Test Minifire MFG24F4. Monitor 180 Hz za 250 zł, ale gdzie jest haczyk?


Test Minifire MFG24F4. Monitor 180 Hz za 250 zł, ale gdzie jest haczyk?

Są monitory dla graczy. Są monitory budżetowe. A potem pojawia się Minifire MFG24F4 i przypomina, że w chińskich fabrykach ktoś codziennie rzuca lotką w tablicę z hasłami „180 Hz”, „1 ms”, „HDR”, „Gaming” i „sRGB 110%”, a potem drukuje to wszystko na pudełku. Bo skoro monitor kosztuje mniej niż obiad dla dwóch osób w centrum dużego miasta, a jednocześnie obiecuje parametry godne sprzętu dla e-sportowców, to wiadomo, że gdzieś musi być haczyk. Albo kilka. I najlepiej ukrytych głęboko w menu OSD tłumaczonym automatem z mandaryńskiego. 

Ocena i opinia

Minifire MFG24F4

MatrycaVA
Rozdzielczość1920 x 1080 pikseli
Odświeżanie180 Hz
Jasność HDR/SDR300 nitów
Zalety
  • bardzo atrakcyjna cena
  • 180 Hz i niski input lag
  • szybka matryca VA jak na tę półkę cenową
  • wysoki kontrast
  • niezła jasność maksymalna
  • sensownie działający Overdrive i MPRT
  • zaskakująco dobre OSD
  • obsługa Adaptive Sync
  • bardzo wąskie ramki
Wady
  • bardzo plastikowa konstrukcja
  • uboga ergonomia podstawy
  • przeciętne kąty widzenia
  • widoczne smużenie typowe dla VA
  • słabe HDR
  • nierówności podświetlenia
  • wąski gamut
  • brak regulacji wysokości i głośników

Minifire MFG24F4 na pierwszy rzut oka wygląda jak klasyczny przedstawiciel nurtu „zbyt piękne, aby było prawdziwe”. Tylko czy aby na pewno?

Minifire MFG24F4 już na pierwszy rzut oka wygląda jak klasyczny przedstawiciel nurtu „zbyt piękne, aby było prawdziwe”. 24 cale, Full HD, nawet 180 Hz, do tego Adaptive Sync, 1 ms MPRT oraz obowiązkowe hasło „dla graczy”. Brzmi trochę jak monitor stworzony przez AI po wpisaniu komendy: „wygeneruj najtańszy gamingowy ekran, ale niech wygląda groźnie”. I właśnie dlatego takie konstrukcje są fascynujące. Bo choć najczęściej okazuje się, że za śmiesznie niską cenę dostajemy totalny crap, to zdarza się również, że możemy wyrwać  zaskakująco sensowny sprzęt. 

Minifire MFG24F4

Sprawdźmy więc, czy Minifire MFG24F4 to ukryta perełka dla oszczędnych graczy, czy raczej sprzęt, który istnieje głównie po to, żeby sprzedawca na Allegro mógł napisać wielkimi literami „180 HZ GAMING HDR PRO ULTRA”. Bo warto wspomnieć, że ten sprzęt kupiliśmy do testów właśnie na tym popularnym portalu aukcyjnym za 235 zł, choć w momencie pisania tej recenzji cena podskoczyła do 279 zł, co i tak wydaje się śmiesznie niską kwotą jak za model tej klasy. 

Specyfikacja Minifire MFG24F4
Rozdzielczość natywna 1920 x 1080 px
Częstotliwość odświeżania 180 Hz, Adaptive Sync: 48-180 Hz
Gęstość pikseli 91,79 ppi
Typ panelu VA
Powłoka matrycy Antiglare, Hard coating (3H)
Maksymalna jasność 300 cd/m2
Kontrast statyczny 4000:1
Kąty widzenia 178/178 st.
Czas reakcji (MPRT) 1 ms
Pivot nie
VESA tak, 100x100
Złącza DisplayPort 1.4, 2x HDMI 2.0, minijack (audio)
Waga 2,9 kg

Budowa zewnętrzna i wykonanie

Zacznijmy klasycznie od wykonania, które przeważnie jest najnudniejszym elementem omawiania gamingowych monitorów, bo zdecydowana większość modeli od uznanych producentów prezentuje się bardzo podobnie i nie schodzi poniżej solidnego poziomu. Tutaj byliśmy jednak niezmiernie ciekawi, co otrzymamy za takie pieniądze. 

Zacznijmy od tego, że monitor przychodzi w standardowym beżowym (ekologicznym) kartonie, a w środku wszystkie elementy zabezpieczono styropianem, czyli tutaj otrzymujemy standard. W pudełku czekają zaś wyświetlacz, podstawa, ramię, zasilacz, kabel HDMI i typowo dokumentacja. Jest więc dość skromnie, bo zabrało choćby kabla DisplayPort, ale w gruncie rzeczy otrzymujemy wszystko, czego potrzebować będziemy na start. 

Montaż przebiega sprawnie i szybko, bo producent postawił na zatrzaski, zarówno jeśli chodzi o połączenie podstawy z ramieniem, jak i ramienia z wyświetlaczem. Nie trzeba nic przykręcać, choć połączenie tych dwóch pierwszych elementów wymaga nieco więcej siły, a z racji wszechobecnego plastiku, mieliśmy nieco obaw w trakcie tego procesu. 

Minifire MFG24F4

Pierwsze wrażenie z obcowania Minifire MFG24F4? Jakie to lekkie. Monitor już z podstawą waży zaledwie 2,9 kg, czyli blisko dwukrotnie mniej niż typowe monitory w tym rozmiarze, które testowaliśmy w ostatnim czasie. Jak się zapewne domyślacie, wynika to głównie z oszczędności producenta, który praktycznie w całości postawił na tworzywa sztuczne. Efekt? Urządzenie wydaje się "zabawkowe", bo nawet producenci kojarzeni z typowo budżetowymi monitorami, jak np. iiyama, stosują wzmocnienia konstrukcji metalem (choćby w podstawie), więc widać tu maksymalne cięcia budżetowe. 

Zresztą bliższe oględziny tylko to potwierdzają, bo obudowa trzeszczy, kiedy weźmiemy ją do ręki i nieco ściśniemy, a bez problemu można nawet odgiąć ją od samego wyświetlacza (zwłaszcza na bocznych krawędziach). To może wydawać się niepokojące z punktu widzenia użytkownika, ale z drugiej strony monitor po postawieniu na biurku (lub powieszeniu na ramieniu VESA) praktycznie nie jest przez nas dotykany (a już na pewno nie ściskany), więc w gruncie rzeczy nie ma to większego znaczenia z punktu widzenia użytkowania. Na plus zaliczyć trzeba jednak bardzo wąskie ramki wokół ekranu. 

Minifire MFG24F4

Przejdźmy zatem do ergonomii, która jak zapewne się się domyślacie, także ogranicza się do minimum. Zastosowane ramię pozwala bowiem jedynie na pochylenie/odchylenie ekranu w zakresie od -5° do 15°. Oznacza to, że nie obrócimy go na boki, nie przekręcimy o 90 stopni (piwot), a co najgorsze nie wyregulujemy wysokości, co w tym przypadku może być sporym problemem, bo ramię jest naprawdę krótkie, więc ekran zaczyna się nisko nad blatem (niecałe 11 cm). Sama podstawa jest zaś płaska przez co praktyczna (można na niej coś położyć) i nie zajmuje przesadnie dużo miejsca, a błyszczący wzór na niej podkreśla "gamingowy" charakter monitora. Konstrukcja mogłaby być też nieco stabilniejsza, ale nie ma tragedii, a w razie potrzeby sprzęt obsługuje system VESA 75 X 75.  

minifire

Powłoka ekranu jest zaś matowa i bardzo dobrze radzi sobie z niwelowaniem odbić i refleksów, choć wprowadza nieco ziarnistości. Co ciekawe, sterowanie OSD odbywa się za pomocą dżojstika (plus przycisku do usypiania/wybudzania ekranu), co jest dużo wygodniejsze od klasycznych przycisków. Tym bardziej że zastosowany tu 5-kierunkowy kontroler działa bardzo dobrze. Nie uświadczymy tu jednak wbudowanych głośników, co jednak nie powinno dziwić w tej cenie. 

Minifire MFG24F4

Co z portami? Te umieszczono standardowo z tyłu, równolegle do matrycy i znajdziemy tu po jednym HDMI 2.0 i DisplayPort 1.4, złącze słuchawkowe minijack (3,5 mm) oraz złącze zasilające. Jak już wspomnieliśmy, monitor posiada zewnętrzny zasilacz, który jest jednak niewielki (zresztą rzućcie okiem na zdjęcie poniżej). Co ciekawe, grafika na stronie producenta sugeruje, że oba złącza wideo obsługują odświeżanie do 160 Hz, ale to ewidentny błąd, bo wspierają one do 180 Hz. Zresztą takich błędów jest tam więcej (choćby mylenie matrycy VA z IPS), ale to niestety typowe dla chińskich producentów z tego segmentu.

Minifire MFG24F4

OSD

Nie będziemy ukrywać, że po monitorze za ok. 250 zł spodziewaliśmy się najgorszego, jeśli chodzi o menu ekranowe, tzn. zamulającego i słabo zorganizowanego interfejsu, który będzie małym koszmarem, jeśli chodzi o nawigację. Tu jednak spotkała nas miła niespodzianka, nie dość, że OSD prezentuje się bardzo schludnie estetycznie (choć też bardzo ascetycznie), to jeszcze działa ono sprawnie i płynnie - lepiej niż w niejednym znacznie droższym monitorze. 

Minifire MFG24F4

OSD nie jest też przesadnie przeładowane, ale znajdziemy tu praktycznie wszystko, czego można oczekiwać po nowoczesnym monitorze, włącznie z opcjami regulacji gammy czy predefiniowanymi trybami obrazu (jest nawet sRGB). Jeśli zaś chodzi o typowe gamingowe funkcje, to znajdziemy tu dopalacz do regulacji czasu reakcji, nawet tryb stroboskopowy (MPRT), a także celownik nakeranowy (kilka wersji do wyboru), licznik czasu czy możliwość wyświetlania odświeżania na ekranie. Naprawdę trudno się tu do czegoś przyczepić, a jest nawet obsługa polskiego języka i choć tłumaczenie nie zawsze jest w punkt, to widujemy gorsze wpadki na tym polu w droższych markach. 

Kolory i kontrast

Przejdźmy zatem do testów, które pokażą, z cztym tak naprawdę mamy tu do czynienia. Warto jednak najpierw zwrócić uwagę, że producent nie ułatwia nam weryfikacji jego deklaracji, bo na stronie Minifire model MFG24F4 można znaleźć różne informacje na temat tego monitora, w zależności od wersji językowej, na którą się zdecydujemy. I tak widzimy, że ten oferować ma 110% pokrycia sRGB i 80 DCI-P3, innym razem jest tylko informacja o 100% sRGB, a na francuskiej wersji strony na grafikach monitor wygląda zupełnie inaczej niż w rzeczywistości, a do tego te sugerują matrycę IPS, zamiast VA. W rzeczywistości jednak kolorymetr pokazał tylko 84,4% pokrycia gamutu sRGB przy jego objętości 96,1%. W przypadku bardziej wymagających standardów wygląda to jeszcze gorzej, bo dla Adobe RGB liczby te wynoszą odpowiednio 61,6% i 66,2%, a dla DCI-P3 68,1% i 68,1%. Jest to więc wąskogamutowy panel, typowy dla najtańszych monitorów. To powoduje, że kolory nie są tak nasycone, jak można byłoby tego oczekiwać.

Ustawienia domyślne (Energy Star):

  • Punkt bieli: 6918K
  • Jasność bieli: 256,1 cd/m²
  • Jasność czerni: 0,0616 cd/m²
  • Kontrast rzeczywisty: 4160,6:1

Domyślne ustawienie jasności na poziomie 50% przekłada się na wynik wyraźnie ponad 250 nitów, co sugeruje całkiem wysoką jasność maksymalną. Kontrast również wykracza poza typowe wartości matryc VA (3000:1), bo wynosi przeszło 4000:1. A co z kalibracją fabryczną? Choć trudno ją uznać za bardzo dobrą, to jednak nie odstaje od tego, co często widzimy w monitorach nawet za 1000 zł lub droższych. Na domyślnym trybie obrazu Energy Star średni błąd Delta E dla sRGB wynosi 3,96, choć maksymalny sięga już blisko 11. Niemniej jednak z perspektywy gracza wciąż otrzymujemy bardzo przyzwoite odwzorowanie kolorów. Tym bardziej że bardzo dobrze wypada także temperatura barwowa, bo wynik 6686K jest bliski wzorcowego 6500K i oznacza naprawdę niewielkie odchylenie bieli w kierunku bardziej chłodnego błękitu. Przebieg gammy na domyślnej wartości również wypada całkiem przyzwoicie. Jeśli zaś chodzi o temperaturę barwową, to wynosi ona 6918K, co oznacza, że biel wpada nieco w chłodniejsze, błękitne odcienie. Przebieg gammy na domyślnej wartości też wypada całkiem przyzwoicie. 

Minifire MFG24F4

Delta E dla sRGB 

Minifire MFG24F4
Minifire MFG24F4

Monitor posiada tryb sRGB, w ramach którego średni błąd Delta E spada do 2,5, a wartości poniżej 3 uznawane są za niewidoczne gołym okiem przez przeciętnego użytkownika. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że maksymalny błąd wciąż jest stosunkowo wysoki, bo sięga 8,09. Widocznie poprawia się też przebieg gammy lokalnej. 

Delta E dla DCI-P3 i Adobe RGB

Tryb sRGB

Minifire MFG24F4
Minifire MFG24F4

Kalibracja i profilowanie

Oczywiście postanowiliśmy sprawdzić, jak Minifire MFG24F4 podatny jest na kalibrację i profilowanie. Taki zabieg wyraźnie obniża średni błąd Delta E do poziomu 1,25, ale wciąż pozostaje całkiem spory błąd na czystym czerwonym (5,2). Do tego trzeba pamiętać, że monitor oferuje tylko 8-bitową matrycę, więc schodkowanie pomiędzy odcieniami będzie dawać się we znaki - podobnie zresztą jak mała przestrzeń robocza (Full HD).

Minifire MFG24F4
Minifire MFG24F4

HDR

Monitor w teorii obsługuje także szeroki zakres tonalny, ale w jego najbardziej podstawowej wersji. Wąski gamut, brak lokalnego wygaszania i niewystarczająca jasność sprawiają, że HDR wypada tu po prostu słabo i lepiej po prostu z niego nie korzystać. 

Kąty widzenia

Wbrew temu, co sugerują oficjalne specyfikacje matryc VA, ich kąty widzenia nie są równie dobre co w IPS. Weryfikacja tego elementu w Minifire MFG24F4 pokazuje to jak na dłoni, bo monitor ma typowe dla VA tendencje do gubienia kontrastu (przez blaknięcie kolorów) i lekkiego rozmywania czcionek już przy kątach powyżej 35° w poziomie i 30° w pionie. Niemniej jednak, siedząc na wprost urządzenia (co jest bardzo wskazane, szczególnie w przypadku tak małego ekranu), nie odczuwamy tych przypadłości.

Jasność i podświetlenie

Minifire MFG24F4 ma podświetlenie oparte o diody W-LED, zasilane według modelu Flicker-free, a więc przetwornicą prądu stałego i charakteryzujące się oficjalnym maksymalnym natężeniem równym 300 cd/m². Możemy potwierdzić brak migotania obrazu, a przechodząc do poziomu luminancji, w praktyce miernik na maksymalnym poziomie ustawienia podświetlenia pokazuje około 360 cd/m², czyli wyraźnie więcej niż podaje producent, co daje już naprawdę niezły wynik w tej półce cenowej. Dolny próg plasuje się zaś na pułapie około 52 cd/m², co powinno ucieszyć osoby korzystające z monitora w ciemności, które są wyczulone na tym punkcie. Ponarzekać musimy za to na jednorodność podświetlenia, gdyż w naszym egzemplarzu lewa krawędź mocno odstawała od centralnego punktu (miejscami różnice sięgają ponad 26%), a we znaki daje się też chmurzenie i żółtawe zabarwienia wzdłuż prawej krawędzi. 

Rzeczywista jasność względem ustawień w OSD (tryb domyślny użytkownika)
100% 360 cd/m2
90% 333 cd/m2
80% 309 cd/m2
70% 284 cd/m2
60% 257 cd/m2
50% 228 cd/m2
40% 196 cd/m2
30% 162 cd/m2
20% 130 cd/m2
10% 89 cd/m2
0% 52 cd/m2
Minifire MFG24F4

Gaming (180 Hz, czas reakcji, VRR, input lag)

Minifire MFG24F4 to monitor wyraźnie skierowany do graczy, dlatego warto przyjrzeć się przede wszystkim elementom najważniejszym z perspektywy tej grupy użytkowników. Producent postawił tutaj na matrycę VA oferującą wysokie odświeżanie 180 Hz oraz niski deklarowany czas reakcji na poziomie 1 ms, co w teorii ma zapewniać idealne warunki do dynamicznych gier e-sportowych, choć trzeba dodać, że ta wartość odnosi się do standardu MPRT z wykorzystaniem strobingu, o czym za chwilę. Biorąc zaś pod uwagę cenę tego monitora, spodziewaliśmy się fatalnych wyników czasu reakcji i potężnego smużenia, tymczasem ten "chińczyk" okazał się bardzo pozytywnym zaskoczeniem. 

Zacznijmy od tego, że MFG24F4 oferuje dwa narzędzia, które mają pomóc obniżyć czas reakcji czy zniwelować smużenie, które jest typowe dla matryc VA. Pierwszym jest standardowy dopalacz (overdrive), nazwany tu w OSD Czas reakcji, który oferuje 3 poziomy: wyłączony, szybki i najszybszy. Polecamy ustawić poziom szybki, bo oferuje najlepsze rezultaty, a nie wprowadza jeszcze zjawiska overshoot. Alternatywą dla dopalacza jest tryb stroboskopowego podświetlenia MPRT. Ten poprawia ostrość ruchomego obrazu, ponieważ podświetlenie miga wraz z obrazami pojawiającymi się na ekranie. W odróżnieniu np. od moinitorów iiyamy MFG24F4 nie oferuje regulacji natężenia tej funkcji, a jej aktywacja wiąże się z wyraźnym spadkiem jasności (do ok. 250 nitów) i blokuje możliwość korzystania z synchronizacji adaptacyjnej, a także wiele innych podstawowych opcji. Poza tym migotanie podświetlenia może męczyć wzrok u osób wrażliwych na ten efekt osób. Niemniej w kompetytywnych strzelankach MPRT robi różnicę, więc warto sprawdzić go samodzielnie.

W praktyce czas reakcji wypada bardzo szybko, choć, jak to zwykle bywa w przypadku paneli VA, nie udało się całkowicie uniknąć smużenia, szczególnie widocznego przy ciemnych i kontrastowych elementach obrazu. Porównując wyniki tego modelu z innymi podobnymi monitorami na matrycach VA (lub budżetowymi IPS-ami), MFG24F4 wychodzi z tych pojedynków zwycięsko. 

FreeSync/G-Sync

Z obowiązku wspomnieć musimy jeszcze o wsparciu dla synchronizacji adaptacyjnej (FreeSync), choć w gruncie rzeczy nie bardzo jest o czym pisać. Ta działa jak najbardziej poprawnie, ale obejmuje zakres dopiero od 48 kl./s, niemniej wsparcie dla LFC pozwala skutecznie zrekompensować tak wysoki próg. Warto też odnotować, że technologia działa bez zarzutu zarówno na kartach AMD, jak i NVIDII.

Input lag

Minifire MFG24F4 to monitor gamingowy skierowany do graczy, dla których parametr input lag odgrywa bardzo istotną rolę. Średni wynik wyświetlacza mieści się w okolicach 2,5 ms, co oznacza, że użytkownicy nie powinni odczuwać żadnych opóźnień z tego tytułu.

Minifire MFG24F4M

Pobór mocy

Monitor LCD najwięcej energii pobiera wtedy, gdy wyświetla białe tło, a jego jasność ustawiona jest na maksimum. Pomiar wykonany watomierzem Whitenergy EKO w takich warunkach pozwala na wskazanie zapotrzebowania szczytowego, które nie zostanie przekroczone podczas codziennego użytkowania. Nie mniej ważne jest zużycie energii w stanie czuwania, kiedy panel jest wygaszony i teoretycznie nie wykonuje żadnej pracy, ale jednocześnie nie został odcięty od gniazdka sieciowego. Pod względem zużycia energii Minifire MFG24F4 nie zawodzi. Przy maksymalnej jasności i 180 Hz testowany panel zadowala się 20,1 W. W trybie czuwania pobiera zaś 0,8 W. Oczywiście nikt na rachunkach takich wartości nie odczuje przy użytkowaniu kilka godzin dziennie.

Opinia i ocena

Minifire MFG24F4 to jeden z tych monitorów, które już samą specyfikacją zdają się budzić podejrzenia. 180 Hz, matryca VA, Adaptive Sync, niski input lag i cena oscylująca wokół 250 zł brzmią jak klasyczna recepta na sprzęt, który istnieje głównie po to, by dobrze wyglądać na aukcjach internetowych. Tymczasem rzeczywistość okazała się znacznie ciekawsza. Oczywiście, nie jest to monitor idealny, a konstrukcja wyraźnie zdradza agresywne cięcia kosztów - plastikowa obudowa potrafi trzeszczeć, ergonomia praktycznie nie istnieje, a jakość wykonania momentami przypomina bardziej tani sprzęt biurowy niż gamingowy ekran. Do tego dochodzą typowe przypadłości matryc VA, wąski gamut, słaby HDR i nierówności podświetlenia. To wszystko sprawia, że Minifire MFG24F4 absolutnie nie jest monitorem dla osób zajmujących się grafiką czy oczekujących jakości premium.

Kiedy spojrzymy wyłącznie na gamingowe właściwości, ten monitor potrafi bardzo pozytywnie zaskoczyć.

Minifire MFG24F4

Ale problem w tym, że… trudno się na niego poważnie obrażać. Bo kiedy spojrzymy wyłącznie na gaming, ten monitor potrafi bardzo pozytywnie zaskoczyć. Panel jest szybki, input lag bardzo niski, a smużenie, choć obecne, pozostaje lepiej kontrolowane niż można oczekiwać po tak tanim VA. Overdrive działa sensownie, FreeSync funkcjonuje poprawnie, a tryb MPRT rzeczywiście poprawia ostrość ruchu w dynamicznych grach. Co więcej, sam monitor oferuje zaskakująco dobre OSD, niezłą jasność i bardzo wysoki kontrast przekraczający 4000:1. Owszem, gdyby Minifire MFG24F4 kosztował 700–800 zł, lista wymienianych przez nas wad byłaby zdecydowanie bardziej dotkliwa, ale przy cenie na poziomie budżetowej klawiatury mechanicznej możemy uznać, że dostajemy pełnoprawny monitor 180 Hz, który zwyczajnie daje radę w grach. I właśnie dlatego ten model jest tak interesujący i w sumie możemy go polecić, jeśli wasz budżet jest naprawdę bardzo mocno ograniczony. 

Ocena Minifire MFG24F4

Minifire MFG24F4 - opinia

 Minifire MFG24F4 - zalety:

  • bardzo atrakcyjna cena
  • 180 Hz i niski input lag
  • szybka matryca VA jak na tę półkę cenową
  • wysoki kontrast
  • niezła jasność maksymalna
  • sensownie działający Overdrive i MPRT
  • zaskakująco dobre OSD (i sprawnie działające)
  • obsługa Adaptive Sync
  • bardzo wąskie ramki

 Minifire MFG24F4 - wady:

  • bardzo plastikowa konstrukcja
  • przeciętne kąty widzenia
  • widoczne smużenie (typowe dla VA), choć mniejsze niż możnaby się spodziewać
  • słabe HDR
  • nierówności podświetlenia
  • wąski gamut
  • brak regulacji wysokości i głośników

Cena (na dzień publikacji): ok. 250 zł

Gwarancja: 24 miesięce

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Test Minifire MFG24F4. Monitor 180 Hz za 250 zł, ale gdzie jest haczyk?
 0