Realizm w grach FPS od lat idzie w parze z coraz lepszą grafiką, dźwiękiem i fizyką. Dla niektórych to jednak za mało.
Pewien inżynier postanowił jednak pójść o kilka kroków dalej i stworzył stanowisko do grania, które dosłownie przenosi wirtualne obrażenia do świata rzeczywistego. Nagranie z jego udziałem błyskawicznie obiegło media społecznościowe, stając się viralem.
Fajerwerki zamiast wskaźnika obrażeń
Film opublikowany na platformie X pokazuje gracza korzystającego z ekstremalnie zmodyfikowanego stanowiska. Wokół monitora zamontowano wyrzutnie fajerwerków, które odpalają się za każdym razem, gdy postać w grze zostaje trafiona. Dla bezpieczeństwa gracz założył kask zakrywający twarz oraz grubą kurtkę, choć trudno powiedzieć, jak skuteczna była to ochrona. W kolejnych ujęciach widać również specjalną konstrukcję przypominającą broń, która symuluje odrzut przy każdym strzale. Co więcej, wyrzutnie pirotechniczne potrafią odpalać seriami, naśladując ogień ciągły karabinu maszynowego.
Pewien inżynier stworzył stanowisko do grania, które dosłownie przenosi wirtualne obrażenia do świata rzeczywistego.
A Chinese engineer turned a standard gaming setup Into a physical combat rig that fights back in real time pic.twitter.com/ak81K4jMqW
— Interesting As Fuck (@interesting_aIl) January 17, 2026
Deszcz, wiatr i awaria w trakcie gry
Twórca zestawu nie poprzestał na ogniu i odrzucie. Podczas sceny rozgrywającej się w wirtualnej burzy gracz jest jednocześnie polewany wodą i uderzany podmuchami powietrza w świecie rzeczywistym. W trakcie nagrania widać nawet, jak jedna z maszyn odpowiedzialnych za efekty dosłownie się rozpada, nie wytrzymując obciążenia.
Rażenie prądem zamiast ekranu „Game Over”
Najbardziej kontrowersyjny element zestawu pojawia się na końcu filmu. Gracz nosi urządzenie elektryczne, które razi prądem konkretną część ciała odpowiadającą trafionemu w grze obszarowi. Gdy przeciwnik eliminuje go serią strzałów, impulsy są na tyle silne, że gracz spada z krzesła.
Efektowny eksperyment, ale nie dla każdego
Choć całość wygląda widowiskowo, trudno mówić o praktycznym rozwiązaniu. Konieczność ciągłego przeładowywania fajerwerków i ryzyko związane z porażeniami prądem skutecznie eliminują taki zestaw z codziennego grania. Mimo to nagranie zebrało ogromne zainteresowanie, a sam Elon Musk skomentował je jednym słowem: „Hardcore”.
To kolejny przykład na to, że kreatywność graczy nie zna granic. Od czołgów do World of Tanks po symulatory myśliwców z prawdziwymi płomieniami – niektórzy stawiają na całkowitą immersję w grze.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Najbardziej hardkorowy symulator świata? Ten gracz czuje każdą kulę