Biedronka, Lidl i giełda spożywcza. Jeszcze tylko notowania ziemniaków na żywo

Aktualności Biznes Obserwuj nas w Google

Biedronka, Lidl i giełda spożywcza. Jeszcze tylko notowania ziemniaków na żywo

Sztuczna inteligencja może zmienić sposób ustalania cen w dyskontach. Algorytmy potrafią dostosowywać je do popytu, zachowań klientów i koniunktury. Technologia budzi obecnie kontrowersje w USA, ale jej wykorzystanie jest możliwe również w Polsce.

Amerykańskie sieci handlowe coraz intensywniej eksperymentują z automatycznym zarządzaniem cenami. Jak opisuje CNBC, rozwój sztucznej inteligencji i elektronicznych etykiet cenowych otwiera drogę do tzw. dynamic pricing, czyli zmieniania cen produktów w zależności od aktualnych warunków. Ostatnio głośno było wokół sieci McDonald's, ale nie tylko gastronomia zaciera ręce.

W praktyce dynamic pricing oznacza możliwość automatycznego podnoszenia lub obniżania cen w zależności od popytu, stanów magazynowych czy prognoz sprzedaży w danym okresie. Podobne techniki od lat stosują dostawcy przewozów na aplikację, tacy jak Uber czy Bolt, a także branża hotelarska, jednak w domenie sprzedaży detalicznej dynamiczne ustalanie cen budzi spore kontrowersje.

Amerykański Walmart opatentował już rozwiązania wykorzystujące uczenie maszynowe do prognozowania popytu i rekomendowania cen. Sieć zapewnia jednak, że nie zamierza stosować podwyżek uzależnionych od chwilowego wzrostu zainteresowania produktami.

Biedronka i Lidl mają już cyfrowe cenówki

Warto zauważyć, podobna infrastruktura funkcjonuje w Polsce. Lidl wdrożył elektroniczne etykiety cenowe w swoich sklepach, a Biedronka informowała w kwietniu 2026 roku, że korzysta z nich już ponad 3200 placówek. Pozwalają one zmieniać ceny centralnie – co za tym idzie, szybko i sprawnie – bez konieczności ręcznej wymiany papierowych oznaczeń.

Nie oznacza to jednak, że obie sieci stosują amerykański model dynamicznych cen oparty na AI. Sama obecność cyfrowych etykiet jedynie umożliwia szybkie aktualizacje. Co zrobi z nimi zarząd sieci, to inna sprawa. Póki co w Polsce POLOmarket zdecydował się na wdrożenie systemu Yieldigo, wspierającego zarządzanie cenami z wykorzystaniem algorytmów i jako jedyny mówi o tym otwarcie.

Z jednej strony dla klientów technologia może oznaczać sprawniejsze promocje i przeceny produktów z krótkim terminem przydatności. Z drugiej pojawia się ryzyko mniej przewidywalnych cen i trudniejszego porównywania ofert. Szczególnie kontrowersyjne byłoby wykorzystywanie danych o konkretnych klientach do indywidualnego ustalania kwot, choć to z kolei robi na przykład PlayStation w cyfrowym sklepiku z grami.

Na razie nie ma podstaw, by twierdzić, że Biedronka lub Lidl planują podnosić ceny w godzinach największego ruchu. Technicznie jednak handel jest coraz bliżej sytuacji, w której o cenie masła zdecyduje nie tylko buńczuczny spot reklamowy konkurencji, lecz także komputer analizujący nasze zwyczaje zakupowe.

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Biedronka, Lidl i giełda spożywcza. Jeszcze tylko notowania ziemniaków na żywo
 0