedna kamera może zastąpić dwie klasyczne jednostki. Na minus można zaliczyć brak możliwości sterowania pozycją w modelu S485PI oraz przeciętną jakość dźwięku przy silnym wietrze. Zabrakło także jakiegokolwiek zooma optycznego oraz trybu nagrania w 60 kl./s, ale tu dochodzimy do atrakcyjnej ceny tych modeli. Podsumowując, TP-Link VIGI InSight S485PI kupić mozna już za niecałe 600 zł, a InSight S385PI za ok. 1000 zł, dlatego też otrzymują od nas wysoką ocenę i rekomendację.
TP-Link VIGI InSight S485PI i InSight S385PI


TP-Link VIGI InSight S485PI i InSight S385PI - opinia
TP-Link VIGI InSight S485PI i InSight S385PI - zalety:
- Jakość nagrań
- Cena
- Łatwość montażu i zarządzania
- Wysoka funkcjonalność i funkcje SI
- Kompatybilność z aplikacją VIGI
- Podgląd zdarzeń przy dostępie do sieci
- Dwukierunkowa komunikacja audio
- Możliwość integracji z zewnętrznymi alarmami
- Zaawansowana analityka
- Alarm dźwiękowy i świetlny (czerwono-niebieskie diody)
- Działający tryb szerokiego zakresu tonalnego
- Panoramiczny widok zapewnia duże pokrycie
TP-Link VIGI InSight S485PI i InSight S385PI - wady
- W VIGI InSight S485PI brak możliwości zdalnego sterowania pozycją
- Brak zooma optycznego
- Przydałby się tryb nagrywania w 60 kl./s
Do testu dostarczył:

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Test kamer TP-Link VIGI InSight S485PI i S385PI - panoramiczne spojrzenie na bezpieczeństwo