Redakcja ITHardware wróciła z PGA

Redakcja ITHardware wróciła z PGA

Wyprawa na Poznań Game Arena nie wycisnęła z nas co prawda krwi, potu i łez - ale było trochę zdartych gardeł i obolałych nóg. O obitych pyskach w Killer Instinct nie wspominając. Targi gier to, jak się okazuje, nie tylko celebracja fajnego hobby, ale i ciężka praca. Wracamy jednak wzmocnieni pozytywnymi (głównie pozytywnymi - choć pewnie każdy będzie miał swoją wersję wydarzeń) doświadczeniami jakich doznaliśmy na poznańskiej imprezie.

Nasza ekipa z ITHardware była na PGA przez cały weekend, gdzie także występowaliśmy pod egidą LC-Power. W tym czasie urządziliśmy sporo fajnych konkursów - między innymi składanie komputera na czas, a także mini-turnieje w FIFĘ 17 i Killer Instinct (dzięki EA i Microsoft Polska!). Zainteresowanych nie brakowało, rozdawaliśmy sporo nagród, a oprócz tego urządziliśmy także quiz wiedzy o grach. Pomimo tego, że zdominowali go faceci, to główną nagrodę zgarnęła 21-letnia dziewczyna, która rozpoznała 16 z 20 tytułów, w tym jako jedna z 2-3 osób była w stanie poznać Metroid Prime.

Na targach nie było tak wielu okazji by poprzechadzać się jakoś dłużej swobodnie.  Co innego na Twitchowym afterku, tylko tam już swobodę chodzenia determinowały procenty. Mimo wszystko udało się mi pograć trochę  przedpremierowo w nadchodzące na Windows 10 i Xbox One Dead Rising 4 oraz przetestować DriveClub VR na PlayStation VR. Nie mogłem też odmówić pogrania w konsolową wersję Enigmatis 2 na jednym z najfajniejszych stanowisk na całych targach jakie miało Artifex Mundi. Tego typu eventy słyną też z cosplayerów i cosplayerek chociaż zdjęcie miałem okazję zrobić sobie z jedynie jedną, ale za to jaką. Koleżanka włożyła blisko rok pracy aby cosplayować Commander Palmer z Halo.

Ogólnie PGA to świetne wydarzenie i okazja by spotkać się z wieloma przesympatycznymi osobami z branży. Jest to przy okazji ciężka praca, ale generalnie pozytywy przyćmiewają te prozaiczne negatywy.

Komentarze do: Redakcja ITHardware wróciła z PGA


Ładuję...