Odpaliłem Windows 11 na budżetowym ARM. Czy to w ogóle ma sens?

Odpaliłem Windows 11 na budżetowym ARM. Czy to w ogóle ma sens?

Windows 11 w wersji ARM jest dostępny (również jako ISO do pobrania) już od jakiegoś czasu. Wiemy, że działa całkiem sprawnie w przypadku najnowszych Snapdragonów, chociaż oczywiście są tam jeszcze rzeczy do poprawy. A co gdyby zainstalować Windows 11 ARM na naprawdę budżetowym sprzęcie?

Aby to sprawdzić sięgnąłem po Raspberry Pi 5 w wersji 8 GB, który to jest wyposażony w czterordzeniowy i 64-bitowy procesor ARM Cortex-A76. Malina była wyposażona również w aktywny cooler, a system został zainstalowany na SSD podłączonym przez USB 3.0. Nie jest to może najszybsza opcja (bo do Pi 5 można podłączyć SSD NVMe i wyciągnąć jakieś 800 MB/s przy jednej dostępnej linii PCIe 3.0), ale daje już radę.

O tym, że na popularnej Malinie można zainstalować Windows 11 ARM wiadomo już od dawna, ale ja chciałem znaleźć odpowiedź na pytanie, co można zrobić na takiej konfiguracji i czy to w ogóle ma jakiś sens. Dzięki Pi Apps sama instalacja systemu operacyjnego jest prosta, jeśli jednak ktoś z was ma z tym kłopot, może zerknąć na koniec artykułu, gdzie znajduje się stosowna instrukcja.

W11 24H2 ARM na Raspberry Pi 5

Pierwsze co rzuca się w oczy, to jest to, że W11 nawet na tak budżetowym sprzęcie ładuje się i uruchamia sprawnie. Drugie co rzuca się w oczy (i uszy) to brak kontroli nad obrotami wentylatora na procesorze (działa zawsze z pełną prędkością) oraz brak sterowników do Wi-Fi oraz audio. Z pierwszym problemem próbowałem sobie poradzić za pomocą dodatkowej karty Wi-Fi TP-Linka na USB, ale Windows 11 ARM i tak nie wykrył urządzenia. W końcu podłączyłem po prostu smartfon do Pi i stworzyłem router USB. Drugiego problemu, czyli obsługi dźwięku, nie udało mi się rozwiązać.

Windows 11 na Raspberry Pi 5 - menedżer urządzeń

Procesor zawsze pracuje z maksymalnym taktowaniem, a w menedżerze urządzeń i zadań nie znajdziemy również układu graficznego. Jest tam kilka nierozpoznanych urządzeń, więc po prostu brakuje odpowiednich sterowników.

Windows 11 na Raspberry Pi - zajętość rdzeni w spoczynku

Działanie podstawowych programów Windows 11 nie daje powodów do narzekań. Przy pomocy Edge przyjemnie przejrzymy internet, chociaż obciążenie CPU jest spore. Bez wsparcia sprzętowych dekoderów (i braku dźwięku) nie ma mowy o komfortowym odtwarzaniu filmów w wysokiej rozdzielczości.

Windows 11 na Raspberry Pi - obciążenie CPU przy przeglądaniu internetu

Takie programy jak Paint, Outlook i Teams również normalnie działają (chociaż w przypadku tego ostatniego z powodu braku dźwięku i kamery, nie mogłem przetestować wideokonferencji). Ku mojemu zaskoczeniu, nie udało mi się natomiast uruchomić Libre Office.

Windows 11 na Raspberry Pi - systemowy Paint

Nie mogłem oprzeć się pokusie i uruchomiłem Cinebencha R23, który w wielordzeniowym teście wypluł wynik 1400 punktów - Core i7 1165G7 pracujący z limitem 15W ma w tym teście prawie 2,5x przewagę.

Windows 11 na Raspberry Pi - test Cinebench R23

A co gdyby spróbować uruchomić jakąś grę? Szybka wizyta w Microsoft Store ujawniła, że większości gier nie da się nawet zainstalować.

Windows 11 na Raspberry Pi - Microsoft Store

W przypadku kilku pozycji w mojej bibliotece było to jednak możliwe, a mowa o Minecraft i WoT Blitz. Pierwsza z gier uruchomiła się bez problemu, ale szybkość działania to marne kilka klatek na sekundę, nawet przy prostych ustawieniach graficznych. Z tego też powodu darowałem sobie próby uruchomienia World Of Tanks.

Windows 11 na Raspberry Pi - Minecraft

Nie poddawałem się jednak i odpaliłem Steam’a. Próba uruchomienia Morrowinda spaliła jednak na panewce, z powodu braku urządzenia audio. Cóż, bez odpowiednich sterowników i wsparcia 3D po prostu niewiele da się zrobić. A przypomnijmy, że układ graficzny VideoCore VII w Raspberry Pi 5 wspiera przecież OpenGL ES 3.1 i Vulkan 1.2, a znalazło się tam też miejsce dla sprzętowego dekodera HEVC 4Kp60.

Windows 11 na Raspberry Pi - Steam

Moją ostatnią nadzieją była próba instalacji wersji Insider Preview, która być może przyniosłaby jakieś poprawki, ale… no tak.

Windows 11 na Raspberry Pi - próba aktualizacji

Windows 11 ARM na budżetowym ARM - czy warto się w to bawić?

Widać, że w tym przypadku nie ma zastosowania jedna z największych zalet Windowsa, czyli ogromna baza sterowników. Dopóki podstawowe układy nie otrzymają odpowiedniego wsparcia, zabawa na takiej konfiguracji po prostu nie ma sensu. O wiele lepiej na Malinie zainstalować Ubuntu, gdzie większość rzeczy będzie działać bez problemu. Linux również mniej obciąża sprzęt i działa sprawniej.

Warto jednak podkreślić, że nawet w przypadku najszybszej konfiguracji Pi 5 (podkręcony procesor, system na NVMe SSD) i Ubuntu, działanie takiego sprzętu będzie odbiegać nawet od kilkuletniego laptopa. Sam miałem zamiar stosować Malinę do podstawowych zadań, ale szybko okazało się, że nie chcę czekać pięć sekund na otwarcie programu, bo jestem przyzwyczajony do tego, że na kompie x86 robi się to w sekundę.

Oczywiście nikt nie obiecywał wsparcia Windows 11 dla Raspberry Pi 5 i wszystkie takie próby należy na razie traktować jak zabawy dla nerdów. Moim jednak zdaniem pewien potencjał jest, bo system i tak działał lepiej niż się tego spodziewałem. Sterowniki graficzne i audio powinny otworzyć drogę do uruchamiania starszych i mniej wymagających gier na Steam, co w przypadku Ubuntu, nawet ze wsparciem Box86/64 wciąż jest mocno problematyczne.

Jak zainstalować Windows 11 24H2 ARM na Raspberry Pi 5?

Na koniec wrzucam jeszcze obiecaną instrukcję instalacji W11 ARM na Raspberry Pi.

Dzięki Pi Apps operacja nie jest szczególnie skomplikowana, ale jeśli ktoś ma z tym mimo wszystko problemy, to powyższy poradnik powinien załatwić sprawę.

Obserwuj nas w Google News

Pokaż / Dodaj komentarze do: Odpaliłem Windows 11 na budżetowym ARM. Czy to w ogóle ma sens?

 0
Kolejny proponowany artykuł
Kolejny proponowany artykuł
Kolejny proponowany artykuł
Kolejny proponowany artykuł