W ostatnich tygodniach ponownie zrobiło się gorąco na temat systemu zabezpieczeń Denuvo. W sieci pojawiła się nowa metoda obchodzenia ochrony, określana jako Hypervisor Bypass. Według osób zajmujących się sceną crackingu rozwiązanie ma działać wyjątkowo skutecznie, co zmusiło właścicieli technologii do szybkiej reakcji.
Nowa metoda wykorzystuje mechanizmy hypervisora, czyli warstwy działającej bardzo nisko w strukturze systemu operacyjnego. Dzięki temu możliwe jest obejście części zabezpieczeń bez klasycznego „łamania” plików gry. To właśnie dlatego wiele jednoosobowych tytułów zabezpieczonych Denuvo doczekało się pirackich wersji w ostatnim czasie mimo aktywnej ochrony.
Irdeto, firma stojąca za Denuvo, również wypowiedziała się na temat problemu, stwierdzając: „Pracujemy już nad zaktualizowanymi wersjami zabezpieczeń dla gier, na które wpływają obejścia Hypervisor. Dla graczy wydajność nie ulegnie pogorszeniu dzięki tym wzmocnionym zabezpieczeniom”. Co istotne, Denuvo poinformowało również, że niezależnie od tego, jakie obejście zostanie wydane, nie będzie ono działać w Ringu -1, jak przewidywano.
Gracze donoszą, że wybrane produkcje wydawane przez 2K, w tym NBA 2K25, NBA 2K26 czy Marvel's Midnight Suns, wymagają połączenia z serwerem co około dwa tygodnie.
Denuvo odpowiada dodatkowymi kontrolami online
W międzyczasie zaś pojawiły się doniesienia, że niektóre gry miały otrzymać nowy wymóg regularnej weryfikacji online. Gracze podają, że wybrane produkcje wydawane przez 2K, w tym NBA 2K25, NBA 2K26 czy Marvel's Midnight Suns, wymagają połączenia z serwerem co około dwa tygodnie. Jeśli informacje się potwierdzą, oznacza to kolejny etap walki z piractwem, tym razem oparty nie tylko na lokalnym zabezpieczeniu, ale również cyklicznym sprawdzaniu licencji przez internet.
Zresztą podobne rozwiązanie zastosowało ostatnio Sony w PlayStation Store. Okazuje się, że gry kupione po konkretnej dacie (wskazano mniej więcej połowę kwietnia 2026 roku) otrzymają 30-dniowy okres ważności licencji. Po jego upływie tytuł nie zniknie z biblioteki, ale nie będzie dało rady go uruchomić, dopóki konsola nie połączy się z internetem i nie odnowi dostępu. Każde takie połączenie resetuje licznik oraz przywraca miesięczny okres działania gry.
Gracze krytykują takie rozwiązania
Dodatkowe kontrole online budzą sprzeciw części użytkowników. Problem dotyczy szczególnie osób z niestabilnym internetem, podróżujących z handheldami pokroju Steam Decka lub grających offline. W praktyce legalny nabywca może napotkać więcej ograniczeń niż osoba korzystająca z nieoficjalnej kopii pozbawionej DRM. To argument, który wraca praktycznie przy każdej większej dyskusji o Denuvo.
Podobnie jak oskarżenia Denuvo o wpływ na wydajność gier, zwłaszcza na słabszych komputerach. Choć nie zawsze znajduje to potwierdzenie w testach, sama obecność Denuvo często wywołuje negatywne reakcje społeczności, dlatego niektórzy wydawcy usuwają zabezpieczenie po kilku miesiącach od premiery.
Eksperci zwracają uwagę, że korzystanie z narzędzi omijających DRM może oznaczać poważne ryzyko. Oprogramowanie ingerujące w niskopoziomowe funkcje Windowsa może osłabiać zabezpieczenia systemu i otwierać drogę do malware.
Wojna bez końca
Sytuacja pokazuje, że wyścig między twórcami zabezpieczeń a osobami próbującymi je ominąć trwa nadal. Każda nowa blokada spotyka się z kontrą, a każde obejście prowadzi do kolejnych utrudnień. Najczęściej w środku tego sporu pozostaje zwykły gracz, który po prostu chce uruchomić kupioną grę bez problemów.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Denuvo dodaje kontrolę online, Sony resetuje licencje. 2026 nie jest dobry dla graczy offline