Test MCHOSE X9 Wireless. Tani bezprzewodowy mocarz z jedną wadą


Test MCHOSE X9 Wireless. Tani bezprzewodowy mocarz z jedną wadą

Segment budżetowych słuchawek dla graczy to wyjątkowo niewdzięczny grunt, na którym producenci co rusz potykają się o własne oszczędności. Kiedy do dyspozycji mamy kwotę zaledwie 217 złotych, zazwyczaj musimy przygotować się na bolesny wybór między trzeszczącym plastikiem, wysokim opóźnieniem przesyłu sygnału bezprzewodowego a brzmieniem przypominającym dźwięk ze studni. Chiński producent MCHOSE modelem X9 Wireless postanowił jednak zagrać va banque, oferując specyfikację i wyposażenie, które na papierze mogą wywołać niemały ból głowy u renomowanej konkurencji. Za ułamek ceny rynkowych flagowców otrzymujemy bowiem wieloplatformowy zestaw słuchawkowy z przetwornikami 53 mm, łącznością tri-mode o ultra-niskim opóźnieniu oraz akumulatorem, którego pojemności mogłyby pozazdrościć topowe modele z wyższej półki.

Ocena i opinia

MCHOSE X9 Wireless

8.5/ 10
TypNauszne, bezprzewodowe
Przetworniki53 mm
Pasmo przenoszenia20 – 20 000 Hz
MikrofonZakres tonalny 100 – 8000 Hz, czułość –38±3dB @ 1kHz
ŁącznośćPrzewodowa, Bluetooth, Radiowa 2.4 GHz
Zalety
  • Bezkonkurencyjny stosunek ceny do oferowanych możliwości i bogaty zestaw akcesoriów
  • Gigantyczna bateria 2000 mAh zapewniająca do 200 godzin pracy (prawdziwy rekord)
  • Precyzyjne pozycjonowanie dźwięku i szeroka scena akustyczna w grach FPS
  • Stabilna łączność Tri-Mode (radiowe 2,4 GHz TOPSPEED z niskim opóźnieniem 15 ms)
  • Bardzo wysoki komfort noszenia dzięki chłodzącym, trójwarstwowym nausznikom
  • Solidne wykonanie z użyciem matowego aluminium i wysoka sztywność konstrukcji
  • Czysto zbierający, odłączany mikrofon z redukcją szumów AI i diodą LED stanu pracy
  • Dopracowana aplikacja MCHOSE M HUB z rozbudowanym korektorem graficznym
Wady
  • Głośne, irytujące komunikaty głosowe w języku azjatyckim wycinające chwilowo dźwięk systemowy
  • Brak osi obrotu nauszników w poziomie (utrudnione dopasowanie i niewygoda na szyi)
  • Problem z przełączaniem urządzeń audio w systemie Windows po wpięciu kabla ładowania
  • Domyślne strojenie out of the box wymaga korekcji EQ do przyjemnego słuchania muzyki

Segment budżetowych słuchawek dla graczy to wyjątkowo niewdzięczny grunt, na którym producenci co rusz potykają się o własne oszczędności

Mchose x9

W mojej dzisiejszej recenzji sprawdzę, czy MCHOSE X9 Wireless to faktycznie rzadko spotykany diament w zalewie taniej tandety, czy może kolejny produkt, w którym świetne parametry techniczne zostały zaprzepaszczone przez brak dopracowania oprogramowania i błędy ergonomiczne. Przyjrzymy się z bliska nie tylko zachwalanemu przez producenta bezprzewodowemu protokołowi TOPSPEED, ale także realnemu komfortowi podczas wielogodzinnych zmian przed monitorem. Przekonajmy się, jak ten wyceniony na niewiele ponad dwieście złotych headset radzi sobie w wymagających grach e-sportowych oraz podczas codziennego słuchania muzyki, i czy jego mniejsze lub większe grzeszki nie dyskwalifikują go z walki o miano króla opłacalności.

Opakowanie i zawartość

Pierwsze miłe zaskoczenie czeka nas już podczas rozpakowywania urządzenia, ponieważ MCHOSE nie potraktowało kwestii akcesoriów po macoszemu, co jest niemal tradycją w tym budżecie. Karton o estetycznej szacie graficznej skrywa bardzo bogate i przemyślane wyposażenie dodatkowe, które natychmiast buduje pozytywne wrażenie obcowania ze sprzętem wyższej klasy. Poza samym headsetem i odłączanym mikrofonem na elastycznym pałąku, w pudełku znajdziemy dedykowany odbiornik radiowy 2,4 GHz, przewód USB-C do ładowania oraz przewodowej pracy, a także przejściówkę przedłużającą USB-C. Największym i niezwykle rzadkim gestem (w tej półce cenowej) ze strony producenta jest jednak dorzucenie do zestawu drugiego, kompletnego kompletu siateczkowych, niezwykle przewiewnych nauszników, co daje użytkownikowi pełną swobodę wyboru między izolacją pasywną a lepszą wentylacją ucha.

Mchose x9

Zauważyłem, że obecność dodatkowych akcesoriów, takich jak przejściówki czy wymienne pady, to rzadkość nawet w zestawach kosztujących dwukrotnie więcej, co stawia MCHOSE w bardzo dobrym świetle już na starcie. Wszystkie elementy zestawu zostały starannie zapakowane w dedykowane woreczki ochronne, a jakość samego okablowania i adapterów stoi na wysokim poziomie. Nie mamy tu do czynienia z najtańszymi, sztywnymi przewodami, które łamią się od samego patrzenia, lecz z elastycznymi, porządnie wykonanymi akcesoriami, co bardzo cieszy i udowadnia, że niska cena nie musi oznaczać tandetnego podejścia do klienta.

Wygląd i jakość wykonania

Wizualnie MCHOSE X9 Wireless prezentuje się nadzwyczaj dojrzale i nowocześnie, odrzucając na bok krzykliwy, plastikowy design na rzecz minimalistycznej, aluminiowej konstrukcji. Pałąk słuchawek oraz widełki trzymające muszle zostały wykonane ze stopu aluminium o matowym wykończeniu, co gwarantuje doskonałą sztywność i sprawia, że słuchawki nie trzeszczą przy rozciąganiu ani nie wykazują niepokojących luzów na 9-stopniowej regulacji wysokości. Waga urządzenia oscyluje w okolicach 300 gramów, co w połączeniu z bardzo miękkim obiciem pałąka sprawia, że słuchawki leżą na głowie niezwykle pewnie, nie powodując nadmiernego ucisku na czubek czaszki nawet podczas wielogodzinnych sesji przed komputerem.

Mchose x9

Niezwykle mocnym punktem konstrukcji są trójwarstwowe nauszniki o wymiarach 52 x 66 mm, które łączą w sobie chłodzący nylon odprowadzający ciepło w miejscu styku ze skórą, oddychającą piankę z pamięcią kształtu oraz przyjazną dla ciała skórę proteinową na zewnętrznych krawędziach. Taka hybrydowa budowa to prawdziwe wybawienie dla osób noszących okulary lub kolczyki, ponieważ pady są niezwykle miękkie, świetnie dopasowują się do anatomii twarzy i nie wywołują bolesnego ucisku na oprawki. Na lewej muszli znajdziemy również dyskretnie wkomponowane koło regulacji głośności, które synchronizuje się bezpośrednio z dźwiękiem systemowym Windows, oraz subtelne oświetlenie RGB o palecie 16 milionów kolorów, które potrafi synchronizować się z rytmem odtwarzanej muzyki.

Mchose x9

Warto również podkreślić, że niestety konstrukcja pałąka nie posiada pionowej osi obrotu, co oznacza, że muszle poruszają się wyłącznie w górę i w dół, przez co słuchawki nie ułożą się idealnie na każdej, nietypowej anatomicznie głowie, mogąc powodować nieszczelności w dolnej części wokół ucha. Ponadto brak możliwości obrócenia muszli o 90 stopni sprawia, że po zsunięciu headsetu na szyję w trakcie przerwy, twarde krawędzie nauszników nieprzyjemnie wbijają się w obojczyki i podbródek, co drastycznie obniża komfort codziennego użytkowania poza samą rozgrywką.

Specyfikacja i technologie

Pod kątem specyfikacji technicznej MCHOSE X9 Wireless to prawdziwy demon wydajności w swojej kategorii cenowej, napędzany przez ulepszone przetworniki o sporej średnicy 53 mm z zaawansowaną powłoką aluminiową. Polimerowe membrany pokryte warstwą aluminium cechują się wyjątkową sztywnością, co minimalizuje zniekształcenia harmoniczne przy wysokich poziomach głośności i pozwala na uzyskanie szerokiego pasma przenoszenia od 20 Hz do 20 kHz przy czułości 113 dB oraz impedancji 32 omów. Za przetwarzanie sygnału audio odpowiada profesjonalny chipset C-Media Pro-Grade, który pozwala na emulację wirtualnego dźwięku przestrzennego 7.1 zoptymalizowanego pod kątem pozycjonowania przeciwników w dynamicznych grach FPS.

Mchose x9

Słuchawki oferują kompletną swobodę łączności bezprzewodowej dzięki zaawansowanej technologii Tri-Mode, obsługującej stabilne połączenie radiowe 2,4 GHz, uniwersalny Bluetooth oraz tradycyjną pracę przewodową USB-C. W trybie radiowym MCHOSE wykorzystuje opatentowany protokół TOPSPEED, który redukuje opóźnienia do niesamowitego poziomu zaledwie 15 ms, gwarantując niemal natychmiastową reakcję na wydarzenia na ekranie, co w grach kompetetywnych jest parametrem na wagę złota. Co więcej, wbudowany moduł Bluetooth charakteryzuje się imponującym, rzadko spotykanym zasięgiem stabilnego sygnału wynoszącym aż do 40 metrów, co pozwala na swobodne przemieszczanie się po całym domu bez obawy o przerwanie ulubionej playlisty czy rozmowy ze znajomymi.

Mchose x9

Największą rewelacją w specyfikacji tego modelu jest jednak zastosowanie gigantycznego akumulatora o pojemności aż 2000 mAh z wbudowanym zabezpieczeniem termicznym NTC, które gwarantuje pełne bezpieczeństwo podczas ładowania słuchawek w trakcie grania. Taka pojemność przekłada się na wręcz kosmiczne czasy pracy na jednym ładowaniu, pozwalając na nawet 130 godzin nieprzerwanej rozgrywki przy użyciu stabilnego połączenia radiowego 2,4 GHz oraz do 200 godzin w energooszczędnym trybie Bluetooth. To wyniki, które stawiają MCHOSE X9 Wireless w ścisłej rynkowej czołówce, eliminując konieczność ciągłego pamiętania o kablu i ładowarce, co dla wielu graczy będzie kluczowym argumentem zakupowym.

Użytkowanie i oprogramowanie

Wrażenia z codziennej rozgrywki na MCHOSE X9 Wireless są niezwykle pozytywne, zwłaszcza gdy na warsztat weźmiemy dynamiczne shootery sieciowe takie jak Counter-Strike 2, Valorant czy Apex Legends. Duże, 53-milimetrowe przetworniki w połączeniu z chipem C-Media doskonale radzą sobie z separacją dźwięków otoczenia, pozwalając na bezbłędne i precyzyjne określenie kierunku, z którego nadchodzą kroki przeciwnika lub skąd padły strzały, co daje nam cenne ułamki sekund przewagi. Odłączany, elastyczny mikrofon 360 stopni z redukcją szumów opartą na sztucznej inteligencji zbiera głos czysto, naturalnie i wyraźnie, skutecznie eliminując uciążliwe odgłosy klikania klawiatury mechanicznej, a wbudowany wskaźnik LED na bieżąco informuje nas o stanie wyciszenia mikrofonu.

Mchose x9

Niestety, codzienne użytkowanie MCHOSE X9 Wireless potrafi czasami zirytować kilkoma niedopracowanymi detalami oprogramowania, nad którymi producent powinien jeszcze mocno popracować. Największą zmorą są niesamowicie głośne, denerwujące komunikaty głosowe w języku azjatyckim, które odtwarzają się przy każdym włączeniu, wyłączeniu słuchawek czy wyciszeniu mikrofonu — komunikatów tych nie da się w żaden sposób wyłączyć w aplikacji, a na czas ich trwania dźwięk z systemu czy gry zostaje całkowicie wycięty. Kolejnym irytującym bugiem w systemie Windows jest fakt, że po podłączeniu słuchawek kablem USB-C w celu podładowania baterii, system potrafi wykryć je jako zupełnie nowe, inne urządzenie audio, co wymusza na nas ręczne przeklikanie źródła dźwięku w ustawieniach systemowych, by nie stracić kontaktu z drużyną na Discordzie.

Jakość dźwięku i mikrofon

Fabryczne strojenie MCHOSE X9 Wireless, które otrzymujemy zaraz po wyjęciu urządzenia z pudełka, zostało podporządkowane jednej, nadrzędnej idei – bezwzględnej dominacji w grach e-sportowych. Membrany o średnicy 53 mm pokryte warstwą aluminium charakteryzują się bardzo jasną, wręcz agresywną sygnaturą dźwiękową, w której wysokie tony zostały mocno wyciągnięte na pierwszy plan, podczas gdy średnica uległa wyraźnemu wycofaniu. Taka charakterystyka sprawia, że domyślny dźwięk w muzyce czy filmach bywa płaski, suchy i pozbawiony pożądanej głębi, a wokale wydają się nieco wycofane i schowane za instrumentalnym tłem. Z tego względu entuzjaści dobrych brzmień muzycznych będą musieli poświęcić chwilę na dostosowanie suwaków w korektorze aplikacji M HUB.

Mchose x9

Sytuacja zmienia się o 180 stopni w momencie, gdy zderzymy słuchawki z prekonfigurowanymi profilami w oprogramowaniu lub sami zrównoważymy pasmo w equalizerze, do czego aluminiowe membrany nadają się wyśmienicie dzięki wysokiej odporności na zniekształcenia. Po lekkim podbiciu niskiej średnicy i uspokojeniu sibilujących sopranów, MCHOSE X9 potrafią zagrać nadzwyczaj potężnym, mięsistym i niesamowicie dynamicznym basem, który świetnie sprawdza się w dynamicznych filmach akcji i muzyce elektronicznej. Pokazuje to ogromny potencjał drzemiący w zastosowanych przetwornikach 53 mm, które przy odpowiednim wysterowaniu przestają być jedynie suchym narzędziem e-sportowym, a stają się uniwersalnym, bardzo satysfakcjonującym zestawem multimedialnym.

Mchose x9

W grach turniejowych, takich jak Counter-Strike 2 czy Valorant, e-sportowe strojenie połączone z technologią dźwięku przestrzennego 7.1 od C-Media pokazuje swoją niszczycielską siłę. Scena dźwiękowa jest zaskakująco szeroka i napowietrzona jak na konstrukcję o budowie zamkniętej, co pozwala na bardzo swobodne i precyzyjne lokalizowanie źródeł dźwięku w przestrzeni trójwymiarowej. Imaging stoi na najwyższym poziomie – bez najmniejszego problemu byłem w stanie określić nie tylko kierunek, z którego nadbiegał przeciwnik, ale także dokładną odległość i różnicę poziomów. Separacja poszczególnych odgłosów jest wzorowa, co sprawia, że ciche kroki rywala nie giną pod natłokiem basowych eksplozji granatów czy głośnych serii z karabinów automatycznych.

Mchose x9

Odłączany, elastyczny mikrofon osadzony na giętkim pałąku 360 stopni to kolejny jasny punkt tego zestawu, oferujący zaskakująco naturalną i czystą charakterystykę rejestrowanego głosu. Zaimplementowana redukcja szumów oparta na sztucznej inteligencji (AI Noise Reduction) radzi sobie fenomenalnie z odcinaniem niepożądanych dźwięków tła, skutecznie filtrując hałas klikającej klawiatury mechanicznej czy szum domowego wentylatora, bez wprowadzania nieprzyjemnego, metalicznego zniekształcenia głosu. Bardzo praktycznym dodatkiem jest również wbudowana na samym końcu mikrofonu dioda LED, która na bieżąco informuje użytkownika o stanie wyciszenia (Mute), co pozwala uniknąć niezręcznych sytuacji podczas intensywnych rozmów na komunikatorach.

Mchose x9

Warto również wspomnieć o dodatkowych, czysto rozrywkowych funkcjach mikrofonu zaimplementowanych w aplikacji M HUB, takich jak modyfikatory głosu w czasie rzeczywistym. Pozwalają one na szybką zmianę naszej barwy głosu w zabawne postacie pokroju potwora czy bohatera kreskówki, co stanowi świetny dodatek do luźnych rozmów ze znajomymi na Discordzie w przerwie między meczami. W ostatecznym rozrachunku, mikrofon w MCHOSE X9 dowozi jakość, która bez problemu wystarczy nie tylko do precyzyjnej komunikacji taktycznej, ale również do długich rozmów towarzyskich, eliminując potrzebę inwestowania w dedykowany mikrofon biurkowy USB. 

Opinia i ocena

MCHOSE X9 Wireless to bez wątpienia jeden z najbardziej intrygujących bezprzewodowych zestawów słuchawkowych na rynku, który redefiniuje to, jak wiele możemy oczekiwać od peryferiów za około 200 złotych. W cenie zaledwie 217 złotych otrzymujemy pancerny pałąk z aluminium, niezwykle komfortowe, chłodzące nauszniki hybrydowe, potrójny tryb łączności o znikomym opóźnieniu 15 ms oraz rekordową baterię 2000 mAh, która pozwala zapomnieć o ładowarce na długie tygodnie. Pod kątem pozycjonowania dźwięku w grach FPS, duże przetworniki 53 mm połączone z chipem C-Media dowożą wszystko to, co niezbędne do e-sportowej rywalizacji na najwyższym poziomie.

MCHOSE X9 Wireless to bez wątpienia jeden z najbardziej intrygujących bezprzewodowych zestawów słuchawkowych na rynku, który redefiniuje to, jak wiele możemy oczekiwać od peryferiów za około 200 złotych

Mchose x9

Oczywiście niska cena musiała odcisnąć swoje piętno na kilku aspektach projektowych, takich jak brak poziomej regulacji nauszników, irytujące azjatyckie komunikaty głosowe czy okazjonalne problemy z przełączaniem urządzeń w systemie Windows. Trzeba też pamiętać, że pełnię swoich muzycznych możliwości słuchawki pokazują dopiero po zabawie korektorem w oprogramowaniu M HUB. Mimo tych drobnych potknięć programistycznych i ergonomicznych, stosunek ceny do oferowanych możliwości jest w tym modelu po prostu powalający. Jeśli szukasz taniego, bezprzewodowego headsetu o potężnym brzmieniu i fenomenalnym czasie pracy na baterii, MCHOSE X9 Wireless to propozycja, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu oszczędnemu graczowi.

Ocena MCHOSE X9 Wireless

 

 

MCHOSE X9 Wireless- opinia

 MCHOSE X9 Wireless - Zalety:

  • Bezkonkurencyjny stosunek ceny do oferowanych możliwości i bogaty zestaw akcesoriów
  • Gigantyczna bateria 2000 mAh zapewniająca do 200 godzin pracy (prawdziwy rekord)
  • Precyzyjne pozycjonowanie dźwięku i szeroka scena akustyczna w grach FPS
  • Stabilna łączność Tri-Mode (radiowe 2,4 GHz TOPSPEED z niskim opóźnieniem 15 ms)
  • Bardzo wysoki komfort noszenia dzięki chłodzącym, trójwarstwowym nausznikom
  • Solidne wykonanie z użyciem matowego aluminium i wysoka sztywność konstrukcji
  • Czysto zbierający, odłączany mikrofon z redukcją szumów AI i diodą LED stanu pracy
  • Dopracowana aplikacja MCHOSE M HUB z rozbudowanym korektorem graficznym

 MCHOSE X9 Wireless - Wady:

  • Głośne, irytujące komunikaty głosowe w języku azjatyckim wycinające chwilowo dźwięk systemowy
  • Brak osi obrotu nauszników w poziomie (utrudnione dopasowanie i niewygoda na szyi)
  • Problem z przełączaniem urządzeń audio w systemie Windows po wpięciu kabla ładowania
  • Domyślne strojenie out of the box wymaga korekcji EQ do przyjemnego słuchania muzyki

Cena (na dzień publikacji): 279 zł

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Test MCHOSE X9 Wireless. Tani bezprzewodowy mocarz z jedną wadą
 0