Agencje rządowe nie muszą czekać na nakaz. Szybciej jest kupić dane ze smartfonów od Google i innych

Agencje rządowe nie muszą czekać na nakaz. Szybciej jest kupić dane ze smartfonów od Google i innych

New York Times dotarł do notatki , która wyjaśnia, w jaki sposób amerykańska jednostka wywiadu wojskowego, Defense Intelligence Agency (DIA), kupuje dane użytkowników gromadzone przez komercyjne firmy zajmujące się kolekcjonowaniem informacji m.in. o posiadaczach smartfonów. Agencja omija w ten sposób konieczność zdobywania sądowego nakazu. Wspomniane zakupy informacji dotyczą danych o lokalizacji zbieranych przez aplikacje zainstalowane na telefonach użytkowników, a następnie sprzedawanych pośrednikom danych, które amerykański senator Ron Wyden - do którego skierowano notatkę - określa jako "obskurne i nieuregulowane" firmy, które są "po prostu ponad prawem".

Agencje rządowe nie muszą występować o nakaz udostępnienia danych o użytkowniku. Informacje te mogą kupić od firm komercyjnych. W końcu użytkownicy smartfonów często ochoczo oddają swoją prywatność za dostęp do aplikacji.

Okazuje się jednak, że agencje rządowe nie łamią żadnego prawa. W USA, podobnie jak i w wielu innych miejscach na świecie, wymagany jest nakaz sądowy, aby otrzymać dane o lokalizacji użytkownika od operatora. Nikt nie zabrania kupowania takich danych z baz komercyjnych - w końcu użytkownicy sami dobrowolnie przekazują o sobie mnóstwo informacji, poprzez przeróżne aplikacje zainstalowane na smartfonie. Politycy w USA zapowiadają wprowadzenie zmian prawnych w celu zlikwidowania obecnych praktyk, które New York Times nazwa "luką". I jest to potencjalnie dość duża luka. Raport koncentruje się wyłącznie na danych o lokalizacji oraz na poszczególnych aplikacjach, które je zbierają i sprzedają - i zwraca uwagę na to, że Google i Apple obiecują usunąć aplikacje, które używają własnego oprogramowania śledzącego do zbierania i sprzedaży danych. Przykładowo w listopadzie ubiegłego roku wyszło na jaw, że Muslim Pro - muzułmańska aplikacja do modlitwy i Koranu, wysłała dane o lokalizacji swoich użytkowników do brokera o nazwie X-Mode, który z kolei sprzedawał je kontrahentom zbrojeniowym współpracującym z armią USA.

Ale co z największym zbieraczem i sprzedawcą danych dla wszystkich brokerów, samym Google? W Europie firma została już zweryfikowana pod kątem zbierania i sprzedawania znacznie większych ilości informacji niż tylko danych o lokalizacji: umowy Google z tymi zewnętrznymi firmami, Ron Wyden nazwał "obskurnymi i ponad prawem”, rzekomo obejmują takie wrażliwe dane, jak stan zdrowia ludzi, przekonania religijne, i orientację seksualną. Jeśli chodzi o inicjatywę ustawodawczą Wydena, NYT spekuluje, że zostanie ona włączona do debaty, której centrum jest dążenie do ożywienia przepisów Patriot Act.

Pokaż / Dodaj komentarze do: Agencje rządowe nie muszą czekać na nakaz. Szybciej jest kupić dane ze smartfonów od Google i innych

 0